Friday, March 13, 2026

"SAFE" bezpieczne

Dziś w naszym kraju słowo „SAFE” kojarzy się nam z bardzo żywą polaryzacją polityczną. Z jednej strony mamy zwolenników pokaźnego funduszu na zbrojenia, którego źródło znajduje się w kredycie europejskim, po drugiej stronie mamy „tajemniczy” zysk stworzony na życzenie określonego środowiska politycznego.

Nie o tym jednak chcę dziś pisać, chcę odnieść się do słów ewangelisty Łukasza, którymi rozpoczyna swój opis wydarzeń; „Wielu podjęło się już opisania wydarzeń, które dokonały się wśród nas, zgodnie z tym, jak je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami Słowa. Uznałem też i ja za właściwe, najczcigodniejszy Teofilu, wszystko dokładnie zbadać i po kolei wiernie ci opisać, abyś nabrał przekonania, że to, czego cię nauczono, jest prawdziwe (Łk 1,1–4). A konkretnie, chodzi o słówko „ασφαλειαν” (asphaleian), przetłumaczone w większości polskojęzycznych Biblii jako „prawdziwe”, „wiarygodne” lub „pewność”

Głębsza analiza znaczenia angielskiego słówko „safe” , które w najprostszej formie znaczy „bezpieczny”. Dokładniejsze badanie znaczenia tego słowa prowadzi do łacińskiego salvus, co oznacza „cały”, „zdrowy”, „nienaruszony”. Co ciekawe, z tego samego rdzenia wywodzi się angielskie słowo „salvation” (zbawienie). W języku angielskim istnieje więc bezpośredni językowy pomost między byciem „bezpiecznym” (safe) a byciem „zbawionym” (saved). To idealnie współgra z analizą słowa asphaleia jako fundamentu, który daje gwarancję bezpieczeństwa naszego zbawienia.

Spośród czterech ewangelistów, którzy spisali dzieje i dokonania Jezusa Chrystusa, tylko Łukasz zapewnia czytelników, że zadał sobie trud dokładnego zbadania wszystkich faktów. Swoją intencję wyjaśnia już w pierwszym zdaniu:

Nie oznacza to, że inne opisy są niewiarygodne. Nie ulega wątpliwości, że „całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauczania, przekonywania, upominania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, przygotowany do czynienia wszelkiego dobra” (2 Tym 3,16–17). Łukasz, będąc z zawodu lekarzem, nadaje jednak swojej relacji rys osobisty, kierując ją do konkretnej osoby – bliżej nieznanego Teofila.

Wierzę, że Łukasz pragnął, aby każdy czytelnik traktował tę Ewangelię tak, jakby była skierowana bezpośrednio do niego. Aby poczuć tę bliskość, wystarczy po słowie „najczcigodniejszy” wstawić własne imię i czytać dalej: „...abyś [Twoje Imię] nabrał przekonania, że to, czego cię nauczono, jest prawdziwe”. Ten osobisty akcent ma szczególną wymowę w kwestii pewności zbawienia i zaufania Bożym obietnicom.

Warto zadać sobie fundamentalne pytanie o nasz stosunek do Biblii: Czy czytając tę Księgę, masz świadomość, że jej treść jest absolutnie prawdziwa i niezachwiana?

Dzisiaj reklamy mamią nas wizjami bezpiecznych aut wyposażonych w najnowocześniejsze czujniki, które same hamują przed przeszkodą. Ale czy naprawdę mamy pewność, że ten system zadziała w krytycznym momencie? Czy zaryzykowałbyś życie swoje lub swojego dziecka, stając przed rozpędzonym pojazdem tylko dlatego, że sprzedawca zapewnił Cię o jego niezawodności? Z podobną – a nawet większą – powagą powinniśmy zapytać siebie: z jaką pewnością traktujemy Ewangelię, gdy ją czytamy?

Ewangelista Łukasz zrobił wszystko, co w jego mocy, aby opis wydarzeń był wiarygodny i dawał poczucie bezpieczeństwa tym, którzy uwierzą. Wiedział, że ten przekaz o życiu Jezusa stanie się fundamentem, na którym ludzie będą budować całą swoją egzystencję. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej zapewnieniu, że coś „jest prawdziwe”.

Inne polskie przekłady oddają końcową frazę zdania (Łk 1,4) w następujący sposób: „Abyś nabrał pewności co do tego, czego cię nauczono” (UBG), „Tak byś mógł się przekonać o wiarygodności wyłożonych ci słów” (EIB), „Żebyś poznał całą prawdę pouczeń, których ci udzielono” (BW-P). Chodzi o całkowitą pewność, że to, czego dowiedziałeś się o Chrystusie i Jego dziele na Golgocie, jest skuteczne w Twoim życiu. Stawką nie są chwilowe doznania, lecz życie wieczne.

Greckie słowo ασφαλειαν (asphaleian), którego używa Łukasz, spotkamy również w dwóch innych miejscach Nowego Testamentu. W Dziejach Apostolskich, w opisie więzienia, do którego zostali wrzuceni apostołowie, Łukasz używa tego słówka, opisując staranność jego zamknięcia: „Znaleźliśmy więzienie bardzo starannie (asphaleia) zamknięte i strażników stojących przed drzwiami” (Dz 5,23). Drugi raz słowo to zostało użyte przez apostoła Pawła, który oddaje jego pełniejsze znaczenie: „Gdy będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo (asphaleia), wtedy niespodziewanie, jak bóle porodowe na kobietę ciężarną, przyjdzie na nich zagłada i nie uciekną” (1 Tes 5,3). W Septuagincie (greckim tłumaczeniu Starego Testamentu) słowo to zostało użyte 19 razy i prawie zawsze oznacza „bezpieczeństwo”. Tak więc, gdy Łukasz starannie opisuje wydarzenia dotyczące życia i dokonań Chrystusa, zapewnia, że to wszystko stanowi zabezpieczenie naszej wieczności w obecności Ojca niebieskiego.

