Saturday, October 29, 2022

Śmierć albo życie, co chcemy świętować?

Tragedia w Seulu podczas hucznego świętowania Halloween przebija dziś we wszystkich doniesieniach medialnych. Wiele osób zadaje sobie pytanie o sens tego nowego zwyczaju, który zostaje bezmyślnie wprowadzany również od naszego kalendarza. Wielu dla zabawy naśladuje ten zupełnie obcy nam kulturowo zwyczaj na zasadzie „dobre, bo z Zachodu”. Tak od lat bawili się koreańczycy w Seulu, w kraju gdzie historia wyznaczyła zupełnie inne standardy zachowań społecznych.

Skąd wziął się ten diabelski zwyczaj maszkarad i świętowania śmierci? Popularna encyklopedia internetowa „Wikipedia” informuje, że Dokładna geneza Halloween nie jest znana. Może nią być rzymskie święto na cześć bóstwa owoców i nasion (Pomony) albo celtyckie święto na powitanie zimy.” (...) „Według tej drugiej teorii Halloween wywodzi się z obchodzonego w Europie północnej święta z okazji końca jesieni a początku zimy, znanego na terenach irlandzkich jako Samhain („koniec lata”), walijskich jako Nos Galan Gaeaf („wieczór zimowy”), anglosaskich jako Blodmonath („krwawy miesiąc”), nordyckich jako „zimowe noce”. Wierzono, że bóg śmierci Samhain sprowadzał wtedy na ziemię dusze osób zmarłych w minionym roku, aby odpokutowały swoje występki. Ważnym elementem obchodów Samhain było palenie ognisk, które miały przyciągnąć duchy dobre, a odegnać duchy złe. Paleniska te były również wyrazem czci i wsparcia dla boga słońca i światła Luga, nad którym w tym czasie Samhain zaczynał zdobywać przewagę. Próbowano przebłagać Samhaina składając mu ofiary – także z ludzi.”

Nie mam zamiaru w tym wpisie odnosić się do Halloween, jako obrzędu pochodzenia demonicznego. Uczyniło to już dużo lepiej wielu innych wybitnych teologów i apologetów naszej wiary. Chcę jedynie odwołać się do biblijnej prawdy wyrażonej w słowach samego Chrystusa, który powiedział: Nikt nie może służyć dwom panom, bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego kochał, albo jednemu będzie oddany, a drugim wzgardzi (Mat. 6:24).

Chrześcijaństwo opiera się na decyzji - albo, albo. Pan Jezus powiedział wyraźnie: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Szeroka jest bowiem brama i wygodna droga, która prowadzi do zguby i wielu przez nią wchodzi. Ciasna natomiast jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia i niewielu ją znajduje” (Mat. 7:13,14). Słowa te świadczą o tym, że jeśli ktoś nie zdecyduje się opuścić szerokiej drogi, i nie wejdzie na wąską, to nie wejdzie do Bożego Królestwa. Koniec, kropka - chciałoby się dodać, gdyż taka jest prawda o Bożym Królestwie. Nie można, będąc chrześcijaninem, iść wąską drogą i zachowywać równocześnie zwyczaje królestwa ciemności.

Ten świat, który z natury jest zły, nie ma nic wspólnego z Bogiem ani też z Kościołem Jezusa Chrystusa. Apostoł Jan, znając naukę swego Mistrza, napisał jasno: „Nie miłujcie świata ani tego, co jest w świecie. Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 Jan 2:15). Na te słowa można jedynie powiedzieć „Amen”, i nic więcej.

Każdy kto naprawdę uważa siebie za ucznia Pana Jezusa wie, jakie ma zająć stanowisko wobec Halloween i wszystkiego innego, co jest z tego świata. Zwabianie dzieci cukierkami do obchodzenia tego diabelskiego święta, jest niczym innym, jak powtórką z ogrodu Eden. Pamiętajmy, że kusiciel zwiódł „matkę wszystkich żyjących” tak przebiegle, że gdy spojrzała na zakazane drzewo, to stwierdziła, „że drzewo ma owoce dobre do jedzenia, że jest rozkoszą dla oczu i wzbudza pożądanie bo daje możliwość poznania” (Rodz. 3:6).

