Należę do wymierającego już pokolenia, które pamięta czasy
stalinowskie w Polsce. Szczególnie zapadła mi w pamięć pewna informacja z
początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku — choć nie wiem, na ile jest
prawdziwa. Mówiono, że Stalin miał zwyczaj cytować wersety biblijne, oskarżając
ludzi wierzących o zdradę ojczyzny. Wskazując na słowa Apostoła Pawła: „Nasza
zaś ojczyzna jest w niebie, skąd też Zbawiciela oczekujemy, Pana Jezusa
Chrystusa” (Flp 3,20), miał żądać od chrześcijan odpowiedzi, którą
ojczyznę wybierają.
Przypuszczam, że taka historia mogła być prawdziwa. Nie
byłoby w tym niczego zaskakującego, ponieważ sam diabeł podczas kuszenia
Chrystusa posługiwał się cytatami ze Słowa Bożego.
Metody szatana nie zmieniają się od wieków. Wie on
doskonale, jak skutecznie zwodzić ludzi, a jednym z jego najgroźniejszych
sposobów działania jest posługiwanie się prawdą w taki sposób, aby doprowadzić
człowieka do fałszywych wniosków. Pisząc do wierzących w Koryncie, Apostoł
Paweł ostrzegał ich przed fałszywymi nauczycielami i wskazywał na źródło tego
zwiedzenia: „sam szatan przybiera postać anioła światłości” (2 Kor
11,14). Później, podczas spotkania ze starszymi zboru w Efezie, Paweł
udzielił im wielu wskazówek dotyczących troski o powierzoną im trzodę. Wiedział
bowiem, że diabeł jest mistrzem w zastawianiu pułapek. Już na pierwszych
stronach Biblii czytamy, że wąż, przez którego działał szatan, „był
chytrzejszy niż wszystkie dzikie zwierzęta” (Rdz 3,1). Dlatego
również dzisiaj musimy zachować czujność wobec jego podstępów, aby nie dać się
zwieść tak, jak zwiedzeni zostali pierwsi ludzie w raju.
Uważam, że jedną z najskuteczniejszych pułapek, jakie szatan
zastawia na współczesny Kościół, jest przekonywanie ludzi, że piekło nie
istnieje. Pisałem już o tym w maju ubiegłego roku w artykule „Piekła nie
ma?”, kiedy w Stanach Zjednoczonych ukazała się książka „Miłość
zwycięża”. Jej autor, pastor dużego kościoła, przekonywał, że piekła nie
ma, ponieważ Bóg jest miłością. Rob Bell posługiwał się przy tym licznymi
wersetami biblijnymi, które miały potwierdzać jego tezę. Obawiam się, że
właśnie w ten sposób wielu ludzi zostało zwiedzionych. Jedną z przyczyn jest
to, że współcześni chrześcijanie często nie znają dobrze Biblii i dlatego nie
potrafią właściwie ocenić nauczania, które przedstawia się jako biblijne.
Pisałem o tym również na polskim blogu, ponieważ zagrożenia
teologiczne, które pojawiają się za oceanem, prędzej czy później docierają
także do naszego kraju.
Nie trzeba było długo czekać.
Pod moim wpisem na ten temat znalazłem informację o blogu,
którego autor przedstawiał stanowisko odmienne od mojego. Poszedłem tym tropem
i dowiedziałem się, że nie jest on jedynie pastorem lokalnego zboru, ale
również nauczycielem w jednej ze szkół teologicznych w Warszawie. To oznacza,
że jego wpływ może być znacznie szerszy niż wpływ pojedynczej wspólnoty.
Prowadzi zajęcia z Wstępu do teologii protestanckiej oraz Wprowadzenia
do Pisma Świętego. Trudno nie postawić pytania: jak to możliwe, że
nauczyciel akademicki, uczestniczący w kształceniu przyszłych pastorów i
nauczycieli, podaje w wątpliwość jedną z podstawowych prawd wiary Kościoła, do
którego należy reprezentowana przez niego szkoła?
