Wykonawczyni przeboju „Jolene” zmarła we wtorek –
poinformował jej siostrzeniec Bryan Seaver, który w imieniu rodzin Parton i
Owens przekazał wiadomość o jej śmierci. Według podanych informacji artystka
odeszła w Nashville, otoczona przez najbliższych, po krótkiej walce z chorobą
nowotworową.
– To zaszczyt, zaszczyt zmieszany z ogromną dumą i wielkim
smutkiem. Ale smutek należy do nas, nie do Dolly. Dolly żyła w świetle i jest
teraz w ramionach Jezusa, z pewnością spotkana przez Carla, swoich rodziców i
niezliczonych innych, którzy ją poprzedzili i pragnęli spotkać ją w niebie –
powiedział Seaver.
Dolly Parton dorastała w Smoky Mountains, w licznej rodzinie
i w atmosferze życia Kościoła. Jej dziadek był kaznodzieją zielonoświątkowym.
Nawet wtedy, gdy stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci
światowej rozrywki, nadal podkreślała, że to Bóg prowadził jej życie. Swoją
popularność traktowała natomiast jako odpowiedzialność i możliwość niesienia
pomocy innym.
Na przestrzeni lat Parton kilkakrotnie rozmawiała z The
Christian Post o swojej wierze i o tym, jak wpływała ona na jej życie – od
dziecięcego odkrycia Bożego powołania, przez przebaczenie i modlitwę, aż po
zaufanie Bogu w najtrudniejszych okresach.
Oto sześć rzeczy, które Dolly Parton mówiła o swojej wierze.
1. Wierzyła, że została namaszczona do określonego celu
Jedno z najważniejszych wspomnień z dzieciństwa Dolly Parton
wiązało się ze słowami starszej kobiety, która pewnego dnia powiedziała jej: Jesteś
namaszczona.
Parton wspominała tę historię w rozmowie z The Christian
Post w 2019 roku: Wychowaliśmy się w Kościele, a mój dziadek był
kaznodzieją zielonoświątkowym. Uzdrawianie, modlitwa, namaszczanie i wszystkie
te rzeczy nie były więc dla nas czymś nowym, ponieważ przetrwaliśmy dzięki
naszej wierze w Boga, która pomagała nam przejść przez wszystko. Ale kiedy ta
starsza kobieta powiedziała mi, że jestem namaszczona, nie wiedziałam, co to
znaczy. Myślałam po prostu, że chodzi o coś w rodzaju oliwy z oliwek.
Kiedy zapytała matkę, co kobieta miała na myśli, usłyszała
wyjaśnienie: To znaczy, że Bóg położył na tobie swoją rękę i że możesz zrobić
coś szczególnego.
Dolly przyznała, że te słowa obudziły w niej poczucie celu,
które pozostało z nią przez całe życie.
To uruchomiło we mnie wiarę, ponieważ uwierzyłam, że mam
zrobić coś dobrego. Po tym, jak mi to powiedziała, pomyślałam: „Skoro tak, to
jest to moja odpowiedzialność. Zrobię coś dobrego”.
2. Czuła się odpowiedzialna przed Bogiem, choć nie
ukrywała własnej grzeszności
Parton otwarcie mówiła o swoich słabościach i
niedoskonałości, a także o nieustannej potrzebie Bożego przebaczenia.
Nigdy tego nie porzuciłam – mówiła, odnosząc się do
przekonania, że Bóg ma dla jej życia określony cel. – Zawsze czułam się
odpowiedzialna przed Bogiem, że powinnam robić coś dla Boga. Nadal tak czuję i
nadal próbuję to robić.
Z charakterystycznym dla siebie humorem, ale i pokorą,
dodawała: Grzeszę po drodze, ale staram się jak najlepiej i proszę o
przebaczenie siedemdziesiąt razy siedem.
3. Uważała, że przebaczenie oczyszcza serce i duszę
Dolly Parton mówiła również o konieczności przebaczania
innym zamiast pozwalania, by w sercu zakorzeniały się gorycz, gniew i uraza.
Jest wiele do powiedzenia o przebaczeniu. Ono oczyszcza
człowieka, aby mogło w nim znaleźć miejsce coś dobrego – powiedziała w rozmowie
z The Christian Post w 2020 roku. – Jeśli nosisz w sobie nienawiść,
gniew i wszystkie te stłumione rzeczy, nie możesz rozkwitać. Jako człowiek nie
robisz w ten sposób nic dobrego ani sobie, ani nikomu innemu. O wiele lepiej
jest przebaczać.
Dla autorki i wykonawczyni „I Will Always Love You”
przebaczenie nie oznaczało jednak udawania, że zranienie nigdy nie miało
miejsca. Wymaga ono również pokory – zarówno wobec innych, jak i wobec własnych
błędów.
