Dziś Wielki Piątek – dzień szczególny w kalendarzu chrześcijańskim. Większość z nas, zarówno osoby głęboko wierzące, jak i ci przywiązani głównie do tradycji, uda się do kościołów, by wziąć udział w nabożeństwach upamiętniających śmierć Jezusa. Dla jednych będzie to zapewne tylko chwila refleksji, po której życie wróci do dawnego rytmu, bez Chrystusa w centrum. Dla innych ten dzień może stać się momentem zwrotnym – chwilą, w której w pełni uświadomią sobie wagę ofiary złożonej na Golgocie. Dla wielu zaś będzie to nowe wezwanie do jeszcze wierniejszego naśladowania swojego Pana i Zbawiciela.
Krzyż ma moc przemieniania każdego, kto wierzy i przyjmuje
Bożą siłę płynącą z ofiary Chrystusa. Doskonałym przykładem jest Saul z Tarsu.
Gdy pojął on znaczenie krzyża, jego życie zmieniło się tak radykalnie, że z
zaciekłego wroga chrześcijaństwa stał się najgorliwszym apostołem. Jako Paweł
napisał później: „Nie wstydzę się bowiem Ewangelii, gdyż jest ona mocą Boga
ku zbawieniu dla każdego wierzącego, najpierw dla Żyda, potem dla Greka” (Rz
1:16). Krzyż to zatem nie tylko symbol czy ozdoba z drogocennego kruszcu.
To przede wszystkim ołtarz, na którym Syn Boży oddał życie za grzeszny świat.
Na nim dopełniło się największe pragnienie Ojca Niebieskiego: „Tak bowiem
Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego
wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (Jn 3:16).
Większość z nas zna zapewne książkę Dawida Wilkersona „Krzyż
i sztylet” lub widziała film pod tym samym tytułem o jego służbie w „asfaltowej
dżungli” Nowego Jorku. Choć dla niektórych to już tylko historia z przeszłości,
dla mnie i wielu moich rówieśników te obrazy wciąż pozostają żywe. Słowa
skierowane do Nickiego Cruza, groźnego lidera gangu Mau Mau – „Nicki, Jezus
Cię kocha” – do dziś stanowią potężne świadectwo przemieniającej mocy,
która nieustannie płynie z krzyża.
Niedawno miałem okazję ponownie usłyszeć to poruszające
świadectwo podczas wizyty Nicka Cruza w Bielsku Białej. Wierzę, że dla wielu
czytelników może ono być równie poruszające, dlatego przytaczam fragment świadectwa
opowiedzianego wcześniej przez Dawida Wilkersona:
„Nicky Cruz był urodzonym mordercą. Pewien znany
psychiatra, który badał jego przypadek, po całym dniu spędzonym z nim uznał, że
Nicky jest przypadkiem beznadziejnym i nie da się go zresocjalizować. Jednak Jezus miał wobec niego inne plany.
Chrystus dokonał w pięć minut tego, co dla specjalistów było niemożliwe. Nicky
nie potrzebował analizy psychiatrycznej ani badania mózgu. Bóg posłał strzałę
prosto w jego serce, a była nią prawda Ewangelii: »Nicky, Jezus Cię kocha!«.
W jednej chwili kamienne serce Nickiego stało się sercem
miękkim i czułym. Nicky płakał, ściskając nas wszystkich. Został nadprzyrodzony
sposób przemieniony mocą Bożą w momencie, gdy ludzie zdążyli go już całkowicie
skreślić”.
Warto o tym pamiętać nie tylko w Wielki Piątek. Jedynie moc
krzyża jest w stanie dokonać prawdziwej zmiany w życiu człowieka. Nawet apostoł
Paweł, doświadczywszy tej siły, przyznał, że mimo szlachetnego pochodzenia i
religijnej gorliwości, uważał się za największego z grzeszników: „Chrystus
Jezus przyszedł na świat, żeby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy”
(1 Tm 1:15).
Paweł przy każdej okazji świadczył o tym, jak Bóg odmienił
jego los. Stojąc przed królem Agryppą, oskarżony o szerzenie herezji, otwarcie
opowiadał o swojej przeszłości: „Wziąłem upoważnienie od arcykapłanów i wtrąciłem
do więzienia wielu świętych. Głosowałem przeciwko nim, gdy skazywano ich na
śmierć. Często też karząc, przymuszałem we wszystkich synagogach do
bluźnierstwa. Prześladowałem ich bez miary i ścigałem nawet po innych
miastach” (Dz 26:10-11).
Jednak Chrystus, którego spotkał na drodze do Damaszku,
okazał moc, która nie tylko powaliła go na kolana, ale całkowicie odmieniła
jego serce. Paweł przyjął wtedy nowe powołanie od Tego, który stał się jego
Panem i powiedział: „Ale podnieś się i stań na nogi, bo ukazałem się
tobie po to, aby ustanowić ciebie sługą i świadkiem tego, co zobaczyłeś
i tego, co ci objawię. Obronię cię przed ludem i przed poganami, do
których cię posyłam, abyś otworzył im oczy i odwrócił od ciemności do
światła, od władzy szatana do Boga, aby przez wiarę we Mnie otrzymali
odpuszczenie grzechów i dziedzictwo ze świętymi” (Dz 26:16-18).
Moc krzyża działa w sercach tych, którzy wierzą i są
posłuszni Bożej woli. Paweł pisał do Koryntian, że został posłany, by
zwiastować Dobrą Nowinę „nie w mądrości słowa, aby nie został pozbawiony
znaczenia krzyż Chrystusa” (1 Kor 1:17).
Wciąż potrzebujemy głoszenia krzyża z tą samą siłą, która
zmienia ludzkie życie. Dla wielu mowa o krzyżu wciąż może wydawać się
bezsensowna, tak jak w czasach apostolskich: „Nauka krzyża jest bowiem
głupstwem dla tych, którzy dążą ku zagładzie, natomiast dla nas, którzy
dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą” (1 Kor 1:18).
Dziś, gdy wspominasz chwilę śmierci Jezusa, zastanów się:
jakie znaczenie ma ona dla Ciebie osobiście? Czy Twoje życie jest świadectwem
tej przemieniającej mocy, czy może Twoja wiara stała się jedynie coroczną,
pustą tradycją?
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.