Friday, October 30, 2026

Czy wszyscy są „święci”?

Zwrot „wszyscy święci” kojarzy się jednoznacznie z początkiem listopada – głównie w Polsce, bo w innych krajach taka tradycja nie istnieje. W tym czasie groby bliskich błyszczą czystością i toną w kwiatach, całe rodziny przemierzają aleje cmentarzy, a policjanci dwoją się i troją w ramach akcji „Znicz”, czuwając nad bezpieczeństwem podróżujących w tym czasie. Warto jednak zadać sobie proste pytanie: co ta tradycja ma wspólnego ze świętymi, poza samą nazwą?

Nie zamierzam jednak wchodzić w polemikę z tym specyficznie polskim obyczajem. Chcę skupić się na czymś znacznie głębszym – na pięknym, biblijnym pojęciu „świętych”. W świetle Pisma Świętego, które jest dla mnie kluczem do rozumienia rzeczywistości, sprawa wygląda zupełnie inaczej niż w powszechnym mniemaniu. Nie chodzi tu o osoby, które zyskały ten tytuł pośmiertnie decyzją hierarchów kościelnych. Biblia mówi jasno: świętymi są wszyscy, którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa i przyjęli Bożą łaskę. A przecież wiadomo, że nie wszyscy są wierzącymi w biblijnym pojęciu.

Słowo „święty”, קָדוֹשׁ – [qāḏôš] w Starym Testamencie występuje około 120 razy, natomiast ἅγιος – [hagios] w Nowym, około 240 razy. Od samego początku istnienia Kościoła, który tworzą ludzie narodzeni na nowo, miano to nosili wszyscy wierzący. Kiedy apostoł Piotr odwiedzał młode zbory, „przyszedł też do świętych mieszkających w Lyddzie” (Dz 9,32). Wezwany później do Joppy, gdzie zmarła bogobojna kobieta i została przywrócona do życia mocą modlitwy, Piotr „zawołał świętych i wdowy” (Dz 9,41), by pokazać im ten cud. Zgodzimy się wszyscy z tym, że nie miał na myśli patronów z kościelnego kalendarza, lecz zwykłych ludzi wiary.

Podobnie pisał apostoł Paweł, kierując swoje listy do lokalnych wspólnot. Adresował je wprost do świętych – na przykład: „do Kościoła Bożego, który jest w Koryncie, do uświęconych przez Jezusa Chrystusa, do powołanych na świętych wraz ze wszystkimi, którzy w jakimkolwiek miejscu, u siebie i u nas, wzywają imienia naszego Pana, Jezusa Chrystusa” (1 Kor 1,2). A przecież wystarczy lektura tego listu, by zobaczyć, że ci „święci” byli dalecy od anielskiej doskonałości! Czy Paweł używał tego słowa z grzeczności? Z całą pewnością nie. Natchnione Słowo Boże definiuje rzeczywistość duchową jednoznacznie - w pierwszym wieku świętym był każdy, kto powierzył swoje życie Jezusowi Chrystusowi. Sam Paweł, wspominając swoją mroczną przeszłość wyznał: „wtrąciłem do więzienia wielu świętych” (Dz 26,10). Nic dziwnego, że powiedział o sobie: „Mnie, najmniejszemu ze wszystkich świętych, została dana ta łaska, abym poganom ogłosił Ewangelię o niezgłębionym bogactwie Chrystusa” (Ef 3,8).

Wszyscy, którzy zaufali Zbawicielowi, zostali uznani przez Boga za świętych. To nie jest wynik ludzkich zasług – to dzieło Chrystusa, który poszedł na krzyż, „żeby postawić przy sobie Kościół chwalebny, bez skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, aby był święty i nieskalany” (Ef 5,27). Zapłacił najwyższą cenę na Golgocie, aby uwolnić nas z przekleństwa grzechu.

Paweł ujmuje to bardzo jasno: „ponieważ wszyscy zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga, a zostali usprawiedliwieni darmo, Jego łaską, przez odkupienie w Jezusie Chrystusie” (Rz 3,23–24). Jeszcze wyraźniej wyjaśnia w Liście do Kolosan na czym polega ta uświęcająca nas łaska: „A was, którzy kiedyś byliście obcymi i nieprzyjaciółmi z powodu myślenia przejawiającego się w złych czynach, teraz pojednał w Jego doczesnym ciele przez śmierć, aby postawić was przed sobą jako świętych, nieskazitelnych i nienagannych” (Kol 1,21-22).

