Sunday, June 14, 2015
Wierzyć Mojżeszowi
Friday, June 12, 2015
Doskonałe odkupienie
Na stronach internetowych można dziś znaleźć kuszące oferty – „W programie Rewards czeka na Ciebie mnóstwo emocji i atrakcyjnych nagród - począwszy od ekskluzywnych produktów, po możliwość przeżycia niezapomnianych przygód, takich jak skok ze spadochronem, kurs kitesurfingu, jazda bolidem wyścigowym czy lot balonem”. Myślę, że te ostatnie atrakcje są adresowane szczególnie do ludzi w podeszłym wieku.
Wednesday, June 3, 2015
Jednego Ducha?
Monday, June 1, 2015
Bałwochwalcze ciało
Jestem przekonany, że gdybyśmy zapytali uczestnika procesji
Bożego Ciała o genezę tego wydarzenia, odpowiedzią byłoby jedynie wzruszenie
ramion. Być może ktoś inny stwierdziłby, że to po prostu tradycja i idzie w
procesji tylko dlatego, że robią to inni.
„Boże Ciało” to święto katolickie powstałe w wyniku tradycji
ludowej. Dziś nie ma potrzeby ślęczenia w bibliotekach czy uczestniczenia w
specjalistycznych seminariach, aby zgłębić ten temat. Wystarczy smartfon i
dostęp do sieci. Wikipedia, jedna z najpopularniejszych witryn internetowych,
zawiera dość wiarygodne dane na ten temat.
Pierwsze zdanie, jakie tam znajdziemy, brzmi: „Uroczystość
Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego:
Święto Najświętszego Ciała Chrystusa (Festum Sanctissimi Corporis Christi),
potocznie zwana także Świętem Ciała i Krwi Pańskiej, a w tradycji ludowej: Boże
Ciało) – w Kościele katolickim uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego
Sakramentu, święto nakazane”. Nie znajdziemy tam ani jednego odniesienia do
Biblii; są jedynie fakty historyczne, z których można wywnioskować, jaka jest
geneza tego „święta nakazanego”.
To, co mnie uderza, znajduje się już w samym określeniu
„najświętszy”. Zgodzimy się, że stopień najwyższy przymiotnika wyklucza
istnienie czegoś bardziej świętego. Wynikałoby z tego, że nie ma nic świętszego
niż hostia – opłatek mający stanowić autentyczne ciało Chrystusa. Podobnie jest
z „Najświętszą” Maryją. Gdzie w tej hierarchii znajduje się zatem Bóg?
W opisie genezy tej tradycji czytamy, że w 1215 roku na
Soborze Laterańskim stwierdzono, iż „w czasie Eucharystii chleb i wino
zamieniają się w rzeczywiste ciało i krew Jezusa Chrystusa (transubstancjacja)”.
Uroczystość poświęcona tej przemianie była obchodzona początkowo lokalnie w
południowej Francji i we Włoszech. Dopiero papież Urban IV w 1264 roku nakazał
świętowanie jej w całym Kościele katolickim. Jako powód podał „zadośćuczynienie
za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz
uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki
Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego
Tygodnia”.
Na tym poprzestanę, gdyż dalsze poszukiwania informacji o
powstaniu tej uroczystości prowadzą do licznych opisów cudów towarzyszących tej
tradycji. Wspomnę jedynie o jednym, dość specyficznym zjawisku. We włoskim
miasteczku Lanciano, podczas sprawowania liturgii, ksiądz rzekomo zauważył, że „hostia
w jego dłoniach przemieniła się w okrągły fragment ciała, a wino w krew. Ciało
pozostało nienaruszone, natomiast krew w kielichu zamieniła się w pięć
nierównych bryłek [...]. Z owych pomiarów pozostał zapis, według którego ciężar
pojedynczej miał być równy ciężarowi pięciu, ciężar dwóch równy ciężarowi
trzech, a ciężar najmniejszej bryłki równy ciężarowi największej”.
Warto przywołać jeszcze jedno zdarzenie, które miało miejsce
w Poznaniu i stało się podstawą do szerzenia nienawiści wobec Żydów. Pisałem o
tym szerzej we wpisie pt. „Wznowiona nienawiść”, dlatego teraz jedynie o nim
nadmieniam, gdyż ono również wiąże się z kultem „Najświętszego Ciała i Krwi
Pańskiej”.
Dlaczego zatytułowałem to rozważanie „Bałwochwalcze ciało”?
Przymiotnik „bałwochwalczy” oznacza oddawanie boskiej czci przedmiotom
wyobrażającym bóstwa lub bezkrytyczne uwielbienie kogoś lub czegoś. Tak podają
słowniki, Biblia natomiast znacznie lepiej wyjaśnia istotę bałwochwalstwa.
