Thursday, December 24, 2015
Pieluszki Jezusa
Friday, December 18, 2015
Nowy rodzaj ludzi
Dlaczego tak ważne jest uznanie prawdy o dziewiczym poczęciu Chrystusa? Słowo Boże, które jest zawsze prawdą, mówi nam, że wśród wszystkich, którzy rodzą się w naturalny sposób, „nikt nie jest sprawiedliwy” (Rzym. 3:10), „ponieważ wszyscy zgrzeszyli i są pozbawieni chwały Boga” (Rzym. 3:23). A to znaczy, że cała ludzkość jest grzeszna. Takim rodzajem jesteśmy.
Zanim nastała ta godzina, na którą Chrystus przyszedł na ten świat w tych nadzwyczajnych narodzinach, powiedział o Sobie, że "nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie" (Jan 14:6). W tym momencie Pan Jezus powiedział również o tym, że idzie "przygotować miejsce" abyśmy w Nim mogli bez żadnej już przeszkody wejść do Domu Ojca. A do tego ma prawo jedynie naród święty, jakim stajemy się dzięki odkupieniu nas za cenę Jego krwi.
Błogosławieństwa wejście do domu Ojca może dostąpić jedynie nowy rodzaj ludzi, zrodzony z góry. Niech ta myśl towarzyszy nam cały czas, nie tylko podczas nadchodzącej Pamiątki Jego Narodzin.
Sunday, November 29, 2015
Wyrośnie gałązka z pnia
Pamiątka Narodzin Pana Jezusa (najbardziej lubię tę nazwę nadchodzących świąt), jest wspaniałą okazją do przypomnienia sobie okoliczności, jakie towarzyszyły temu doniosłemu wydarzeniu. Ten dzień, a dokładnie, ta szczególna noc w Betlejem Judzkim, stała się osią zwrotną liczenia czasu przez mieszkańców ziemi. Nawet najzagorzalsi ateiści, wyznawcy wszystkich religii politeistycznych, podając datę wyznają, że już ponad dwa tysiące lat temu narodził się Ktoś tak szczególny i tak ważny na naszej ziemi, że wszyscy ludzie to wydarzenie upamiętnili zmianą kalendarza.
Chcę w tym rozmyślaniu zwrócić naszą uwagę jedynie na pierwsze zdanie tego cudownego tekstu. Najnowszy przekład Biblii oddaje lepiej treść tego przesłania, gdyż w poprzednim, tzw. "brytyjskim" słowo "różdżka", kojarzyło się bardziej z wróżeniem, niż z Bożym planem. To, co zapowiedział Bóg przez Swego proroka Izajasza, spełnia się zgodnie z Jego odwiecznym planem ratunku dla grzesznego człowieka. Uważny czytelnik Biblii z pewnością zauważył, iż Boże plany realizują się dosłownie, nawet w najdrobniejszych szczegółach. Kiedy Bóg stworzył człowieka i dał mu w posiadanie ziemię i to, co ją napełnia, przewidział dla późniejszych społeczności ludzkich porządek w postaci rządów królewskich.
Rozważanie na podobny temat:
"Narodziny Króla"
"Mój KRÓL"
Saturday, November 14, 2015
Boża źrenica

Najczulszym miejscem naszego ciała jest oko, a precyzyjniej
– źrenica, stanowiąca centralny punkt gałki ocznej. Stwarzając człowieka, Bóg
wyposażył nasz organizm w szczególny mechanizm obronny: powiekę, która reaguje
automatycznie na każde zagrożenie. Nic dziwnego, że zarówno w literaturze, jak
i w mowie potocznej, używamy zwrotu „chronić jak źrenicy oka”. Określamy tak
szczególną opiekę, jaką otaczamy rzeczy najcenniejsze, na których nam
najbardziej zależy.
Wyrażenie to pojawia się również w Biblii. Choć występuje
rzadko, niesie ze sobą niezwykle istotne przesłanie.
