Wednesday, February 29, 2012
Tryptyk - Odrzucona prawość
Tryptyk - Dłużna miłość
Tuesday, February 28, 2012
Sól ziemi
Monday, February 27, 2012
Przemijający kształt tego świata
Przypomniałem sobie wówczas sytuację, gdy słuchałem kazania na temat wieczności. Kaznodzieja, dla zilustrowania swej myśli, rozwinął długi sznur, prosząc słuchaczy, aby wyobrazili, że ten sznur przedstawia wieczność i nie ma końca. Natomiast ten koniec, który trzymał w ręce, o długości około 5 cm zabarwiony na ciemno, miał reprezentować okres naszego życia na ziemi. Szokująco zabrzmiało pytanie o to, dlaczego człowiek w czasie swego krótkiego życia wkłada tak wiele wysiłku w to, aby dostatnio spędzić swój czas na emeryturze, a nie myśli o pozostałym czasie reprezentowanym przez resztę długości sznura.
Ta ilustracja pokazała mi, że moje doczesne życie jest jedynie chwilką, mgnieniem oka w porównaniu z wiecznością, do której muszę się przygotować teraz. Uważam, że każdy z nas powinien zastanowić się nad tym co zrobić, aby w momencie odejścia do wieczności, móc z czystym sumieniem stanąć przed Stwórcą, gdyż „postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hebr. 9:27).
W Biblii znajduje się mnóstwo dobrych rad na temat przygotowania się do wieczności. Rzeczą najważniejszą jest, aby zgodnie ze słowami Pana Jezusa, znaleźć właściwą bramę i drogę prowadząca do Ojca. Chrystus powiedział, że „ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do żywota; i niewielu jest tych, którzy ją znajdują” Tę drogę należy znaleźć, gdyż naturalnie, każdy z nas maszeruje z tłumem przestronną drogą, „która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą” (Mat. 7:13,14).
Wśród wielu biblijnych rad odnośnie tego, jak powinniśmy spędzać swoje życie, są słowa Apostoła Pawła skierowane w szczególnym czasie do wierzących w Koryncie. List ten został napisany przed nastaniem okrutnych prześladowań za cesarza Domicjana, który panował w latach A.D. 89-96. Paweł zwraca uwagę czytelnikom tego listu na fakt, że „w obliczu groźnego położenia dobrze jest człowiekowi pozostać takim, jakim jest” (1 Kor. 7:26). W kolejnych wersetach poucza nas wszystkich o tym, w jaki sposób powinniśmy oczekiwać na przyjście Pana, gdyż i nasz czas, „który pozostał, jest krótki”.
Apostoł Paweł w dość zawiły sposób wyjaśnia niuanse życia małżeńskiego - „Jesteś związany z żoną? Nie szukaj rozłączenia. Nie jesteś związany z żoną? Nie szukaj żony. A jeśli się ożeniłeś, nie zgrzeszyłeś, a jeśli panna wyszła za mąż, nie zgrzeszyła; wszakże tacy będą mieli doczesne kłopoty, ja zaś chciałbym wam tego oszczędzić. A to powiadam, bracia, czas, który pozostał, jest krótki; dopóki jednak trwa, winni również ci, którzy mają żony, żyć tak, jakby ich nie mieli; a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali; a ci, którzy się weselą, jakby się nie weselili; a ci, którzy kupują, jakby nic nie posiadali; a ci, którzy używają tego świata, jakby go nie używali; przemija bowiem kształt tego świata” (1 Kor. 7:26-31).
Ten tekst, chociaż na pierwszy rzut oka, wydaj się być dość kontrowersyjnym, zawiera bardzo konkretną informacją o stylu życia w oczekiwaniu na jego koniec. Znałem kiedyś człowieka udającego kaznodzieję, który z upodobaniem cytował wybrany fragment tego tekstu, zachęcając do tego, aby „ci, którzy mają żony, żyli tak, jakby ich nie mieli”. Czy rzeczywiście te słowa zachęcają do obojętności wobec małżonków, do uczuć czy innych spraw naszego doczesnego życia? Z pewnością, nie!
