Wednesday, January 12, 2022

Samokontrola

Często, gdy oglądam wiadomości w mediach, zauważam postawę niektórych polityków z obecnie rządzącej partii, którzy na stawiane im zarzuty odpowiadają: „Gdy poprzednia partia była u władzy, to postępowano jeszcze gorzej”. Tym samym przyznają się do tego, że skoro inni kradli i kłamali, to oni też mogą. Przecież od każdego, szczególnie jeśli pełni jakąś funkcję publiczną, wymaga się poprawności w postępowaniu. Każdy powinien sam siebie kontrolować, a nie usprawiedliwiać siebie przez porównanie do innych. Zawsze znajdziemy kogoś gorszego i wówczas nasze mniemanie o sobie jest poprawne. Czyżby?

Apostoł Paweł udzielał wiele praktycznych porad odnośnie do tego, jak powinniśmy postępować w naszym życiu, aby wydawać dobry owoc. Uważam, że najlepszym owocem, jaki możemy wydać, to owoc Ducha Świętego. Dobra rada Pawła zawarta jest w słowach: Postępujcie według ducha, a nie spełnicie pożądania ciała. Ciało bowiem pożąda na przekór duchowi, duch natomiast przeciwko ciału” (Gal. 5:16,17). Kilka zdań dalej apostoł mówi o tym, jaki owoc może wydać Duch Święty w naszym życiu, a mianowicie, jest to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość (Gal 5:22-23). Wierzę, że taki owoc uczyni nasze życie najlepszą wonią dla Pana.

Chciałbym w tym rozważaniu zwrócić uwagę na jeden szczególny element charakteryzujący ten owoc. Chodzi mi o „wstrzemięźliwość” albo „opanowanie” lub „powściągliwość”, jak oddają to inne przekłady. W oryginalnym tekście użyte jest greckie słówko  egkrateia [egkrateia], które znaczy - „samokontrola” „panowanie nad sobą”. Dlatego chciałbym mówić o samokontroli, czyli o panowaniu nad samym sobą.

Samokontrola ma dość szerokie znaczenie. Najczęściej kojarzy się opanowaniem stanów emocjonalnych. Wówczas mówimy do siebie „Weź się w garść”. Nie o to mi jednak chodzi, dlatego chcę pochylić się nad pytaniem: „Czy powinniśmy nasze postępowanie porównywać do innych, czy raczej odpowiadać za swoje własne czyny, myśli i zamierzenia?” Tu znów odwołam się do słów apostoła Pawła, który napisał: Niech każdy bada własne postępowanie, a wtedy tylko w sobie samym będzie miał powód do chluby, a nie w kimś innym (Gal. 6:4). Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ, jeśli bowiem ktoś sądzi, że jest kimś, podczas gdy jest niczym, to okłamuje samego siebie (w. 3). Nikt nie lubi być oszukiwanym, nawet jeśli sam siebie okłamuje, nieprawdaż? Porównując się do innych, możemy jedynie namalować nieprawdziwy obraz samego siebie.

Pan Jezus również nauczał o zachowaniu szczerej postawy a nie poprawnej pozornie. Pewnego razu do świątyni weszły dwie osoby - faryzeusz i celnik. Faryzeusz stanął i tak w duchu się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, złodzieje, oszuści, rozpustnicy lub jak ten celnik (Łuk. 18:11). Pan Jezus, będąc trzecią osobą w tej przypowieści, pilnie obserwował zachowanie tych osób i dokonał prawdziwego osądu: „Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (w. 14). Jeśli nie wiesz, kto został usprawiedliwiony - polecam lekturę tego tekstu.

