Przed laty w poznańskim zborze na niedzielnych nabożeństwach zaczął regularnie pojawiać się pewien młodzieniec. Uwagę zwracał jego wyjątkowo „luzacki” styl. W swobodnej rozmowie dał mi do zrozumienia, że nie przywiązuje wagi do wyglądu zewnętrznego – twierdził, że liczy się wyłącznie to, co czuje w sercu.
Jakiś czas później spotkałem go w środku tygodnia na przedmieściach Poznania. Był nie do poznania: ciemny garnitur, nienagannie dobrany krawat, śnieżnobiała koszula i lśniące, świeżo wypastowane półbuty. Zaskoczony tym widokiem, zapytałem wprost, czy wybiera się na pogrzeb, bo w pobliżu znajdował się cmentarz. Odpowiedział, że idzie na rozmowę kwalifikacyjną do pobliskiej firmy i bardzo zależy mu na tej pracy. Kusiło mnie, by zapytać, czy w celu wykazania kompetencji nie ważniejsze są wykształcenie i wiedza niż wygląd. Oczywiście wiedzę i wykształcenie można – a nawet warto – „ładnie ubrać”. Nie ma w tym nic złego.
Wolność czy brak manier?
Podczas jednej z moich pierwszych wizyt w Wielkiej Brytanii odwiedziłem niewielki zbór ewangeliczny. Zaskoczyła mnie panująca tam bardzo swobodna atmosfera. W trakcie Wieczerzy Pańskiej odniosłem wrażenie chaosu – wierni spacerowali po sali, podając sobie nawzajem talerzyk z pieczywem i kielich z winem. Później, w rozmowie z liderami tej społeczności, usłyszałem coś w rodzaju świadectwa „wyzwolenia ze światowych form”. Jako przykład podano mi fakt, że nie czują się już zobowiązani do dżentelmeńskich gestów, takich jak otwieranie kobietom drzwi. Czy w tamtejszym kręgu kulturowym bycie dżentelmenem uznaje się za przejaw „cielesności”?
Osobiście – będąc wychowany w Polsce, w środowisku ludzi wierzących, z których wielu pochodziło z Kresów Wschodnich – zwracam dużą uwagę na prezencję chrześcijanina. Jestem przekonany, że nasz wygląd zewnętrzny jest świadectwem duchowego wnętrza. Oczywiście mam świadomość słów: „Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek” (1 Sam. 16:7), ale my, jako ludzie, patrzymy właśnie „po ludzku”. Nie posiadamy nadnaturalnego, Bożego wglądu w serce; posługujemy się zmysłami, które otrzymaliśmy – w tym wzrokiem. Dla każdego człowieka, wierzącego czy nie, to, co widzą oczy, ma znaczenie.
Ubiór jako element kultury
To naturalne, że wychodząc z domu, mamy świadomość bycia obserwowanymi. Dlatego ubieramy się inaczej niż w zaciszu własnego mieszkania. Nazywamy to kulturą osobistą lub obyczajem społecznym. Te formy budują tożsamość wspólnoty. Nie dziwi nas widok członków amazońskiego plemienia w filmie przyrodniczym, którzy chodzą bez odzienia. Jeśli jednak w wiadomościach widzimy protestujące, półnagie kobiety, obraz jest cenzurowany. Żyjemy w cywilizowanym świecie, w którym obowiązują pewne kanony. Od momentu, gdy „uczynił Pan Bóg Adamowi i jego żonie odzienie ze skór, i przyodział ich” (Rdz 3:21), towarzyszy nam zwyczaj ubierania się.
Jaki zatem powinien być nasz stosunek do mody? Nikt racjonalny nie powinien nadinterpretować słów apostoła Piotra: „ozdobą waszą niech nie będzie to, co zewnętrzne...” (1 Ptr 3:3). Po pierwsze, słowa te były skierowane do kobiet w konkretnym kontekście kulturowym, a po drugie – stanowią punkt odniesienia do tego, co ma najwyższą wartość przed Bogiem. Pismo Święte nie definiuje „chrześcijańskiej mody”, zaleca jedynie umiar. Pamiętam naukę moich mentorów, którzy radzili, by w kwestiach trendów pozostawać w „przyzwoitej odległości” za współczesnością.
