Człowiek wierzący uznaje rzeczywistość istnienia Boga, aniołów i świata duchowego, a w tym również demonów. Biblia jest źródłem pełnego poznania rzeczywistości nie tylko materialnej, lecz także duchowej – dla „oka i szkiełka” niepoznawalnej. Powszechnie jednak niewiele mówi się, a tym bardziej nie naucza w kościołach o demonach i świecie, w którym występują. Jest to bardzo korzystne dla nich samych, gdyż im mniej wiemy o diabelskich zasadzkach, tym łatwiej możemy w nie wpaść. To puste pole w nauczaniu bywa z łatwością wykorzystywane do propagowania różnego rodzaju własnych interpretacji na ten temat. „Na bezrybiu i rak rybą” – mówi znane porzekadło.
Serfując po stronach religijnych w internecie, napotykam
nieraz na nazwiska ludzi, których znam. Będąc pastorem przez kilkanaście lat w
Polsce, ochrzciłem sporo osób. Kierując się więc duszpasterskim odruchem, a
trochę też ciekawością, co dalej porabiają, natknąłem się na przyzborową szkołę
wypędzania demonów. Posłuchałem, poczytałem i postanowiłem krótko się d tego
odnieść – świadomy tego, że nie wyczerpię tematu w całości.
Demonologia jest nauką o demonach. Czego na ten temat możemy
dowiedzieć się z Biblii – podstawowego źródła informacji dla osób wierzących?
Patrząc statystycznie na nauczanie i działanie Chrystusa
opisane w ewangeliach, o demonach możemy dowiedzieć się więcej niż o aniołach.
Wraz z nadejściem Królestwa Bożego demony zaktywizowały się silniej niż
dotychczas. „Jeżeli natomiast Ja wypędzam demony mocą Ducha Bożego, to
rzeczywiście nadeszło już do was Królestwo Boga” (Mt 12:28). Jezus Chrystus
zwiastował ewangelię, uzdrawiał chorych i wypędzał demony, a gdy wysyłał swoich
uczniów, polecił im czynić to samo: „Kiedy zebrał Dwunastu, dał im władzę
i moc nad wszystkimi demonami i chorobami, aby uzdrawiali. Posłał
ich, żeby zwiastowali Królestwo Boga i leczyli chorych” (Łk 9:1-2).
Później wysłał siedemdziesięciu dwóch uczniów z tym samym zadaniem, a gdy
wrócili, z radością mówili: „Panie, nawet złe duchy nam ulegają ze względu
na Twoje imię” (Łk 10:17). Jezus oświadczył wówczas, że posiada autorytet
nad mocami ciemności, gdyż to On jest Tym, który przyszedł, aby zdeptać „głowę
węża”: „Widziałem szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto
dałem wam władzę stąpać po wężach i skorpionach, i po całej potędze
wroga tak, że nic wam nie zaszkodzi” (Łk 10:18-19).
Dziełem Chrystusa jest uwolnienie ludzi z mocy diabła i
grzechu: „Po to objawił się Syn Boga, aby zniszczyć dzieła diabła” (1 Jn
3:8). Tylko On, jako Głowa Kościoła, może określić sposób, w jaki Jego
uczniowie mają postępować wobec mocy ciemności. Ponieważ ludzie nie są w stanie
sami uwolnić się z więzów pętających ich od czasu pojawienia się grzechu, Jezus
przyniósł wolność na Golgocie. Diabeł wraz ze swoimi zastępami demonów został
definitywnie pokonany: „Rozbrajając zwierzchności i władze, wystawił je
na pokaz, gdy przez Niego odniósł triumf nad nimi” (Kol 2:15).
Wierząc w Jezusa i Jego ofiarę na krzyżu, zostajemy
wykupieni z mocy grzechu i demonów. Dzięki śmierci Chrystusa my również
umieramy z Nim, aby mając udział w Jego zmartwychwstaniu, mieć udział także w
nowym życiu: „Dlatego jeśli ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym
stworzeniem. To, co dawne, przeminęło, a nastało nowe” (2 Kor 5:17).
Dzięki cenie, jaką Jezus zapłacił na Golgocie, zostaliśmy
wykupieni z mocy grzechu: „Czy nie wiecie, że wasze ciało jest świątynią
obecnego w was Ducha Świętego, którego macie od Boga, i że już nie należycie do
samych siebie? Zostaliście bowiem nabyci za wielką cenę. Chwalcie więc Boga w
waszym ciele” (1 Kor 6:19-20). Diabeł i jego demony nie mają już więcej
dostępu do tych, którzy zostali uświęceni krwią Baranka. Ten, który nas
wykupił, zapewnia ochronę przed ich wpływem, gdyż stanowimy Jego własność.
