Wednesday, March 24, 2021

Godzina Jezusa - triumf

Jestem przekonany, że wielu chrześcijan oglądających „Opowieści z Narnii” w scenie śmierci Aslana na Kamiennym Stole widziało Baranka Bożego – Tego, który oddał życie za tych, którzy na śmierć zasłużyli swoimi grzechami. Przygotowując się do tego wpisu, obejrzałem ten wzruszający moment jeszcze raz.

Kiedy wspominamy śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, warto przyjrzeć się temu, co wypełniało Jego serce tuż przed nadejściem „Godziny”, dla której przyszedł na świat. Gdy Jezus dowiedział się o prośbie Greków, którzy przybyli do Jerozolimy, z Jego poruszonej duszy wyrwało się wołanie: „Teraz dusza moja jest zatrwożona. I cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw mnie od tej godziny? Przecież po to przyszedłem na tę godzinę” (Jn 12:27).

Wierzę, że zanim Syn Człowieczy zstąpił na ziemię, Jego serce płonęło jednym pragnieniem: pokonać uzurpatora, który przywłaszczył sobie nasze życie. Człowiek został stworzony przez Boga i dla Boga. To, co wydarzyło się wieki temu w Edenie, nie przekreśliło Bożego planu bliskości z ludźmi. Już wtedy diabeł usłyszał wyrok Stwórcy: potomek kobiety „zmiażdży ci głowę” (Rdz 3:15). Ten moment musiał nadejść. Właśnie wtedy, w tej jedynej Godzinie, całe piekło zadrżało na słowa: „Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz” (Jn 12:31).

Drugim celem tej Godziny było: uwielbienie Ojca poprzez triumfalne odebranie szatanowi władzy nad człowiekiem.

Ewangelista Jan opisuje później chwilę, w której Jezus otwarcie mówi o powrocie do Ojca, zapewniając: „Przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (Jn 14:3). Zaskoczonemu Filipowi wyjaśnił, że „kto Mnie widzi, widzi i Ojca” (w. 9). Zrozumienie tego wymaga szczerej wiary – wiary, w której wszystko, co robimy, ma jeden cel: „aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu” (w. 13). Priorytetem Jezusa zawsze było uwielbienie Ojca.

Zanim jednak obietnica tak bliskiej więzi z Bogiem mogła się spełnić, Baranek Boży musiał zostać złożony na ołtarzu odkupienia. Pan Jezus mówił o tym wprost: „Nadchodzi bowiem władca świata, a on we Mnie nie ma nic swojego” (Jn 14:30). Jezus wskazał na szczególną aktywność przeciwnika już podczas Ostatniej Wieczerzy. Gdy podał kawałek chleba Judaszowi, „wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej” (Jn 13:27). To musiało się stać – zgodnie z zapowiedzią Izajasza: „On zaś był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy” (Iz 53:5).

Zapowiadając odejście, Chrystus obiecał uczniom Pocieszyciela. Wiedział, że czas po Jego wniebowstąpieniu będzie trudny: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Ja zwyciężyłem świat” (Jn 16:33). Tylko ufność w Nim daje siłę, by przetrwać ataki zła. Tylko Duch Święty może przekonać świat „o sądzie, bo władca tego świata został osądzony” (Jn 16:11).

W tej właśnie Godzinie szatan został pokonany raz na zawsze. Choć wciąż istnieje i – jak pisał apostoł Piotr – „krąży jak lew ryczący, szukając, kogo pożreć” (1 Ptr 5:8), to może już tylko „ryczeć” z oddali. Został pozbawiony władzy nad dziećmi Bożymi. Apostoł Paweł wyjaśnia, że Chrystus darował „nam wszystkie grzechy, przekreślając zapis dłużny, który świadczył przeciwko nam, i usunął go, przybijając do krzyża. Rozbrajając zwierzchności i władze, wystawił je na pokaz, gdy przez Niego odniósł triumf nad nimi” (Kol 2:13-15).

Dzięki śmierci Chrystusa sąd nad tymi, którzy uwierzyli, już się dokonał. Duch Święty zapewnia nas dzisiaj, że oskarżyciel nie ma już do nas prawa. Diabeł nadal będzie próbował kłamać i straszyć śmiercią, bo taka jest jego natura. Chrystus powiedział, że „od początku był on mordercą i nie wytrwał w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Kiedy kłamie, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (Jn 8:44). Pan Jezus odniósł pełne zwycięstwo nad tym mordercą i kłamcą, ogłaszając całemu światu triumf nad nim.

Skoro uwierzyliśmy w Jezusa, mamy prawo korzystać z Jego triumfu. Czym więc jest ten triumf, czy też tryumf, gdyż obie formy pisowni są poprawne. Prawdziwa jest też definicje tego słowa. A mianowicie, jak podaje słownik języka polskiego, triumf to: „1. wspaniałe zwycięstwo nad przeciwnikiem; 2. wielki sukces w jakiejś dziedzinie; 3. radość i satysfakcja z odniesionego zwycięstwa lub sukcesu; 4. zwycięstwo jakichś idei lub wartości nad innymi ideami lub wartościami; 5. w starożytnym Rzymie: uroczysty wjazd zwycięskiego wodza do stolicy”.

Zastanówmy się podczas tych świąt: czy w pełni korzystamy z tego zwycięstwa? Czy odnosimy sukcesy w relacji z Bogiem i ludźmi? Czy czujemy radość z faktu, że diabeł został pokonany dwa tysiące lat temu i nie ma do nas wstępu? Czy dzięki ofierze Chrystusa Boże wartości stały się w naszym życiu priorytetem? I wreszcie: czy pozwoliliśmy Jezusowi, by triumfalnie wszedł do naszego serca i objął w nim panowanie?

Jezus uwielbił Ojca, usuwając szatana poza obręb Bożego Królestwa. Czy my również wielbimy Boga, żyjąc w mocy tego triumfu? Zostaliśmy do tego wezwani przez Chrystusa, który zapowiedział: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (Jn12:32).

Wszystkich, czyli kogo? O tym przeczytacie w następnym wpisie.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.