Pan Jezus w swojej przypowieści o Dobrym Pasterzu, pokazał, że ten czas się wypełnił. Ewangelista Jan zapisał znane nam do dzisiaj słowa: „Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce” (Jan 10:11). Wiemy, że nikt inny, jak tylko Jezus może zbawić, gdyż On stał się za nas grzechem, który został pokonany mocą Jego krwi przelanej na krzyżu Golgoty. W Chrystusie mamy usprawiedliwienie, i to tak doskonałe, że w oczach Boga jesteśmy świętymi. Wszyscy, którzy uwierzyliśmy w Chrystusa, jako Zbawiciela i przez to On stał się Pasterzem naszych dusz.
Monday, April 28, 2014
Prawdziwe drzwi
Pan Jezus w swojej przypowieści o Dobrym Pasterzu, pokazał, że ten czas się wypełnił. Ewangelista Jan zapisał znane nam do dzisiaj słowa: „Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce” (Jan 10:11). Wiemy, że nikt inny, jak tylko Jezus może zbawić, gdyż On stał się za nas grzechem, który został pokonany mocą Jego krwi przelanej na krzyżu Golgoty. W Chrystusie mamy usprawiedliwienie, i to tak doskonałe, że w oczach Boga jesteśmy świętymi. Wszyscy, którzy uwierzyliśmy w Chrystusa, jako Zbawiciela i przez to On stał się Pasterzem naszych dusz.
Thursday, April 17, 2014
Zobaczyć Jezusa
Wyobraźmy sobie, że znajdujemy się w pokoju pogrążonym w mroku – jest tak ciemno, że prawie nic nie widać. Stojące w nim meble przykryto pokrowcami. Aby rozpoznać przedmioty w tym pomieszczeniu, musimy badać je dotykiem. Z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem będziemy w stanie zgadnąć, co jest krzesłem, a co fortepianem czy komodą. Wyobraźmy sobie jednak, że nagle ktoś zapala światło. W tej nowej sytuacji znacznie łatwiej rozpoznajemy poszczególne sprzęty, obserwując ich kształty. A gdy zdejmiemy pokrowce, wszystko odsłoni się przed naszymi oczami w pełnej okazałości. Wówczas bezbłędnie zidentyfikujemy każdy przedmiot.
W tradycji kościołów katolickich i anglikańskich istnieje
zwyczaj zasłaniania krzyży w czasie Wielkiego Postu, a szczególnie w Wielki
Piątek. Nie odnoszę się teraz do samej tradycji, lecz chcę za jej pomocą
uzmysłowić wielką prawdę: to w Chrystusie możemy w pełni ujrzeć rzeczywistość
naszego zbawienia. Nie musimy już niczego zgadywać, gdyż – jak napisał apostoł
Paweł: „My zaś nie otrzymaliśmy ducha świata, lecz Ducha, który pochodzi od
Boga, abyśmy poznali dary łaski udzielone nam przez Boga” (1 Kor 2,12).
Biblia – nasze jedyne źródło poznania prawdy, którą Bóg
pragnie nam objawić – składa się ze Starego i Nowego Testamentu. Obie części
stanowią natchnione Słowo Boże, lecz ich odbiór zasadniczo się różni. Kluczowe
jest to, że w Starym Testamencie Chrystus pozostaje ukryty. Pojawia się w
każdej księdze nie bezpośrednio, lecz pod postacią symboli, osób czy
przedmiotów. Czytając te starożytne pisma, musimy poruszać się niemal po
omacku, by rozpoznać zapowiadanego od początku Mesjasza, który ma „zdeptać
głowę” węża.
Nowy Testament zaczyna się od wyjaśnienia, że Słowo
istniejące od początku „stało się ciałem i zamieszkało wśród nas pełne
łaski i prawdy. Ujrzeliśmy Jego chwałę, chwałę jako Jednorodzonego od Ojca”
(Jn 1,14). Jan Chrzciciel, posłany przez Boga jako ostatni prorok,
wskazał na Niego bezpośrednio, mówiąc: „Oto Baranek Boży, który gładzi
grzech świata” (Jn 1,29). I tak oto przyszła „światłość
prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (Jn
1,9).
Ta „prawdziwa światłość” to życie istniejące od początku,
które trwało w Synu Bożym gdyż „w Nim, było życiem” (Jn 1,4).