Skoro fundament jest tak potężny, to naszej świętości nie wolno nam roztrwonić. Trzeba w niej wytrwać do końca. Paweł ostrzega Kolosan: „jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani, stali i niedający się odwieść od nadziei, jaką daje Dobra Nowina” (Kol 1,23). Wiedział, że presja świata jest potężna, dlatego zachęcał: „Wszelką modlitwą i błaganiem módlcie się w każdym czasie w Duchu i w Nim czuwajcie wytrwale, błagając za wszystkich świętych i za mnie” (Ef 6,18).

Do tego właśnie powołany jest Kościół – żywy organizm, którego Głowa zadbała o wszystko, „aby uzdolnić świętych do wykonywania dzieła służby, do budowania Ciała Chrystusa” (Ef 4,12). Wróg naszej czystości nie śpi, a w czasach ostatecznych presja obojętności na Boże standardy rośnie z każdym dniem. Dlatego jak echo brzmi wezwanie Piotra: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 Ptr 1,16).

Pan Jezus, Głowa Kościoła, daje wyraźne polecenie tym, których usprawiedliwił: „kto jest święty, niech się jeszcze uświęci” (Ap 22,11). Czyżby nie wystarczyła świętość, jaką nabywa się w chwili narodzenia na nowo? Przecież Słowo Boże zapewnia nas, którzy weszliśmy na drogę odrodzenia, że już mamy życie wieczne, że jesteśmy „świętymi”, a szata sprawiedliwości Chrystusowej osłania nas przed wzrokiem świętego i sprawiedliwego Boga. Dlaczego więc mamy się jeszcze uświęcać?

Posłuchajmy wspaniałej nauki apostoła Piotra, który kroczył drogą prowadzącą tam, gdzie nie chciał, by swoją „śmiercią uwielbić Boga” (Jn 21,19). W liście do rozproszonych dzieci Bożych pisał: „Jako posłuszne dzieci nie ulegajcie pożądliwościom, które kierowały wami wcześniej, gdy żyliście w nieświadomości, ale za przykładem świętego, tego, który was powołał, sami też bądźcie święci w swoim postępowaniu” (1 Ptr 1,14–16). Czyżby te słowa odnosiły się tylko do tych, których kiedyś rzucano dzikim zwierzętom na pożarcie lub palono na średniowiecznych stosach?

Mając w pamięci czasy ostateczne i słabnącą czujność, Piotr wzywa nas z całą mocą: „Skoro to wszystko ulegnie zagładzie, to jacy wy musicie być w świętym postępowaniu i pobożności, oczekując i przyspieszając przyjście dnia Bożego!” (2 Ptr 3,11–12). I dodaje natychmiast: „Dlatego, umiłowani, oczekując tego, starajcie się, abyście zostali przez Niego znalezieni w pokoju, bez skazy i nienaganni” (w. 14).

Nie znamy dnia ani godziny, kiedy Pan powróci po swój Kościół. Ten moment zaskoczy wszystkich, jak napisał Paweł, że „dzień Pana nadejdzie jak złodziej w nocy” (1 Tes 5,2). Świętość to niebiański dar opłacony krwią Chrystusa. Nie pozwólmy go zepsuć codziennym brudem. Jezus zostawił nam pełną powagi radę: „Szczęśliwi, którzy płuczą swoje szaty, aby należała do nich władza nad drzewem życia i aby weszli przez bramy do miasta” (Ap 22,14). W końcowym apelu Apokalipsy Jezus rzuca twarde, ostateczne rozstrzygnięcie: „kto jest sprawiedliwy, niech jeszcze uczyni sprawiedliwość, a ten, kto jest święty, niech się jeszcze uświęci” (Ap 22,11).

Jestem głęboko przekonany, że to polecenie odnosi się dziś ze szczególną siłą do Kościoła czasów ostatecznych – czyli do nas. Wracając zatem do pytania postawionego na wstępie – musimy z całą powagą uświadomić sobie jedną prawdę: nie wszyscy są „święci”. To miano nie jest automatycznym przywilejem przynależnym każdemu, kto spocznie na cmentarzu. Prawdziwa świętość to owoc żywej wiary, osobistego przyjęcia łaski i trwania w Jezusie Chrystusie już tu, po tej stronie wieczności.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.