Księga Powtórzonego Prawa, stanowiąca rzeczowe podsumowanie
historii Izraela spisane przez Mojżesza, w swoich ostatnich rozdziałach zawiera
kluczowy testament tego wiernego sługi Bożego. Rozdział 32, znany jako „Pieśń
Mojżesza”, przywodzi na pamięć momenty wielkiego wybawienia, jakiego naród
doświadczył podczas wyjścia z Egiptu i przejścia przez Morze Czerwone. Mojżesz
rzucił wtedy wyzwanie ludowi: „Gdyż będę głosił imię PANA: Uznajcie wielkość
naszego Boga” (Pwt 32:3). Wskazał na niezachwianą wierność Boga,
który mimo niewdzięczności i nieposłuszeństwa Izraela, trwał przy swoim
dziedzictwie: „Gdyż działem PANA jest Jego lud, Jakub miarą Jego
dziedzictwa. Znalazł go w ziemi pustynnej, na pustkowiu, pośród dzikiego wycia.
Otaczał go troską i pouczał, strzegł go jak źrenicy oka” (w. 9,10). Mojżesz
użył tu pięknego obrazu: „Jak orzeł czuwa nad swoim gniazdem, krąży nad
swymi pisklętami, rozkłada skrzydła, bierze je na nie i nosi na swoich piórach”
(w. 11).
Wiele wieków później, gdy Izrael był pod panowaniem Dawida,
naród nadal znajdował się pod tą szczególną ochroną. Dawid, zanim zasiadł na
tronie, doświadczył wielu cierpień, lecz nigdy nie zwątpił w Bożą opiekę.
Wołał: „Strzeż mnie jak źrenicy oka, ukryj mnie w cieniu swoich skrzydeł
przed bezbożnymi, którzy mnie gnębią, przed nieprzyjaciółmi, którzy mnie
otaczają!” (Ps 17:8,9). Bóg nigdy go nie zawiódł, gdyż Jego
obietnice są niezmienne dla tych, którzy pragną Mu wiernie służyć.
Nawet gdy naród okazał się niewierny i nastał czas wojen,
grabieży oraz siedemdziesięcioletniej niewoli babilońskiej, Bóg nie zapomniał o
swojej „źrenicy”. Choć Izrael musiał ponieść konsekwencje swoich czynów, Boża
miłość pozostała stała, bo przecież Pan „karci tego, kogo kocha, chłoszcze
zaś każdego, którego przyjmuje za syna” (Hbr 12:6).
Prorok Zachariasz stał się głosem Boga przypominającym o
tych obietnicach. Wzywał lud do powrotu: „Nawróćcie się do Mnie − wyrocznia
PANA Zastępów − a wtedy Ja zwrócę się ku wam” (Za 1:3). Jerozolima,
jako miasto wybrane przez Boga, pozostała przedmiotem Jego „wielkiej
zazdrości” (w. 14). Do tych, którzy wciąż przebywali w Babilonie,
Pan kierował ostrzeżenie: „Ratuj się, ty, który mieszkasz u córki Babilonu!
Bo tak mówi PAN Zastępów... Kto was dotyka, dotyka źrenicy Mojego oka” (Za
2:11,12).
Bóg nie skończył z Izraelem. Apostoł Paweł, znający pieśń
Mojżesza, pisał z przekonaniem: „Bóg nie odrzucił swojego ludu, który
wcześniej poznał” (Rz 11:2). Dziwi mnie więc dzisiejszy brak
zdecydowanego nauczania w Kościołach na ten temat. Taka postawa sprawia, że
wierzący łatwo ulegają antysyjonistycznej propagandzie. Musimy pamiętać, że
obietnica z Księgi Rodzaju pozostaje aktualna: „Będę błogosławił tym, którzy
tobie błogosławią, a tych, którzy ciebie przeklinają, będę przeklinał” (Rdz
12:3).