Różnica polega na tym, że przez cały okres opisywany w Starym Testamencie
ludzie tego życia nie widzieli, gdyż nie było jeszcze objawionej Światłości.
Bóg wybrał jeden naród, któremu objawił znacznie więcej, wskazując na czas, gdy
ucieleśnią się wszystkie dane na początku obietnice. Wyjście z Egiptu, baranek
paschalny, Namiot Przymierza, a później świątynia, kapłani i ofiary – to
wszystko wskazywało na Jednego: Mesjasza, czyli Chrystusa, Bożego Pomazańca.
Dziś obraz, który widzimy, patrząc na Chrystusa, jest już w
pełni odsłonięty. Gdy Filip poprosił: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam
wystarczy.” (Jn 14,8), Jezus odpowiedział z wyraźnym zdziwieniem: „Tyle
czasu jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś, Filipie?” (w. 9).
Dla Chrystusa było oczywiste, że „kto Mnie zobaczył, zobaczył Ojca” (w.
9). Jednak dla nas, bez olśnienia płynącego od Ducha Świętego, takie
poznanie pozostaje niemożliwe.
Jezus wyjaśniał później: „Orędownik zaś, Duch Święty,
którego Ojciec pośle w Moim imieniu, On nauczy was wszystkiego
i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (Jn 14,26).
Dzięki temu oświeceniu i odsłonięciu rzeczywistości możliwe staje się to, co
zapowiedział Zbawiciel: „wy będziecie Mnie oglądać, ponieważ Ja żyję
i wy będziecie żyć” (Jn 14,19).
Gdy pewni Grecy przybyli do Jerozolimy na święto, zwrócili
się do uczniów z prośbą: „chcemy zobaczyć Jezusa” (Jn 12,21).
Jezus wiedział, że będzie to możliwe dopiero wtedy, gdy ich stara natura umrze,
a oni narodzą się na nowo. Dlatego zwrócił uwagę na to, co miało się wydarzyć
za kilka dni: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy” (w.
23).
Bez narodzenia na nowo można poruszać się po Biblii jak po
zaciemnionym pokoju. Można nawet rozpoznawać Boże obietnice i czerpać
satysfakcję z samych poszukiwań. Tak postępują ci, którzy wciąż praktykują
starotestamentowe zapowiedzi Mesjasza. Używając symbolicznych nazw, uważają, że
hebrajskie określenia są lepsze od tych, które zostały nam już objawione przez
Ducha Świętego.
Apostoł Paweł często spotykał się z tym zjawiskiem, gdyż
wielu Żydów nadal kultywowało ceremonie wskazujące niegdyś na Mesjasza.
Tymczasem, jak pisał Paweł, „To wszystko jest cieniem rzeczy, które mają
nastąpić, rzeczywistością zaś jest Chrystus” (Kol 2,17).
Trudno zrozumieć tych, którzy twierdząc, że mają pełne
poznanie Chrystusa i narodzili się na nowo, decydują się na powrót do cieni.
Rozumiem natomiast apostoła Pawła, który z myślą o takich ludziach modlił się:
„Niech Bóg naszego Pana Jezusa Chrystusa, Ojciec
chwały, da wam Ducha mądrości i objawienia w poznawaniu Go, pełne
światła oczy serca, abyście wiedzieli, czym jest nadzieja, do jakiej was wezwał,
czym jest bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i jak wspaniały
jest ogrom Jego mocy względem nas, wierzących, według działania siły Jego
potęgi. Tą właśnie mocą działał w Chrystusie, gdy wskrzesił Go
z martwych i posadził po swojej prawicy w niebiosach, ponad
wszelką zwierzchnością, władzą, mocą i panowaniem, ponad wszelkim
imieniem, wzywanym nie tylko w obecnym świecie, ale
i w przyszłym. Wszystko też poddał pod Jego stopy, a Jego
ustanowił nade wszystko Głową Kościoła, który jest Jego ciałem, pełnią Tego,
który wszystko doskonale wypełnia” (Ef 1,17-23).
Czy można szukać czegoś więcej ponad to, co zostało nam
objawione w Chrystusie?