Mówienie o sobie na podstawie porównania do innych tworzy nieprawdziwy obraz. Apostoł Paweł zachęcał wierzących w zborach, aby postępowali odpowiedzialnie, nie na podstawie porównania do innych, lecz zgodnie z osobistą relacją z Bogiem. Pisał tak: Mówię bowiem do każdego z was mocą danej mi łaski, abyście nie myśleli o sobie więcej niż należy, ale myśleli w granicach rozsądku, stosownie do wiary otrzymanej od Boga (Rzym. 12:3). Wiemy, że każde postępowanie bierze swój początek w myślach. Dlatego Paweł zwracał uwagę na to, jakie myśli rodzą się w naszych umysłach, pisząc, abyśmy myśleli w granicach rozsądku. W oryginale ten zwrot mieści się w jednym słówku fronein [fronein], to znaczy „myśleć o czymś z upodobaniem, myśleć [o tym, co Boskie]”. Najlepsze wyjaśnienie tego zwrotu znajdziemy w rozmowie Pana Jezusa z Szymonem Piotrem chwilę po tym, gdy wyznał, że Chrystus jest Synem Bożym. Piotr na wieść o tym, że Chrystusa czeka śmierć ze strony arcykapłanów i nauczycieli Izraela, zawołał: „Bóg jest Ci życzliwy, Panie, nigdy to Ciebie nie spotka!” (Mat. 16:22). Wówczas Pan Jezus rzekł: „Idź precz ode mnie, szatanie! Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie” (w. 23 [B.W]). Tutaj zostało użyte słówko fronein [fronein], określające rodzaj myślenia, jakiego zabrakło Piotrowi.

Tylko myśli pochodzące z Bożego źródła w nas, z Ducha Świętego, są w stanie wyzwolić w nas postępowanie, które nie musi być porównywane z nikim innym. Tylko w ten sposób staniemy się naśladowcami Chrystusa i wydamy owoc, jakiego oczekuje od nas Bóg.

Dlatego apostoł Paweł radził: Sami siebie poddawajcie próbie, czy trwacie w wierze. Samych siebie doświadczajcie. Czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba, że nie wytrzymaliście próby (2 Kor. 13:5). Poddawanie siebie próbie wiary, a dokładnie trwania w wierze, prowadzi do kontroli samego siebie, do tego, czy nasze życie będzie podobać się Bogu. Będzie to obraz ukształtowany w nas przez Chrystusa, który uzdalnia nas do tego, aż „dojdziemy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary dojrzałości wynikającej z pełni Chrystusa” (Efez. 4:13). Wówczas może spełnić się oczekiwanie naszego Ojca, abyśmy „się stali podobni do obrazu Jego Syna, aby był On pierworodnym między wielu braćmi” (Rzym. 8:29). Jeśli mówimy o jakimkolwiek podobieństwie, to ma to być podobieństwo do Chrystusa, a nie do innych osób, nawet najlepszych w naszym mniemaniu.

W Liście do Tymoteusza Paweł przypomina wielką prawdę o Duchu Świętym, że nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości” (2 Tym 1:7). Powściągliwość w tym zdaniu to samokontrola, chociaż w oryginale występuje tu inne słówko „σωφρονισμου” [sofronismu], które nawiązuje do myślenia zgodnego ze zdrowym rozsądkiem.  

Samokontrola to proces, jaki trwa w naszym życiu od wczesnego dzieciństwa. Apostoł Paweł napisał o sobie, że „gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, myślałem jak dziecko, rozumowałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężczyzną, zaniechałem tego, co dziecięce” (1 Kor. 13:11). Na tym polega duchowy rozwój w naszym życiu, że dokładamy starań, uzupełniając poznanie wstrzemięźliwością, a wstrzemięźliwość wytrwałością (2 Ptr. 1:6). Taki rozwój prowadzi do panowania nad sobą samym, aby kierować się tym, co Boże, a nie wynika z porównywania się do innych.

Samokontrola, jak stwierdza nauka na ten temat, pojawia się najpóźniej w rozwijających się częściach mózgu człowieka. Neuronalne obwody zaangażowane w samokontrolę pojawiają się w wieku dojrzewania. Zdolność do duchowej samokontroli jest wynikiem podobieństwa do Chrystusa. Paweł udziela nam również w tym zakresie dobrej rady: „Bracia, nie stawajcie się w myśleniu jak dzieci, ale w tym, co złe bądźcie jak niemowlęta. W myśleniu jednak bądźcie dojrzali” (1 Kor. 14:20).

