Thursday, June 17, 2021

Boży paczkomat

 

Kilka dni temu odbierałem zamówioną przesyłkę w popularnym w naszym kraju paczkomacie. Ponieważ posiadam odpowiednią aplikację w moim telefonie, po otrzymaniu wiadomości, iż oczekiwana przesyłka znalazła się już w jednym z boxów lokalnego paczkomatu, udałem się w jego pobliże. Po uruchomieniu aplikacji kliknąłem odpowiedni symbol i wypatrywałem, które drzwiczki się otworzą. Kiedy tak się stało, wyjąłem moją paczuszkę i zadowolony wróciłem do domu.

Usiadłem przy swoim biurku, na którym leżała otwarta Biblia. Mój wzrok spoczął na słowach Pana Jezusa: „...poproście, o cokolwiek chcecie, a spełni się wam” (Jan 15:7b). Przypomniałem sobie wówczas, że wielu wierzących w Pana Jezusa uważa, iż jeśli czegoś potrzebują, to wystarczy poprosić i jak w przypadku przesyłki z paczkomatu, kliknąć z wiarą w odpowiedni werset w Biblii i odebrać Bożą obietnicę. Słyszałem nawet jak niektórzy nauczają, że „należy Boga chwycić za Słowo” i On musi to uczynić, gdyż jest wiernym Ojcem. Czy tak dzieje się naprawdę? Jeśli tak, to dlaczego wielu proszących nie otrzymuje tego, o co gorliwie proszą? Czyżby nie mieli wystarczająco silnej wiary?

Pisałem już kiedyś na podobny temat (Wrzuć monetę), porównując nasze proszenie Boga o spełnienie naszych potrzeb do korzystania z automatów sprzedających napoje lub słodycze, stojące na korytarzach wielu budynków. Nie będę więc teraz powtarzać tego, co wówczas napisałem, jedynie przypomnę główną myśl zawartą w akapicie:

„Należy jednak pamiętać, że Bóg nie jest automatem sprzedającym nam Swoje obietnice za wrzucone monety w postaci naszych modlitw i postów. On jest najlepszym Ojcem ze wszystkich ojców ziemskich razem wziętych. On kieruje się Swoją mądrością i wiedzą, dając nam to, co jest dla nas najlepsze, a nie to czego my zapragniemy. Jego Syn, Jezus Chrystus, zapewnia nas, że skoro nasi ojcowie dają dobre rzeczy swoim dzieciom, „o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą” (Mat. 7:11). Boża skala dobroci różni się znacznie od naszej, dlatego mamy nieraz problem z zaakceptowaniem Bożej odpowiedzi na nasze modlitwy, w których przedstawiamy listy naszych oczekiwań.”

Bóg nie jest automatem, który działa po naciśnięciu przez nas odpowiedniego wersetu w Biblii. Bóg jest suwerennym Panem wszystkiego i On działa zgodnie ze Swoją wolą. Bóg jest Osobą, która myśli o nas i okazuje właściwą troskę. Apostoł Paweł pisał kiedyś na podobny temat i zadał retoryczne pytanie: „Kto jest w stanie sprzeciwić się Jego woli? O, człowieku! Kim jesteś, że spierasz się z Bogiem? Czy naczynie może powiedzieć do tego, kto je uformował: Dlaczego mnie takim uczyniłeś?” (Rzym. 9:20).

Kiedyś, gdy Bóg kształtował Swój naród według Swojej woli, aby dopasować go do Swoich planów, posłał proroka Jeremiasza do warsztatu garncarza. Wówczas ten pobożny prorok zobaczył w jaki sposób postępuje dobry Bóg ze Swoim narodem. Jeremiasz opisał to co zobaczył słowami: „A gdy naczynie, które wyrabiał w glinie nie udało się – jak to bywa z gliną w ręku garncarza – zaczął od nowa wyrabiać inne naczynie, jak garncarzowi wydawało się, że należy zrobić” (Jer. 18:4).

Jak myślicie, kto wie lepiej, co powinniśmy i kiedy otrzymać on naszego Pana? Osobiście doświadczyłem wielu sytuacji, w których Pan ukazał mi wyraźnie, że Jego wola jest lepsza dla mnie, niż moje najgorętsze pragnienia. Przytoczę świadectwo Bożego działania, które trwało wiele lat.

Jakieś czterdzieści lat temu, w wyniku wykonywania czynności zawodowych w niekorzystnej dla organizmu pozycji, nastąpiło przesunięcie dysku pomiędzy kręgami, co spowodowało fizyczną niesprawność. Lekarze doszli do wniosku, że muszę przejść niebezpieczną operację kręgosłupa bez dobrej prognozy, że zakończy się sukcesem. Nie zgodziłem się na ten zabieg godząc się na cierpienie powodowane uciskiem wywieranym na nerwy w obrębie schorzenia.

Byłem równocześnie kaznodzieją i zwiastowałem Słowo Boże na temat uzdrowienia, jakiego możemy doświadczać na podstawie Bożych obietnic. Przyznam, że miałem wewnętrzny dylemat jak pogodzić te dwie kwestie, moje zdrowie i Boże obietnice. Pamiętam tę sytuację do dziś, gdy za wszelką cenę starałem się utrzymywać mój kręgosłup w pozycji wyprostowanej. Jedyną alternatywą było przyjęci pozycji zgiętych kolan, aby szukać pomocy u mego Pana. Otrzymałem wówczas odpowiedź, z którą musiałem się zgodzić. W czasie gdy się modliłem, zobaczyłem coś w rodzaju regałów i na jednej z półek znajdowała się paczka. Usłyszałem słowa: „To jest odpowiedź na twoje modlitwy o uzdrowienie, lecz Ja sam wyznaczę czas, kiedy je otrzymasz”.

Mijało wiele lat w których uczyłem się zachowywać „prosty kręgosłup” trwania w zdrowej nauce, jaką zawsze zwiastowałem. Pojawiające się bóle w okolicy lędźwiowej przypominały mi nieustannie, że najlepszą pozycją jest zginanie kolan. Tego się uczyłem i byłem wdzięczny mojemu Panu za to, że robi to, co jest lepsze dla mnie.

W 2010 roku miałem okazję uczestniczyć w konferencji dla pastorów w Chicago, na której głównym mówcą był Reinhard Bonnke. W czasie modlitwy, gdy ten znany ewangelista osobiście modlił się z każdym, nagle zobaczyłem ten sam obraz paczki leżącej na półce. Czułem, jak wewnątrz mego serca robi się gorąco, jak rośnie wiara w to, że teraz jest właściwy moment, na który miałem czekać. Wyszedłem do przodu z nadzieją, że Pan spełni daną wiele lat temu obietnicę.

Od tego momentu nie maiłem już nigdy nawrotu bólu i niedyspozycji spowodowanej uciskiem na nerw w okolicy lędźwiowej. Boży moment niewątpliwie nastąpił we właściwym czasie. Dlaczego dopiero teraz? Nie wiem i nie szukam na to odpowiedzi.

Kiedyś nie było paczkomatów, lecz ten obraz półki z Bożą odpowiedzią przypomniał mi się właśnie dziś, że liczy się jedynie wola mojego Ojca. Bóg zapewnia przez Swego wiernego sługę Jeremiasza: „Ja bowiem znam zamiary, jakie mam względem was – wyrocznia PANA – zamiary dotyczące pomyślności, a nie nieszczęścia, aby dać wam przyszłość i nadzieję. Gdy będziecie Mnie wzywać i będziecie się do Mnie modlić – wysłucham was” (Jer. 29:11,12).

Warto jest czekać na Boży właściwy moment.

Henryk Hukisz