Niestety, obecnie jest wielu rodziców, którzy świadomie wysyłają swoje dzieci w objęcia diabelskie za cenę kilku cukierków, nie zdając sobie sprawy z tego, jak wielką krzywdę im wyrządzają. Branie udziału w tej diabelskiej tradycji wywiera swój wpływ na dalsze duchowe życie tych, którzy myślą, że to jest tylko zabawa. Nie rozumiem intencji wielu organizatorów zborowych imprez dla dzieci na wzór świeckich obchodów Halloween. Jak później wytłumaczą swoim pociechom, że jest to pogański zwyczaj demonicznego pochodzenia?

Zamiast organizowana we wspólnotach chrześcijańskich czegokolwiek na wzór tego diabelskiego święta, można przecież nawiązać do wspaniałej okazji, jaką jest święto Reformacji.  Nie widzę żadnych przeszkód, aby w ostatni dzień Października, w rocznicę tego doniosłego wydarzenia, gdy Marcin Luter przybił swój protest do drzwi kościoła w Wittenberdze, przypomnieć sobie prawdziwe znaczenie greckiego słowa "μετανοειν"  [metanoein]. Biblia, z jakiej korzystał Reformator, była łacińskim tłumaczeniem znanym jako "Vulgata". Znajdowało się w niej wyjaśnienie, że pokuta znaczy „zadość uczynienie za popełniony grzech”. Luter, gdy dostał grecki tekst Nowego Testamentu, głośno zaprotestował przeciwko takiemu nauczaniu, formułując 95 tez, jakie podał do publicznej dyskusji. I o to mu głównie chodziło. Chciał w ten sposób również jasno pokazać, że prawdziwa pokuta jest nawróceniem do Boga i przyjęciem wiarą zbawienia z łaski, dzięki temu, że Pan Jezus złożył Swoje życie jako ofiarę za nasze grzechy.

Łaska Boża to najwyższa cena, jaka kiedykolwiek została zapłacona. Bóg oddał Swego jednorodzonego Syna na śmierć, i to na śmierć jak najbardziej podłą. Bóg powiedział przez proroka Izajasza, że Jego Syn wydał swoje życie i został zaliczony do występnych (Izaj. 53:12).

Apostoł Paweł pisał na temat łaski, że Bóg pojednał świat z sobą, nie poczytując ludziom ich grzechów (2 Kor. 5:19). Dzięki tej łasce zostaliśmy postawieni w miejsce Chrystusa. Jest to bardzo zaszczytne miejsce, wymagające od nas najwyższego poświęcenia siebie dla Boga, aby móc powiedzieć innym: „Pojednajcie się z Bogiem”. Dlatego, mając tak wielkie zadanie do wypełnienia, Paweł napomina: abyście nie przyjmowali na próżno łaski Bożej”. 

Apostoł Paweł mając na uwadze drogocenną łaskę, oczekuje od wierzących w Chrystusa, że uszanują ofiarę Zbawiciela i zachowają wierność wobec swego Pana. Dlatego napisał: „Co bowiem łączy sprawiedliwość i bezprawie? Lub jaka wspólnota między światłem a ciemnością? Jaka też harmonia między Chrystusem a Beliarem lub, co ma wspólnego wierzący z niewierzącym? Jakie wreszcie może być porozumienie między świątynią Boga a bożkami? My bowiem jesteśmy świątynią Boga żyjącego, zgodnie z tym, co Bóg powiedział: Zamieszkam w nich i wśród nich będę się przechadzał, i będę ich Bogiem, a oni będą Moim ludem” (2 Kor. 6:14-16). Jaka może być odpowiedź dziecka Bożego?

Jeśli natomiast ktoś chce częstować dzieci cukierkami, może to robić w każdy inny dzień roku, a nie w ostatni dzień Października, gdy ludzie zaślepieni diabelskim kłamstwem, oddają cześć demonom. Mam nadzieję, że przesłanie, jakie dziś płynie z Seulu w Korei Południowej otworzy oczy ślepym naśladowcom. Posłuchajmy apelu apostoła Pawła: „To więc mówię, i w Panu składam świadectwo, abyście już nie postępowali tak, jak poganie w ich próżnym myśleniu. Ciemności ogarnęły ich rozum, a życie Boże stało się dla nich czymś odległym z powodu panującej w nich niewiedzy, na skutek zatwardziałości ich serca” (Efez. 4:17).

