Monday, May 21, 2012

Piekła nie ma?

„Hulaj dusza — piekła nie ma” — to powiedzenie dobrze oddaje sposób myślenia człowieka, który chciałby uwolnić się od odpowiedzialności za swoje czyny. Jeśli nie ma ostatecznego sądu ani konsekwencji przekraczających granicę śmierci, można żyć tak, jakby nasze wybory nie miały żadnego trwałego znaczenia.

Co ciekawe, zupełnie inaczej myślimy wtedy, gdy chodzi o nagrodę za dobre postępowanie. Wówczas jak najbardziej oczekujemy sprawiedliwej zapłaty i wierzymy w istnienie nieba.

Piekło jest dziś słowem niepopularnym. Kojarzy się ze średniowieczem, demonami i obrazami wiecznych mąk. Mitologia, popularne dowcipy oraz kultura masowa sprawiły, że niewiele osób traktuje je poważnie. Większość ludzi, nawet jeśli dopuszcza możliwość istnienia miejsca wiecznego potępienia, skłonna jest raczej uważać je za symbol cierpienia lub przejściowego doświadczenia czegoś wyjątkowo strasznego. W znaczeniu religijnym piekło można określić jako „miejsce czasowej lub wiecznej kary, na którą skazane są dusze zmarłych; siedziba złych duchów i dusz potępionych”. Taką definicję podaje Słownik języka polskiego PWN.

W codziennym języku słowa tego używamy jednak znacznie swobodniej. Mówimy o piekle, mając na myśli miejsce lub sytuację, w której panują wyjątkowo ciężkie warunki. Kiedy przeżywamy coś niezwykle trudnego, mówimy: „Przechodzę piekło”.

A co na ten temat mówi Biblia?

Według świadectwa Pisma Świętego piekło nie jest ludzkim wymysłem ani metaforą trudnych doświadczeń. Biblia mówi o nim wielokrotnie. Co więcej, może się to wydawać zaskakujące, ale Pan Jezus wielokrotnie ostrzegał przed sądem i jego konsekwencjami. Kiedy wysyłał swoich uczniów, aby głosili nadchodzące Królestwo Boże, uzdrawiali chorych i wypędzali demony, dodawał im otuchy słowami: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, ale duszy zabić nie mogą; bójcie się raczej tego, który może i duszę, i ciało zniszczyć w piekle” (Mt 10,28). Jezus mówił również o miejscu, w którym „będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Mt 8,12).

Pomimo tego, że Biblia wielokrotnie porusza temat sądu i ostatecznego losu człowieka, współcześnie stosunkowo rzadko słyszymy o piekle w kazaniach. Jeszcze rzadziej staje się ono głównym tematem zwiastowania Słowa Bożego. Dlatego z pewnym zaskoczeniem przyjąłem kazanie, którego niedawno wysłuchałem w kościele, do którego obecnie uczęszczam. Całe zwiastowanie zostało poświęcone właśnie temu tematowi.

Już na początku pastor wyjaśnił, dlaczego postanowił mówić o sprawie, która — choć niewygodna i niepopularna — bez wątpienia należy do biblijnego nauczania. W tamtym czasie wśród chrześcijan ewangelikalnych dużym zainteresowaniem, ale również niemałymi kontrowersjami, cieszyła się książka o bardzo zachęcającym tytule Love WinsMiłość zwycięża. Jej autorem był Rob Bell, pastor jednego z amerykańskich megakościołów — Mars Hill Bible Church w stanie Michigan. Książka wywołała tak duże poruszenie, że zainteresowały się nią również świeckie media. Pojawiały się wymowne tytuły informujące, że pastor kwestionuje istnienie piekła i tradycyjne chrześcijańskie rozumienie życia po śmierci.

Jeżeli spotykamy artykuł, książkę lub inny materiał kwestionujący istnienie piekła, którego autorem jest ateista albo ktoś otwarcie sceptyczny wobec Biblii, nie jest to szczególnie zaskakujące. Inaczej jednak wygląda sytuacja, gdy podobne poglądy głosi pastor dużego kościoła, liczącego około dziesięciu tysięcy członków. Wówczas nie można przejść obok takiego nauczania obojętnie.

Właśnie dlatego z dużą uwagą wysłuchałem wspomnianego kazania. Postanowiłem również napisać o tym na blogu, ponieważ tego rodzaju zagrożenia teologiczne nie zatrzymują się na granicach państw. To, co pojawia się dzisiaj w amerykańskich kościołach, jutro może dotrzeć również do Polski.