Ogólnie możemy stwierdzić, że cały ten rozdział poświęcony jest głównie kwestiom rodzinnym. Już na wstępie Apostoł zwraca uwagę na zachowanie właściwych relacji w małżeństwie, które między innymi jest Bożym sposobem na przezwyciężanie pokus szatańskich. Osoba wierząca ma obowiązek zachowania związku małżeńskiego z niewierzącą, jeśli ta druga zgadza się na pozostanie z nią. Apostoł Paweł jest świadomy faktu, że osoby będące w związku małżeńskim, muszą okazywać więcej zatroskania o doczesne życie, gdyż taka jest natura małżeństwa.
Jak więc mamy odnieść się do rady Apostoła, jaką znajdujemy się w zacytowanym wyżej fragmencie Słowa Bożego?
Czytając ten fragment musimy zachować w tle informację o szczególnym czasie, w którym te słowa zostały zapisane. Chodzi o wyrażenie - „w obliczu groźnego położenia”. Pan Jezus, w podobny sposób starał się wskazać Swoim uczniom na cenę jaką muszą zapłacić, aby Go właściwie naśladować. Ewangelista Łukasz oddał tę prawdę bardzo dobitnie – „Jeśli kto przychodzi do mnie, a nie ma w nienawiści ojca swego i matki, i żony, i dzieci, i braci, i sióstr, a nawet i życia swego, nie może być uczniem moim” (Łuk. 14:26). A przecież, Pan Jezus nigdy nie nakłaniał nikogo do nienawiści, wręcz przeciwnie, mówił: „miłujcie nieprzyjaciół waszych i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie, bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mat. 5:44,35). Ewangelista Mateusz wyjaśnił, na czym polega różnica naszej miłości do Boga i do człowieka słowami Chrystusa – „Kto miłuje ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien; i kto miłuje syna albo córkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godzien” (Mat. 10:37).
Jestem przekonany, że gdy zastosujemy tę samą zasadę do słów Apostoła Pawła odnośnie naszego życia w oczekiwaniu na spotkanie z Panem, to właściwie zrozumiemy, że troska o sprawy Pana powinna znajdować się w naszych sercach na pierwszym miejscu. Paweł chce zwrócić naszą uwagę na to, że Pan i troska o Jego Królestwo są tak ważne, że nic nie może stanąć przed nimi. Apostoł nie ma zamiaru nikogo z nas przymuszać, lecz zachęca do podjęcia decyzji, abyśmy „postępowali przystojnie i trwali przy Panu ustawicznie” (1 Kor. 7:35). Słowo „ustawicznie” w oryginale brzmi “απερισπαστως” [aperispastos] i oznacza niczym nie zakłócone trwanie, lub sytuacja, w której nic nie odciąga myśli, a człowiek jest całkowicie skupiony na jednym. W tym przypadku chodzi o ustawiczne trwanie przy Panu, w każdej życiowej sytuacji.
O to właśnie chodzi, aby nic nie odciągało naszej uwagi, naszej miłości czy troski od Pana i Jego wiecznych spraw. Apostoł Paweł poucza nas w swoich listach, jak mamy prowadzić nasze życie, aby nie wpaść w sidła, jakie diabeł stara się na nas zastawić, aby nas odwieść od szczerego posłuszeństwa Panu. Warto jest przypomnieć sobie również radę Apostoła Piotra – „aby pozostały czas doczesnego życia poświęcić już nie ludzkim pożądliwościom, lecz woli Bożej” (1 Ptr. 4:2). Dalej, ten sam apostoł zadaje retoryczne pytanie: "Skoro to wszystko ma ulec zagładzie, jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności, jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego, z powodu którego niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się?" (2 Ptr. 3:11, 12).
Zdajemy sobie sprawę z tego, że na nas spoczywa też konieczność spełniania wielu obowiązków wynikających z faktu, że jeszcze żyjemy. Musimy jednakowoż zachować właściwą kolejność, o jakiej mówił Pan Jezus – „Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Mat. 6:33).