Szacunek dla sacrum
Gdy w 1977 roku po raz pierwszy poleciałem za ocean, uderzyło mnie, że w amerykańskich zborach ludzie przychodzili na nabożeństwa odświętnie ubrani. Wyjaśniono mi, że to wyraz szacunku dla wspólnoty gromadzącej się jako Ciało Chrystusa. Świętość Kościoła obligowała do lepszej prezencji niż w zwykły dzień tygodnia.
Niestety, to, co obserwuję w wielu współczesnych kościołach, napełnia mnie smutkiem. Często większość zgromadzonych, włączając w to pastorów i liderów, pojawia się na nabożeństwach w dresach, szortach czy t-shirtach, z religijnymi tatuażami na widoku. Tymczasem w telewizji reporterzy sportowi czy pogodynki występują w garniturach i koszulach. Ten sam kraj, ten sam czas, ci sami odbiorcy. Dlaczego więc w kościele pozwalamy sobie na mniej szacunku? Przypomina mi się wywiad z Zenonem Laskowikiem, który zapytany, dlaczego występuje w marynarce i pod krawatem, odpowiedział krótko: „z szacunku dla widzów”.
Świadectwo przez codzienność
Oczywiście inaczej ubieramy się na piknik, a inaczej na koncert w Filharmonii. W Kościele nie istnieje jeden globalny styl – inaczej ubiorą się chrześcijanie w Afryce, na Alasce czy w krajach arabskich. Kluczowe jest jednak to, by nie bezkrytycznie naśladować obce nam kulturowo wzorce „luzu”. Jeśli chcemy być świadectwem dla lokalnej społeczności, musimy być „światłością” w każdym aspekcie życia, również poprzez ubiór. Skoro twierdzimy, że Bóg jest dla nas najważniejszy, pokażmy w praktyce, że szanujemy Go ponad wszystko.
Jeśli na rozmowę o pracę potrafimy ubrać się zgodnie z etykietą, dlaczego w kościele zachowujemy się jak „luzacy” pozbawieni norm? Wspominałem już kiedyś o „formie pobożności” i wyrzeczeniach, jakie wiążą się z naśladowaniem Chrystusa. Czy potrafimy wyrzec się owego „luzu”, aby przyjąć postawę, o której mówił nasz Zbawiciel?
Henryk Hukisz„Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Mt 11:29).

This comment has been removed by the author.
ReplyDeleteDopóki ubiór nasz nie powoduje zgorszenia, nie powinien on byc przedmiotem dyskusji w kosciele. W przeciwnym wypadku kosciol przestaje byc przyjmujacy a staje sie wykluczajacy, gdzie tylko osoby, ktore spelniaja pewne kryteria beda w pelni akceptowane. W tej sytuacji slowa Jezua "Przyjdzcie do mnie wszyscy..." tez bledną, moze nie w naszych oczach, ludzi nawroconych, ale w oczach tych, którzy szukaja miłości i akceptacji.
ReplyDeleteTak, Dawidzie, masz rację, że zadaniem Kościoła jest przyjmowanie wszystkich, bez względu na ubiór, styl życia, i cokolwiek innego. Gdy jednak przywódcy będą okazywać szacunek do słuchaczy i miejsca zgromadzania się Kościoła, również swoim ubiorem, zachęci to każdego szczerze nawróconego do zastanowienia się i nad tą kwestią. Mam pytanie do każdego pastora, który przychodzi w T-shircie na niedzielne nabożeństwo, czy w takim samym stroju udałby się na spotkanie z Prezydentem w Białym Domu?
ReplyDeleteAle wlasnie to odróznia nas od 'swiata', ze kosciól nie ma byc urzędem, bankiem lub bialym domem, gdzie trzeba sie odpowiednio ubrac zeby wpuścili. Nie chce przeciágac tej rozmowy choc jest ona ciekawa i na czasie. Wydaje sie, ze dyskuja ta jest szczególnie napieta tam gdzie spotykaja sie dwa rózne pokolenia... i dobrze. Dzieki za ciekawy temat. Pozdrawiam serdecznie :)
DeleteNiestety ten "luz" nie ogranicza się tylko do ubioru. Niedawno czytałem, że w pewnym kościele zorganizowano zajęcia z tańca na rurze dla sióstr a dla braci zabawę w wojnę. A studium biblijne, spotkanie modlitewne czy inicjatywy ewangelizacyjne są nudne i tylko zabierają cenny czas. Trzeba się modlić o to aby kościół znowu był Kościołem.