Jednym z najbardziej znanych fragmentów na ten temat są
słowa proroka Samuela. Gdy król Saul okazał nieposłuszeństwo wobec Bożego
prawa, prorok rzekł: „Bunt bowiem jest grzechem na równi z czarami, a
zarozumiałość – jak bałwochwalstwo i terafim. Ponieważ wzgardziłeś poleceniem
Pana, więc On odrzucił ciebie jako króla” (1 Sm 15:23). Ktoś mógłby
pomyśleć: przecież król nie zrobił nic złego, pozwolił jedynie ludowi wziąć
łupy wojenne, by złożyć je w ofierze Panu. Jednak Bóg nakazał obłożyć te łupy
klątwą, a Saul postawił własną wolę ponad nakaz Boga.
Bałwochwalstwo było jednym z najczęstszych grzechów Izraela.
Bóg wyraźnie go zabronił w drugim przykazaniu: „Nie będziesz czynił sobie
posągu ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie wysoko i na ziemi nisko, i
tego, co jest w głębinie wód. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im
służył, ponieważ Ja, PAN, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym...” (Pwt
5:8-10). Nic więc dziwnego, że przykazania tego brakuje w oficjalnej wersji
dekalogu katolickiego. Zostało usunięte, aby nie prowokować refleksji nad
ustanowionymi świętami. Warto tu przytoczyć słowa Jezusa: „Słusznie Izajasz
prorokował o was, obłudnikach, jak jest napisane: Lud ten czci Mnie wargami,
lecz swoim sercem daleko jest ode Mnie. Daremnie jednak cześć Mi oddają, ucząc
zasad, które są wymysłem ludzi” (Mk 7:6-7).
Zakaz tworzenia podobizn oznacza, że nie wolno czynić
niczego, czemu oddawano by pokłon i cześć. W historii narodu wybranego, podczas
wędrówki do Ziemi Obiecanej, Izraelici zostali zaatakowani przez jadowite węże.
Wówczas Bóg nakazał Mojżeszowi sporządzić miedzianego węża, który stał się
ratunkiem przed śmiercią. Jednak po latach ten sam wąż stał się przedmiotem
kultu, o czym pisałem w rozważaniu „Polski Nechusztan”.
W Nowym Testamencie nie znajdziemy ani jednej wzmianki o
tym, by w Kościele Jezusa Chrystusa oddawano cześć jakimkolwiek przedmiotom.
Gdy apostołowie Paweł i Barnaba zwiastowali Ewangelię w Listrze, uzdrowiony
został chromy człowiek. Świadkowie tego cudu chcieli oddać apostołom boską
cześć. Paweł i Barnaba „rozdarli swoje szaty i rzucili się w tłum, krzycząc:
Ludzie, dlaczego to czynicie! My także jesteśmy ludźmi, podobnie jak wy.
Głosimy wam Dobrą Nowinę, abyście od tych marności odwrócili się do Boga
żywego...” (Dz 14:14-15).
Oddawanie czci czemukolwiek poza Bogiem – nawet jeśli ma to
związek z wydarzeniami biblijnymi – jest bałwochwalstwem. Nie ma znaczenia, czy
jest to domniemana szata z grobu Pańskiego, czy opłatek symbolizujący ciało
Chrystusa. Wszystko to może stać się przedmiotem bałwochwalczego kultu. Musimy
pamiętać, że jedynie Bóg w Trójcy Jedyny może być czczony przez ludzi
odkupionych krwią Baranka. Bóg wyraźnie zakazał tworzenia podobizn, którym
oddawano by pokłon należny wyłącznie Stwórcy.
Dlatego warto przypomnieć słowa apostoła Pawła skierowane do
Rzymian: „Chociaż poznali Boga, to jednak nie oddali Mu chwały jako Bogu ani
Mu nie podziękowali, ale zbłądzili w swoich myślach, a ich nierozumne serce
pogrążyło się w ciemności. Uważali, że są mądrzy, a dali się ogłupić. I
zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobieństwo obrazu zniszczalnego
człowieka...” (Rz 1:21-23).
Na koniec weźmy sobie do serca radę apostoła: „Dlatego,
moi kochani, strzeżcie się bałwochwalstwa!” (1 Kor 10:14).
Tuesday, May 26, 2015
Przekleństwo demokracji
Dlaczego zatytułowałem to rozważanie „Przekleństwo demokracji”? Większość uważa, że demokracja jest najlepszym systemem politycznym, jaki zapewnia wszystkim obywatelom państwa, jednakowe prawa i obowiązki. Chociaż brzmi to trochę jak wyjęte z utopii, lecz po części jest to prawdą. Jednakowoż, jak każda sprawa, jak każdy system, również i demokracja, ma swoje zalety i wady. Nad zaletami nie dyskutujemy, lecz bierzemy je z marszu i korzystamy z przysługujących nam przywilejów. Natomiast warto jest, osobiście uważam, zastanowić się nieco nad wadami tego systemu.