W swoim „Credo” Kościół ten wyznaje: „Bóg wyznaczył dzień, w
którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez Jezusa Chrystusa. W dniu tym
będą sądzeni wszyscy ludzie oraz upadli aniołowie z szatanem na czele. Nastąpi
wówczas powszechne zmartwychwstanie: sprawiedliwych w przemienionym ciele do
życia wiecznego, niesprawiedliwych zaś — na wieczne potępienie. Dziedzictwem
sprawiedliwych będzie «nowe niebo i nowa ziemia, w których sprawiedliwość
mieszka», zaś niesprawiedliwych — «jezioro ogniste»”. Ta zasada wiary opiera
się na wielu fragmentach Pisma Świętego, które zostały wskazane w samym
wyznaniu wiary.
Tymczasem wspomniany nauczyciel, odwołując się do kilku
wersetów biblijnych, stwierdza: „Gdyby piekło miało istnieć wiecznie,
musielibyśmy pogodzić się z tym, że grzech i śmierć zostały uwiecznione,
utrwalone na zawsze! Czyż Chrystus nie pokonał śmierci i grzechu? Czyż nie
przyszedł na świat, aby pozbyć się tych rzeczy? Jeśli piekło będzie wieczne, to
znaczy, że miłość i łaska Boga nie zdołały pokonać zła, bo ono pozostanie na
«wieki wieków». To nie jest biblijny pogląd. Pismo Święte wielokrotnie używa
symbolicznego języka do opisania ostatecznego losu grzeszników, ale jeśli
zaczynasz rozumieć ten symboliczny język dosłownie, to znaczy, że nie rozumiesz
go wcale”.
Pozostaje więc pytanie: kto tutaj rzeczywiście nie rozumie
Pisma Świętego?
Jeżeli uznamy, że wszystko, co Biblia mówi o rzeczach
ostatecznych, należy traktować wyłącznie jako symbol, to dlaczego podobnej
zasady nie zastosować również do śmierci i zmartwychwstania Chrystusa? Właśnie
w taki sposób argumentowali najwięksi sceptycy, podważający Boże natchnienie
Pisma Świętego. Można byłoby przywołać wielu liberalnych teologów i filozofów,
którzy odrzucali historyczność zmartwychwstania, twierdząc, że opowieść o
powstaniu Chrystusa z martwych została stworzona przez przerażonych i
rozczarowanych uczniów.
Biblia jednak mówi jasno i jednoznacznie, że człowiek został
przeznaczony do wieczności. Prorok Daniel zapowiada: „Wielu z tych, którzy
śpią w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do życia wiecznego, a drudzy na hańbę i
wieczne potępienie” (Dn 12,2).
Nowy Testament przedstawia tę prawdę jeszcze wyraźniej. Ci,
którzy odrzucą Ewangelię i zbawienie ofiarowane przez Chrystusa, poniosą
konsekwencje swojego wyboru. Apostoł Paweł pisał: „Gdy objawi się Pan Jezus
z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym,
którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni Ewangelii Pana naszego
Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od
mocy chwały jego” (2 Tes 1,7–9).
Można oczywiście powiedzieć, że język ostatniej księgi
Nowego Testamentu ma w dużej mierze charakter symboliczny. Księga Objawienia
jest przecież pełna obrazów, znaków i wizji. Jednak prawda o ostatecznym sądzie
i konsekwencjach odrzucenia Boga nie opiera się wyłącznie na Apokalipsie. Apostoł
Jan, przebywający na zesłaniu na wyspie Patmos, otrzymał objawienie od samego
Pana Jezusa. W wizjach tych pojawiają się aniołowie — wierni posłańcy Boga —
którzy wyjaśniają Janowi wydarzenia związane z czasami ostatecznymi. Jan
zapisał: „A diabeł, który ich zwodził, został wrzucony do jeziora ognia i
siarki, gdzie jest też zwierzę i fałszywy prorok, i będą dręczeni dniem i nocą
na wieki wieków” (Ap 20,10). Nieco dalej czytamy: „I śmierć, i
piekło zostały wrzucone do jeziora ognistego. Owo jezioro ogniste to druga
śmierć” (Ap 20,14).
