W 1724 roku wiodąca wówczas w świecie zachodnim organizacja
naukowa, British Royal Society, oficjalnie uznała ten system pomiarowy.
Niecałe dwadzieścia lat później szwedzki astronom, Anders Celsius, opracował
inny podział. Przyjął dwa czytelne punkty odniesienia – temperaturę zamarzania
wody (0) oraz wrzenia (100) – tworząc przejrzystą skalę dziesiętną.
Dziś niemal cały świat stosuje system metryczny i skalę
Celsjusza, z wyłączeniem m.in. Stanów Zjednoczonych. Niewielki błąd przy
przeliczaniu jednostek z Fahrenheita na Celsjusza doprowadził zresztą w 1999
roku do utraty wartej 125 milionów dolarów sondy kosmicznej NASA (Mars
Climate Orbiter), która rozbiła się w atmosferze Czerwonej Planety.
Innym przykładem, który dobrze ilustruje ten problem, jest
znana anegdota wojskowa. Pewna matka przyjechała na uroczystą przysięgę swojego
jedynego syna. Podczas oficjalnej parady, gdy żołnierze maszerowali przed
zgromadzonym tłumem, kobieta wypatrywała swojego jedynaka. Zauważywszy, że jej
syn idzie w zupełnie innym rytmie niż reszta oddziału, zawołała z przejęciem: „Spójrzcie!
Dlaczego wszyscy idą nie w nogę?”.
Postawa „ja kontra cała reszta” to postawa, która niszczy
ludzkie społeczności – w tym również wspólnoty ludzi wierzących. W języku
biblijnym problem ten nazywa się pychą lub egoizmem.
Gdy ktoś wychodzi z założenia, że tylko on ma rację, a jego
rozumienie Biblii i świata jest jedynym słusznym, wpada w pułapkę pychy. A to
skutecznie niszczy zarówno relację z Stwórcą, jak i z drugim człowiekiem. Ewa,
matka wszystkich żyjących, zrobiła to, co sama uznała za właściwe, ignorując
jasne polecenie Boga. Gdy zobaczyła konsekwencje swojego wyboru, natychmiast
zrzuciła winę na węża – nieświadoma, że dała się zmanipulować samemu diabłu.
Jeśli ufamy Słowu Bożemu, wiemy, że przeciwnik wciąż stosuje
tę samą taktykę. Przestrzega przed tym apostoł Paweł: „Obawiam się jednak,
ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały
skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi” (2 Kor
11:3). Aby nie wpaść w tę samą pułapkę, musimy czuwać nad swoimi myślami – to w
nich ma swój początek każde ludzkie działanie.
Jaką zatem przyjąć strategię, aby ustrzec się przed
zasadzkami pychy? Z pomocą znów przychodzi Paweł, opisując duchową walkę z
naszym największym wrogiem: naszą własną, upadłą naturą. Warto przyjrzeć się
postawie tego pokornego sługi Chrystusa. Choć głosił prawdę, nie przypisywał
sobie z tego powodu żadnej wyższości. Pisał o sobie: „Ja sam, Paweł,
napominam was przez cichość i łagodność Chrystusową, ja, który, gdy jestem u
was osobiście, rzekomo jestem pokorny, a gdym daleko, jestem ponoć śmiały wobec
was” (2 Kor 10:1).
Kawałek dalej Paweł wskazuje na jedyne źródło zwycięstwa nad
własną samowystarczalnością: „Chociaż bowiem w ciele żyjemy, nie walczymy
orężem cielesnym” (2 Kor 10:3). W tym miejscu kryje się subtelna różnica
między przekonaniem o własnej racji (wynikającym z grzesznej natury) a
odwołaniem się do Chrystusa, którego uczyniliśmy Panem naszych myśli.
Apostoł wyjaśnia mechanizm dający zwycięstwo nad własnym
egoizmem: „Gdyż oręż nasz, którym walczymy, nie jest cielesny, lecz ma moc
zburzenia warowni dla sprawy Bożej; nim też unicestwiamy złe zamysły i wszelką
pychę, podnoszącą się przeciw poznaniu Boga, i zmuszamy wszelką myśl do
poddania się w posłuszeństwo Chrystusowi” (2 Kor 10:4–5).
Czym jest ten duchowy oręż? Paweł wyjaśnia to m.in. w
Listach do Rzymian i Koryntian. Chodzi o przyjęcie nowej natury poprzez
utożsamienie się z Chrystusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Punktem
zwrotnym jest świadoma decyzja wiary i chrzest. Dlatego apostoł zachęca: „Tak
i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w
Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 6:11). Uwolnieni od samowoli naszej
dawnej natury, możemy zrobić coś, co wcześniej było niemożliwe: „(...)
oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż
sprawiedliwości” (Rz 6:13).
Poddanie swoich myśli Chrystusowi jest decyzją, którą
podejmujemy każdego dnia. Skoro w naszym życiu „noc przeminęła, a dzień się
przybliżył”, mamy możliwość „przyobleczenia się w zbroję światłości”
(Rz 13:12).
Paweł radzi wierzącym, aby we wszystkim okazywali się
sługami Bożymi: „(...) w Duchu Świętym, w miłości nieobłudnej, w słowie
prawdy, w mocy Bożej; przez oręż sprawiedliwości ku natarciu i obronie” (2
Kor 6:6–7).

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.