Dlatego wracając do wstępnej ilustracji z warsztatu samochodowego, musimy nieraz skorzystać z doświadczenia innych czytelników Biblii, którzy dzięki swojej cierpliwości i wytrwałości, zdobyli lepsze poznanie tego, co Bóg przekazuje nam przy pomocy słów zapisanych pod natchnieniem Ducha. Czytać Biblię i ją rozumieć, to dwie różne kwestie.
Tuesday, April 21, 2015
Zrozumieć Biblię
Dlatego wracając do wstępnej ilustracji z warsztatu samochodowego, musimy nieraz skorzystać z doświadczenia innych czytelników Biblii, którzy dzięki swojej cierpliwości i wytrwałości, zdobyli lepsze poznanie tego, co Bóg przekazuje nam przy pomocy słów zapisanych pod natchnieniem Ducha. Czytać Biblię i ją rozumieć, to dwie różne kwestie.
Tuesday, April 14, 2015
Kura czy jajko, co było pierwsze?
Prawie odwiecznym dylematem, z którym zmagają się tęgie
głowy naukowców z wielu uczelni, jest pytanie: co było pierwsze — kura czy
jajko? Niedawno czytałem, że wreszcie udało się ustalić, iż wbrew
dotychczasowym przekonaniom to kura była pierwsza. Do tego przełomowego
odkrycia przyczyniło się białko o nazwie owokleidyna-17 (w skrócie OC-17).
Naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield podważyli tezę profesora z Uniwersytetu w
Warwick, który twierdził, że pierwsze musiało być jajko, ponieważ materiał
genetyczny nie zmienia się w ciągu życia zwierzęcia. Nowe badania dowodzą
jednak, że skorupka jajka może uformować się wyłącznie w ptasim jajowodzie —
zatem najpierw musiała istnieć kura.
Ja twierdzę ponad wszelką wątpliwość, że pierwsza była kura,
ponieważ czytam w Księdze zawierającej jedyną prawdę: „Stworzył więc Bóg
(...) wszelkie ptactwo skrzydlate według rodzajów jego; i widział Bóg, że to
było dobre (...) mówiąc: (...) a ptactwo niech się rozmnaża na ziemi” (Rdz
1:21–22). Do uznania tej prawdy nie są potrzebne tytuły naukowe ani lata badań
laboratoryjnych. Wystarczy wierzyć Bogu i Jego słowu.
Lecz nie o kurze, a nawet nie o kreacjonizmie czy ewolucji
chcę pisać. Nawiązuję do tego klasycznego pytania, aby podkreślić, że w relacji
przyczynowo-skutkowej kluczowe jest zachowanie prawidłowej kolejności. Zasada
ta ma fundamentalne zastosowanie, gdy jako wierzący gromadzimy się, by wspólnie
oddawać Bogu chwałę. Szczere pragnienie uwielbienia Stwórcy powinno być
bezpośrednim skutkiem doznania łaski zbawienia i doświadczania Bożej obecności.
Właśnie dlatego podczas nabożeństw poświęcamy tak wiele czasu na śpiew.
Ta wspólna czynność musi być jednak dobrze uporządkowana,
aby przynosiła prawdziwe błogosławieństwo. Choć sam nie jestem muzykiem,
gorliwie uczestniczę w uwielbieniu i uważnie obserwuję jego przebieg.
Najczęściej śpiewamy teksty wyświetlane na ekranie przy akompaniamencie
instrumentów, a nad całością czuwa lider. Często zachęca on uczestników do
śpiewu, klaskania, a nawet do tańca.
Zauważam jednak, że naszym dobrym chęciom towarzyszy dziś
wiele elementów „wspomagających”. Dzieje się tak, ponieważ nie wszyscy
przychodzą wypełnieni jednakowym pragnieniem wielbienia Boga, więc lider za
wszelką cenę stara się „rozkręcić” zgromadzenie. Służą temu różne narzędzia —
niekoniecznie muzyczne. Najczęściej są to słowne presje lub wielokrotne
powtarzanie krótkich fraz, takich jak: „Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem”.
Rytm i powtarzalność sprawiają, że po pewnym czasie śpiewają już wszyscy — zarówno
ci, którzy mają to pragnienie w sercu, jak i ci, którzy po prostu dają się
ponieść emocjom grupy.
Pisałem już o tym w rozważaniu pt. „Ewangeliczny
różaniec”. Psychologia jasno wskazuje, że cykliczne powtarzanie tej samej
frazy wywołuje określone stany wewnętrzne. Na tej zasadzie opiera się chociażby
hinduistyczna mantra — formuła lub werset powtarzany po to, by opanować umysł,
wywołać emocje czy wprowadzić się w odpowiedni stan.
W historii biblijnego Izraela czytamy, że naród wybrany nie
zawsze chciał służyć Bogu szczerym sercem. Był czas, gdy Bóg powiedział wprost:
„Gdy wyciągacie ręce, odwracam od was oczy. Choćbyście pomnożyli wasze
modlitwy, Ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi” (Iz 1:15). Izraelici
mimo to uporczywie składali ofiary i śpiewali psalmy. Dlatego Bóg odpowiedział:
„Ponieważ ten lud zbliża się do Mnie tylko ustami i czci Mnie jedynie
wargami, podczas gdy jego serce jest daleko ode Mnie, a jego bojaźń przede Mną
jest tylko wyuczonym ludzkim nakazem — dlatego Ja znowu pocznę działać dziwnie
z tym ludem (...) i zginie mądrość jego mędrców” (Iz 29:13–14). To
jednoznaczna i poważna przestroga przed nieszczerym, wyreżyserowanym śpiewem.
Mądrość Boża wskazuje jednoznacznie: najpierw była kura, a
jajko jest skutkiem jej istnienia. Podobnie pragnienie uwielbienia powinno być
naturalnym owocem zbawienia. Jeśli jednak brakuje przyczyny — czyli żywej
relacji z Bogiem — skutek próbuje się sztucznie wywoływać z poziomu sceny. Taki
śpiew może i brzmi przyjemnie dla ludzkiego ucha, ale w prawdziwym uwielbieniu
chodzi przecież o to, by zadowolić serce Boga, a nie nasze własne.