Chyba nie ma wyraźniejszego obrazu na czym polega prawdziwe życie, niż w słowach, jakie Bóg kierował do Swego wybranego narodu: „Dziś powołuję przeciwko wam na świadków niebiosa i ziemię, kładę przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz życie, abyś żył ty i twoje potomstwo, abyś miłował PANA, twego Boga, słuchał Jego głosu i lgnął do Niego, gdyż On jest twoim życiem i przedłużeniem twoich dni, abyś zamieszkał w ziemi, którą poprzysiągł PAN dać twoim przodkom: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi” (Powt. 30:19,20).

Czy trzeba jeszcze mocniejszych argumentów?

Henryk Hukisz

Saturday, October 15, 2022

Jak było za dni Noego

Znów podróżowałem samolotem i jak za każdym razem tak i teraz, zastanawiałem się nad tym, z jaką łatwością ufamy pilotowi i twórcom samolotu, powierzając im nasze życie. A przecież niewielu ze spokojnie drzemiących podczas lotu pasażerów rozumie zasady aerodynamiki, dzięki którym ten kolos tak swobodnie unosi się w powietrzu. Tym razem, zamiast drzemki, poddałem się rozmyślaniu o braku zaufania w Boży porządek świata przez tych, którzy nazywają siebie wierzącymi w Boga.

Gdy już znalazłem się w domu, po obudzeniu się, zszedłem do kuchni, aby włączyć ekspres do kawy i zaufałem programowi tego urządzenia, że ziarnka kawy zostaną wpierw zmielone w odpowiedniej ilości, później woda zagotuje się i napełni kubek już jako świeża i pachnąca kawa. Do opiekacza włożyłem dwie “sznytki” chleba, a do odtwarzacza CD moją ulubioną płytę z muzyką “worship”, jaką lubię rano słuchać. Wiem, że opiekacz służy do chleba a odtwarzacz do płyt kompaktowych, nigdy odwrotnie. Tak już jest, że urządzenia są stworzone do określonych celów i nikt zdrowo myślący, w ramach równouprawnienia przedmiotów, nie wkłada płyty CD do opiekacza, chociaż działanie tych urządzeń pozostaje dla niego tajemnicą.

Dziś rano popijając kawę, zacząłem rozmyślać o tym, o czym często piszę na moim blogu. O tym, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę, jako dwie różne istoty i przeznaczył ich do różnych celów. Skoro Stwórca równo je traktuje, to i nam polecił nie czynić różnicy. Oczekuje On, iż pomimo braku pełnego zrozumienia, na czym polega “tajemnica małżeństwa”, będziemy zachowywać określony przez Niego porządek stworzenia. A skoro małżeństwo zostało już przed wiekami zaplanowane jako obraz Kościoła i Chrystusa, tym bardziej będziemy pilnować zasad funkcjonowania Kościoła. Czytamy o tym w Biblii, o której zamieściłem kiedyś piękny wierszyk mówiący o tym, że ona nieprzerwanie trwa, pomimo że księstwa i mocarstwa padają, że wrogowie ją atakują a kpiarze się z niej naśmiewają. Ona nadal jest naszym fundamentem poznania, ponieważ jest jedyną prawdą, jest mądrością wszelkich mądrości i nic nie jest w stanie jej zachwiać, przedawnić, odsunąć w zapomnienie. Pamiętam, że wiersz o Biblii spotkał się z ogromnym uznaniem, uzyskał mnóstwo “lajków” i udostępnień. Taka reakcja wśród moich znajomych na FB bardzo nie ucieszyła. Lecz...

Zanim umieściłem ten wiersz na swoim profilu FB, napisałem parę tekstów na temat tego, co Biblia mówi o małżeństwie, o porządku, w jakim Bóg stworzył mężczyznę i kobietę i o pięknej metaforze, w jakiej relacje małżeńskie przedstawiają podstawowe prawdy o Kościele. Nie o organizacji religijnej pisałem lecz o Ciele Jezusa Chrystusa, które szczególnie umiłował, “żeby go uświęcić przez oczyszczenie obmyciem wodą, któremu towarzyszy Słowo” (Efez. 5:26). I tu, “lajków” było już mniej.

No właśnie, mamy Słowo zapisane w Biblii, natchnione przez Ducha Bożego i nieskazitelne, które rodzi nas do nowego życia. Tylko, czy nasza adoracja dla Biblii nie kończy się na upodobaniu wierszyka o niej? Dlaczego jesteśmy mniej entuzjastyczni, gdy chodzi o nauczanie na temat rodziny, Kościoła? Wówczas pojawiają się myśli, że przecież czas się zmienił, zmieniają się nasze upodobania, a Biblia jest nieco archaiczna. Niedawno jeden z pastorów głośno zastanawiał się nad tym, jak dostosować prawdy zapisane w Biblii do współczesnej kultury, aby nie zrażać do nich jej czytelników.

