Thursday, January 26, 2012
Zachowaj czyste sumienie
Wednesday, January 25, 2012
Cyfrowa kradzież, czyli ACTA
Mam zawsze problem, gdy ktoś powołuje się na znane polskie
przysłowie: „Siódme, nie kradnij”. Chodzi o numerację przykazań, gdyż według
zapisu biblijnego to ósme, a nie siódme brzmi: „Nie kradnij”. Każdy wie, że
kraść się nie powinno, gdyż nikt nie chce zostać okradzionym. Inne polskie
przysłowie mówi, aby nie czynić drugiemu tego, co dla nas samych jest niemiłe.
Kiedy mówimy o kradzieży, najczęściej mamy na uwadze
zabranie cudzego mienia – jakiejś konkretnej rzeczy. Gdy natomiast chodzi o
zabranie komuś czasu, dobrej opinii lub innej wartości, takiej jak własność
intelektualna, nasze pojęcie kradzieży łagodnieje. Często słyszy się wtedy
argument, że ósme przykazanie tego nie obejmuje.
Pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych nagraliśmy jedną z
pierwszych chrześcijańskich kaset muzycznych w Polsce. Miałem do sprzedania aż
dwa tysiące sztuk. Kiedy otrzymałem zamówienie z jednego z większych zborów,
ucieszyłem się, że „pójdzie” większa ilość, lecz na pytanie „ile?” usłyszałem:
„jedna”. Moje zdziwienie zostało szybko rozwiane wyjaśnieniem, że na miejscu
sami sobie skopiują tyle, ile potrzebują. Jakiś czas później zobaczyłem, jak
pewien autor kasety z muzyką chrześcijańską umieścił na obwolucie biblijny
odsyłacz: 2 Mojż. 20,15. Musiałem otworzyć Biblię, by przypomnieć sobie, że
jest tam zapisane: „Nie kradnij”.
Jestem zdumiony reakcją opinii publicznej i poparciem dla
protestów przeciwko ratyfikacji umowy handlowej ACTA. Myślę, że większość
protestujących nawet nie zadała sobie trudu, aby sprawdzić, przeciwko czemu
właściwie występują. Nie mam zamiaru zajmować się tu zawiłościami prawnymi tego
aktu. Chcę jedynie zaznaczyć, że umowa ta dotyczyła zwalczania obrotu towarami
podrobionymi i zjawiska piractwa, które panoszy się w internecie.
Pamiętam, jak przedstawiciele Microsoftu grozili
sprawdzaniem legalności oprogramowania w polskich firmach. Przerażenie padło na
wielu użytkowników komputerów. Na bazarach można było nabyć kopie każdego
programu, nagrania czy filmu. Kilka lat temu w chicagowskiej prasie poruszono
sprawę pirackich nagrań polskich filmów, które dzień po emisji w Polsce były
dostępne w tamtejszych wypożyczalniach. Lokalna policja była bezradna,
tłumacząc się brakiem międzynarodowych regulacji.
Ochrona własności intelektualnej – również w środowisku
cyfrowym – jest tak samo ważna, jak ochrona własności osobistej. Pozbawianie
kogoś tego prawa jest zwyczajną kradzieżą, niezależnie od tego, czy dotyczy
przedmiotu, czy dzieła intelektualnego. Współczesne nośniki informacji i
technika cyfrowa sprawiły, że przepisy wymagają uaktualnienia. Potrzebujemy
nowoczesnych zabezpieczeń na miarę dzisiejszych środków przekazu.
Władza została ustanowiona przez Boga w celu utrzymania
porządku społecznego. Jeśli wierzący człowiek chce żyć w pokoju i nie obawiać
się władzy, musi stosować się do prawa. „Rządzący bowiem nie są postrachem
dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz
się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; jest ona
bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu” (Rz 13,3–4). Przykazanie „Nie
kradnij” zostało ustanowione przez samego Boga i dotyczy wszystkich przejawów
własności.
Niedawno na Facebooku ktoś pochwalił się, że chce
przetłumaczyć pieśń, którą usłyszał na YouTube, aby śpiewać ją w swoim zborze.
Zapytałem w komentarzu, czy jest świadomy praw autorskich twórców. Inne osoby
wyraziły poparcie dla zamiaru „zawłaszczenia” tej piosenki. Dobrze, że nie
pojawiło się znane mi już wcześniej uzasadnienie, że przecież robi się to „na
chwałę Pana”. Myślę, że nie pomylę się, jeśli powiem, że Bóg brzydzi się
kradzioną chwałą.
