Widzę pewne podobieństwo do sytuacji, gdy Bóg wprowadzał
Swój wybrany naród do Ziemi Obiecanej. W Księdze Powtórzonego Prawa Bóg określił
wyraźnie zadania, jakie wyznaczył im do wypełnienia wobec zamieszkujących tam
narodów: „Gdy wytępi PAN, twój Bóg, narody, do których idziesz, aby je
wydziedziczyć, gdy weźmiesz je w posiadanie i zamieszkasz w ich
ziemi, wówczas strzeż się, abyś nie został zwiedziony, idąc za nimi. A po
ich wytępieniu przed tobą, byś nie szukał ich bogów, mówiąc: Jak służyły te
narody swoim bogom, tak i ja będę czynił. Nie będziesz tak czynił PANU,
twemu Bogu, gdyż dla PANA to wszystko jest obrzydliwością i nienawidzi
tego, co czyniły one dla swych bogów, gdyż nawet swoich synów i córki
spalały w ogniu dla swoich bogów” (Pwt 12:29-31).
Pan Bóg przygotował Swój umiłowany naród do konfrontacji z
niebezpieczeństwami, jakie z pewnością na nich czekały. Wszechmogący Pan
wyposażył ich w obietnice pełnego błogosławieństwa, dał im Słowo zapewniające
sukcesy i upragnioną stabilizację. Nagle, na samym progu tego nowego etapu, usłyszeli
surowy, wręcz rygorystyczny głos Boga: „Strzeż się, abyś nie został
zwiedziony, idąc za nimi... i byś nie szukał ich bogów, mówiąc: Jak służyły te
narody swoim bogom, tak i ja będę czynił” (Pwt 12:30).
Z pewnością wielu doświadczonych w wielu sytuacjach w czasie
wędrówki pomyślało: „Po co te zakazy? Przecież jesteśmy dorośli. Znamy Boga.
Nic nam nie grozi. Chcemy tylko zobaczyć, jak żyją inni, zrozumieć ich świat,
dopasować się, żeby nie wyjść na zacofanych”. I dokładnie w tym miejscu, w
tej genialnie podsyconej ciekawości, diabeł zaczyna rozstawiać swoje sidła,
zastawia swoje sprytne pułapki.
Diabeł nie przychodzi z rogami i widłami, krzycząc: „Porzuć
Boga i idź do piekła!”. On jest zbyt inteligentny na tak tani prymitywizm.
Jego taktyka opiera się na powolnym, niemal niezauważalnym wciąganiu
chrześcijanina w „świeckie zwyczaje”. Wszystko zaczyna się od zmiany otoczenia
i rzekomo niegroźnego towarzystwa.
Genialną anatomię tej pułapki – ten powolny taniec staczania
się w dół – opisuje już Dawid w Psalmie 1. Ukazuje w nim dramat człowieka,
który traci swoją świętość przez stopniowe zacieranie granic: „Szczęśliwy
mąż, który nie idzie za radą bezbożnych Ani nie stoi na drodze
grzeszników, Ani nie zasiada w gronie szyderców” (Ps 1:1).
Spójrz na tę przerażającą, diabelską dynamikę trzech kroków,
która idealnie tłumaczy, jak chrześcijanin wpada w sidła i zaczyna pełnić wolę
zła:
1. Krok
pierwszy - Chodzenie (Ciekawość i tolerancja).
Najpierw tylko przechodzisz obok.
Idziesz tą samą drogą, słuchasz „rad bezbożnych” – ich filozofii życia, ich
definicji sukcesu, ich podejścia do moralności. Otwierasz drzwi dla świeckich
standardów w kwestii rozrywki, języka czy relacji. Mówisz: „To nic złego,
tylko słucham, przecież od tego nie umrę, muszę wiedzieć, czym żyje świat”.
2. Krok
drugi - Stanie (Kompromis i naśladownictwo).
Już nie tylko tędy przechodzisz –
zaczynasz się zatrzymywać. „Stajesz na drodze grzeszników”. To faza, w której
świeckie zwyczaje przestają cię razić, a stają się twoją codziennością.
