Jestem przekonany, że gdybyśmy zapytali uczestnika procesji
Bożego Ciała o genezę tego wydarzenia, odpowiedzią byłoby jedynie wzruszenie
ramion. Być może ktoś inny stwierdziłby, że to po prostu tradycja i idzie w
procesji tylko dlatego, że robią to inni.
„Boże Ciało” to święto katolickie powstałe w wyniku tradycji
ludowej. Dziś nie ma potrzeby ślęczenia w bibliotekach czy uczestniczenia w
specjalistycznych seminariach, aby zgłębić ten temat. Wystarczy smartfon i
dostęp do sieci. Wikipedia, jedna z najpopularniejszych witryn internetowych,
zawiera dość wiarygodne dane na ten temat.
Pierwsze zdanie, jakie tam znajdziemy, brzmi: „Uroczystość
Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego:
Święto Najświętszego Ciała Chrystusa (Festum Sanctissimi Corporis Christi),
potocznie zwana także Świętem Ciała i Krwi Pańskiej, a w tradycji ludowej: Boże
Ciało) – w Kościele katolickim uroczystość liturgiczna ku czci Najświętszego
Sakramentu, święto nakazane”. Nie znajdziemy tam ani jednego odniesienia do
Biblii; są jedynie fakty historyczne, z których można wywnioskować, jaka jest
geneza tego „święta nakazanego”.
To, co mnie uderza, znajduje się już w samym określeniu
„najświętszy”. Zgodzimy się, że stopień najwyższy przymiotnika wyklucza
istnienie czegoś bardziej świętego. Wynikałoby z tego, że nie ma nic świętszego
niż hostia – opłatek mający stanowić autentyczne ciało Chrystusa. Podobnie jest
z „Najświętszą” Maryją. Gdzie w tej hierarchii znajduje się zatem Bóg?
W opisie genezy tej tradycji czytamy, że w 1215 roku na
Soborze Laterańskim stwierdzono, iż „w czasie Eucharystii chleb i wino
zamieniają się w rzeczywiste ciało i krew Jezusa Chrystusa (transubstancjacja)”.
Uroczystość poświęcona tej przemianie była obchodzona początkowo lokalnie w
południowej Francji i we Włoszech. Dopiero papież Urban IV w 1264 roku nakazał
świętowanie jej w całym Kościele katolickim. Jako powód podał „zadośćuczynienie
za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz
uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki
Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego
Tygodnia”.
Na tym poprzestanę, gdyż dalsze poszukiwania informacji o
powstaniu tej uroczystości prowadzą do licznych opisów cudów towarzyszących tej
tradycji. Wspomnę jedynie o jednym, dość specyficznym zjawisku. We włoskim
miasteczku Lanciano, podczas sprawowania liturgii, ksiądz rzekomo zauważył, że „hostia
w jego dłoniach przemieniła się w okrągły fragment ciała, a wino w krew. Ciało
pozostało nienaruszone, natomiast krew w kielichu zamieniła się w pięć
nierównych bryłek [...]. Z owych pomiarów pozostał zapis, według którego ciężar
pojedynczej miał być równy ciężarowi pięciu, ciężar dwóch równy ciężarowi
trzech, a ciężar najmniejszej bryłki równy ciężarowi największej”.
Warto przywołać jeszcze jedno zdarzenie, które miało miejsce
w Poznaniu i stało się podstawą do szerzenia nienawiści wobec Żydów. Pisałem o
tym szerzej we wpisie pt. „Wznowiona nienawiść”, dlatego teraz jedynie o nim
nadmieniam, gdyż ono również wiąże się z kultem „Najświętszego Ciała i Krwi
Pańskiej”.
Dlaczego zatytułowałem to rozważanie „Bałwochwalcze ciało”?
Przymiotnik „bałwochwalczy” oznacza oddawanie boskiej czci przedmiotom
wyobrażającym bóstwa lub bezkrytyczne uwielbienie kogoś lub czegoś. Tak podają
słowniki, Biblia natomiast znacznie lepiej wyjaśnia istotę bałwochwalstwa.
Jednym z najbardziej znanych fragmentów na ten temat są
słowa proroka Samuela. Gdy król Saul okazał nieposłuszeństwo wobec Bożego
prawa, prorok rzekł: „Bunt bowiem jest grzechem na równi z czarami, a
zarozumiałość – jak bałwochwalstwo i terafim. Ponieważ wzgardziłeś poleceniem
Pana, więc On odrzucił ciebie jako króla” (1 Sm 15:23). Ktoś mógłby
pomyśleć: przecież król nie zrobił nic złego, pozwolił jedynie ludowi wziąć
łupy wojenne, by złożyć je w ofierze Panu. Jednak Bóg nakazał obłożyć te łupy
klątwą, a Saul postawił własną wolę ponad nakaz Boga.