Oczywiście, nie możemy po prostu zapomnieć. Nadal pamiętamy
różne rzeczy. Ale myślę, że kiedy mówi się: „przebacz i zapomnij”, chodzi
raczej o to, żeby przestać do tego wracać i pójść dalej.
Naprawdę uważam, że to bardzo ważne dla oczyszczenia
własnego serca i własnej duszy – zarówno umiejętność przebaczania, jak i
proszenia o przebaczenie. Nigdy nie powinniśmy być zbyt dumni, by o nie
poprosić.
4. Każdego dnia modliła się, aby być „światłem” i
„narzędziem” w rękach Boga
Wiara Parton znajdowała wyraz także w jej szerokiej
działalności charytatywnej. Poprzez takie inicjatywy jak Imagination Library
starała się wykorzystywać swoją pozycję, sukces i środki, aby zmieniać życie
innych na lepsze.
Każdego dnia modlę się, aby Bóg mnie prowadził, usuwał z
mojego życia wszystko, co niewłaściwe – niewłaściwe rzeczy i niewłaściwych
ludzi – a sprowadzał to, co właściwe, i właściwych ludzi. Modlę się też, abym
mogła oddawać Mu chwałę, podnosić ludzi na duchu i zrobić na tym świecie coś,
co uczyni go choć trochę lepszym, niż był wcześniej.
I pozwól mi być światłem i naczyniem, którego możesz używać.
Parton uważała, że możliwość pomagania innym zawsze wiąże
się z odpowiedzialnością.
Chciałam po prostu zrobić na tym świecie tyle dobrego, ile
potrafię, jeśli tylko mam taką możliwość. A jestem w sytuacji, w której mogę
pomagać. Jeśli znajdujesz się w miejscu, które pozwala ci pomóc, powinieneś
pomagać.
5. Wierzyła, że Bóg dał jej powołanie i sam powie jej,
kiedy ma się zatrzymać
Nawet w wieku 73 lat, kiedy w 2019 roku rozmawiała z The
Christian Post, Dolly Parton odrzucała myśl o zwolnieniu tempa tylko
dlatego, że osiągnęła określony wiek. Była przekonana, że jej praca stanowi
część większego powołania.
Żyję dzięki duchowej energii, twórczej i duchowej energii,
bo naprawdę dużo się dzieje w moim życiu. Pracuję ciężko. Naprawdę, naprawdę
ciężko. Ale kocham swoją pracę.
Przyznawała również, że trudne doświadczenia tylko
pogłębiały jej zależność od Boga.
Dopiero kiedy przechodzisz przez problemy rodzinne albo
doświadczasz bólu serca, naprawdę musisz jeszcze bardziej oprzeć się na Bogu.
Ale naprawdę czuję, że mam powołanie. Zawsze czułam, że mam misję. Nie wiem
dokładnie, na czym ona w całości polega, ale od dawna mam w sobie przekonanie,
że Bóg powiedział mi, iż mam iść naprzód, dopóki sam nie powie mi, żebym się
zatrzymała.
A On jeszcze nic nie powiedział o kończeniu – dodała. – Więc
ja też nic nie mówię o przejściu na emeryturę.
Podsumowała to prosto: Dopóki Bóg nie powie: „Stop”, będę
szła dalej.
6. Ufała, że Bóg jest z nią w najtrudniejszych chwilach
życia
Dolly Parton mówiła, że wiara pomagała jej spojrzeć na
cierpienie z innej perspektywy. Zamiast skupiać się wyłącznie na pytaniu,
dlaczego spotkało ją coś trudnego, starała się dostrzec, czego Bóg chce ją
przez dane doświadczenie nauczyć.
Nawet kiedy przechodzę przez naprawdę trudne chwile, staram
się zobaczyć, czego Bóg próbuje mnie nauczyć. Myślę wtedy: „Powinnam coś
zrozumieć. Powinnam się czegoś nauczyć. Powinnam stać się lepszym człowiekiem.
Może uczę się odpowiedzialności albo cierpliwości”.
Wiem tylko, że przez wszystko, przez co przechodzę, chcę
wierzyć, że wyjdę z tego lepsza.
Parton porównywała swoje spojrzenie do znanego utworu „Ślady
na piasku”, w którym człowiek odkrywa, że w najtrudniejszych chwilach życia
Bóg niósł go na swoich ramionach. Bóg mnie nie opuścił. Albo to ja oddaliłam
się od Niego, albo to On mnie wtedy niósł. Właśnie tak na to patrzę.
A kiedy czasami zastanawiała się, gdzie Bóg jest pośród
ludzkiego cierpienia, wyobrażała sobie, że Jego odpowiedź brzmiałaby: Jestem
tutaj, na dole, razem z ludźmi.
Leah MarieAnn Klett, The Christian Post, 26 sierpnia 2026
r.