Zaczynasz przejmować ich styl życia, usprawiedliwiać kompromisy. Twoja modlitwa
wygasa, niedzielna społeczność staje się pustym nawykiem, a standardy Bożego
Słowa zaczynasz elastycznie naginać do swoich nowych, „świeckich” potrzeb.
3. Krok
trzeci - Siedzenie (Sidła i pełnienie jego woli).
Finał pułapki. „Siedzisz w gronie
szyderców”. Siedzenie oznacza zakorzenienie, zadomowienie się w grzechu. Tracisz
duchową suwerenność. Stajesz się niewolnikiem opinii innych, nałogów, lęku o
jutro, chciwości czy pogoni za seksem i sukcesem za wszelką cenę. Najbardziej
przerażające jest to, że chrześcijanin, który „rozgościł się” na tym krześle,
często nadal uważa się za wolnego. Nie widzi, że sznur wokół jego szyi zaciska
się z każdym dniem, a jego życie przestało rodzić jakiekolwiek owoce świętości.
To jest właśnie moment, o którym pisał apostoł Paweł, aby „oprzytomnieli i wyzwolili
się z sideł diabła, przez którego zostali pochwyceni i podporządkowani jego
woli” (2 Tm 2:26).
Przejście na świecki styl życia ma jeden główny cel: zneutralizować
Twoją świętość. Świętość to nie chodzenie z głową w chmurach. Świętość
(hebr. kadosz) to oddzielenie. To bycie „innym” – czystym,
transparentnym, niosącym Bożą obecność w brudny świat. O tym mówił w Swojej modlitwie
Jezus: „Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata” (Jn
17:16)
Świat nie znosi tej inności. Dlatego kusi cię: „Bądź taki
jak my. Po co ci ta radykalność? Nie przesadzaj z tą wiarą”. Kiedy dajesz
się na to nabrać, z chodzenia przechodzisz w stanie, a ze stania w siedzenie
pośród pogańskich obyczajów współczesnego Kanaanu. Zamiast zmieniać świat,
świat zaczyna zmieniać ciebie. Przestajesz świecić, stajesz się letni. A
letniość to ulubiona temperatura diabła.
Bóg nie ostrzegał Izraela z zazdrości. Ostrzegał ich, bo ich
kochał. Wiedział, że pogańskie praktyki Kanaanu – choć z zewnątrz barwne, wolne
i atrakcyjne – niosły ze sobą śmierć, zepsucie i duchowe niewolnictwo.
Dzisiaj Bóg mówi to samo do Ciebie: „Strzeż się, abyś nie
został zwiedziony, idąc za nimi” (Pwt 12:30). Zwróć uwagę na to, z kim
chodzisz, gdzie się zatrzymujesz i z kim siadasz do stołu. Nie badaj głębokości
grzechu, nie testuj, jak blisko przepaści możesz stanąć, żeby nie spaść. Apostoł
Paweł zwraca na to uwagę Tymoteuszowi, mówiąc: „od wszelkiego zła się
powstrzymujcie” (1 Tes 5:22).
Wejście do Ziemi Obiecanej wymaga czujności. Jeśli chcesz
żyć w wolności, którą wywalczył dla ciebie Chrystus, musisz przeciąć więzi ze
świeckim stylem myślenia. Nie daj się usidlić. Posłuchaj ostrzeżenia, jakie
Paweł skierował do wierzących w Koryncie: „Lękam się jednak, żeby, tak jak
w swojej przebiegłości wąż zwiódł Ewę, tak i wasze umysły nie zostały
przypadkiem odwiedzione od prostoty i czystości wobec Chrystusa” (2
Kor 11:3).
Twoje życie ma zbyt wielką wartość, by stać się narzędziem w
rękach zwodziciela. Wybierz świętość – ona jako jedyna gwarantuje prawdziwą,
niezachwianą wolność. Apostoł Paweł również do tych samych wierzących pisał,
przypominając im: „Czy nie wiecie, że wasze ciało jest świątynią obecnego
w was Ducha Świętego, którego macie od Boga, i że już nie należycie
do samych siebie? Zostaliście bowiem nabyci za wielką cenę. Chwalcie więc
Boga w waszym ciele” (1 Kor 6:19,20).
Henryk Hukisz