Henryk Hukisz
Friday, March 28, 2014
Duchowy Okulista
Pamiętam moment w moim życiu, gdy, jak to się mówi, „ręka
stała się już zbyt krótka, aby dobrze widzieć”, musiałem złożyć wizytę w
gabinecie okulisty. Po zbadaniu wzroku okazało się, że musze uzbroić swoje oczy
w dodatkowe soczewki oprawione w ładne ramki. Od tego momentu jestem
„okularnikiem”, co oznacza, że muszę posługiwać się okularami, aby lepiej
widzieć, czy nawet, aby w ogóle coś przeczytać.
A jak jest z naszym duchowym wzrokiem? Czy też musimy udać się do
specjalistycznego gabinetu, aby poprawić widzenie spraw Bożych? Apostoł Paweł
naucza, że należy przyłożyć „do duchowych rzeczy duchową miarę” (1
Kor 2:13), gdyż „człowiek poznający tylko zmysłami nie przyjmuje
darów Ducha Bożego. Są one bowiem dla niego głupstwem i nie może ich
zrozumieć, ponieważ można je badać jedynie w sposób duchowy” (w.
14). Gdzie możemy znaleźć taki gabinet, w którym nasz wzrok zostanie
zbadany „w sposób duchowy”?
Pan Jezus, nasz „cudowny Doradca”, po zbadaniu naszego duchowego wzroku, może
postawić diagnozę: „Jeśli twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało
będzie pełne światła” (Mt 6:22). Dlatego tak ważne jest, abyśmy
dbali o swoje duchowe oczy.
„Pilnuj swych oczek, pilnuj swych oczek, gdzie patrzeć chcą...”,
śpiewają już małe dzieci na zajęciach Szkółki Niedzielnej. Salomon, w danej mu
mądrości od Boga, radzi wszystkim, którzy chcą podobać się Bogu: „Twoje
oczy niech patrzą na wprost, a źrenice skieruj przed siebie. Wyrównaj ścieżkę
swoim stopom, niech wszystkie twoje drogi będą dobrze przygotowane. Nie zbaczaj
w prawo ani w lewo, odwróć swoje stopy od zła” (Prz.
4:25-27). Tak więc, od naszego patrzenia zależeć będzie to, jak chodzimy
przed Panem. W podanej wyżej diagnozie Chrystusa o naszych oczach, w oryginale
słówko „zdrowe” brzmi „haplous”, co znaczy: „pojedynczy” lub „poprawny”. Jezus
oświadczył, że „światłem ciała jest oko” (Mat. 6:22).
Łukasz natomiast, w swoim zapisie tych słów, użył określenia „świeca”, jako, że
to było powszechnie używane wówczas źródło oświetlenia.
Piszę o tym, ponieważ dowiedziałem się niedawno, że te słowa Chrystusa, wyjęte
z kontekstu i rozumiane dosłownie, są brane jako podstawa do uznania tzw.
medycyny niekonwencjonalnej, znanej jako „irydologia”, która zakłada, że na
podstawie wyglądu tęczówki oka można ocenić stan zdrowia całego organizmu.
Niektórzy uważają, że dopisanie do czegokolwiek wyrazu „logia”, uczyni to coś
nauką. Czy można uznać, że Pan Jezus, Boży Syn i Pan, jest protoplastą
irydologii? Tylko szarlatani mogą tak twierdzić, albo ignoranci zdrowego
rozsądku. A przecież, możemy uzyskać poprawne zrozumienie wszystkiego, co
znajduje odniesienie do Biblii, tylko, że do duchowych rzeczy musimy przykładać
duchową miarę. Jeśli tego nie zrobimy, to można dojść do wielu jeszcze
dziwniejszych pojęć.
Wracając do nauki Pana Jezusa, musimy spoglądać na jego wypowiedzi w kontekście
tego, o czym mówił. Słowa „Światłem ciała jest oko”, Jezus
wypowiedział w kontekście robienia czegoś obłudnie, aby pokazać się przed
ludźmi lepiej, niż jest w rzeczywistości. Chrystus mówił o tym, że tyko Bóg zna
nasze prawdziwe motywy postępowania. Jeśli chodzi o nasz stosunek do rzeczy
materialnych, to mamy gromadzić swoje skarby w niebie, gdyż „gdzie
bowiem jest twój skarb, tam będzie i twoje serce” (Mt 6:21),
powiedział Pan Jezus. Nasz stosunek do świata materialnego, widzianego naszymi
oczami, świadczy o tym, co wypełnia nasze serca, gdyż w nim, mówiąc obrazowo,
mieści się miłość. Apostoł Jan stwierdził w swoim liście: „Jeżeli ktoś
miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 Jn 2:15). A co
to ma wspólnego z naszymi oczami? A no właśnie to, że nasze oczy spoglądają na
wszystko, co nas otacza, i wzbudzają pragnienie posiadania tych skarbów.