W środowiskach ewangelikalnych w Stanach Zjednoczonych pojawiły się liczne reakcje na książkę Roba Bella. Z jednej strony miały one ostrzegać przed tym, co autorzy krytyki uznawali za zwodniczy charakter przedstawionego nauczania, z drugiej zaś przypominać biblijną naukę dotyczącą sądu i wieczności. Jeden z pastorów, Kevin DeYoung, napisał obszerną recenzję, w której przedstawił swoje zastrzeżenia wobec książki Love Wins. W skrócie jego ocena sprowadzała się do następującego rozumienia poglądów Bella:

Rob Bell przedstawia piekło jako rzeczywistość, którą człowiek tworzy dla siebie przez odrzucenie Bożej miłości. Może ono być doświadczeniem obecnym, ale również przyszłą rzeczywistością dla tych, którzy umierają nieprzygotowani na spotkanie z Bogiem. Według tej interpretacji piekło nie miałoby jednak trwać wiecznie. Ostatecznie Bóg miałby znaleźć sposób, aby każdy człowiek zwrócił się ku Niemu i został pojednany z Bogiem — czy to w obecnym życiu, czy po śmierci. Nie byłoby więc wiecznie trwającej kary, ponieważ ostatecznie miłość Boga miałaby zwyciężyć wszelkie zło.

Właśnie z takim sposobem rozumienia piekła nie zgadzam się.

Biblia mówi o ostatecznym sądzie i o poważnych konsekwencjach odrzucenia Bożej łaski. Człowiek nie jest pozostawiony bez ratunku — Bóg ofiarował mu zbawienie w Jezusie Chrystusie — ale jednocześnie Pismo Święte nie przedstawia niewiary i odrzucenia Ewangelii jako czegoś pozbawionego konsekwencji. Pan Jezus powiedział: „Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi i wtedy odda każdemu według uczynków jego” (Mt 16,27).

W tych słowach zawarta jest zarówno dobra, jak i zła wiadomość. Dobrą wiadomością jest to, że dla tych, którzy zaufali Chrystusowi i przyjęli przez wiarę Jego usprawiedliwienie, nie ma już potępienia. Apostoł Paweł napisał: „Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie” (Rz 8,1). To jest jedna z najwspanialszych obietnic Ewangelii. Jednak Jezus mówi również: „Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim” (J 3,36).

Dla człowieka, który świadomie odrzuca Chrystusa, jest to wiadomość niezwykle poważna. Każdy będzie musiał stanąć przed Tym, który nie tylko jest Sędzią, ale który również przyszedł na świat, aby zbawić człowieka. Chrystus cierpiał i umarł także za tych, którzy odrzucają Jego łaskę. Odrzucenie takiego zbawienia nie może być więc traktowane jako decyzja pozbawiona konsekwencji.

Apostoł Paweł również bardzo wyraźnie mówił o losie tych, którzy odrzucają Ewangelię: „Wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego” (2 Tes 1,8–9).

Biblia mówi również: „A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9,27). Śmierć nie kończy więc historii człowieka. Po niej następuje sąd. Jednych czeka życie wieczne, innych zaś potępienie. Księga Objawienia mówi o ostatecznym losie szatana: „I będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Ap 20,10).

Nie można jednak głosić prawdy o sądzie w oderwaniu od Ewangelii. Biblia nie mówi o piekle po to, aby człowieka jedynie przestraszyć. Mówi o nim również po to, aby pokazać, jak wielkim darem jest zbawienie. Jeżeli nie istnieje żadne zagrożenie, przed którym człowiek musi zostać uratowany, trudno zrozumieć, dlaczego Chrystus musiał umrzeć na krzyżu.

Boża miłość nie polega na tym, że Bóg przymyka oczy na grzech i usuwa jego konsekwencje bez względu na to, jaką postawę przyjmuje człowiek. Miłość Boga objawiła się najpełniej właśnie w tym, że Chrystus wziął na siebie konsekwencje grzechu i otworzył drogę zbawienia każdemu, kto w Niego uwierzy.

Dlatego nie powinniśmy pozwolić, aby piękna prawda o Bożej miłości została wykorzystana do podważania innych prawd objawionych w Piśmie Świętym. Nie dajmy się zwieść słowami o Bożej miłości, które brzmią dobrze, ale prowadzą do pomniejszania powagi grzechu, sądu i potrzeby zbawienia.

Prawdziwa Boża miłość nie usuwa prawdy o sądzie. To właśnie dlatego, że Bóg tak umiłował świat, dał swojego Syna, aby człowiek nie musiał zginąć.

Henryk Hukisz

1 comment:

  1. Dla równowagi polecam ten tekst z innego blogu: http://acalyludpowieamen.blogspot.com/2013/05/niezniszczalne-krolestwo-szatana.html#more

    ReplyDelete

Note: Only a member of this blog may post a comment.