Thursday, May 30, 2019
Życie godne pożałowania
Thursday, May 23, 2019
Laska Aarona
Niedawno, w pewną niedzielę, tuż po wygłoszeniu kazania w
jednym z poznańskich zborów, usiadłem zmęczony przy biurku. Dzięki internetowi
przeniosłem się na nabożeństwo w centrum Nowego Jorku – do miejsca, które
bardzo cenię. Carter Conlon, kontynuator dzieła Dawida Wilkersona, właśnie
rozpoczynał zwiastowanie Słowa Bożego. Zanim jednak przeczytał tekst biblijny,
zaintonował „Happy Birthday” dla jednego ze starszych kościoła, który obchodził
właśnie 85. urodziny. Jubilat, siedząc pośród innych liderów, skromnie wstał,
podczas gdy wypełniona po brzegi sala przyłączyła się do życzeń.
Zaledwie kilka tygodni temu pisałem o zgoła odmiennym, a
dość powszechnym u nas zjawisku – odsyłaniu 70-letniego pastora na margines
życia zborowego (tekst pt. „Przerwana sztafeta”). Zestawienie tych dwóch
obrazów wywołało w moim sercu refleksję, którą pragnę się teraz podzielić.
Postać Aarona i fundament powołania
Aaron to jedna z kluczowych postaci biblijnych. Był
towarzyszem Mojżesza przez całą wędrówkę Izraela. Gdy Bóg powoływał Mojżesza, a
ten wymawiał się „ciężką mową i niezdarnym językiem”, Pan odpowiedział: „Czy
nie masz brata swego, Aarona, Lewity? Wiem, że on potrafi dobrze mówić. Właśnie
wyruszył ci na spotkanie i uraduje się w sercu, gdy cię ujrzy” (Wj 4,14). W
ten sposób poznajemy moment powołania tego męża na niezwykle odpowiedzialny
urząd. Z czasem Aaron został kapłanem i protoplastą wszystkich pośredników
między narodem a Bogiem. Zgodnie z Bożym ustanowieniem nikt poza jego potomkami
nie mógł stawać przy ołtarzu Pańskim.
Imię Aarona pojawia się w Biblii aż 334 razy. Śledząc losy
tego Bożego sługi, możemy zrozumieć istotę powołania. To cenna lekcja – choć
żyjemy w zupełnie innych czasach, zasady trwania w wierności zadaniom
powierzonym przez Pana pozostają niezmienne.
Ludzka słabość i Boża wierność
Aaron był – podobnie jak prorok Eliasz – „człowiekiem
podległym takim samym uczuciom jak my” (Jk 5,17). Mimo upływu tysiącleci
widzimy, że Bóg pozostaje wierny swoim obietnicom, gdyż „nieodwołalne są
dary i powołanie Boże” (Rz 11,29). Ten sługa Boży odegrał kluczową rolę
podczas wyjścia z Egiptu, lojalnie trwając u boku brata. To, co spotykało
Mojżesza ze strony narodu, dotykało również Aarona: „całe zgromadzenie
Izraelitów zaczęło szemrać na pustyni przeciw Mojżeszowi i Aaronowi” (Wj
16,2). Jednak ich zdecydowana postawa sprawiła, że Bóg uczynił kolejny cud,
zapowiadając: „Oto spuszczę wam chleb z nieba jak deszcz. Lud będzie
wychodził i zbierał codziennie porcję na dany dzień, abym go wystawił na próbę,
czy postępuje według mojego Prawa, czy nie” (Wj 16,4). Dalej czytamy, że
gdy „Aaron przemawiał do całej społeczności Izraelitów, spojrzeli ku pustyni
i wtedy w obłoku ukazała się chwała Pana” (Wj 16,10).