Dlatego Jan dalej wyjaśnia, że „to wszystko bowiem, co jest w świecie:
pożądliwość ciała, pożądliwość oczu, pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca,
lecz jest ze świata” (w. 16).
Niestety, powodem wielu niepowodzeń w naszym życiu duchowym jest to, że źle
widzimy. Nasze oczy, które wpuszczają do serca obrazy otaczającego nas świata,
są chore. Jezus powiedział: „Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe
twoje ciało będzie pogrążone w ciemności. Jeśli więc światło, które jest w
tobie, jest ciemnością, jakże wielka to ciemność” (Mt 6:23).
Straszny stan, jeśli w tym ciemnym świecie nasz wzrok ociemnieje, to ta
ciemność występuje do potęgi, już nie ważne której.
W końcowym nauczaniu, jakie znajdujemy już w Księdze Objawienia Pana Jezusa,
nasz duchowy Okulista skierował szczególne słowa do wierzących, którzy uważali,
że posiadają wszystko: „Radzę ci kupić u Mnie złoto w ogniu
oczyszczone, abyś się wzbogacił, białe szaty, abyś się ubrał i aby nie
ujawniła się hańba twojej nagości, oraz maść dla namaszczenia swoich oczu, abyś
widział” (Ap 3:18). I znów widzimy to powiązanie, jakie
występuje pomiędzy tym, co widzą oczy, i czego pożąda serce.
Ta Boża maść, to modlitwa, jaką zaleca stosować apostoł Paweł. On sam to czynił
w interesie ludzi wierzących w jego czasach, gdy nieustannie wspominał ich w
modlitwach, aby Bóg dał „pełne światła oczy serca, abyście wiedzieli,
czym jest nadzieja, do jakiej was wezwał, czym jest bogactwo chwały Jego
dziedzictwa wśród świętych i jak wspaniały jest ogrom Jego mocy względem
nas, wierzących, według działania siły Jego potęgi. Tą właśnie mocą działał
w Chrystusie, gdy wskrzesił Go z martwych i posadził po swojej
prawicy w niebiosach...” (Ef 1:18-20).
Zastanów się, czy już nie czas, aby udać się do najlepszego Okulisty, który
może postawić jedynie poprawną diagnozę twojego wzroku?
Sunday, March 23, 2014
Ciastko z Krymem
Kaznodzieja chciał wskazać w ten sposób na podstępność naszego przeciwnika, który stopniowo chce zapanować nad całym naszym sercem i życiem. Dlatego musimy być czujni i podejmować stosowne kroki, aby przeciwdziałać tym diabelskim zakusom.
Co wspólnego ma ta ilustracja z Krymem?
Z niepokojem obserwuję rozwój sytuacji w południowej Ukrainie, na tym pięknym półwyspie, który terytorialnie stanowi integralną część tego państwa. Nie mam zamiaru wdawać się w dyskusję na temat historii tego „kremu”, który dodaje uroku i smaku całemu ciastku, jakim jest to młode państwo, budujące swoją demokrację. Może ktoś uważa, że to tylko mały skrawek wielkiej Ukrainy, lecz mi chodzi o zasadę, że oddanie obcemu panowaniu najmniejszej części całości, prowadzi do stopniowej utraty wszystkiego. I na tym kończę polityczny akcent tej gorącej kwestii.
Diabeł jest strategiem wysokiej rangi. Potrafi zaplanować cały proces przejęcia kontroli nad naszym życiem, aby później cierpliwie realizować swój zamiar. Podrzuca nam nieraz drobne pokusy, sprawy tak błahe, że nawet nie zwracamy na nie uwagi. Przychodzi w przebraniu anioła światłości z propozycją nie do odrzucenia. Dopiero po czasie, gdy często jest już zbyt późno, aby uwierzyć w Boże przebaczenie, widzimy cały ogrom zniszczenia, jakie zostało spowodowane przez naszego przeciwnika.