Najwyższego autorytetu nie można również odmówić słowom
samego Pana Jezusa. Nie wypowiedział ich w przypowieści ani w alegorycznej
wizji, ale mówił wprost: „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina,
kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by
powstać do życia, a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd” (Jn
5,28–29). Jezus mówi więc o powszechnym zmartwychwstaniu i o dwóch różnych
jego konsekwencjach. Ostateczny los tych, którzy odrzucili Boże zbawienie,
określił równie wyraźnie: „I odejdą ci na kaźń wieczną, sprawiedliwi zaś do
życia wiecznego” (Mt 25,46). Warto zwrócić uwagę, że w tym samym
zdaniu Jezus zestawia „kaźń wieczną” z „życiem wiecznym”. Jeśli
słowo „wieczne” w odniesieniu do kary miałoby oznaczać coś czasowego, pojawia
się pytanie, dlaczego w odniesieniu do życia miałoby oznaczać coś bez końca.
Autor bloga, na którym pojawił się wpis przedstawiający
wieczne potępienie jako wynik błędnego, dosłownego rozumienia symbolicznego
języka Biblii, najwyraźniej przyjmuje interpretację podobną do tej, którą od
dawna propagują inne grupy religijne, między innymi Świadkowie Jehowy.
Odrzucają oni naukę o wiecznym potępieniu i nieśmiertelności duszy, a dla
uzasadnienia własnych poglądów posługują się własnym przekładem Biblii. Jest to
jednak temat na osobne rozważanie.
Najważniejsze jest coś innego. Pan Jezus, mówiąc o ogromnej
miłości Ojca do zgubionych grzeszników, nie pozostawił człowieka bez nadziei.
Wskazał na ratunek, który Bóg przygotował w krzyżu. Powiedział: „A jak
Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak musi być wywyższony Syn Człowieczy” (Jn
3,14).
Bezpośrednio po tych słowach znajdujemy jedno z najbardziej
znanych zdań całej Biblii: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego
jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot
wieczny” (Jn 3,16). To właśnie tutaj widzimy pełnię Bożej miłości.
Bóg nie lekceważy grzechu ani nie udaje, że jego konsekwencje nie istnieją. Z
miłości daje jednak człowiekowi ratunek.
Powagę tej sprawy podkreśla sam Jezus: „Kto wierzy w
niego, nie będzie sądzony; kto zaś nie wierzy, już jest osądzony, dlatego że
nie uwierzył w imię jednorodzonego Syna Bożego” (Jn 3,18).
Ewangelia nie jest więc jedynie informacją o tym, że Bóg
jest miłością. Jest przede wszystkim dobrą nowiną o tym, że Bóg z miłości
przygotował dla człowieka drogę ratunku. Krzyż Chrystusa pokazuje zarówno ogrom
Bożej miłości, jak i powagę grzechu. Nie możemy głosić jednego, pomijając
drugie.
Wybór dotyczący tego, gdzie spędzimy wieczność, nie jest
sprawą obojętną. Każdy człowiek musi odpowiedzieć na Bożą ofertę zbawienia. Bóg
daje nam ratunek w Jezusie Chrystusie, ale nie odbiera nam odpowiedzialności za
decyzję wiary lub jej odrzucenie.
Wybór, gdzie spędzimy wieczność, należy do nas.

Pozwolę sobie na mały komentarz.
ReplyDeletePastor pisze:
Jeśli rzeczy ostateczne w Biblii zostały opisane językiem symbolicznym, to ta sama zasada odnosi się również do śmierci i zmartwychwstania Chrystusa.
Niekoniecznie, bo śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa nie dokonały się w czasie jakiego dotyczą rzeczy ostateczne. To raczej wydarzenia historyczne, a te tzw. rzeczy ostateczne to wciąż sprawa przyszłości! Zatem takie porównanie, jakie Pastor czyni, jest niestosowne...