Jedynie lektura Biblii może dać nam pełniejsze poznanie Boga i tego, czego On od nas oczekuje. W ramach planu czytania Biblii zagłębiłem się znów w treść listu do Rzymian. Widzimy tam jasno, że zarówno ci, którzy doświadczyli olśnienia na temat Boga, jak i pozostali, tkwiący głęboko w obrzędach pogańskich, wszyscy mamy wewnętrzne poznanie Boga. Apostoł Paweł wyjaśnia, że “to bowiem, co w Nim niewidzialne, Jego wieczna moc i boskość, są od stworzenia świata widoczne w dziełach, dlatego nie mają nic na swoją obronę” (Rzym. 1:20). Każdy, gdy kiedyś stanie przed wszechmogącym i sprawiedliwym Bogiem, nie będzie miał wymówki, że nic nie wiedział. A to będzie działo się już na Sądzie Ostatecznym. Będzie już za późno, aby cokolwiek zmienić, gdyż “tak jak zostało postanowione w stosunku do ludzi, że raz umrą, a potem będzie sąd” (Heb. 9:27).

Teraz i tylko teraz, bo nie ma żadnego “czyśćca”, mamy szansę przyjść do Boga i uznać Go jako jedynego Pana i jedyny Autorytet w każdej sprawie naszego życia. Wiele prawd Bożych nie jesteśmy w stanie ogarnąć naszym umysłem dlatego, że są tajemnicą i takimi pozostaną. Nie przeszkadza to, aby z pełną ufnością w nie wierzyć i zgodnie z nimi postępować. Już w starożytnych czasach zostało napisane, że “to, co zakryte, należy do PANA, naszego Boga, a co jest objawione, do nas i do naszych synów na wieki, abyśmy spełniali wszystkie słowa tego Prawa” (Powt. 29:28). I tak już zostanie, gdyby nie wiem jak bardzo chcielibyśmy rozgryźć te tajemnice.

Przecież wiemy, z lektury Biblii właśnie, że “czego oko nie ujrzało ani ucho nie usłyszało, ani co nie wstąpiło do serca człowieka, Bóg przygotował tym,  którzy Go miłują” (1 Kor. 2:9). Musimy więc być przygotowani, aby przyjmować i wierzyć w prawdy objawione w Biblii, pomimo że nasz rozum ich nie pojmuje. Tak samo jest z prawdami dotyczącymi funkcjonowania Kościoła i lokalnych zgromadzeń ludzi wierzących i ufających Bogu. Źródłem poznania jest Biblia i objawienie Ducha, gdyż “Duch bada wszystko, także głębie Boga” (w. 10).

Przechodząc dalej do wypowiedzi Pawła na temat poznania Boga, zauważamy, że głównie zależy Mu na tym, abyśmy “uwielbili Go jako Boga”. Nic więcej, bo jeśli kogoś czcimy, to go kochamy i tylko jego słuchamy. A wiemy, że jest tylko jeden Bóg. On wyraźnie to ogłosił - “Ja jestem PAN, twój Bóg, (...) Nie będziesz miał innych bogów obok Mnie” (Powt. 5:6,7). A wcześniej powiedział również - “PAN, twój Bóg, jest ogniem pochłaniającym. On jest Bogiem zazdrosnym” (Powt. 4:24).

Gdy Pan Jezus rozmawiał z Samarytanką, to powiedział jej, że Bóg szuka takich ludzi, którzy będą tylko Jemu oddawać cześć w Duchu i w prawdzie. Apostoł Paweł w Liście do Rzymian napisał, że Bóg bardzo się zagniewał, gdy ludzie świadomie zamienili Go “na podobieństwo obrazu zniszczalnego człowieka, ptaków, czworonogów i płazów” (Rzym. 1:23). Każda “akcja rodzi reakcję”, skoro ludzie zamienili “prawdę Bożą w kłamstwo, oddawali cześć i służyli stworzeniu zamiast Stwórcy” (Rzym. 1:25), to muszą być gotowi na przyjęcie konsekwencji swojego wyboru. Paweł użył mocnych słów mówiąc, że “uważali, że są mądrzy, a dali się ogłupić” (Rzym. 1:22) przez to, że mając poznanie Boga, nie uznali Go jako tego, który istnieje i panuje i nie oddali Mu należnej czci.