Dlatego jestem przekonany, że ewangelista Łukasz użył odpowiedniego słowa, które znaczy, że możesz nie tylko wiedzieć to, czego cię nauczono, ale być pewnym, że jest to bezpieczne, niewzruszone, solidne i stabilne. Autor innego listu, pisząc o tym, jak wielkie i pewne jest nasze zbawienie, napisał: „Dlatego trzeba, abyśmy szczególnie trzymali się tego, co usłyszeliśmy, żeby nie minąć się z celem. Skoro bowiem słowo ogłoszone przez aniołów okazało się niezawodne, a wszelkie wykroczenie i nieposłuszeństwo otrzymało słuszną odpłatę, to jak my jej unikniemy, jeśli zlekceważymy tak wielkie zbawienie, które Pan zaczął głosić, a Jego słuchacze nam potwierdzili?” (Hbr 2,1–3). Chodzi tu naprawdę o wielkie zbawienie – powiem wprost: największe dzieło, jakie Bóg uczynił dla naszego ratunku.

Ewangelista Łukasz na pierwszym miejscu stawia kwestię bezpieczeństwa wiary, ponieważ obawiał się, że wielu spośród tych, którym mówiono o zbawieniu w Chrystusie, mogło usłyszeć prawdy, co do których nie ma pewności, że są bezpieczne. Jak mówią historycy chrześcijaństwa, już na samym początku pojawiło się wielu fałszywych nauczycieli, którzy nakłaniali do odstępstwa od tej Ewangelii, jaka była wówczas zwiastowana. Apostoł Paweł pisał do wierzących w rejonie Galacji: „Dziwię się, że tak szybko przechodzicie od Tego, który was powołał łaską Chrystusa, do innej ewangelii. Nie ma jednak innej. Są tylko tacy, którzy sieją zamęt wśród was i chcą sfałszować Ewangelię Chrystusa” (Ga 1,6–7).

Paweł w innym liście, skierowanym do wierzących w Koryncie, wyraził zdziwienie, że szybko dali posłuch głosicielom innej ewangelii: „Jeśli bowiem jakiś przybysz głosi wam innego Jezusa, którego nie głosiliśmy, czy też gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, albo Ewangelię inną od tej, którą przyjęliście, spokojnie to znosicie” (2 Kor 11,4). Dlatego nie powinna nas dziwić troska, z jaką Łukasz opisuje wydarzenia stanowiące fundament wiary, która prowadzi do zbawienia duszy.

Łukasz chce, abyśmy znali nie tylko doktrynę, ale abyśmy posiedli także pewność (asphaleian), że wiara wynikająca z nauki jest absolutna, bezpieczna i niezmienna. Ewangelista stara się o to, aby słuchacze tego zwiastowania mogli osiągnąć gwarancję bezpieczeństwa (asphaleian) tego, czego się nauczyli. Aby nie okazało się, jak również pisał Paweł do wierzących w Koryncie, że: „daremne jest nasze głoszenie, daremna też jest wasza wiara” (1 Kor 15,14).

Zastanawiam się, czy my czasem nie troszczymy się o bezpieczeństwo naszego domu czy auta bardziej niż o pewność zbawienia. Apostoł Paweł, przechodząc w swoim życiu przez różne doświadczenia, zapewniał czytelników swoich listów: „Wiem bowiem, komu zawierzyłem, i jestem przekonany, że jest On w stanie ustrzec to, co mi powierzono, aż do owego dnia” (2 Tym 1,12). W dalszej części tego listu Paweł radzi młodemu Tymoteuszowi, aby unikał „pospolitej, pustej mowy, bo tych, którzy się nią posługują, prowadzi ona do coraz większej bezbożności” (2 Tym 2,16). Zapewniał też o tym, że trwa jedynie „mocny fundament Boży, którego pieczęcią są słowa: Pan poznał tych, którzy należą do Niego oraz: Niech się odwróci od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pana” (2 Tym 2,19).

Pewność dająca bezpieczeństwo sprawiła, że pierwotny Kościół przetrwał trzy wieki częstych i strasznych prześladowań. Boża prawda jest niewzruszona w obliczu choroby i porzucenia, rozczarowania, żalu i męczeństwa. Apostoł Paweł, gdy przechodził „przez trudy, daleko bardziej przez więzienia, ponad jakąkolwiek miarę przez chłosty, przez wielokrotne niebezpieczeństwo śmierci” (2 Kor 11,23), złożył świadectwo bezpieczeństwa, jakie dawały mu niezachwiane słowa obietnic Bożych, którym zaufał z całego serca. W końcu swego życia mógł z całkowitą pewnością powiedzieć: „Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który owego dnia wręczy mi Pan, sprawiedliwy Sędzia, zresztą nie tylko mnie, ale też tym wszystkim, którzy z miłością oczekują Jego objawienia” (2 Tym 4,7–8).

Dobrze jest mieć niezachwianą pewność co do kwestii zasadniczych, by mieć „przekonanie, że to, czego mnie nauczono, jest prawdziwe

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.