Dalej czytamy:
Biblia wyraża się jasno i jednoznacznie, że ludzie są przeznaczeni do życia wiecznego. Wszyscy powstaną z prochu ziemi, „jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie” (Dan. 12:2).
Nic w wyżej zacytowanym wersecie nie wskazuje na to, że wszyscy ludzie będą żyć wiecznie. "Hańba i wieczne potępienie" nie równa się wiecznemu życiu bo to życie obejmie zbawionych, a nie potępionych!
I słusznie Pastor dalej cytuje Pawła:
Paweł pisał do wierzących, aby wiedzieli, że „gdy się objawi Pan Jezus z nieba ze zwiastunami mocy swojej, w ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od oblicza Pana i od mocy chwały jego” (2 Tes. 1:7-9).
Apostoł pisze o karze dla niewierzących- to zatracenie wieczne (inne przekłady mają: zagłada, zguba)... Czy gdy ktoś dozna zatracenia, zagłady, zguby to jednak nadal żyje, istnieje, funkcjonuje?!?
Dalej Pastor cytuje Obj 20:10,15 ale za symboliką tego opisu przemawia np. mowa o zwierzęciu... Przecież nie chodzi o jakieś zwierzę dosłowne, prawda?, więc wskazana jest ostrożność w dosłownym przyjmowaniu każdego zdania (Apokalipsa to szczególna Księga o specyficznym języku).
Następnie jest to: „Nie dziwcie się temu, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą ci, co dobrze czynili, by powstać do życia; a inni, którzy źle czynili, by powstać na sąd” (Jan 5:28,29).
Ale tu jest mowa o sądzie i nie trzeba zaraz widzieć tu wieczności w niekończących się mękach...
Co do podanego zaraz potem Mat 25:46 to zachęcam do analizy tej strony: kliknij , gdzie jest wykazane, że tam chodzi o karę wieczną (nie o kaźń) - a "wieczna kara" to może być kara wieczna w skutkach, a nie wieczna w czasie trwania! (o wiecznym piórze nikt nie powie, że jest wieczne w sensie niezniszczalności; a "sąd wieczny" z Hebr 6:2 nie trwa chyba bez końca, prawda?... Tak i wieczna kara nie musi równać się karze bez końca!)
Uwaga ogólna: Tylko o Bogu Biblia mówi, że jest On nieśmiertelny, że ma nieśmiertelność (np.1 Tym 6:16), nigdzie nie czytamy o nieśmiertelnych ludziach (nieśmiertelnych ze swej natury; jesteśmy ukazywani raczej jako śmiertelnicy!). Bóg ma nieśmiertelność i da ją zbawionym - to jest pewne!
Jednak z nauki o wiecznych mękach piekielnych wynika, że Bóg nieśmiertelność da też potępionym - i to już nie jest pewne bo Biblia wieści potępionym zagładę, zatracenie, zgubę...
Pozdrawiam i będzie mi miło przeczytać odpowiedź...
This comment has been removed by the author.
DeleteWitam! Jak najbardziej zgadzam się z Panem Zbigniewem w kwestii poruszanej w powyższym wpisie. Jest to po prostu dla mnie pogląd spójny. Wieczność zrównuje wszystkich w karze, a wierzę, że cierpienia w jeziorze ognia będą inne dla różnych grzeszników i jeden zostanie unicestwiony jak słomka, inny jak kłoda dębu... Skąd pomysł, że kara wieczna "tylko" w skutkach, a nie "w trwaniu" czyni Boga w jakiś sposób mniej potężnym?... Takie mam odczucie w odniesieniu do pewnego rodzaju ubolewania autora wpisu powyżej...
DeletePisząc o rzeczach wiecznych, najlepiej byłoby posługiwać się wiecznym piórem, a to jest niemożliwe przy używaniu klawiatury.