Skoro jednak Aaron był człowiekiem takim jak my, nie omijały
go porażki. Gdy Mojżesz przebywał na górze Synaj, odbierając Dekalog,
niecierpliwy naród zaczął naciskać na Aarona: „Uczyń nam bogów, którzy by
szli przed nami, bo nie wiemy, co się stało z tym Mojżeszem, który nas
wyprowadził z Egiptu” (Wj 32,1). Aaron uległ i postąpił niegodziwie – kazał
przynieść klejnoty i sporządził z nich posąg złotego cielca. Był to „wielki
grzech”, który sprowadził na ludzi. Naród zapłacił wysoką cenę za brak zaufania
– owego dnia zginęło około trzech tysięcy mężczyzn.
Inne bolesne wydarzenie dotyczyło jego synów, Nadaba i
Abihu, którzy złożyli przed Panem „obcy ogień”, sprzeczny z Bożym nakazem (Kpł
10,1-2). Aaron usłyszał wtedy od Mojżesza słowa, które i my powinniśmy wziąć do
serca: „Przez tych, którzy są blisko Mnie, ukażę moją świętość i przed całym
ludem objawię moją chwałę. I Aaron zamilkł” (Kpł 10,3).
Skarb w glinianych naczyniach
Mimo tych upadków, słowa apostoła Pawła pozostają aktualne: „jeśli
my jesteśmy niewierni, On pozostaje wierny, bo samego siebie zaprzeć się nie
może” (2 Tm 2,13). Bóg wie doskonale, z jakiej gliny jesteśmy ulepieni.
Przechowujemy „ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że ta
nadzwyczajna moc pochodzi od Boga, a nie z nas” (2 Kor 4,7). Już prorok
Zachariasz przypominał: „Nie siłą i nie mocą naszą, lecz moim Duchem to się
stanie – mówi Pan Zastępów” (Za 4,6). Takie jest Boże działanie – wszystko,
co dzieje się w Jego Królestwie, dzieje się „przez wzgląd na imię jego”
(Ps 23,3). Nie ma w tym naszej zasługi, niezależnie od wieku, umiejętności czy
piastowanych stanowisk.
Bóg dobitnie pokazał to podczas buntu pod wodzą Koracha,
Datana i Abirama. Podobne postawy spotykamy i dziś, gdy samozwańczy liderzy
mówią: „Dość tego! Cała społeczność jest święta i Pan jest pośród nich.
Dlaczego więc wynosicie się ponad zgromadzenie Pana?” (Lb 16,3). Taka forma
sprzeciwu wobec Bożego wybrania może przybierać postać ludzkiego prawa, które
arbitralnie ogranicza wiek posługi, albo przejawiać się w rozbijaniu wspólnot.
Wtedy Bóg rozstrzygnął, „kto do Niego należy, kto jest
święty i komu pozwoli przybliżyć się do siebie” (Lb 16,5). Na polecenie
Mojżesza złożono dwanaście lasek symbolizujących rody Izraela. Następnego dnia
okazało się, że tylko „laska Aarona z domu Lewiego zakwitła: wypuściła pąki,
rozwinęła kwiecie i zrodziła dojrzałe migdały” (Lb 17,23). Ten cudowny znak
był dowodem Bożego potwierdzenia dla tych, którzy mają świadectwo:
- „Pąków” – inicjatywy i chęci do działania,
- „Kwiatów” – Bożej chwały w tym, co robią,
- „Owocu” – dojrzałości w służbie.
Są to ludzie, którzy „przez długie ćwiczenie mają zmysły
wyćwiczone do rozróżniania dobra i zła” (Hbr 5,14). Psalmista Dawid również
zostawił nam wspaniałą obietnicę: „Zasadzeni w domu Pańskim, rozkwitają na
dziedzińcach Boga naszego. Jeszcze w starości wydają owoc, są pełni sił i
świeżości, aby głosić, że Pan jest sprawiedliwy, że On jest moją Opoką i nie ma
w Nim żadnej nieprawości” (Ps 92,14-16).
Warto też zapamiętać Boże ostrzeżenie: „Połóż laskę
Aarona z powrotem przed Arką Świadectwa, aby była przechowywana jako znak dla
buntowników; tak położysz kres ich szemraniu przeciwko Mnie, aby nie
poumierali” (Lb 17,25).


