Mam zawsze problem, gdy ktoś powołuje się na znane polskie
przysłowie: „Siódme, nie kradnij”. Chodzi o numerację przykazań, gdyż według
zapisu biblijnego to ósme, a nie siódme brzmi: „Nie kradnij”. Każdy wie, że
kraść się nie powinno, gdyż nikt nie chce zostać okradzionym. Inne polskie
przysłowie mówi, aby nie czynić drugiemu tego, co dla nas samych jest niemiłe.
Kiedy mówimy o kradzieży, najczęściej mamy na uwadze
zabranie cudzego mienia – jakiejś konkretnej rzeczy. Gdy natomiast chodzi o
zabranie komuś czasu, dobrej opinii lub innej wartości, takiej jak własność
intelektualna, nasze pojęcie kradzieży łagodnieje. Często słyszy się wtedy
argument, że ósme przykazanie tego nie obejmuje.
Pamiętam, jak w latach osiemdziesiątych nagraliśmy jedną z
pierwszych chrześcijańskich kaset muzycznych w Polsce. Miałem do sprzedania aż
dwa tysiące sztuk. Kiedy otrzymałem zamówienie z jednego z większych zborów,
ucieszyłem się, że „pójdzie” większa ilość, lecz na pytanie „ile?” usłyszałem:
„jedna”. Moje zdziwienie zostało szybko rozwiane wyjaśnieniem, że na miejscu
sami sobie skopiują tyle, ile potrzebują. Jakiś czas później zobaczyłem, jak
pewien autor kasety z muzyką chrześcijańską umieścił na obwolucie biblijny
odsyłacz: 2 Mojż. 20,15. Musiałem otworzyć Biblię, by przypomnieć sobie, że
jest tam zapisane: „Nie kradnij”.
Jestem zdumiony reakcją opinii publicznej i poparciem dla
protestów przeciwko ratyfikacji umowy handlowej ACTA. Myślę, że większość
protestujących nawet nie zadała sobie trudu, aby sprawdzić, przeciwko czemu
właściwie występują. Nie mam zamiaru zajmować się tu zawiłościami prawnymi tego
aktu. Chcę jedynie zaznaczyć, że umowa ta dotyczyła zwalczania obrotu towarami
podrobionymi i zjawiska piractwa, które panoszy się w internecie.
Pamiętam, jak przedstawiciele Microsoftu grozili
sprawdzaniem legalności oprogramowania w polskich firmach. Przerażenie padło na
wielu użytkowników komputerów. Na bazarach można było nabyć kopie każdego
programu, nagrania czy filmu. Kilka lat temu w chicagowskiej prasie poruszono
sprawę pirackich nagrań polskich filmów, które dzień po emisji w Polsce były
dostępne w tamtejszych wypożyczalniach. Lokalna policja była bezradna,
tłumacząc się brakiem międzynarodowych regulacji.
Ochrona własności intelektualnej – również w środowisku
cyfrowym – jest tak samo ważna, jak ochrona własności osobistej. Pozbawianie
kogoś tego prawa jest zwyczajną kradzieżą, niezależnie od tego, czy dotyczy
przedmiotu, czy dzieła intelektualnego. Współczesne nośniki informacji i
technika cyfrowa sprawiły, że przepisy wymagają uaktualnienia. Potrzebujemy
nowoczesnych zabezpieczeń na miarę dzisiejszych środków przekazu.
Władza została ustanowiona przez Boga w celu utrzymania
porządku społecznego. Jeśli wierzący człowiek chce żyć w pokoju i nie obawiać
się władzy, musi stosować się do prawa. „Rządzący bowiem nie są postrachem
dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz
się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; jest ona
bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu” (Rz 13,3–4). Przykazanie „Nie
kradnij” zostało ustanowione przez samego Boga i dotyczy wszystkich przejawów
własności.
Niedawno na Facebooku ktoś pochwalił się, że chce
przetłumaczyć pieśń, którą usłyszał na YouTube, aby śpiewać ją w swoim zborze.
Zapytałem w komentarzu, czy jest świadomy praw autorskich twórców. Inne osoby
wyraziły poparcie dla zamiaru „zawłaszczenia” tej piosenki. Dobrze, że nie
pojawiło się znane mi już wcześniej uzasadnienie, że przecież robi się to „na
chwałę Pana”. Myślę, że nie pomylę się, jeśli powiem, że Bóg brzydzi się
kradzioną chwałą.
Świat kieruje się swoimi bezbożnymi regułami. Nic dziwnego,
że powstają protesty w obronie piractwa, choć oficjalnie podaje się inne
powody, jak rzekoma obrona wolności słowa. Ten sam argument bywa używany do
rozpowszechniania pornografii i niemoralnych treści. Tymczasem Boże zasady są
jasne i służą dobru człowieka. Psalmista wyraził w Psalmie 119 zachwyt nad
Bożymi przykazaniami; warto je sobie przypominać, bo w nich zawarta jest
mądrość. Salomon zapisał dla potomnych cenną wskazówkę: „Synu mój! Nie
zapominaj mojej nauki, a twoje serce niech przestrzega moich przykazań, bo one
przedłużą ci dni i lata życia oraz zapewnią ci pokój” (Prz 3,1–2).

Dlaczego przetłumaczenie piosenki to kradzież?
ReplyDeletePozdrawiam!
Bo to tak samo, jakby na ukradzianą książkę, ktoś nałożył inna obwolutę. Pytanie należy skierować do twórców praw autorskich.
DeleteMyślę, że niektóre piosenki nie są pod ochroną, dlatego dobrze jest to sprawdzić. W podanym przeze mnie przykładzie, przedmiotowy utwór jest chroniony.