Najlepszym sposobem przeciwdziałania takim podstępom diabelskim jest stała czujność i determinacja obrony tego, co otrzymaliśmy z łaski. Jednym z największych błogosławieństw nowego życia, jakie mamy w Chrystusie, jest wolność. Apostoł Paweł napisał do wierzących w zborach Galacji: „Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli” (Gal. 5:1). W Chrystusie mamy zupełną wolność, nie musimy niczego sami zdobywać, gdyż z łaski mamy „obietnicę żywota teraźniejszego i przyszłego” (1 Tym. 4:8). Apostoł radzi nam jedynie, abyśmy stali niezachwiane w tym, co mamy i nie dopuszczali do ponownego zniewolenia.
Apostoł Piotr, który boleśnie doświadczył w swoim życiu brak czujności, zapierając się Pana, wskazuje nam na diabelską strategię, jaką stosuje wobec Bożych dzieci. Radzi nam, ten sędziwy już apostoł, abyśmy pokładali całkowitą ufność w Bogu, który ma o nas staranie. Piotr wie, że przeciwnik Boży nie rezygnuje z możliwości obrabowania nas z wolności i radości, jakie już mamy. Dlatego, pisze nam z pełnym przekonaniem – „Bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, chodzi wokoło jak lew ryczący, szukając kogo by pochłonąć” (1 Ptr. 5:8). Diabeł wie, że nie da rady opanować nasze serca od razu w całości, dlatego stara się wpierw wbić przysłowiowy „gwóźdź”, aby przekonywać nas później, że należy mu się więcej.
Innym olbrzymim błogosławieństwem, jakie otrzymujemy w Chrystusie, jest radość. Jest to taki rodzaj radości, jakiego nie zdobędziemy nigdzie indziej, jak tylko w Panu. Apostoł Paweł, pisząc do wierzących w Filippi, nakazywał im wprost: „Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się” (Fil. 4:4). Ten wierny sługa Boży wiedział, że radość, jaką miał w Panu, pomogła mu przejść zwycięsko w jednym z najcięższych doświadczeń, gdy z powodu głoszenia ewangelii, znalazł się w więzieniu. Radość w Panu dała mu siłę do śpiewania pieśni Bogu na chwałę, chociaż jako człowiek, najchętniej by wykrzykiwał słowa pretensji z powodu tego, co go spotkało. Myślę, że diabeł ryczał w tym momencie wyjątkowo głośno, aby okraść Pawła z tej radości, lecz apostoł nie dopuścił do tego. Nie pozwolił ograbić się z „kremu”, gdyż wiedział, że w Panu ma prawo do całego „ciastka z kremem:.
Czy czasami nie jest tak w naszym życiu, że pozwalamy diabłu zabrać nam radość, myśląc, że zbawienia nie stracimy i zadowalamy się samym „ciastkiem”. Jezus zapłacił za nasze zbawienie tak ogromną cenę, że jedynym sposobem okazania wdzięczności, jest rozkoszowanie się pełnią nowego życia. Chrystus, jako dobry Pasterz powiedział: „Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały” (Jan 10:10).
Nie pozwólmy diabłu zagarnąć ani piędzi z Bożych obietnic. Dawid zastanawiał się w jednym ze swoich Psalmów: „Czym odpłacę Panu za wszystkie dobrodziejstwa, które mi wyświadczył?” Odpowiedzią jest to, co postanowił czynić: „Podniosę kielich zbawienia i wzywać będę imienia Pana” (Ps. 116:12,13). A apostoł Jakub dzieli się z nami zwycięską radą: „poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was” (Jak. 4:7).
Monday, March 17, 2014
Ryk starego lwa
Apostoł Paweł namalował bardzo wymowny obraz tego Ciała, mówiąc „jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie, a dla siebie nawzajem członkami. Jeśli więc mamy różne dary według udzielonej nam łaski, to jeśli ktoś ma dar prorokowania – niech go używa zgodnie z wiarą, jeśli dar służby – niech służy, jeśli dar nauczania – niech naucza, jeśli dar napominania – niech napomina, jeśli dar wspomagania – niech to robi z hojnością, jeśli ktoś jest przełożonym – niech działa z gorliwością, a kto okazuje miłosierdzie – niech czyni to z radością” (Rz 12:5-8).