Współczesna historia ukazuje wiele przykładów braku Bożego
błogosławieństwa w sytuacjach, gdy przywódcy narodów boleśnie dotykali „źrenicy
oka Pańskiego”. Niedawno zgłębiałem historię powstania państwa Izrael. Gdy
ziemia palestyńska znajdowała się jeszcze pod kontrolą Wielkiej Brytanii, w
1946 roku rząd brytyjski zgodził się na powrót Żydów do ich ojczyzny w liczbie
zaledwie około 15 tysięcy osób rocznie.
Wstrząsającym przykładem tamtej polityki było przechwycenie
przez Brytyjczyków statku „Exodus”, na którego pokładzie znajdowało się cztery
i pół tysiąca żydowskich uchodźców z Francji. Statek został siłą zawrócony do
Hamburga, a jego pasażerów wysadzono na ląd – prosto w ręce tych samych
nazistów, przed którymi uciekali. Nic więc dziwnego, że kraj, który przez wieki
szczycił się tym, że nad jego terytorium słońce nigdy nie zachodzi, dziś mieści
się zaledwie na jednej wyspie.
Żyjemy obecnie w czasie, w którym wypełniają się Boże
zapowiedzi odnoszące się do narodu wybranego. Uważna lektura proroków
Ezechiela, Zachariasza czy Malachiasza pozwala nam przygotować się na
wydarzenia, które zostały tam zapowiedziane. Gdy nadejdzie czas powrotu
Mesjasza: „Jego nogi staną na Górze Oliwnej, która jest na wschód od
Jerozolimy, a ona na pół się rozpadnie od wschodu na zachód, i powstanie bardzo
wielka dolina. Połowa góry odsunie się na północ, a druga połowa na południe”
(Za 14:4).
W momencie, gdy oczy całego świata zostaną skierowane na
Jerozolimę, „wtedy przyjdzie PAN, mój Bóg, a z Nim wszyscy święci” (Za
14:5). Wówczas też „PAN będzie królem nad całą ziemią; w tym dniu PAN
będzie jedyny i jedno będzie Jego imię” (w. 9).
Trudno jest dziś ogarnąć wyobraźnią ogrom gniewu Bożego,
jaki zostanie wylany na tych, którzy ważyli się dotykać Jego „źrenicy”. Apostoł
Jan, w wizji otrzymanej od Pana, zapisał wstrząsający obraz tamtych dni: „W
owych dniach ludzie będą szukać śmierci, lecz jej nie znajdą, i będą chcieli
umrzeć, lecz śmierć ich omija” (Ap 9:6).
W związku z tym nieraz zadaję sobie pytanie: „Czy dziecko
Boże, mając w swoim sercu Ducha Świętego, może przyłączyć się do przeciwników
Syjonu, którego Bóg chroni jak źrenicy swego oka?”.
„ירושלם שלום„
Friday, November 6, 2015
Prawdziwy bohater
Wednesday, October 28, 2015
Chrześcijański "Halloween"
Studenci Bethel School of Supernatural Ministry poszukując duchowego namaszczenia odwiedzają groby znanych osób, „którymi potężnie posługiwał się Pan”, aby posiąść część ich duchowego obdarowania.
Dokładnie to samo uczynił Pierce, prosząc o namaszczenie, które było na kościach Lake’a. Szukając biblijnego uzasadnienia dla swoich zachowań przytacza historię człowieka, który ożył po zetknięciu się ze zwłokami zmarłego Elizeusza.
Być może to właśnie na tej starotestamentowej historii oparto główną doktrynę stojącą za poszukiwaniem duchowej mocy w ramach Grave Sucking. Dobrze, że w Polsce nie mamy za wielu grobów słynnych mężów Bożych, bo aż strach pomyśleć, co by uczynili z nimi wszyscy fani i zwolennicy Billa Jonhnsona.
