Friday, May 29, 2020
Pierwszy znak Jezusa
Monday, May 18, 2020
Darmozjad
Thursday, May 14, 2020
Niepodległość Izraela
Wednesday, May 6, 2020
Kościół domowy?
Saturday, May 2, 2020
Wieczność, to długi czas
Saturday, April 25, 2020
Wieczerza Pańska on-line
Czas wspominania śmierci Pana Jezusa, który przypada o tej
porze roku, z pewnością wywarł na nas niespotykane dotąd wrażenie. Zostaliśmy
pozbawieni możliwości fizycznego przebywania w naszych zborach – szczególnie
dotkliwie odczuliśmy to w Wielki Piątek. Choć rozdzieleni w swoich domach,
myślami trwaliśmy na Golgocie, pod krzyżem naszego Pana, gdy w męczarniach
spłacał dług naszych grzechów. Gdzieś z tyłu głowy wciąż jednak powracały
obrazy z minionych lat, gdy wspólnie łamaliśmy chleb i dzieliliśmy się kielichem
(choć dziś coraz częściej używamy pojedynczych kieliszków).
Obserwując życie Kościoła w dobie pandemii i zamkniętych
kaplic, zauważyłem bardzo zróżnicowane podejście do obchodzenia Pamiątki
Śmierci Pańskiej. Przyznam szczerze, że osobiście najbliższa jest mi postawa
jednego z pastorów, który poinformował zbór, że do czasu powrotu do wspólnych
zgromadzeń zawiesza obchodzenie Wieczerzy Pańskiej. Inni natomiast zachęcali do
różnych form – od nabożeństw domowych po celebrację online.
Ta sytuacja skłoniła mnie do głębszego przestudiowania
Biblii. Zadałem sobie proste pytanie: „Czym właściwie jest Wieczerza Pańska?”.
Z pewnością nie jest ona posiłkiem biesiadnym, na wzór tego,
co działo się w I wieku w Koryncie. Apostoł Paweł poświęcił tej kwestii wiele
uwagi w liście do zboru, który sam założył. Zanim jednak przeanalizujemy jego
ocenę samej Wieczerzy, musimy przyjrzeć się duchowej kondycji ówczesnych
wierzących.
Już w pierwszych słowach apostoł punktuje podziały i ich
przyczyny. Niestety, członkowie tamtego kościoła zaniedbali rozwój duchowy i
relację z Duchem Świętym. Paweł napisał wprost: „Ale ja, bracia, nie mogłem
przemawiać do was jak do ludzi Ducha, lecz jak do ludzi cielesnych, jak do
dzieci w Chrystusie. Mleko dałem wam do picia, nie pokarm stały. Nie byliście
bowiem jeszcze zdolni go przyjąć, a nawet teraz jeszcze nie możecie, ponieważ
nadal jesteście ludźmi cielesnymi. Dopóki przecież zazdrość i niezgoda są
między wami, czyż nie jesteście ludźmi cielesnymi i czy nie postępujecie w
sposób czysto ludzki?” (1 Kor 3,1-3).
Nic dziwnego, że gdy tacy ludzie zasiadali do Wieczerzy,
Paweł stwierdzał surowo: „Gdy się więc schodzicie w jednym miejscu, nie
spożywacie Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem niezwłocznie zabiera się do
spożywania własnej wieczerzy, i jeden jest głodny, a drugi pijany” (1 Kor
11,20-21). Zauważmy, że apostoł odmawiał ich praktykom nazwy Wieczerzy
Pańskiej. Czy miał prawo oceniać ich intencje? I czy ja mam dziś prawo pisać o
tym, jak należy obchodzić tę Pamiątkę? Takie pytania z pewnością postawi
niejeden czytelnik.
Czym więc jest Wieczerza Pańska? Czy to sakrament? Moim
zdaniem – nie. Według popularnych definicji „Sakrament (łac. sacramentum,
gr. μυστήριον /mystērion/) – w chrześcijaństwie obrzęd religijny rozumiany jako
widzialny znak lub sposób przekazania łaski Bożej, ustanowiony, zgodnie z
wiarą, przez Chrystusa” (Wiki). Kluczowa jest tu zasada ex opere operato,
która mówi, że sakrament jest skuteczny sam w sobie, niezależnie od wiary czy
postawy udzielającego i przyjmującego.
Taka koncepcja ma więcej wspólnego z magią niż z Bożą łaską.
Czy tego nauczał Jezus? Ewangeliści dokładnie opisują Ostatnią Wieczerzę. Nie
znajdziemy tam tajemniczych ceremonii czy formuł mających moc fizycznej
przemiany chleba. Mateusz pisze: „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb,
pobłogosławił, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało
moje. Potem wziął kielich i podziękowawszy, dał im, mówiąc: Pijcie z niego
wszyscy; albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu
wylewa na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,26-28).
Również Paweł, który nie był obecny w Wieczerniku, otrzymał
od Pana jasną instrukcję: „Ja bowiem odebrałem od Pana to, co wam
przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb i
podziękowawszy, połamał i rzekł: To jest ciało moje za was wydane; to czyńcie
na pamiątkę moją. Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich jest
nowym przymierzem we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę
moją. Albowiem ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć
Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,23-26). Gdzie tu mistycyzm czy
„zaklęcia”? To prosta, choć głęboka instrukcja obchodzenia Pamiątki.
Analizując te teksty, nie sposób pominąć elementu wspólnoty.
Paweł podkreśla: „Gdy się więc schodzicie w jednym miejscu...” (1 Kor
11,20). Łukasz dodaje słowa Jezusa: „Gorąco pragnąłem spożyć tę paschę z
wami, zanim ucierpię” (Łk 22,15). Chrystus nakazał przygotować wspólną
izbę, by zasiąść z uczniami twarzą w twarz i podać im chleb do rąk. Śmiem
twierdzić, że gdyby wtedy istniał internet, Pan Jezus nie zachęcałby do
budowania tej szczególnej społeczności wyłącznie w trybie online.
Drugim kluczowym elementem jest kontekst Kościoła jako Ciała
Chrystusa. Paweł ostrzega: „Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na
Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11,29). Greckie słowo diakrinon
oznacza „rozróżnianie” lub „rozpoznawanie”. To samo słowo pojawia się w
kontekście daru rozpoznawania duchów oraz dojrzałości chrześcijańskiej: „Każdy
bowiem, kto się karmi mlekiem, nie pojmuje nauki o sprawiedliwości, ponieważ
jest niemowlęciem. Pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez praktykę
mają zmysły wyćwiczone do rozróżniania [diakrisis] dobra i zła” (Hbr
5,13-14). Potrzebujemy duchowej dojrzałości, by właściwie postrzegać Kościół i
wypełniać nakazy Pana dokładnie tak, jak On je ustanowił.
Jeśli pójdziemy drogą nieograniczonego „unowocześniania” nakazów Pańskich, możemy dojść do absurdu. Czy wyobrażamy sobie chrzest, w którym pastor przez kamerkę wypowiada formułę, a wierny wchodzi do własnej wanny w innym mieście? Czy to wciąż byłby biblijny chrzest?
Z pewnością istnieje granica interpretacji, której
przekraczać nie wolno, jeśli chcemy pozostać wierni Słowu.