Wersety 23 - 28 (Rzym 1. rozdział) stanowią przejrzystą konstrukcję logiczną. Określenie prawdy o Bogu i wyboru, jakiego ludzie dokonali wskazuje na nieuniknione skutki. Skoro ludzie “nie uważali za słuszne uznać Boga” (Rzym. 1:28a), muszą przyjąć skutek takiego wyboru. Treść wersetów 24b, 26b-27 i 28c ukazują tragiczne konsekwencje, na jakie siebie narazili. Dlatego nie powinno nas dziwić to, że w wyniku odrzucenia Boga, ludzie hańbią “swoje ciała między sobą”, że “kobiety bowiem zamieniły współżycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie mężczyźni porzucili zgodne z naturą współżycie z kobietą i zapałali żądzą jedni ku drugim. Mężczyźni z mężczyznami dopuszczają się haniebnych czynów i dlatego sami na sobie ponoszą karę należną za zboczenie” oraz, że czynią “to, co niestosowne”. Tutaj warto jest przypomnieć sobie słowa Pana Jezusa o czasach ostatecznych, że podobnie „jak w dniach przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, w którym Noe wszedł do arki, i nie poznali, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak będzie również z przyjściem Syna Człowieczego (Mat. 24:38,39). Dlatego warto jest przypomnieć sobie, jak ludzie żyli przed potopem i co ich spotkało z powodu nieposłuszeństwa.

Niebezpieczne jest manipulowanie Słowem Bożym. A tak postępują ci, którzy nie uznają Bożego porządku stworzenia, nie zachowują różnicy, jaką Bóg uczynił, stwarzając wpierw mężczyz i później kobietę. Apostoł Paweł pisze o tym tak wyraźnie - "Mężczyzna przecież nie jest z kobiety, lecz kobieta z mężczyzny. Mężczyzna bowiem nie został stworzony dla kobiety, ale kobieta dla mężczyzny" (1 Kor. 11:8,9).

Zdaje się, że z większą łatwością ufamy twórcom różnych urządzeń technicznych, pomimo że nie rozumiemy zasad ich działania, niż prawdom zapisanym na stronicach Biblii. Komu tak naprawdę bardziej ufamy - producentowi samolotu, czy Bogu, Stwórcy wszechświata?

We wspomnianym wcześniej wierszu o Biblii czytamy:

Ząb czasu nęka ją i nadgryźć nie może - a ona trwa

Niedowiarkowie zapowiadają jej rychłe zapomnienie - a ona trwa

Moderniści próbują wyjaśnić ją w wygodny dla nich sposób - a ona trwa”.

W świetle tych trzech linijek z wiersza o Biblii chcę zwrócić uwagę na prawdy odnoszące się do tajemnicy małżeństwa i Kościoła. Te prawdy nie mogą być “nadgryzione zębem czasu”. Wprawdzie “moderniści próbują wyjaśnić w wygodny sposób”, że dziś już czasy się zmieniły i musimy zmienić biblijne zapisy o kobietach w kościele. Czy na to pozwolimy?

Niestety, obserwujemy dziś pojawiające się nowe trendy w zborach, nowe nauki oparte na świeckich filozofiach niesione “falami i powiewem wiatru jakiejkolwiek nauki, którą chytrze posługują się ludzie, zwodząc na manowce” (Efez. 4:14). Propagatorami tych nowych idei są często nauczyciele, którzy wprawdzie mieli poznanie Boga, lecz ulegli zwiedzeniu i nie uwielbili Boga tak, jak jest godzien. Musimy umieć zachować właściwą postawę w sytuacji, gdy proponuje się dziś wprowadzać na podstawie “demokratycznego głosowania” zmianę roli kobiet w Kościele i dokonywać ordynowania ich na funkcje, jakie od początku Kościoła pełnili mężczyźni powoływani przez Boga. Nauka apostoła Pawła jest niepodważalna - ponieważ oparta jest na Bożym porządku stworzenia.

Jeżeli pozwolimy dziś na wprowadzanie zmian w funkcjonowaniu kościoła, pomimo że Boży porządek przewiduje zachowanie różnicy ról, jakie On przewidział i przez dwa tysiące lat Kościół ich nie zmieniał, to otworzymy drzwi do dalszych zmian. Kolejną będzie uznanie jednopłciowych związków partnerskich w zborach ewangelicznych.

Nie dajmy się ogłupić.

Henryk Hukisz