Nie o tym jednak chcę dziś pisać, chcę odnieść się do słów
ewangelisty Łukasza, którymi rozpoczyna swój opis wydarzeń; „Wielu podjęło
się już opisania wydarzeń, które dokonały się wśród nas, zgodnie z tym, jak je
przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami Słowa.
Uznałem też i ja za właściwe, najczcigodniejszy Teofilu, wszystko dokładnie
zbadać i po kolei wiernie ci opisać, abyś nabrał przekonania, że to, czego cię
nauczono, jest prawdziwe” (Łk 1,1–4). A konkretnie, chodzi o
słówko „ασφαλειαν” (asphaleian), przetłumaczone w większości polskojęzycznych
Biblii jako „prawdziwe”, „wiarygodne” lub „pewność”
Głębsza analiza znaczenia angielskiego słówko „safe”
, które w najprostszej formie znaczy „bezpieczny”. Dokładniejsze badanie
znaczenia tego słowa prowadzi do łacińskiego salvus, co oznacza „cały”,
„zdrowy”, „nienaruszony”. Co ciekawe, z tego samego rdzenia wywodzi się angielskie
słowo „salvation” (zbawienie). W języku angielskim istnieje więc bezpośredni
językowy pomost między byciem „bezpiecznym” (safe) a byciem „zbawionym”
(saved). To idealnie współgra z analizą słowa asphaleia jako
fundamentu, który daje gwarancję bezpieczeństwa naszego zbawienia.
Spośród czterech ewangelistów, którzy spisali dzieje i
dokonania Jezusa Chrystusa, tylko Łukasz zapewnia czytelników, że zadał sobie
trud dokładnego zbadania wszystkich faktów. Swoją intencję wyjaśnia już w
pierwszym zdaniu:
Nie oznacza to, że inne opisy są niewiarygodne. Nie ulega
wątpliwości, że „całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do
nauczania, przekonywania, upominania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby
człowiek Boży był doskonały, przygotowany do czynienia wszelkiego dobra” (2
Tym 3,16–17). Łukasz, będąc z zawodu lekarzem, nadaje jednak swojej relacji
rys osobisty, kierując ją do konkretnej osoby – bliżej nieznanego Teofila.
Wierzę, że Łukasz pragnął, aby każdy czytelnik traktował tę
Ewangelię tak, jakby była skierowana bezpośrednio do niego. Aby poczuć tę
bliskość, wystarczy po słowie „najczcigodniejszy” wstawić własne imię i czytać
dalej: „...abyś [Twoje Imię] nabrał przekonania, że to, czego cię
nauczono, jest prawdziwe”. Ten osobisty akcent ma szczególną wymowę w kwestii
pewności zbawienia i zaufania Bożym obietnicom.
Warto zadać sobie fundamentalne pytanie o nasz stosunek do
Biblii: Czy czytając tę Księgę, masz świadomość, że jej treść jest
absolutnie prawdziwa i niezachwiana?
Dzisiaj reklamy mamią nas wizjami bezpiecznych aut
wyposażonych w najnowocześniejsze czujniki, które same hamują przed przeszkodą.
Ale czy naprawdę mamy pewność, że ten system zadziała w krytycznym momencie?
Czy zaryzykowałbyś życie swoje lub swojego dziecka, stając przed rozpędzonym
pojazdem tylko dlatego, że sprzedawca zapewnił Cię o jego niezawodności? Z
podobną – a nawet większą – powagą powinniśmy zapytać siebie: z jaką pewnością
traktujemy Ewangelię, gdy ją czytamy?
Ewangelista Łukasz zrobił wszystko, co w jego mocy, aby opis
wydarzeń był wiarygodny i dawał poczucie bezpieczeństwa tym, którzy uwierzą.
Wiedział, że ten przekaz o życiu Jezusa stanie się fundamentem, na którym
ludzie będą budować całą swoją egzystencję. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej
zapewnieniu, że coś „jest prawdziwe”.
Inne polskie przekłady oddają
końcową frazę zdania (Łk 1,4) w następujący sposób: „Abyś nabrał pewności co
do tego, czego cię nauczono” (UBG), „Tak byś mógł się przekonać o
wiarygodności wyłożonych ci słów” (EIB), „Żebyś poznał całą prawdę
pouczeń, których ci udzielono” (BW-P). Chodzi o całkowitą pewność, że to,
czego dowiedziałeś się o Chrystusie i Jego dziele na Golgocie, jest skuteczne w
Twoim życiu. Stawką nie są chwilowe doznania, lecz życie wieczne.
Greckie słowo ασφαλειαν (asphaleian), którego
używa Łukasz, spotkamy również w dwóch innych miejscach Nowego Testamentu. W
Dziejach Apostolskich, w opisie więzienia, do którego zostali wrzuceni
apostołowie, Łukasz używa tego słówka, opisując staranność jego zamknięcia: „Znaleźliśmy
więzienie bardzo starannie (asphaleia) zamknięte i strażników
stojących przed drzwiami” (Dz 5,23). Drugi raz słowo to zostało
użyte przez apostoła Pawła, który oddaje jego pełniejsze znaczenie: „Gdy
będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo (asphaleia), wtedy
niespodziewanie, jak bóle porodowe na kobietę ciężarną, przyjdzie na nich
zagłada i nie uciekną” (1 Tes 5,3). W Septuagincie (greckim
tłumaczeniu Starego Testamentu) słowo to zostało użyte 19 razy i prawie zawsze
oznacza „bezpieczeństwo”. Tak więc, gdy Łukasz starannie opisuje
wydarzenia dotyczące życia i dokonań Chrystusa, zapewnia, że to wszystko
stanowi zabezpieczenie naszej wieczności w obecności Ojca niebieskiego.
