Thursday, January 14, 2016

Kaznodziejski "pysk"

Na wstępie przepraszam wszystkich, których mógł urazić tytuł tego rozważania. Zapewniam, że nie miałem na celu nikogo obrazić. Użyłem po prostu jednego z synonimów słowa „usta”, zaczerpniętego bezpośrednio z biblijnego porównania.

Przejdźmy więc od razu do wersetu, w którym apostoł Paweł zilustrował niezwykle ważną kwestię – obecną w Kościele od samego początku. Zgodnie z nauką Jezusa, Jego uczniowie wysyłani z Ewangelią do ludzi byli skazani na utrzymanie ze strony słuchaczy Dobrej Nowiny. Chrystus zabronił im zabierać ze sobą sakiewek z pieniędzmi, uznając, że „Wart jest bowiem robotnik swego wyżywienia” (Mt 10,10).

Pisząc do Koryntian w rozdziale poświęconym prawom należnym apostołom, Paweł odwołał się do dawnej biblijnej zasady dotyczącej wynagradzania osób oddanych służbie Bożej. Tak jak żaden żołnierz nie służy w wojsku na własny koszt, a rolnik korzysta z owoców swojej pracy, tak samo wygląda to w duchowym wymiarze. Już w starożytności Mojżesz nakazywał: „Nie zawiążesz pyska młócącemu wołowi” (1 Kor 9,9). Chodziło o to, że zwierzę depczące zboże na klepisku miało prawo się nim pożywić. Jedynie skąpy gospodarz wiązał pysk wołowi, by zachować jak najwięcej ziarna dla siebie. Powołując się na tę zasadę, Paweł pyta retorycznie: „Czy Bóg myśli o wołach? Czy nie mówi tego właśnie o nas? To przecież ze względu na nas zostało napisane, że ten, który orze, ma orać, i ten, który młóci, ma młócić, w nadziei, że otrzyma swoją część” (1 Kor 9,9–10).

Aby nie było wątpliwości, czym słuchacze mają „napełniać pysk młócącego woła”, Paweł precyzuje: „Jeżeli my zasialiśmy dla was dobra duchowe, to cóż wielkiego, jeśli będziemy uczestniczyć w żniwie waszych dóbr doczesnych?” (1 Kor 9,11). Choć apostoł zaznacza, że sam osobiście z tego prawa nie korzystał, nie oznacza to, że wierzący są zwolnieni z obowiązku dzielenia się zasobami z nauczycielami Słowa Bożego. Bóg ustanowił jasną zasadę: „ci, którzy sprawują służbę w świątyni, żywią się ze świątyni, a ci, którzy służą przy ołtarzu, mają udział w ofiarach ołtarza” (1 Kor 9,13). Podsumowując ten wywód, Paweł pisze: „Podobnie też Pan postanowił, żeby ci, którzy głoszą Ewangelię, żyli z Ewangelii” (w. 14). Obawiam się, że wielu chrześcijan nie zna tego fragmentu – z jakiegoś powodu umyka im podczas lektury Biblii. Z własnych obserwacji wiem natomiast, że większość odbiorców „dóbr duchowych” potrafi bez wahania zacytować słowa: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8).

W nauce apostolskiej znajdziemy wiele wskazówek dotyczących odpowiedniego doceniania i wynagradzania tych, którzy służą w Kościele. W Liście do Galatów Paweł radzi: „Ten, kto pobiera naukę, niech się dzieli wszystkimi dobrami z tym, który go naucza” (Gal 6,6). Słowa te padają w kontekście zasady siewu i żniwa: „Co bowiem człowiek posieje, to będzie zbierał” (w. 7). Z kolei w Liście do Tymoteusza pisze: „powinieneś wiedzieć, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga żyjącego, kolumną i fundamentem prawdy” (1 Tm 3,15). Apostoł wskazuje, że oprócz troski o czystość nauki należy dbać także o kwestie organizacyjne i praktyczne – na przykład opieki nad wdowami czy nauczania młodzieży. Dodaje też: „Prezbiterzy, którzy dobrze sprawują swój urząd, powinni doznawać podwójnego szacunku, najbardziej zaś ci, którzy się trudzą głoszeniem Słowa i nauczaniem” (1 Tm 5,17). Podwójny szacunek to nie tylko słowa uznania czy pochwały, ale także sprawiedliwe wynagrodzenie za wykonywaną pracę. I w tym miejscu Paweł powraca do mojżeszowej zasady: „Nie zawiązuj pyska młócącemu wołowi”.

Warto jednak poruszyć kwestię jakości pracy samego kaznodziei. Mowa tu o solidnym i rzetelnym przykładaniu się do posługi. Mam na myśli realne poświęcenie czasu na przygotowanie kazania, a nie składanie myśli na kilka minut przed wejściem za kazalnicę. Rzetelna służba Słowem wymaga wnikliwych studiów biblijnych, poznawania realiów i problemów ludzi, do których się mówi, a także modlitwy i osobistej lektury Pisma Świętego. Dla każdego odpowiedzialnego pracownika powinno to być absolutną normą.

Piszę o tym, ponieważ uważam tę sprawę za kluczową dla rozwoju każdej wspólnoty. W rozważaniu „Kościelna sakiewka” zwracałem uwagę na to, jak ogromne znaczenie dla pierwszych chrześcijan miało właściwe podejście do finansów. Ponieważ w pełni zaufali Chrystusowi, sprawy materialne zeszły na drugi plan – liczyło się przede wszystkim to, by Ewangelia docierała do ludzi za wszelką cenę. Dlatego Paweł mógł napisać: „Tak zaś, kto skąpo sieje, skąpo też będzie zbierał, a kto hojnie sieje, hojnie też będzie zbierał. Każdy niech tak postąpi, jak w sercu zdecydował, bez żalu i nie pod przymusem, radosnego dawcę bowiem miłuje Bóg” (2 Kor 9,6–7).

Wierzę, że słowa Jezusa wciąż pozostają aktualne. Widząc tłumy utrudzonych i opuszczonych ludzi, powiedział: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,37). A może pracowników jest mało właśnie dlatego, że nie zawsze traktuje się ich z godnością należną służbie, której się podjęli? Wół z zawiązanym pyskiem za długo nie popracuje.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.