Świat kieruje się swoimi bezbożnymi regułami. Nic dziwnego,
że powstają protesty w obronie piractwa, choć oficjalnie podaje się inne
powody, jak rzekoma obrona wolności słowa. Ten sam argument bywa używany do
rozpowszechniania pornografii i niemoralnych treści. Tymczasem Boże zasady są
jasne i służą dobru człowieka. Psalmista wyraził w Psalmie 119 zachwyt nad
Bożymi przykazaniami; warto je sobie przypominać, bo w nich zawarta jest
mądrość. Salomon zapisał dla potomnych cenną wskazówkę: „Synu mój! Nie
zapominaj mojej nauki, a twoje serce niech przestrzega moich przykazań, bo one
przedłużą ci dni i lata życia oraz zapewnią ci pokój” (Prz 3,1–2).
Sunday, January 22, 2012
Kolor nieba
Na temat nieba napisano już mnóstwo wierszy, śpiewa się wiele piosenek, malarze poświęcili tony farb, aby oddać ten niecodzienny urok. Jak smutno byłoby dokoła nas, gdyby nie kolory otaczającej nas fauny i flory. Nawet niebo zadziwia nas przeróżnymi kolorami, od ciemnego ołowiu chmur, po czerwień zachodzącego słońca za horyzontem.
Niedawno rozmyślałem nad tym, jakiego koloru jest niebo, nie to widoczne gołym okiem, lecz to, do którego tęskni nasza dusza. Może ktoś powie, że to nie jest ważne i być może ma rację, ale czy nie można pomyśleć o kolorowym niebie, skoro tak często marzymy, aby nasze otoczenie stało się bardziej barwne. Co bardziej wypełnia nasze marzenia – czy to, czym żyjemy docześnie, czy to, do czego powołał nas Pan? Tutaj przebywamy tylko jakiś czas, nawet sto lat jest mgnieniem oka w porównaniu z wiecznością. Warto więc zastanowić się, jak kolorowo będzie w niebie, gdzie spędzać będziemy całą wieczność.
Wednesday, January 18, 2012
Prawda wypisana na twarzy
Moja twarz wyraża znacznie więcej niż to, co chcę przekazać
słowami. Badania nad komunikacją wskazują, że na twarzy wypisane jest więcej,
niż potrafi wyrazić sam język. Przyjmuje się, że wypowiadane słowa stanowią
jedynie 7% przekazu, ton głosu – 38%, natomiast aż 55% tego, co naprawdę chcemy
powiedzieć, odczytuje się z naszej mimiki. Warto o tym pamiętać, jeśli zależy
nam na byciu dobrze zrozumianym. W rozmowie telefonicznej tracimy ten ważny
kanał komunikacji. Nawet podczas bezpośredniej rozmowy nie powinniśmy unikać
kontaktu wzrokowego czy odwracać twarzy, gdyż to ona często mówi więcej niż
słowa.
Pierwszy biblijny zapis tej „psychologii wyrażania serca”
odnajdujemy na samym początku historii ludzkości. Gdy Kain i Abel składali
ofiary Bogu, ich twarze różniły się tak bardzo, jak różniło się ich nastawienie
do Stwórcy. Ofiara Kaina nie została przyjęta, ponieważ Bóg znał jego serce.
Czytamy: „a na Kaina i na jego ofiarę nie zwrócił uwagi. Wtedy Kain
rozgniewał się bardzo i zasępił” (Rdz 4:5). Mój ulubiony przekład,
Biblia Gdańska, oddaje stan Kaina jeszcze dosadniej: „rozgniewał się Kain
bardzo, i spadła twarz jego”. Choć wyrażenie „spadła twarz” brzmi dziś
nieco archaicznie, w języku oryginału trafnie opisuje ono stan wewnętrznego
upadku, który odbija się na rysach twarzy.
Nasza twarz może wyrażać radość lub smutek. Nie rozważam tu
stanów pośrednich, chcę jedynie podkreślić, jak istotna jest mimika w relacjach
z innymi. Stare polskie przysłowie mówi: „Jak cię widzą, tak cię piszą”.
Powinniśmy więc dbać o to, jak postrzegają nas inni. Bóg, na szczęście, nie ma
z tym problemu, ponieważ On patrzy głębiej, jak to wyraził ustami proroka
Samuela: „Nie patrzę bowiem tak, jak patrzy człowiek. Człowiek dostrzega to,
co widzą oczy, a Pan patrzy na serce” (1 Sm 16:7). My jednak mamy możliwość
widzenia jedynie oblicza drugiej osoby i to z niego odczytujemy intencje. Jeśli
chcemy być właściwie zrozumiani, musimy pamiętać, że wyraz naszej twarzy jest
często ważniejszy od wypowiedzianych słów.
