Thursday, January 28, 2016
Wiarygodność
Thursday, January 14, 2016
Kaznodziejski "pysk"
Na wstępie przepraszam wszystkich, których mógł urazić tytuł
tego rozważania. Zapewniam, że nie miałem na celu nikogo obrazić. Użyłem po
prostu jednego z synonimów słowa „usta”, zaczerpniętego bezpośrednio z
biblijnego porównania.
Przejdźmy więc od razu do wersetu, w którym apostoł Paweł
zilustrował niezwykle ważną kwestię – obecną w Kościele od samego początku.
Zgodnie z nauką Jezusa, Jego uczniowie wysyłani z Ewangelią do ludzi byli
skazani na utrzymanie ze strony słuchaczy Dobrej Nowiny. Chrystus zabronił im
zabierać ze sobą sakiewek z pieniędzmi, uznając, że „Wart jest bowiem
robotnik swego wyżywienia” (Mt 10,10).
Pisząc do Koryntian w rozdziale poświęconym prawom należnym
apostołom, Paweł odwołał się do dawnej biblijnej zasady dotyczącej
wynagradzania osób oddanych służbie Bożej. Tak jak żaden żołnierz nie służy w
wojsku na własny koszt, a rolnik korzysta z owoców swojej pracy, tak samo
wygląda to w duchowym wymiarze. Już w starożytności Mojżesz nakazywał: „Nie
zawiążesz pyska młócącemu wołowi” (1 Kor 9,9). Chodziło o to, że zwierzę
depczące zboże na klepisku miało prawo się nim pożywić. Jedynie skąpy gospodarz
wiązał pysk wołowi, by zachować jak najwięcej ziarna dla siebie. Powołując się
na tę zasadę, Paweł pyta retorycznie: „Czy Bóg myśli o wołach? Czy nie
mówi tego właśnie o nas? To przecież ze względu na nas zostało napisane,
że ten, który orze, ma orać, i ten, który młóci, ma młócić,
w nadziei, że otrzyma swoją część” (1 Kor 9,9–10).
Aby nie było wątpliwości, czym słuchacze mają „napełniać
pysk młócącego woła”, Paweł precyzuje: „Jeżeli my zasialiśmy dla was dobra
duchowe, to cóż wielkiego, jeśli będziemy uczestniczyć w żniwie waszych
dóbr doczesnych?” (1 Kor 9,11). Choć apostoł zaznacza, że sam osobiście z
tego prawa nie korzystał, nie oznacza to, że wierzący są zwolnieni z obowiązku
dzielenia się zasobami z nauczycielami Słowa Bożego. Bóg ustanowił jasną
zasadę: „ci, którzy sprawują służbę w świątyni, żywią się ze świątyni,
a ci, którzy służą przy ołtarzu, mają udział w ofiarach ołtarza”
(1 Kor 9,13). Podsumowując ten wywód, Paweł pisze: „Podobnie też Pan
postanowił, żeby ci, którzy głoszą Ewangelię, żyli z Ewangelii” (w. 14).
Obawiam się, że wielu chrześcijan nie zna tego fragmentu – z jakiegoś powodu
umyka im podczas lektury Biblii. Z własnych obserwacji wiem natomiast, że
większość odbiorców „dóbr duchowych” potrafi bez wahania zacytować słowa: „Darmo
otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8).
W nauce apostolskiej znajdziemy wiele wskazówek dotyczących
odpowiedniego doceniania i wynagradzania tych, którzy służą w Kościele. W
Liście do Galatów Paweł radzi: „Ten, kto pobiera naukę, niech się dzieli
wszystkimi dobrami z tym, który go naucza” (Gal 6,6). Słowa te padają w
kontekście zasady siewu i żniwa: „Co bowiem człowiek posieje, to będzie
zbierał” (w. 7). Z kolei w Liście do Tymoteusza pisze: „powinieneś
wiedzieć, jak należy postępować w domu Bożym, który jest Kościołem Boga
żyjącego, kolumną i fundamentem prawdy” (1 Tm 3,15). Apostoł wskazuje,
że oprócz troski o czystość nauki należy dbać także o kwestie organizacyjne i
praktyczne – na przykład opieki nad wdowami czy nauczania młodzieży. Dodaje
też: „Prezbiterzy, którzy dobrze sprawują swój urząd, powinni doznawać
podwójnego szacunku, najbardziej zaś ci, którzy się trudzą głoszeniem Słowa
i nauczaniem” (1 Tm 5,17). Podwójny szacunek to nie tylko słowa
uznania czy pochwały, ale także sprawiedliwe wynagrodzenie za wykonywaną pracę.
I w tym miejscu Paweł powraca do mojżeszowej zasady: „Nie zawiązuj pyska
młócącemu wołowi”.
Warto jednak poruszyć kwestię jakości pracy samego
kaznodziei. Mowa tu o solidnym i rzetelnym przykładaniu się do posługi. Mam na
myśli realne poświęcenie czasu na przygotowanie kazania, a nie składanie myśli
na kilka minut przed wejściem za kazalnicę. Rzetelna służba Słowem wymaga
wnikliwych studiów biblijnych, poznawania realiów i problemów ludzi, do których
się mówi, a także modlitwy i osobistej lektury Pisma Świętego. Dla każdego
odpowiedzialnego pracownika powinno to być absolutną normą.
Piszę o tym, ponieważ uważam tę sprawę za kluczową dla
rozwoju każdej wspólnoty. W rozważaniu „Kościelna sakiewka” zwracałem uwagę na
to, jak ogromne znaczenie dla pierwszych chrześcijan miało właściwe podejście
do finansów. Ponieważ w pełni zaufali Chrystusowi, sprawy materialne zeszły na
drugi plan – liczyło się przede wszystkim to, by Ewangelia docierała do ludzi
za wszelką cenę. Dlatego Paweł mógł napisać: „Tak zaś, kto skąpo sieje,
skąpo też będzie zbierał, a kto hojnie sieje, hojnie też będzie zbierał. Każdy
niech tak postąpi, jak w sercu zdecydował, bez żalu i nie pod
przymusem, radosnego dawcę bowiem miłuje Bóg” (2 Kor 9,6–7).
Wierzę, że słowa Jezusa wciąż pozostają aktualne. Widząc
tłumy utrudzonych i opuszczonych ludzi, powiedział: „Żniwo wprawdzie
wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,37). A może pracowników jest mało
właśnie dlatego, że nie zawsze traktuje się ich z godnością należną służbie,
której się podjęli? Wół z zawiązanym pyskiem za długo nie popracuje.
Monday, January 11, 2016
Być bogatym
Sunday, January 3, 2016
Błogosławieństwo czytania Biblii
Nie mam nic przeciwko temu, bo sam posiadam takową. Lecz korzystam z niej jedynie w sytuacjach przypadkowych, gdy wydłuża się czas oczekiwania w jakiejś poczekalni. Codzienna lektura Słowa Bożego ma zupełnie inną wymowę, gdy czytam moją Biblię, używaną od wielu lat, którą zawsze znajduję na "swoim" miejscu.
Już kiedyś pisałem wielokrotnie na tym blogu o Biblii - na końcu podaje dla ułatwienia kilka linków do tych wpisów. Przypominam teraz jeden z nich - „Biblia Święta”, w którym starałem się ukazać szczególny, a nawet, niepowtarzalny charakter treści tej wspaniałej Księgi. Ponieważ nigdy za wiele przypominania o konieczności codziennej lektury Słowa Bożego, postanowiłem znów powrócić do tego tematu.



