Wednesday, April 22, 2026

Innym wolno więcej

Gdy czytamy o ustanowieniu kapłanów według starego Przymierza, Bóg nakładał na nich dużo większy ciężar przestrzegania nakazów. Widzimy to wyraźnie w Księdze Kapłańskiej 21:10 i następne: „Kapłan, który wśród braci cieszy się najwyższą godnością, na którego głowę wylano olej namaszczenia, który został wprowadzony w czynności kapłańskie przez włożenie na niego szat, nie będzie…”. Kolejne wersety stanowią długą listę zakazów, jakie Bóg nakłada jedynie na kapłanów, innych one nie obowiązują.

Czy zastanawiałeś się nad tym, dlaczego?

Jeśli pragniesz podążać za Bogiem całym sercem, całą siłą i całym umysłem; jeśli chcesz być potężnie napełniony Duchem Żywego Boga, musisz zrozumieć jedno: inni mogą robić rzeczy, których tobie nie wolno. Apostoł Paweł określił to jednoznacznie: „Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne” (1 Kor 5:12).

Widzisz wokół siebie ludzi, którzy mienią się chrześcijanami, a mimo to oglądają bezbożne filmy, otaczają się światowym towarzystwem i żyją „w połowie drogi” – jedną nogą są w Kościele, drugą w świecie. Patrzysz na to i może nieraz przemknie ci przez myśl: „Jaka to byłaby frajda? Znowu imprezowanie, ten styl życia, te filmy...”. Inni mogą sobie na to pozwolić, ale ty – nie. Jeśli naprawdę chcesz być naczyniem napełnionym Duchem Bożym, nie możesz sobie pozwolić na takie kompromisy.

Nie mówię tu o zakazie odpoczynku czy o wakacjach. Mówię o tym, co cię dotyka i co odciąga cię od Boga. Często spotykam młodych liderów, którzy myślą, że niewielki drink na imprezie to wyraz „wolności”. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: jeśli prowadzisz studium Słowa Bożego, a prywatnie pozwalasz sobie na mały „kompromisik”, to czy nie przekraczasz pewnej granicy? Biblia mówi o wolności, zgoda. Jednak istnieje różnica między tym, co wolno, a tym, co buduje: „Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje” (1 Kor 10:23). Jeśli chcesz głosić z ogniem Ducha, jeśli chcesz żyć z pasją, nie możesz pozwalać, by rozrywka i mrok tego świata cię bawiły i czyniły twoje serce otępiałym na sprawy Boże.

Inni mogą iść na kompromis, inni mogą taplać się w tym, co świat nazywa „rozrywką”, ale ty nie możesz. Jest cena do zapłacenia – to koszt krzyża i zaparcia się samego siebie. Ciało zawsze będzie chciało cię odciągnąć od Boga, dlatego musisz codziennie wybierać drogę, która dla innych wydaje się zbyt ciasna.

Wiele osób przytaknie: „Amen!”, ale niewielu tak żyje, bo to jest trudne. Warto wrócić do broszurki G. D. Watsona "Others May, You Cannot", jaką napisał pod koniec XIX wieku:

„Jeśli Bóg powołał cię, byś upodobnił się do Jezusa w każdym wymiarze swojego ducha, pociągnie cię do życia pełnego ukrzyżowania własnego „ja” i głębokiej pokory. Nałoży na ciebie tak wysokie wymagania posłuszeństwa, że nie wystarczy by naśladować innych chrześcijan. Pod wieloma względami będzie się wydawało, że pozwala innym ludziom robić rzeczy, na które tobie – z miłości do ciebie – nie pozwala.

Inni, choć wydają się religijni i pożyteczni, mogą forsować swoje plany, naciągać rzeczywistość, aby osiągnąć cel – ty tego nie potrafisz. Jeśli spróbujesz, spotkasz się z taką porażką i naganą ze strony Pana, że będziesz srodze żałował.

Inni mogą chwalić się sobą, swoimi sukcesami i dokonaniami, ale Duch Święty nie pozwoli ci na nic takiego. Jeśli spróbujesz, On sprowadzi na ciebie tak głębokie upokorzenie, że znienawidzisz własną pychę i wszystkie swoje „dobre” uczynki, z których byłeś dumny.