ReplyDeleteBóg chce byśmy przychodzili do niego tacy jacy jeteśmy, a nie jak do prezydenta ( oczywiście w granicach przyzwoitości). Jeśli ktoś na codzień nosi garnitur niech założy go w niedzielę, ale jeśli na codzień nosi T-shirt, niech założy go w niedzielę... Inaczej ten dzień tygodnia stanie się wyjątkowy na tyle, że zachowujemy się w niego inaczej, inaczej mówimy i inaczej wyglądamy. A mamy być tacy sami przez cały tydzień i cały tydzień dawać świadectwo. Czy też w krawacie czy bez...
ReplyDeleteCzłowiek do zboru przychodzi raczej schludnie,a jeśli nie to świadczy to o nie dojrzałości.
ReplyDeleteNikt celowo nie chce obrażać lub gorszyć swoich braci.Nie przesadzałbym z posądzaniem ludzi o złe intencje.Młodzi ludzie mają zawsze swoje "racje".
Tak to już jest:)
Pozdrawiam Wszystkich :tych w białych koszulach i w krawatach i tych w jeansach z dredami:)
jak najbardziej zgadzam sie z Pastorem Hukiszem, ze wzgledu na szacunek do innych i samej siebie ubieram sie schludnie i czysto. Dzien swiety jest wyjatkowy to tez stroj bedzie wyjatkowy. bylam tak wychowana, ze osobne ubrania byly na niedziele i do lekarza. teraz poprostu wynika to tylko z czystego lenistwa azeby nie uzyc zelazka i ubrac sie porzadnie. okropne czasy!!
ReplyDeleteCiekawe jak by sie ktos ubral gdyby krulowa angli ich zaprosila czy by weszli Na luzaka mozna spotkac takie osoby w zborach to prawda ze Bug paczy Na serce ale nasz pan jest panem panuw I krulem krulow .poprzez moje ubranie chce pokazac ze ten dzien jest szczegulny dla mnie Bo ide do domu ojca .zgadzm sie z spastorem otym powinno sie mowic
ReplyDeleteJak w calym chrzescianskim zyciu potrzebny jes balans i w tej dziedzinie. Kiedys uslugiwalem na nabozenstwie Bozenarodzeniowym w garniturze sztruksowym ( i krawat )i pastor zwrocil mi uwage ze bylem ubrany niestosownie. Popadamy wiec w swego rodzaju zakon ludzki. Jesli kogos ubior przeszkadza mi w odbiorze glebokich tresci duchowych to tez nie dobrze. Kiedys apostol Pawel uslugiwal w zborze o Mocy Jezusowej a byl chory i wygladal bardzo mizernie, jednak ludzie przyjeli go jak sluge ktory mowi w mocy i nie odrzucili go. Pewnie dobrze jest ubierac sie do okazji, ale jesli ktos ma cos glebokiego do powiedzenia nie jes to takie istotne. Ostatnio ogladalem program jak schorowany Steve Jobs wyglaszal mowe do zebranych pracownikow w najzwyklejszej t-shirt i ja wielki szacunek i respekt emanowal z twarzy i gestow pracownikow. Jesli ktos ma taki respekt zdobyty wierna sluzba Bogu u ludzi wtedy moze sobie pozwolic na ubior troche luzacki i tylko Ci ktorzy przywiazuja wage bardziej do spraw cielesnych wyjda z nabozenstwa zniesmaczeni. Bylem w kilku zborach przez dluzszy okres czasu gdzie obowiazywal kanon krawata. Teraz jestem w zboze gdzie stroj pastorski miesci sie w przedziale t-shirt do smoking i uwazam ze nauke ma najglebsza jaka do tej pory odbieralem i zupelnie nie mysle o tym ze tydzien temu pastor mial krawat a dzisiaj nie. U ludzi ze zboru ma wielki respekt a i Ci ktorzy przyjda pierwszy raz sa ujeci glebokoscia duchowych prawd i nawracaja sie i jest w zborze wspaniala rodzinna atmosfera gdzie ludzie bardzo malo przywiazuja uwage do tego jak kto sie ubiera
ReplyDelete