Nie wyobrażam sobie życia bez wiary; wręcz uważam za niemożliwe, aby nie wierzyć. Autor Listu do Hebrajczyków stwierdza wprost: „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu, bo trzeba, aby ten, kto zbliża się do Boga, uwierzył, że On jest i że nagradza tych, którzy Go szukają” (Hbr 11:6). Jakby na dowód, iż ta teza jest słuszna, przytacza życiorysy niezliczonej liczby ludzi, którzy „Przez wiarę pokonali królestwa, dokonali dzieł sprawiedliwych, doczekali spełnienia obietnic, zamknęli paszcze lwom, stłumili żar ognia, uniknęli ostrza miecza, zostali podźwignięci z niemocy, stali się waleczni na wojnie, odparli cudzoziemskie wojska” (w. 33, 34). Inni natomiast również przez wiarę „doświadczyli szyderstw i biczowania, ponadto kajdan i więzienia. Byli kamienowani, przerzynani piłą, ścinani mieczem, tułali się w skórach owczych i kozich, cierpieli niedostatek, ucisk i poniewierkę – świat nie był ich godny. Błądzili po pustyniach, po górach, jaskiniach i rozpadlinach ziemi” (w. 36-38).
Skąd wziąć taką wiarę, aby przetrwać w różnych doświadczeniach i osiągnąć wyznaczone cele? Nie chodzi tu o jakąkolwiek wiarę, gdyż – jak stwierdza apostoł Jakub – również „demony wierzą i drżą” (Jk 2:19). Chciałbym wskazać na źródła prawdziwej wiary, takiej, która przenosi przysłowiowe góry. Taką wiarę z pewnością posiadał Tymoteusz, wierny sługa Ewangelii i współpracownik apostoła Paw
Tymoteusz wyniósł z domu nieobłudną wiarę, którą przekazali mu domownicy, a szczególnie – jak wspomina Paweł – jego matka i babcia. Tymoteusz nie tylko obserwował postawę zaufania Bogu u swoich bliskich, lecz sam uczył się praktycznie stosować ją w swoim życiu. Paweł musiał to zauważyć, gdyż wystawił mu doskonałe świadectwo, radząc: „Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i w czym pozostajesz wierny, pamiętając, od kogo się nauczyłeś. Od dzieciństwa znasz przecież Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu dzięki wierze w Chrystusa J
Fundamentem wiary Tymoteusza była znajomość Pism. Dalej Paweł wyjaśnia, jakie treści budują wiarę, ponieważ wcześniej stwierdził, że „wiara przecież rodzi się ze słuchania, ze słuchania Słowa Chrystusa” (Rz 10:17). A wszelkie Pisma, na które powoływał się Chrystus, są „natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, przekonywania, upominania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przygotowany do czynienia wszelkiego dobra” (2 Tm 3:16, 17).
A na czym my dziś budujemy swoją wiarę? Jeśli chcemy posiadać Bożą wiarę, a nie taką, jaką mają demony, to musimy uczyć się natchnionych przez Boga Pism i trwać w ich znajomości. Pragnę podzielić się osobistym świadectwem z mego dzieciństwa. Jestem niezmiernie wdzięczny Bogu za moich rodziców i dom, w którym wychowywałem się w środowisku zupełnego zaufania Panu.
Wiara stała się udziałem w życiu moich rodziców, zanim jeszcze się poznali. Na Kresach Wschodnich, w rejonie Nowogródka, gdzie mieszkali, miało miejsce ewangeliczne przebudzenie. Ewangelia docierała do wielu miejscowości, a ludzie przyjmowali zwiastowanie o łasce przebaczenia grzechów dzięki ofierze Chrystusa na Golgocie. Mój tata mieszkał w małej wiosce na południe od Nowogródka. O tym, jak do mieszkańców tej miejscowości dotarła Dobra Nowina, pisze Edward Czajko, również mieszkaniec tej wsi:
„Poselstwo Ewangelii przyniósł tu chłopiec z tej wsi, Łukasz Kurjan, który w tym czasie terminował u fryzjera w Nowogródku. Tam spotkał się ze świadectwem zielonoświątkowców i przyłączył
do ich zboru. Odwiedzał rodzinną wieś, Kuźmicze, dzieląc się świadectwem żywej wiary w Chrystusa . Odzew na świadectwa jego słów i przemienionego życia był wspaniały. Zaczął powstawać zbór, który po kilku lat ach istnienia był dość liczny . Do zboru przystępowali ludzie z dwu sąsiednich wsi, z Kuźmicz i Boryszyna”.*
Po wojnie większość mieszkańców Kuźmicz, a wśród nich osoby wierzące ewangelicznie, wywędrowała na tereny zachodniej Polski. Ponieważ moi rodzice byli już ludźmi wierzącymi, przywieźli ze sobą Biblię, z której codziennie czytano Słowo Boże. Pośród zabudowań, w których zamieszkali moi rodzice, znajdowała się kaplica, gdyż poprzedni właściciel był protestantem niemieckim. Dzięki temu dość szybko w tym budynku zorganizowano zbór dla wierzących mieszkających w okolicznych wioskach. Mój tata był kaznodzieją i w każdą niedzielę podczas nabożeństw sadzał mnie obok siebie w pierwszej ławce. Dzięki temu od dzieciństwa byłem osłuchany z głoszonym Słowem Bożym, choć wówczas nie wszystko jeszcze rozumiałem.
Zanim poszedłem do szkoły, aby nauczyć się czytać i pisać, mój tata używał Nowego Testamentu, by pokazywać mi litery i uczyć, co oznaczają poskładane z nich wyrazy. Pomimo że sam nie ukończył szkoły podstawowej – musiał bowiem zająć się utrzymaniem rodzeństwa po śmierci rodziców – to z wielką determinacją postanowił dobrze przygotować mnie do zdobywania wykształcenia. Mój tata chciał, abym oswoił się z Biblią, gdyż osobiście bardzo ją cenił jako fundament swojej wiary. Dlatego później, gdy miał
Takie jest moje osobiste świadectwo wiary, którą zdobyłem i nadal zdobywam dzięki Słowu Bożemu zawartemu w Biblii. Tę szczególną cechę budowania wiary poprzez lekturę Pisma zawdzięczam moim rodzicom. Za to wyjątkowe dziedzictwo nieustannie dziękuję Bogu.
A jakie dziedzictwo wynoszą z Twojego domu Twoje dzieci? Zadaję to pytanie świadomy zagrożeń, jakie niszczą współczesne rodziny. Obserwuję z olbrzymim niepokojem, że we współczesnych domach zamiast Biblii i wiary w Boże Słowo, dzieci wyposaża się w najnowsze elektroniczne gadżety i smartfony. Jakiej wiary nauczą się te pociechy, gdy zamiast w Biblii, będą zdobywać wiedzę o świecie i o sobie w cyberprzestrzeni?
Na zakończenie przypomnę słowa apostoła Pawła skierowane do Tymoteusza: „Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i w czym pozostajesz wierny, pamiętając, od kogo się nauczyłeś. Od dzieciństwa znasz przecież Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu dzięki wierze w Chrystusa J