Wprawdzie nadal będziemy narażeni na straszenie lwim rykiem diabła: „Bądźcie
trzeźwi, czuwajcie! Wasz przeciwnik, diabeł, jak lew ryczący krąży
i szuka, kogo pożreć” (1 Ptr 5:8). Słowo Boże zapewnia jednak, że
diabeł i jego demony mogą jedynie krążyć wokół nas, lecz nie mają już dostępu
do naszej duszy, która należy do Boga. Czy możemy wyobrazić sobie, że Chrystus
– jako zwycięzca diabła – pozwoli na to, aby demony znów więziły odkupionych
Jego krwią? Przecież jesteśmy Ciałem Chrystusa. Kto atakuje Ciało Chrystusa,
dotyka samego Chrystusa.
Nauka w szkole wypędzania demonów opiera się na fałszywych
tezach, jakoby demony miały możliwość ponownego zawładnięcia duszą osoby
zbawionej. To nie jest po prostu inna interpretacja, lecz herezja. Jest to bardzo
niebezpieczne dla osób wierzących, które nie zdążyły jeszcze umocnić się w
wierze – z łatwością mogą zostać przekonane, że mogą w nich zamieszkać demony,
i przez to zwątpić w swoje zbawienie.
W owej szkole naucza się, że trójjedyna koncepcja człowieka
(duch, dusza, ciało) oparta jest na schemacie świątyni (dziedziniec, miejsce
święte i najświętsze). Sporo elementów tego nauczania wywodzi się z gnostycyzmu
(platonizmu), a wiele poglądów opiera się na błędnej egzegezie tekstu
biblijnego – co wymagałoby jednak obszerniejszego opracowania, na które nie ma
miejsca w tym rozmyślaniu.
Jest oczywiste, że diabeł może zastawiać zasadzki na naszej
drodze i – zgodnie z historią Hioba – Bóg może do tego dopuszczać, aby poddać
naszą wiarę próbie. Lecz w takiej sytuacji Bóg ma całkowitą kontrolę nad
doświadczeniem. Pamiętajmy o zapewnieniu Jezusa: „Mój Ojciec, który Mi je
dał, jest większy od wszystkich i nikt nie może wyrwać ich z Jego
ręki” (Jn 10:29).
Słowo Boże wzywa nas do przywdziania pełnej zbroi w związku
z walką „przeciw zwierzchności i władzom, przeciw władcom tego świata
ciemności, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebiańskich” (Ef 6:12). Nie
ma tu mowy ani miejsca na atakowanie tych mocy – wręcz przeciwnie, jest rozkaz,
aby przyjąć postawę obronną: „Dlatego weźcie pełną zbroję Bożą, abyście
w zły dzień mogli stawić czoła i we wszystkim wytrwać” (Ef 6:13).
Charakterystyczne dla tej zbroi jest to, że służy ona do obrony, a nie do
ataku. Nie ma już potrzeby atakowania, skoro diabeł został pokonany – chyba że
ktoś nie wierzy w zwycięstwo Chrystusa jako fakt dokonany, wówczas będzie
szykować się do ataku.
Na mocny argument: „w Moje imię będą wyrzucać złe duchy”,
mogę jedynie wskazać inny werset z tego samego rozdziału: „Pan współdziałał z
nimi i potwierdzał ich słowa znakami, które im towarzyszyły” (Mk 16:20). Czyim
dziełem były znaki towarzyszące uczniom? Z pewnością nie były to znaki wyuczone
w jakiejś szkole. Diabeł nie boi się certyfikatów świadczących o ukończeniu
kursu – może się to skończyć podobnie jak z synami Skewasa (por. Dz 19:15). W
biblijnych przykładach widzimy, że owszem, demony były wypędzane, lecz z ludzi
opętanych, zanim zostali zbawieni. Jezus nie potwierdzał znakiem uwolnienia z
mocy demonicznych osoby, którą już obmył swoją krwią, ponieważ została
doskonale oczyszczona: „Przez tę jedną ofiarę przecież uczynił na zawsze
doskonałymi tych, którzy dostępują uświęcenia” (Hbr 10:14). Nie ma już
potrzeby, aby cokolwiek poprawiać w doskonałym dziele uświęcenia ofiarą Jezusa.
Zakończę zdaniem sługi Bożego, którego bardzo cenię i uważam
za prawdziwy autorytet w dziedzinie walki z demonami. Reinhard Bonnke
powiedział: „Największy sukces w wypędzaniu demonów mają ci, którzy wypędzają
je tam, gdzie ich nie ma”.
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.