Przed przystąpieniem do napisania tego rozważania trochę poczytałem na temat samokontroli i jej wpływu na nasze postawy społeczne. Zacytuję na koniec charakterystykę osób o wysokim i niskim poziomie samokontroli:

Osoby o wysokim poziomie samokontroli

Są otwarci i zorientowani na innych ludzi.

Działają zgodnie z kontekstem i kierują się określonymi sytuacjami.

Mają tendencję do nadzorowania i monitorowania swojego zachowania, aby dostosować je do wymagań społecznych.

Są bardziej wrażliwi na ekspresję i autoprezentację innych. Są również dobrzy w wydobywaniu kluczowych informacji i obserwacji charakterów innych.

Zwykle mają różnych przyjaciół, z którymi dzielą różne czynności.

 Osoby o niskiej samoobserwacji

Są introwertyczni i zorientowani na siebie.

Kierują się swoimi osobistymi zasadami, przekonaniami i usposobieniem.

Nie zmieniają się, aby dopasować się do otoczenia.

 Warto to przemyśleć.

 Henryk Hukisz

Tuesday, January 11, 2022

Łaska na przecenie

 

W czasie rosnącej drożyzny wszystkiego zastanawiamy się, jak i gdzie można kupić coś taniej. Zwracamy uwagę na pojawiające się wokoło nas reklamy, które kuszą wyprzedażą za pół ceny. Wielkie plakaty na billboardach przyciągają uwagę osób, które nawet nie miały zamiaru nic kupować. Dzięki różnym akcjom zachęcania do kupowania po obniżonych cenach sklepy zbierają żniwo w postaci zwiększonych obrotów.

Często zastanawiam się, czy można zastosować tę samą metodę przyciągania ludzi do kościołów, aby zainteresowali się ewangelią? Czy jest właściwe używanie handlowych chwytów, aby zwiększyć liczbę osób zbawionych? Można jednak zauważyć, że coraz częściej kościoły zatrudniają etatowych doradców marketingowych. Do kościołów wprowadzane są profesjonalnie przygotowane programy rozrywkowe, aby przyciągnąć „zgubionych grzeszników”. Zwiastuje się darmową ewangelię – „wszystko zapłacone, wystarczy tylko przyjąć Jezusa”. Zamiast pokuty, nakłania się do powtarzania gotowego tekstu tzw. modlitwy grzesznika.

Później tym, którzy podjęli decyzję przyjęcia Jezusa, wmawia się, że zbawienia nie można w żaden sposób utracić, ponieważ chroni nas nauka o predestynacji. Głosi się teorię, że „skoro już jesteś zbawiony, to nigdy nie stracisz Bożego daru, gdyż dany jest ci z łaski”. Pastorzy z zazdrością oglądają na YouTube wideoklipy nagrane w zagranicznych "megachurch'ach" i zastanawiają się, jak można skopiować metody dające tak wspaniałe rezultaty.

Czy Głowie Kościoła chodzi głównie o to, aby kościoły rosły liczebnie za wszelką cenę? Czy Jezus Chrystus chce mieć jak najliczniejszą Oblubienicę, nieważne jaką? Paweł napisał o tym, jaki Kościół pragnie mieć Chrystus, ponieważ On go "umiłował i wydał za niego samego siebie, żeby go uświęcić przez oczyszczenie obmyciem wodą, któremu towarzyszy Słowo, żeby postawić przy sobie Kościół chwalebny, bez skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, aby był święty i nieskalany" (Efez. 5: 25-27). Później w Liście do zboru w Tesalonikach napisał, że "wolą Boga jest bowiem wasze uświęcenie"  (1 Tes. 4:3). Tak, to prawda, że zbawienie jest nam darowane z łaski, lecz to nie znaczy, że z naszej strony nie musimy już nic robić, aby  je zachować. 