Bałwochwalstwo było jednym z najczęstszych grzechów Izraela.
Bóg wyraźnie go zabronił w drugim przykazaniu: „Nie będziesz czynił sobie
posągu ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie wysoko i na ziemi nisko, i
tego, co jest w głębinie wód. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im
służył, ponieważ Ja, PAN, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym...” (Pwt
5:8-10). Nic więc dziwnego, że przykazania tego brakuje w oficjalnej wersji
dekalogu katolickiego. Zostało usunięte, aby nie prowokować refleksji nad
ustanowionymi świętami. Warto tu przytoczyć słowa Jezusa: „Słusznie Izajasz
prorokował o was, obłudnikach, jak jest napisane: Lud ten czci Mnie wargami,
lecz swoim sercem daleko jest ode Mnie. Daremnie jednak cześć Mi oddają, ucząc
zasad, które są wymysłem ludzi” (Mk 7:6-7).
Zakaz tworzenia podobizn oznacza, że nie wolno czynić
niczego, czemu oddawano by pokłon i cześć. W historii narodu wybranego, podczas
wędrówki do Ziemi Obiecanej, Izraelici zostali zaatakowani przez jadowite węże.
Wówczas Bóg nakazał Mojżeszowi sporządzić miedzianego węża, który stał się
ratunkiem przed śmiercią. Jednak po latach ten sam wąż stał się przedmiotem
kultu, o czym pisałem w rozważaniu „Polski Nechusztan”.
W Nowym Testamencie nie znajdziemy ani jednej wzmianki o
tym, by w Kościele Jezusa Chrystusa oddawano cześć jakimkolwiek przedmiotom.
Gdy apostołowie Paweł i Barnaba zwiastowali Ewangelię w Listrze, uzdrowiony
został chromy człowiek. Świadkowie tego cudu chcieli oddać apostołom boską
cześć. Paweł i Barnaba „rozdarli swoje szaty i rzucili się w tłum, krzycząc:
Ludzie, dlaczego to czynicie! My także jesteśmy ludźmi, podobnie jak wy.
Głosimy wam Dobrą Nowinę, abyście od tych marności odwrócili się do Boga
żywego...” (Dz 14:14-15).
Oddawanie czci czemukolwiek poza Bogiem – nawet jeśli ma to
związek z wydarzeniami biblijnymi – jest bałwochwalstwem. Nie ma znaczenia, czy
jest to domniemana szata z grobu Pańskiego, czy opłatek symbolizujący ciało
Chrystusa. Wszystko to może stać się przedmiotem bałwochwalczego kultu. Musimy
pamiętać, że jedynie Bóg w Trójcy Jedyny może być czczony przez ludzi
odkupionych krwią Baranka. Bóg wyraźnie zakazał tworzenia podobizn, którym
oddawano by pokłon należny wyłącznie Stwórcy.
Dlatego warto przypomnieć słowa apostoła Pawła skierowane do
Rzymian: „Chociaż poznali Boga, to jednak nie oddali Mu chwały jako Bogu ani
Mu nie podziękowali, ale zbłądzili w swoich myślach, a ich nierozumne serce
pogrążyło się w ciemności. Uważali, że są mądrzy, a dali się ogłupić. I
zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobieństwo obrazu zniszczalnego
człowieka...” (Rz 1:21-23).
Na koniec weźmy sobie do serca radę apostoła: „Dlatego,
moi kochani, strzeżcie się bałwochwalstwa!” (1 Kor 10:14).

Dzięki niech będą Bogu za to że postawił odpowiednich ludzi na mojej drodze. Dzięki nim otworzyły się moje oczy i już nie należę do kościoła katolickiego. Moją wiarę i wiedzę opieram tylko na Biblii i wrazie wątpliwości zawsze wszystko sprawdzam. Dzięki bracie również za Twojego bloga i wpisy na fb. Niech Bóg Cię błogosławi.
ReplyDeleteTy lepiej wróć do kościoła Bo Jezus JEST PANEM ! i polecił składać ofiarę z chleba i wina na Jego pamiątkę :)
Delete