Drogi czytelniku, jeśli fascynujesz się nauką pochodzącą z kościoła Bethel, ruchem Jesus Culture, prosimy cię, abyś zainteresował się duchową inspiracją stojącą za nauką Billa Jonhnsona. Zaangażowanie w praktyki poszukiwania duchowego namaszczenia poprzez okultystyczną wiedzę jest bardzo poważnym grzechem, mogącym sprowadzić katastrofalne skutki na życie człowieka.
Warto również pamiętać, że Stary Testament jednoznacznie naucza o kontaktach ze zmarłymi (Zobacz np. 5 Mojżeszowa 18:11; 1 Kronik 10:13-14; Izajasza 8:19-20). Natchnione Pisma Hebrajskie ostrzegają też przed skalaniem się przez kontakt z grobami lub ciałami zmarłych. Dlaczego więc Bóg miałby nagle zmienić swoje zdanie i zachęcać chrześcijan do poszukiwania namaszczenia Ducha Bożego w obszarach, które do tej pory uznawane były za nieczyste?
"Także każdy, kto w otwartym polu dotknie zabitego mieczem lub umarłego, lub kości ludzkich, lub grobu, będzie nieczysty przez siedem dni" (4 Mojżeszowa 19:16).
Bill
Johnson nie jest w stanie oprzeć praktyk Grave Sucking o naukę biblijną. Ale nie dziwmy się, że człowiek, który stwierdził, że
Bóg jest większy niż Jego książka, nie będzie nas prowadził do Słowa Bożego,
ale do mistyczno – spirytualistycznych praktyk mających pozór pobożności i
będących imitacją prawdziwego chrześcijaństwa. Co gorsze, wiele praktyk z
kościoła Bethel sprawia, że chrześcijanie wyglądają w oczach niewierzących na
kompletnych szaleńców. W takich sytuacjach jestem skłonny zgodzić się z ludźmi,
którzy twierdzą, że Ruch Wiary został stworzony po to, aby ośmieszyć
chrześcijaństwo ewangeliczne.Grave Sucking to szaleństwo. To totalna głupota, ignorancja i aberracja od wszelkiej normalności, a momentami nawet wyszydzanie Boga. Ludzie głoszący podobne nauki nie mają w sobie bojaźni Bożej, nie mają czystości oraz pragnienia służenia Panu. Muszą oni pokutować za swoje bluźnierstwo, którego się dopuścili.
Czytelniku, pamiętaj, że budując się na nauce Billa Johnsona nie możesz oddzielić jej od wynaturzeń podobnych do Grave Sucking. Za tym wszystkim stoi jedna duchowość i możesz być przekonany, że nie jest to Boża duchowość.
Sunday, October 25, 2015
Więcej niż pieśń
Sunday, October 18, 2015
Wesoły autobus
W latach 80. ubiegłego wieku w ramówce Polskiego Radia
znajdowała się audycja zatytułowana „Wesoły autobus”, która propagowała
piosenkę biesiadną. Ponieważ większość współczesnych czytelników mojego bloga
nie pamięta tak odległych czasów, muszę przypomnieć treść utworu, który w moich
uszach wciąż brzmi znajomo. W czołówce programu rozbrzmiewała skoczna melodia i
słowa:
Piosenka jest tylko piosenką, jednak istotne pozostaje jej
przesłanie: najważniejsza jest beztroska zabawa. Redaktorzy programu dokładali
wszelkich starań, by dostarczyć słuchaczom obiecaną „beczkę śmiechu”,
wypełniając czas anegdotami i utworami, których treść oraz melodia miały
wywoływać ogólną wesołość.
Osobiście nie mam nic przeciwko wesołości, uważam jednak, że
musimy umieć odróżnić ją od radości, której w pełni możemy doświadczyć jedynie
w Duchu Świętym. Pisałem o tym już wcześniej w rozważaniu „Ewangelia na
wesoło”. Powracam do tematu, gdyż zauważyłem, że nie wszyscy dostrzegają tę
różnicę. Sytuacja staje się szczególnie niebezpieczna, gdy liderzy kościołów –
chcąc zadowolić swoich odbiorców – zamieniają nabożeństwa w czystą rozrywkę.
