Jestem przekonany, że wielu chrześcijan oglądających
„Opowieści z Narnii” w scenie śmierci Aslana na Kamiennym Stole widziało
Baranka Bożego – Tego, który oddał życie za tych, którzy na śmierć zasłużyli
swoimi grzechami. Przygotowując się do tego wpisu, obejrzałem ten wzruszający
moment jeszcze raz.
Kiedy wspominamy śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, warto
przyjrzeć się temu, co wypełniało Jego serce tuż przed nadejściem „Godziny”,
dla której przyszedł na świat. Gdy Jezus dowiedział się o prośbie Greków,
którzy przybyli do Jerozolimy, z Jego poruszonej duszy wyrwało się wołanie: „Teraz
dusza moja jest zatrwożona. I cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw mnie od tej
godziny? Przecież po to przyszedłem na tę godzinę” (Jn 12:27).
Wierzę, że zanim Syn Człowieczy zstąpił na ziemię, Jego
serce płonęło jednym pragnieniem: pokonać uzurpatora, który przywłaszczył sobie
nasze życie. Człowiek został stworzony przez Boga i dla Boga. To, co wydarzyło
się wieki temu w Edenie, nie przekreśliło Bożego planu bliskości z ludźmi. Już
wtedy diabeł usłyszał wyrok Stwórcy: potomek kobiety „zmiażdży ci głowę”
(Rdz 3:15). Ten moment musiał nadejść. Właśnie wtedy, w tej jedynej
Godzinie, całe piekło zadrżało na słowa: „Teraz władca tego świata zostanie
wyrzucony precz” (Jn 12:31).
Drugim celem tej Godziny było: uwielbienie Ojca poprzez
triumfalne odebranie szatanowi władzy nad człowiekiem.
Ewangelista Jan opisuje później chwilę, w której Jezus
otwarcie mówi o powrocie do Ojca, zapewniając: „Przyjdę znowu i wezmę was do
siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (Jn 14:3).
Zaskoczonemu Filipowi wyjaśnił, że „kto Mnie widzi, widzi i Ojca” (w.
9). Zrozumienie tego wymaga szczerej wiary – wiary, w której wszystko, co
robimy, ma jeden cel: „aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu” (w. 13).
Priorytetem Jezusa zawsze było uwielbienie Ojca.
Zanim jednak obietnica tak bliskiej więzi z Bogiem mogła się
spełnić, Baranek Boży musiał zostać złożony na ołtarzu odkupienia. Pan Jezus
mówił o tym wprost: „Nadchodzi bowiem władca świata, a on we Mnie nie ma nic
swojego” (Jn 14:30). Jezus wskazał na szczególną aktywność
przeciwnika już podczas Ostatniej Wieczerzy. Gdy podał kawałek chleba
Judaszowi, „wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz
czynić, czyń prędzej” (Jn 13:27). To musiało się stać – zgodnie z
zapowiedzią Izajasza: „On zaś był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za
nasze winy” (Iz 53:5).
Zapowiadając odejście, Chrystus obiecał uczniom
Pocieszyciela. Wiedział, że czas po Jego wniebowstąpieniu będzie trudny: „Na
świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Ja zwyciężyłem świat” (Jn
16:33). Tylko ufność w Nim daje siłę, by przetrwać ataki zła. Tylko Duch
Święty może przekonać świat „o sądzie, bo władca tego świata został
osądzony” (Jn 16:11).
W tej właśnie Godzinie szatan został pokonany raz na zawsze.
Choć wciąż istnieje i – jak pisał apostoł Piotr – „krąży jak lew ryczący,
szukając, kogo pożreć” (1 Ptr 5:8), to może już tylko „ryczeć” z
oddali. Został pozbawiony władzy nad dziećmi Bożymi. Apostoł Paweł wyjaśnia, że
Chrystus darował „nam wszystkie grzechy, przekreślając zapis dłużny, który
świadczył przeciwko nam, i usunął go, przybijając do krzyża. Rozbrajając
zwierzchności i władze, wystawił je na pokaz, gdy przez Niego odniósł
triumf nad nimi” (Kol 2:13-15).
Dzięki śmierci Chrystusa sąd nad tymi, którzy uwierzyli, już
się dokonał. Duch Święty zapewnia nas dzisiaj, że oskarżyciel nie ma już do nas
prawa. Diabeł nadal będzie próbował kłamać i straszyć śmiercią, bo taka jest
jego natura. Chrystus powiedział, że „od początku był on mordercą
i nie wytrwał w prawdzie, bo nie ma w nim prawdy. Kiedy kłamie,
mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (Jn 8:44).
Pan Jezus odniósł pełne zwycięstwo nad tym mordercą i kłamcą, ogłaszając całemu
światu triumf nad nim.
Skoro uwierzyliśmy w Jezusa, mamy prawo korzystać z Jego
triumfu. Czym więc jest ten triumf, czy też tryumf, gdyż obie formy pisowni są
poprawne. Prawdziwa jest też definicje tego słowa. A mianowicie, jak podaje
słownik języka polskiego, triumf to: „1. wspaniałe zwycięstwo nad
przeciwnikiem; 2. wielki sukces w jakiejś dziedzinie; 3. radość i satysfakcja z
odniesionego zwycięstwa lub sukcesu; 4. zwycięstwo jakichś idei lub wartości
nad innymi ideami lub wartościami; 5. w starożytnym Rzymie: uroczysty wjazd
zwycięskiego wodza do stolicy”.
Zastanówmy się podczas tych świąt: czy w pełni korzystamy z
tego zwycięstwa? Czy odnosimy sukcesy w relacji z Bogiem i ludźmi? Czy czujemy
radość z faktu, że diabeł został pokonany dwa tysiące lat temu i nie ma do nas
wstępu? Czy dzięki ofierze Chrystusa Boże wartości stały się w naszym życiu
priorytetem? I wreszcie: czy pozwoliliśmy Jezusowi, by triumfalnie wszedł do
naszego serca i objął w nim panowanie?
Jezus uwielbił Ojca, usuwając szatana poza obręb Bożego
Królestwa. Czy my również wielbimy Boga, żyjąc w mocy tego triumfu? Zostaliśmy
do tego wezwani przez Chrystusa, który zapowiedział: „A Ja, gdy zostanę nad
ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (Jn12:32).
Wszystkich, czyli kogo? O tym przeczytacie w następnym
wpisie.
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.