Bardzo często, chcąc ukryć swój prawdziwy stan, nakładamy
maski. Dawniej aktorzy teatralni posługiwali się nimi, by lepiej wczuć się w
rolę – jest to zrozumiałe w przypadku sceny. Słyszymy też historie o komikach,
których zadaniem jest rozweselanie innych, podczas gdy ich osobiste życie bywa
zupełnie odmienne. Zdajemy sobie sprawę, że zakładanie masek w relacjach z
bliźnimi nie buduje głębokich więzi. Specjalistą od występowania w masce jest
diabeł, o czym wspomina Apostoł Paweł: „I nic dziwnego; wszak i szatan
przybiera postać anioła światłości” (2 Kor 11:14). To z pewnością nie jest
model do naśladowania.
Dobrze jest kierować się biblijną prawdą zapisaną przez
Salomona: „Jak woda odbija twarz, tak serce człowieka – człowieka.”
(Prz 27:19). Jeśli nasze serce wypełnia radość, będzie ona widoczna na twarzy.
Jeśli przeżywamy smutek, nie uważam, aby szczerością było udawanie wesołości.
Pismo mówi, że mamy płakać z tymi, którzy płaczą, lecz nie jest wskazane, by
trwać w długotrwałym przygnębieniu. Jesteśmy dziećmi Bożymi i mamy w niebie
wspaniałego Ojca, który zawsze śpieszy z pomocą. Gdy Jezus zapowiedział uczniom
swoje odejście, zasmuciły się ich serca, jednak On dał im obietnicę: „Teraz
wprawdzie się smucicie, lecz znowu was zobaczę i uraduje się wasze serce, a
waszej radości nikt wam nie odbierze” (Jn 16:22).
Apostołowie zaznaczali, że choć doświadczamy smutku, jest on
chwilowy. Piotr pisze: „Dlatego cieszcie się, chociaż teraz trzeba, abyście
z powodu różnych doświadczeń trochę byli zasmuceni” (1 Ptr.1:6). Często
smucimy się wtedy, gdy nasze niewłaściwe postępowanie zasmuca Ducha Świętego,
który w nas mieszka. Taki smutek powinien jednak trwać jak najkrócej, gdyż
pragnieniem zbawionego serca jest szybkie wyznanie grzechu i otrzymanie
przebaczenia. Paweł zauważa: „Ten bowiem zgodny z wolą Boga smutek owocuje
nawróceniem ku zbawieniu, i tego się nie żałuje. Smutek zaś tego świata
powoduje śmierć” (2 Kor 7:10). Mamy znacznie więcej powodów do radości niż
do smutku, zgodnie z wezwaniem: „Zawsze się radujcie” (1 Tes 5:16).
Jak widzą nas inni? Kiedyś słyszałem opowiadanie o
człowieku, który w pewnym zborze stał przy wejściu, rozdając zaproszenia na
ewangelizację. Przechodzący obok człowiek, spojrzawszy na twarz tego brata,
stwierdził: „Mam dosyć własnych kłopotów, żeby brać jeszcze wasze”.
Łatwo się domyślić, że wyraz twarzy owego brata nie stanowił zachęty do
poznania Ewangelii.
Gdy dzielimy się świadectwem, gdy śpiewamy o wspaniałości
Bożej łaski i mówimy o wielkiej miłości Boga, ludzie patrzą również na nasze
twarze. Pomyślmy: co one im komunikują? Obyśmy nie byli obłudni w wyrażaniu
radości, jeśli w rzeczywistości wypełnia nas smutek wynikający z braku Bożej
bliskości.
Chcę zakończyć to rozważanie świadectwem Hioba, którego
smutek był w pełni usprawiedliwiony. W jego księdze znajdujemy radę: „Jeśli
przygotujesz swoje serce i wyciągniesz ku Niemu ręce, jeśli usuniesz grzech,
który jest na twoich rękach i nie będzie nieprawości w twym namiocie, to
podniesiesz oblicze bez skazy, będziesz silny i wolny od lęku. Zapomnisz
o swoim cierpieniu, wspomnisz je zaledwie jak wodę, która przepłynęła” (Hi
11:13-16).
Od jakości naszego serca zależy jakość życia, które będzie
świadectwem pokoju, jakiego świat nie zna. Dalej ten wierny sługa Boży mówi: „I
życie twoje zaświeci jaśniej niż słońce w południe, a ciemność stanie się jak
poranek. Możesz ufać, bo masz nadzieję, rozejrzysz
się i bezpiecznie spać będziesz. Będziesz leżał i nikt cię nie przestraszy, a
wielu będzie ci schlebiać” (Hi 11:17-19).
Czy twoja twarz sprawia, że ci, którzy cię widzą, pragną
Bożej łaski, o której dajesz świadectwo swoim życiem?