Dlatego apostoł Paweł nauczając w zborach, jak należy przyjmować ten wspaniały dar łaski, napisał: „prosimy więc was, abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej” (2 Kor. 6:1). Zastanawiam się, czy można Bożą łaskę przecenić jak towar w sklepie, aby zachęcić więcej ludzi do przyjęcia zbawienia za pół ceny? Wyobraźmy sobie wielki plakat przed kościołem „U nas zbawienie 50% taniej”. Być może dzięki takiej akcji zwiększy się liczebność kościoła, lecz czy zostanie osiągnięta taka jakość, aby Chrystus mógł  "postawić was przed sobą jako świętych, nieskazitelnych i nienagannych" (Kol. 1:22)

Dietrich Bonhoeffer, niemiecki pastor i teolog, zanim zginął z rąk nazistów w 1945 roku, napisał niewielką książkę pt. „Naśladowanie”, w której zastanawia się nad tym, czy można łaskę potraktować jako tani towar. Autor obawia się, czy w przypadku obniżenia wartości łaski, wierni nie stracą zachęty do życia zgodnego z nauczaniem Chrystusa. Głównym tematem tej publikacji jest rozważanie nad „Kazaniem na Górze”.  W rozdziale zatytułowanym „Droga łaska” pisze: „Łaska tania to nauczanie o odpuszczeniu grzechów bez żalu za grzechy i postanowienia poprawy, to chrzest bez podporządkowania się kościelnej wspólnocie, to Wieczerza Eucharystyczna bez wyznania grzechów, to rozgrzeszenie bez osobistej spowiedzi. Tania łaska to łaska bez pójścia za Chrystusem, łaska bez krzyża, łaska bez żywego Jezusa Chrystusa, który stał się człowiekiem”  (D. Bonhoeffer – „Naśladowanie”).

Chrystus oczekuje od Swoich naśladowców wyrzeczeń. Pan Jezus wyznaczył cenę naśladowania Go słowami:  "Kto nie bierze swego krzyża i idzie za Mną, nie jest Mnie godny. Kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swoje życie ze względu na Mnie, zachowa je" (Mat. 10:38,39)„Kto nie bierze krzyża swego, a idzie za mną” powiedział Chrystus, a to znaczy że nie wystarczy samo pójście za Nim. Jeśli chcemy wiernie naśladować swojego Mistrza, musimy wyrzec się wszystkiego, nawet swojego życia. Czy to jest niska cena? Z pewnością nie! Jezus zadał swoim uczniom retoryczne pytanie: „Co może dać człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mar. 8:37). Ewangelista Łukasz napisał to samo pytanie bardziej dobitnie: „Co pomoże człowiekowi, jeśli zyska cały świat, lecz siebie zgubi lub zatraci?” (Łuk. 9:25).

Powracając do rozważania Boenheffera na temat łaski, znajdujemy tam również taki opis: „Łaska droga to skarb ukryty w roli, dla którego człowiek wyzbywa się wszystkiego, co posiadał; to drogocenna perła, za którą kupiec oddaje całe swoje dobra; to królewskie władanie Chrystusa, dla którego człowiek wyłupuje oko, które jest przyczyną zgorszenia; to wołanie Chrystusa, na głos którego uczeń porzuca swe sieci i rusza Jego śladem” (D. Benhoeffer – „Naśladowanie”).

Czy na takie wezwanie współczesnych kaznodziejów można spodziewać się wielkiego odzewu ludzi, dla których kościół jest jedynie sposobem na religijne życie? Dlatego ludzie nie interesują się zbawieniem, które kosztuje, nie mówiąc nawet o tym, że kosztuje wszystko, co posiadamy.

Łaska Boża to najwyższa cena, jaka kiedykolwiek została zapłacona. Bóg oddał Swego jednorodzonego Syna na śmierć, i to na śmierć jak najbardziej podłą. Bóg powiedział przez proroka Izajasza, że Jego Syn "wydał swoje życie i został zaliczony do występnych" (Izaj. 53:12).

Apostoł Paweł pisał na temat łaski, że "Bóg pojednał świat z sobą, nie poczytując ludziom ich grzechów" (2 Kor. 5:19). Dzięki tej łasce zostaliśmy postawieni w miejsce Chrystusa. Jest to bardzo zaszczytne miejsce, wymagające od nas najwyższego poświęcenia siebie dla Boga, aby móc powiedzieć innym: „Pojednajcie się z Bogiem”. Dlatego, mając tak wielkie zadanie do wypełnienia, Paweł napomina: "byście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej". 