Henryk Hukisz
Saturday, February 25, 2012
Ile Jezusa przyjąłeś?
Gdy widzę, jak ktoś obnosi się z hasłem „I’m forgiven!” (nie
wiem, czy istnieje jego dokładny odpowiednik w języku polskim), chciałbym
powiedzieć, że to dopiero początek drogi. Polskie przysłowie mówi, aby nie
chwalić dnia przed zachodem słońca. Pan Jezus, mówiąc o znakach świadczących o
zbliżającym się końcu tego świata, zachęcał do wytrwania w wierze: „A kto
wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mt 24,13).
Mieszkając w Stanach Zjednoczonych, często widzę na
zderzakach samochodów skrót „TGIF”, będący akronimem hasła „Thank God I’m
Forgiven”. Hasło to wyraża myśl, że wystarczy przyjąć przebaczenie i nic więcej
nie jest potrzebne. Czyżby na tym polegało całe zbawienie? Gdy słyszę, jak ktoś
mówi, że chrzest nie jest konieczny do zbawienia, jestem kuszony, aby zapytać:
„Ile Jezusa przyjąłeś?”. Niektórzy uważają, że Jezus jest potrzebny do
zaspokojenia ich potrzeb, nawet do uzyskania zbawienia, ale rozumianego według
ich własnego pojęcia.
Nasze zbawienie jest darem Bożym, wynikającym z Jego
odwiecznego planu. Wierzę, że Bóg przewidział dla zgubionego człowieka taki
ratunek, który jest skuteczny tylko wtedy, gdy zostanie przyjęty w całości.
Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia, na czym polega nasze zbawienie, odwołując
się do elementów, które Bóg objawił Izraelowi. Każdy szczegół jest istotną
informacją o zbawieniu, które w pełni dokonało się dopiero przez Jezusa
Chrystusa, gdyż Zakon nie był w stanie doprowadzić do osiągnięcia pełnej sprawiedliwości.
Historia Izraela jest dla nas przykładem i obrazem tego,
czego Bóg od nas oczekuje. Jest zarazem przestrogą przed utratą obiecanego
odpocznienia. Autor listu wzywa nas do pilnego zachowania wszystkiego, co
otrzymujemy w „pakiecie” zbawienia wraz z przebaczeniem grzechów. Czytamy tam
słowa ostrzeżenia: „Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co
słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Bo jeśli słowo wypowiedziane
przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo
spotkało się ze słuszną odpłatą, to jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy
tak wielkie zbawienie?” (Hbr 2,1–3). Powinniśmy więc zadać sobie pytanie:
jak wielkie jest to zbawienie?
Po pierwsze, zbawienie jest tak wielkie, że obejmuje
wszystkich ludzi – co nie znaczy, że wszyscy będą zbawieni. Wprawdzie czytamy: „A
zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich
ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich
ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi” (Rz 5,18), lecz zbawieni będą jedynie
ci, którzy uwierzyli i przyjęli Jezusa w nowonarodzeniu. Ewangelista Jan
wyjaśnia: „Tym zaś, którzy go przyjęli, dał prawo stać się dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię jego, którzy narodzili się nie z krwi ani z cielesnej
woli, ani z woli mężczyzny, lecz z Boga” (J 1,12–13).
Po drugie, zbawienie jest możliwe tylko dzięki krwi
Jezusa Chrystusa. Izraelici znali rolę krwi ofiar składanych dla przebaczenia
grzechów. Autor Listu do Hebrajczyków wyjaśnia znaczenie zbawienia, które
otrzymujemy dzięki ofierze Baranka: „o ileż bardziej krew Chrystusa, który
przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie
nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu” (Hbr 9,14).
Oczyszczenie sumienia nie służy jedynie „dobremu samopoczuciu”, lecz uzdalnia
nas do „służenia Bogu żywemu”. Tu zaczyna się nowa droga życia, na którą Pan
Jezus wprowadza uczniów. Pamiętajmy, że Bóg wyprowadził Izrael z Egiptu nie
tylko po to, by nie byli bici jako niewolnicy, ale aby mogli Mu służyć.