Inni mogą odnosić sukcesy, pomnażać majątek lub korzystać z luksusów, ale Bóg może zaopatrywać cię jedynie z dnia na dzień. Pragnie bowiem obdarzyć cię czymś o wiele cenniejszym niż złoto – bezgraniczną zależnością od Niego i Jego niewidzialnego skarbca.

Pan może pozwolić innym być uhonorowanymi i stawianymi w świetle reflektorów, podczas gdy ciebie zachowa w ukryciu. Czyni tak, ponieważ chce wydać przez ciebie wyborny, wonny owoc dla swojej przyszłej chwały – owoc, który może dojrzeć tylko w cieniu.

Bóg może pozwolić innym być wielkimi, ciebie pozostawiając małym. Pozwoli innym wykonywać pracę dla Niego i zbierać za nią pochwały, podczas gdy ty będziesz trwał w mozole, nie znając skali swoich osiągnięć. Co więcej – aby nauczyć cię przesłania Krzyża i wartości bycia przyodzianym w Jego pokorę – może pozwolić, by to inni odbierali uznanie za pracę, którą w rzeczywistości wykonałeś ty.

Duch Święty będzie cię czujnie obserwował i z zazdrosną miłością strofował za nieostrożne słowa, niewłaściwe uczucia czy marnowanie czasu – za rzeczy, którymi inni chrześcijanie zdają się nigdy nie przejmować.

Przyjmij zatem, że Bóg jest suwerennym Władcą, który ma prawo czynić ze swoimi sługami, co Mu się podoba. Nie licz na to, że będzie ci tłumaczył tysiące decyzji, które mogą zadziwić twój rozum w Jego postępowaniu z tobą.

Bóg weźmie cię za słowo. Jeśli całkowicie oddasz się pod Jego władzę, On otoczy cię zazdrosną miłością i nie pozwoli ci na wiele rzeczy, które innym uchodzą płazem. Rozstrzygnij to raz na zawsze: masz do czynienia bezpośrednio z Duchem Świętym, a Jego przywilejem jest krępowanie twojego języka, powstrzymywanie rąk czy zamykanie oczu na to, co dostępne dla innych.

Poznaj jednak wielką tajemnicę Królestwa: gdy będziesz tak całkowicie pochłonięty żywym Bogiem, że w głębi serca staniesz się zadowolony i zachwycony tą szczególną, osobistą i zazdrosną opieką Ducha Świętego nad twoim życiem – wówczas odkryjesz przedsionek nieba i wysokie powołanie, jakie Bóg ma dla ciebie.”

Nie bój się słowa „posłuszeństwo”. To nie jest ciężar, to barierki ochronne na górskiej drodze. Kto przy zdrowych zmysłach chciałby je usunąć? One nie są po to, by przeszkadzać w zabawie, ale by nas chronić. Jeśli zaczniesz forsować własne plany i knuć, by osiągnąć swój cel, spotkasz się z porażką, która doprowadzi cię do głębokiego zasmucenia. Bóg może zaopatrywać cię tylko na co dzień, podczas gdy inni zdobywają fortuny i luksusy. Ale nie smuć się tym. On pragnie dać ci coś o wiele cenniejszego niż złoto – bezradną zależność od Niego i Jego niewidzialnego skarbca.

Przypominam sobie moment, gdy usłyszałem diagnozę; „masz raka”. To był duży guz, wiedziałem, że muszę poddać się trudnej terapii medycznej, a jednak miałem w sobie więcej radości niż większość ludzi, których znam. To radość Pana. To właśnie jest ta niewidzialna siła, która pozwala przetrwać wszystko. Kto o zdrowych zmysłach zamieniłby taką relację z Bogiem na marność i troski tego świata?

Inni mogą szukać drogi na skróty. Ale ty – ty masz powołanie. Trwaj w nim.

Henryk Hukisz

George Douglas Watson (1845–1924) był pastorem i ewangelistą Kościoła Metodystycznego, mieszkającym w Los Angeles. Jego kampanie ewangelizacyjne zaprowadziły go do Anglii, Indii Zachodnich, Nowej Zelandii, Australii, Japonii i Korei.

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.