Apostoł Paweł mając na uwadze drogocenną łaskę, napisał, że nasze życie będzie przebiegać "w uciskach, w przeciwnościach, w utrapieniach, w chłostach, w więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, w nocnych czuwaniach, w głodzie, w czystości, w wiedzy, w wielkoduszności i w dobroci, w Duchu Świętym, w szczerej miłości, w głoszeniu prawdy i w mocy Bożej; przez oręż sprawiedliwości, ten z prawej i lewej strony, przez chwałę i pohańbienie, przez złą i dobrą sławę; jakby oszuści, a przecież prawdomówni, jakby nieznani, a przecież dobrze znani, jakby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni, lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy, a jednak ubogacający wielu, jakby ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko(2 Kor. 6:4-10).

Czy jesteśmy przygotowani zapłacić pełną cenę? To jest bardzo wysoka cena, lecz Jezus jest jej godzien. Obyśmy nie przyjmowali Bożej łaski na próżno.

Henryk Hukisz

Tuesday, January 4, 2022

Rozkoszuj się Panem!

Wydaje mi się, że dopiero co przyzwyczaiłem się pisać 2021, a już muszę uczyć się zapisywać nową cyfrę - 2022. Towarzyszą temu nasuwające się pytania o to, jaki będzie ten rok. Ostatni zaznaczył się określeniem - COVID-19.

Z pewnością już po kilku dniach nauczymy się zapisywać datę z nową cyfrą określającą rok. Wierzę, że będzie to szczęśliwy rok. Dlaczego? Bo znam Pana i wiem, że On będzie ze mną w każdej sytuacji, bez względu na to, czy będzie mi się podobać, czy też nie.

Lubię czytać Psalmy. Ich treść przynosi pocieszenie, tak potrzebne w chwili, gdy wchodzimy w nieznane. Nikt nie wie co nas czeka w Nowym Roku, lecz jedno wiemy i mamy pewność, że Pan nas nie opuści. Psalmista Dawid zachęca nas słowami jednego z Psalmów:

Ufaj PANU i czyń dobrze, mieszkaj w swej ziemi i bądź wierny. 

Raduj się w PANU, On spełni pragnienia twego serca. 

Powierz PANU swoją drogę, zaufaj Mu, a On będzie działał.

Sprawi, że twoja sprawiedliwość zajaśnieje jak światło, 

a prawość niczym blask południa.

Zamilknij przed PANEM i Jemu zaufaj, 

nie gniewaj się na tego, któremu się szczęści,

na człowieka, który knuje intrygi.

Zaprzestań gniewu, porzuć zapalczywość,

nie oburzaj się, gdyż to prowadzi tylko do złego (Ps. 37:3-8).

Lubię również czytać rozważania nad Słowem Bożym zapisane przez mężów wiary. Dawid Wilkerson w jednym z nich dzieli się refleksją nad kolejnym wersetem z tego Psalmu – Pokorni zaś odziedziczą ziemię i będą się cieszyć pełnią pokoju(w. 11).

W przekładzie Biblii, z jakiego poprzednio korzystałem najczęściej, werset 4 brzmi: Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego życzy sobie serce twoje” [B.W.]. Lubię wyrażenie „rozkoszuj się” dlatego, że najlepszej rozkoszy możemy doznać tylko w bliskości naszego Pana. Dawid zachęca do rozkoszowania się Panem, jakie jest bezpośrednim efektem ufności położonej w Bogu, z której płynie zapewnienie o pokoju, jedynego jaki możemy mieć tylko w Nim.