Po trzecie, zbawienie jest uzdolnieniem do życia
zgodnego z Bożą naturą. Jezus zostawił nam wzór tego życia i wezwał chętnych do
pójścia Jego śladem. Nie twierdzę, że warunkiem zbawienia jest wypełnienie
wszystkich cech doskonałego życia, do którego wzywa Chrystus, lecz cechy te –
nazywane przez Piotra cnotami – są świadectwem, że staliśmy się uczestnikami
Boskiej natury. Piotr wyjaśnia: „Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co
jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał
przez własną chwałę i cnotę [...] abyście przez nie stali się uczestnikami
boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą
pożądliwość” (2 Ptr 1,3–4). Zbawienie to nie tylko uwolnienie od
przeszłości, lecz także unikanie skażenia, jakie występuje w tym świecie. Do
nas należy zachowanie tego daru, dlatego Bóg daje nam moc Ducha Świętego.
Chrystus, aby wyzwolić nas od naturalnego lęku przed
śmiercią, stał się śmiertelnym człowiekiem. Wszystko, przez co przechodził,
jest przykładem, abyśmy wstępowali w Jego ślady. To zbawienie powiązane jest z
nowym życiem, w którym doświadczamy prób: „A że sam przeszedł przez
cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą” (Hbr
2,18). Paweł wzywa nas do „usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie” (Flp
2,5), a Piotr dodaje, że jeśli cierpimy z powodu wiary, jest to rzeczą
naturalną, „gdyż i Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład,
abyście wstępowali w jego ślady” (1 Ptr 2,21).
Chrystus, „chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa
przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla
wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego” (Hbr
5,8–9). Nie ma wątpliwości, że wieczne zbawienie obejmuje nie tylko
przebaczenie przeszłości, lecz także „Chrystusowe posłuszeństwo” ćwiczone w
teraźniejszym cierpieniu. Pan Jezus przeszedł całą drogę jako wzór: od
zanurzenia w wodach Jordanu, poprzez zwycięstwo nad pokusami, aż po Getsemane,
gdzie złożył deklarację: „niech się stanie wola Twoja” (Mt 26,42). Jeśli
ktoś nie naśladuje Chrystusa we wszystkim, a wybiera tylko niektóre elementy
Jego drogi, nie może nazywać Go Panem. Jezus zapowiedział, że w owym dniu, gdy
staniemy przed Ojcem, może powiedzieć: „Nigdy was nie znałem” (Mt 7,23).
Zbawienie to przede wszystkim zwycięskie życie w służbie dla
Boga. Jeśli ktoś mówi, że chrzest nie jest warunkiem zbawienia, chce przyjąć
tylko „kawałek” Jezusa, bo On zostawił nam przykład obowiązku naśladowania
również w chrzcie. Tak samo, jeśli ktoś zamyka swoje świadectwo na przebaczeniu
grzechów i nie ma w nim odwołania do owoców Ducha, pozostaje w pieluszkach
duchowego niemowlęctwa. Paweł dał świadectwo pełnego zbawienia, utożsamiając
się z Chrystusem w Jego śmierci i zmartwychwstaniu: „Pogrzebani tedy
jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony
został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili” (Rz
6,4).
Pan Jezus, mówiąc uczniom, że dowodem Jego miłości do Ojca
było wypełnianie przykazań, wyraził życzenie, aby oni także doświadczali pełnej
radości zbawienia: „To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby
radość wasza była zupełna” (Jn 15,11). Zupełna radość jest rezultatem
przyjęcia Chrystusa w całości, ze wszystkim, co nam daje.
Friday, February 24, 2012
Bezpieczeństwo w Chrystusie
Thursday, February 23, 2012
Błogosławieństwo niedźwiedziej przysługi
A jak to jest w Bożym Królestwie? Może zdarzyć się, że ktoś nam wyświadczy "niedźwiedzią przysługę", lecz Bóg może obrócić ją ku dobremu, gdyż "tym, którzy miłują Boga, wszystko służy ku dobremu" (Rzym. 8:28).