Moim zdaniem Kościół powinien zapewniać wierzącym rozwój duchowy prowadzący do
dojrzałości, której szczytem jest całkowita uległość Chrystusowi, a nie
beztroskie spędzanie czasu na zabawie. Ostatnio spotkałem się nawet z zachętą
skierowaną do członków zboru, by korzystali z darmowych lekcji tańca w
zaprzyjaźnionym klubie. W ofercie tych zajęć znalazł się również dobrze
zaopatrzony bar (choć za drinki trzeba już było słono zapłacić).
Pewien pastor stworzył nawet swoistą „teologię wesołości”,
aby zapewnić swojej społeczności dobry „ubaw”. Tego typu trendy najczęściej
docierają do nas zza oceanu, gdzie miałem okazję przez pewien czas mieszkać.
Niejednokrotnie wspominałem, że w amerykańskich zborach pastorzy coraz częściej
starają się dostarczać wiernym rozrywki. Dla mnie, wychowanego w tradycji, w
której zgromadzonych witano słowami „Chwała Panu” lub „Chwała Jezusowi”, obco
brzmi pytanie: „Are you having fun?” (Czy dobrze się bawicie?).
Wspomniany pastor ogłasza na stronie internetowej zboru: „Zalecam
wesołość wszystkim, którzy pragną pozyskiwać dusze”. Aby hasło to nabrało
powagi, podpiera się cytatem z „księcia kaznodziejów”, Charlesa Spurgeon’a,
który rzekomo pisał o tym w swoim podręczniku.
Jako człowiek dociekliwy sięgnąłem do oryginału tego dzieła.
Znalazłem tam następujące zalecenie słynnego kaznodziei: „I commend
cheerfulness to all who would win souls; not levity and frothiness, but a
genial, happy spirit” (Lectures to my students. Volume I). W wiernym
tłumaczeniu na język polski brzmi to tak: „Wszystkim, którzy chcą zdobywać
dusze, polecam pogodę ducha; nie lekkomyślność i pustą wesołość, lecz
serdecznego, radosnego ducha”. Tymczasem twórca „teologii wesołości”
powołał się na niezbyt precyzyjny przekład z komentarza Barclaya do Ewangelii
Jana: „Zalecam wesołość wszystkim, którzy pragną pozyskiwać dusze. Nie
groźby, nie pienienie się, ale duch szczerości i szczęśliwości”.
Charles Spurgeon w cytowanym dziele uczy przyszłych
kaznodziejów, jak posługiwać się głosem, aby zwiastowane Słowo zostało
właściwie odebrane przez słuchaczy. Jego ogólna rada brzmi: „A needful rule
is — always suit your voice to your matter”, czyli: „Ważna zasada brzmi:
zawsze dostosuj swój głos do tematu, który poruszasz”. Nie sądzę, abyśmy w
Biblii znaleźli treści, które należy odczytywać w sposób mający wywołać u
słuchaczy pusty śmiech.
Biblia mówi jedno, a współcześni zwiastuni bardziej dbają o
„łechtanie uszu” słuchaczy niż o wierny przekaz Bożego Słowa. Mnie uczono, że
najważniejszym zadaniem Kościoła jest głoszenie Ewangelii. A Ewangelia to
przesłanie o śmierci i zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Nie uważam zatem, aby ten
przekaz mógł być formowany w atmosferze biesiadnej wesołości. Spurgeon nauczał,
że nawet ton głosu musi współbrzmieć ze znaczeniem przekazywanych słów.
Apostoł Paweł, żyjący wiele wieków przed autorem tego bloga
czy Charlesem Spurgeon’em, napisał: „Postanowiłem bowiem będąc wśród was,
nie znać niczego innego, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I
stanąłem przed wami w słabości, i w bojaźni, i z wielkim drżeniem” (1
Kor 2,2-3).