Czym jest rozkosz? Najczęściej kojarzy nam się z doznaniem olbrzymiej przyjemności, zadowolenia z czegoś, co posiadamy lub przeżywamy. W Słowniku Języka Polskiego (PWN) znalazłem wyjaśnienie, że rozkosz, to „najwyższy stopień uczucia przyjemności, upojenia, radości”, dalej jest napisane, że jest to doznanie „miłe dla zmysłów”. Myślę, że najczęściej, gdy mówimy o rozkoszowaniu się, myślimy o doznaniach zmysłowych. Nic w tym złego, jeżeli Pan jest źródłem. Podobnie jak żona Abrahama - zaśmiała się Sara sama do siebie i pomyślała: Mam doznawać rozkoszy, kiedy się już zestarzałam i mój pan jest starcem?(Rodz. 18:12).  

Czy można rozkoszować się Panem? Najwyraźniej tak, skoro psalmista wielokrotnie do tego zachęca. Rozumiemy słowa zachęty do rozkoszowania się bliskością Pana, do jakiej zmierzamy w wieczności, gdy psalmista mówi: Dasz mi poznać drogę życia, pełnię radości przed Twoim obliczem, wieczne rozkosze po Twojej prawicy (Ps. 16:11). Można doznawać tego samego uczucia już tu na ziemi, i to najczęściej podczas lektury Bożego Słowa i Jego przykazań.

W Psalmie 119 Dawid pisze aż 9 razy o rozkoszowaniu się Bożym Słowem. Oto tylko kilka przykładów:  

Twoje napomnienia bowiem są dla mnie rozkoszą, moimi doradcami (w. 24).

„Rozkoszuję się przykazaniami twoimi, które pokochałem” (w. 47 [B.W.]).

Pragnę Twojego wybawienia, Panie, Twoje Prawo jest dla mnie rozkoszą (w. 174).

Oczywiście, istnieje cały szereg doznań rozkoszy, której źródłem jest ciało, grzech i nieprawość. Jedynie człowiek nieodrodzony będzie poszukiwać tego rodzaju doznań, gdyż jego nieodrodzona natura nie zna innej. Cielesne doznania mogą jedynie wywołać zasmucenie w życiu człowieka wierzącego, gdyż są efektem otaczających go pokus. Pan Jezus ostrzegał ludzi, którzy idą wśród trosk, bogactwa i przyjemności życia (Łuk. 8:14). Ci, którzy wybierają taką drogę, nigdy nie osiągną duchowego wzrostu, jaki daje Boże Słowo. Dlatego apostoł Paweł, wskazując na czasy ostateczne, pisał o ludziach, którzy będą lekkomyślni, nadęci, kochający bardziej przyjemności niż Boga (2 Tym. 3:4). Dobrą ucieczką od tego rodzaju pokuszenia jest miłość Boga całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mat. 22:37).  Wybór należy do nas, jak pisze apostoł Jan – Nie miłujcie świata ani tego, co jest w świecie. Jeżeli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca (1 Jan 2:15).

Dzisiejsze przesłanie, jakie wypływa z lektury Słowa Bożego, zachęca do rozkoszowania się Panem. Jest to jak najbardziej dobra rozkosz i bezpieczna, bo mając takie doznania, nie będziemy kuszeni złymi przyjemnościami.

We wspomnianym tekście psalmista Dawid radzi: Unikaj złego i czyń dobro, a będziesz żył na wieki, bo PAN miłuje prawo i nie opuszcza swoich świętych  – strzeże ich na wieki (Ps. 37:27,28).

Tak więc, na progu Nowego Roku możemy uczynić dobre postanowienie, że będziemy zdążać do radowania się w Panu, do doznawania tej szczególnej rozkoszy, jaka płynie z przebywania w bliskości Pana. Tym bardziej że czasy są niebezpieczne i trudne. Jesteśmy świadomi tego, że wraz z naszymi bliźnimi będziemy doświadczać tych trudności, nieraz spotkają nas kłopoty, lecz Pan będzie zawsze z nami, gdyż On jest wierny słowom, które nam posyła.

Psalmista powiedział: Powierz PANU swoją drogę, zaufaj Mu, a On będzie działał (Ps. 37:5).

Apostoł Paweł podwójnie nawołuje do radowania się w Panu  Radujcie się w Panu zawsze, powtarzam: Radujcie się! (Filip. 4:4).

Dlatego postanowiłem, że będę rozkoszować się Panem, przez cały rok!

Henryk Hukisz