Dlatego jestem przekonany, że ewangelista Łukasz użył
odpowiedniego słowa, które znaczy, że możesz nie tylko wiedzieć to, czego cię
nauczono, ale być pewnym, że jest to bezpieczne, niewzruszone, solidne i
stabilne. Autor innego listu, pisząc o tym, jak wielkie i pewne jest nasze
zbawienie, napisał: „Dlatego trzeba, abyśmy szczególnie trzymali się tego,
co usłyszeliśmy, żeby nie minąć się z celem. Skoro bowiem słowo ogłoszone przez
aniołów okazało się niezawodne, a wszelkie wykroczenie i nieposłuszeństwo
otrzymało słuszną odpłatę, to jak my jej unikniemy, jeśli zlekceważymy tak
wielkie zbawienie, które Pan zaczął głosić, a Jego słuchacze nam potwierdzili?”
(Hbr 2,1–3). Chodzi tu naprawdę o wielkie zbawienie – powiem wprost:
największe dzieło, jakie Bóg uczynił dla naszego ratunku.
Ewangelista Łukasz na pierwszym miejscu stawia kwestię
bezpieczeństwa wiary, ponieważ obawiał się, że wielu spośród tych, którym
mówiono o zbawieniu w Chrystusie, mogło usłyszeć prawdy, co do których nie ma
pewności, że są bezpieczne. Jak mówią historycy chrześcijaństwa, już na samym
początku pojawiło się wielu fałszywych nauczycieli, którzy nakłaniali do
odstępstwa od tej Ewangelii, jaka była wówczas zwiastowana. Apostoł Paweł pisał
do wierzących w rejonie Galacji: „Dziwię się, że tak szybko przechodzicie od
Tego, który was powołał łaską Chrystusa, do innej ewangelii. Nie ma jednak
innej. Są tylko tacy, którzy sieją zamęt wśród was i chcą sfałszować Ewangelię
Chrystusa” (Ga 1,6–7).
Paweł w innym liście, skierowanym do wierzących w Koryncie,
wyraził zdziwienie, że szybko dali posłuch głosicielom innej ewangelii: „Jeśli
bowiem jakiś przybysz głosi wam innego Jezusa, którego nie głosiliśmy, czy też
gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, albo Ewangelię inną
od tej, którą przyjęliście, spokojnie to znosicie” (2 Kor 11,4).
Dlatego nie powinna nas dziwić troska, z jaką Łukasz opisuje wydarzenia
stanowiące fundament wiary, która prowadzi do zbawienia duszy.
Łukasz chce, abyśmy znali nie tylko doktrynę, ale abyśmy
posiedli także pewność (asphaleian), że wiara wynikająca z nauki jest
absolutna, bezpieczna i niezmienna. Ewangelista stara się o to, aby słuchacze
tego zwiastowania mogli osiągnąć gwarancję bezpieczeństwa (asphaleian)
tego, czego się nauczyli. Aby nie okazało się, jak również pisał Paweł do
wierzących w Koryncie, że: „daremne jest nasze głoszenie, daremna też jest
wasza wiara” (1 Kor 15,14).
Zastanawiam się, czy my czasem nie troszczymy się o
bezpieczeństwo naszego domu czy auta bardziej niż o pewność zbawienia. Apostoł
Paweł, przechodząc w swoim życiu przez różne doświadczenia, zapewniał
czytelników swoich listów: „Wiem bowiem, komu zawierzyłem, i jestem
przekonany, że jest On w stanie ustrzec to, co mi powierzono, aż do owego dnia”
(2 Tym 1,12). W dalszej części tego listu Paweł radzi młodemu
Tymoteuszowi, aby unikał „pospolitej, pustej mowy, bo tych, którzy się nią
posługują, prowadzi ona do coraz większej bezbożności” (2 Tym 2,16).
Zapewniał też o tym, że trwa jedynie „mocny fundament Boży, którego
pieczęcią są słowa: Pan poznał tych, którzy należą do Niego oraz: Niech się
odwróci od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pana” (2 Tym 2,19).
Pewność dająca bezpieczeństwo sprawiła, że pierwotny Kościół
przetrwał trzy wieki częstych i strasznych prześladowań. Boża prawda jest
niewzruszona w obliczu choroby i porzucenia, rozczarowania, żalu i męczeństwa.
Apostoł Paweł, gdy przechodził „przez trudy, daleko bardziej przez
więzienia, ponad jakąkolwiek miarę przez chłosty, przez wielokrotne
niebezpieczeństwo śmierci” (2 Kor 11,23), złożył świadectwo
bezpieczeństwa, jakie dawały mu niezachwiane słowa obietnic Bożych, którym
zaufał z całego serca. W końcu swego życia mógł z całkowitą pewnością
powiedzieć: „Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na
koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który owego dnia wręczy mi
Pan, sprawiedliwy Sędzia, zresztą nie tylko mnie, ale też tym wszystkim, którzy
z miłością oczekują Jego objawienia” (2 Tym 4,7–8).
Dobrze jest mieć niezachwianą pewność co do kwestii
zasadniczych, by mieć „przekonanie, że to, czego mnie nauczono, jest prawdziwe”
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.