Monday, May 25, 2015
Duch mądrości i poznania
Thursday, May 21, 2015
Duchowy M.R.I.
Słowo Boże wzywa nas, abyśmy byli płomienni duchem - "bądźcie płomiennego ducha" (Rzym. 12:11). Użyte tu słowo w oryginale ζεοντες [dzeontes] oznacza „być rozpalonym do czerwoności”. Zbyt często jednak staramy się dostosowywać się do chłodnego otoczenia, zamiast szukać możliwości rozgrzania się Bożym Słowem. Ludzie napełnieni Duchem Świętym powinni rozgrzewać innych Bożym ciepłem. Czy moja duchowa pasja dla Chrystusa nie została zagaszona sprawami doczesności, egoistycznymi ambicjami lub chęcią wzbogacenia się? Jeśli nie będę ostrożny, letniość stanie się czymś normalnym a życie modlitewne zaniknie całkowicie.
Bóg powołał mnie, abym Go wielbił, lecz bliska społeczność z Nim nie zawsze należy do mych priorytetów. Czy kocham Pana z całego serca? Co głównie wypełnia mój czas? Czy moje serce bije dla Niego, czy są inne zainteresowania, które zastąpiły pierwszą miłość? Czy tak naprawdę żyję, aby zadowolić Ojca Niebieskiego, czy jestem uzależniony od pochwał ludzkich? Wówczas Pan Jezus stawia Swoją diagnozę: "mam przeciwko tobie to, że porzuciłeś swoją pierwszą miłość" (Obj. 2:4).
Jeśli nie chodzę w pokorze, pycha wykrzywi moje nastawienie do innych ludzi. Czy promieniuję miłością, radością i pokojem Ducha Świętego – czy znana jest moja zgryzota, zamartwianie się i nerwowe odzywki? Jak reaguję na różnego rodzaju naciski, czy wydaję wówczas „przyjemną woń” płynącą z ufnego serca, czy objawiam napady złości? Nie wolno nam zapominać, iż zostaliśmy ustanowieni w tym świecie aby być "wonnością Chrystusa dla Boga wśród tych, którzy dostępują zbawienia, jak i wśród tych, którzy idą na zatracenie" (2 Kor. 2:15).
Czy przechowuje w swym sercu uprzedzenia wobec osób, które mnie skrzywdziły? Jeśli tak, to trucizna złości działa we mnie i z łatwością inni mogą zarazić się ode mnie. Muszę wybaczyć każdą krzywdę, nie sądzić innych i wyzbyć się niechęci. Czy w sercu jest zazdrość wobec kogoś, kto zarabia więcej i odnosi większe sukcesy? Czy potrafię szczerze życzyć takiej osobie jeszcze większego błogosławieństwa? Owocem nowego życia w Chrystusie jest nowy język - "Żadna zła mowa niech nie wychodzi z waszych ust, lecz tylko dobra, która służyłaby zbudowaniu i przyniosła korzyść słuchającym" (Efez. 4:29).
Czy z moich ust regularnie wypływają wdzięczne słowa, czy raczej ciągłe narzekania? Czy chętnie mówię dobrze o innych, czy też raczej ich krytykuję i mówię rzeczy negatywne? Czy jestem już tak bezduszny, że nie czuję się winnym gdy oczerniam drugą osobę poza jej plecami?
Czystość seksualna nie jest opcją, lecz jedyną możliwością daną nam przez Boga. Pamiętajmy o nauczaniu apostoła Pawła, że "wolą Boga jest bowiem wasze uświęcenie. Powstrzymujcie się więc od rozwiązłego życia" (1 Tes. 4:3). Nie można zachować czystości życia, jeśli nie nienawidzi się równocześnie grzechu. Czy jakakolwiek forma pożądliwości kontroluje moim życiem? Czy nie pokłoniłem się duchowi Baala, który panuje nad współczesną kulturą pełną pornografii i perwersji? Czy uciekam od pokus seksualnych natychmiast gdy tylko pojawią się w przypadkowej sytuacji, czy dopiero gdy wiem, że ktoś mnie widzi?
Przeniknij mnie, Boże, poznaj moje serce,doświadcz mnie i poznaj moje myśli.Zobacz, czy nie idę drogą niegodziwą,poprowadź mnie swą drogą odwieczną.
(Ps. 139: 23-24)