ReplyDeleteMój blog nie jest forum dyskusyjnym. Ja jedynie obserwuje zdarzenia i o nich piszę, prezentując moje osobiste stanowisko w świetle Biblii.
Nie podejmuję dyskusji, ponieważ mam szacunek do Słowa Bożego i przyjmuje je tak, jak jest napisane, gdyżjest Prawdą. Pisałem o tym w rozważaniu "Rozbiór Słowa" - http://hukisz.blogspot.com/2013/06/rozbior-sowa.html
Pastor pisze:
ReplyDeleteNie podejmuję dyskusji, ponieważ mam szacunek do Słowa Bożego i przyjmuje je tak, jak jest napisane, gdyż jest Prawdą.
Ja też uważam, że Słowo Boże jest prawdą!
Czy postawa szacunku do Słowa Bożego wyklucza wszelką dyskusję?... Nie myślę w ten sposób bo jesteśmy wezwani do badanie Pisma Świętego:
Iz 34:16 bw "Badajcie Pismo Pana i czytajcie: Żadnej z tych rzeczy nie brak, żadna z nich nie pozostaje bez drugiej, gdyż usta Pana to nakazały i jego Duch je zgromadził."
Dz 17:11 bw "którzy byli szlachetniejszego usposobienia niż owi w Tesalonice; przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają."
a skoro tak, to pojawią się różnice w jego zrozumieniu (choćby sprawa proroctw; ileż tu jest różnorodnych interpretacji, prawda?) - i czy nie można o tych różnicach porozmawiać?!?
Przyjmować Słowo Boże tak jak jest napisane można, ale trzeba pod uwagę wziąć gatunek literacki (fakt historyczny czy przypowieść) i jeszcze inne elementy i okoliczności (kto, kiedy i do kogo pisał czy mówił), aby z tej dosłowności nie wyszło coś dziwnego, że np. każdy teraz powinien sprzedać wszystko co ma i rozdać ubogim - bo tak przecież powiedział Chrystus...
Może jednak odpisze Pastor na mój pierwszy komentarz? Zapraszam (blog na tym nie ucierpi; przy okazji zastanawia mnie prawie zerowa ilość komentarzy pod każdym blogowym tekście...)
Apostoł Paweł radzi: "A głupich rozpraw i rodowodów, i sporów, i kłótni o zakon unikaj; są bowiem nieużyteczne i próżne" (Tyt. 3:9).
ReplyDeleteOdnośnie badań Pism, najlepsza opinię wypowiedział Pan Jezus - "Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot" (Jan 5:39,40).
Brak komentarzy jest świadectwem, że większość moich czytelników zgadza się z tą formą prezentowania rozważań na tematy, które poruszam.
Dziękuję za zaproszenie, lecz go nie przyjmuję.
Szkoda.
ReplyDeleteMoże ktoś inny zechce skomentować bądź Pastora wpis bądź mój komentarz...
A tak przy okazji, to zapraszam do dźwiękowego "wydania" tego blogu, który naprawdę mi się podoba (z wyjątkiem tematów o piekle) KLIKNIJ
Pozdrawiam
Pastor napisał:
ReplyDeleteApostoł Paweł radzi: "A głupich rozpraw i rodowodów, i sporów, i kłótni o zakon unikaj; są bowiem nieużyteczne i próżne" (Tyt. 3:9).
Nie przypuszczam, aby rozważanie tematu wieczności było głupią rozprawą... czymś nieużytecznym i próżnym.
Poza tym, nie wiedziemy przecież i nie mamy zamiaru wieść, sporów i kłótni... Zatem powyższy cytat nie jest na temat (czasem lepiej czegoś nie zacytować z Biblii, niż cytując naciągać treść cytatu do własnych przekonań - których dany werset nie zawiera...).
Odnośnie "rozprawiania", to są pozytywne tego przykłady:
Dz 17:2 bw "Paweł zaś, według zwyczaju swego, poszedł do nich i przez trzy sabaty rozprawiał z nimi na podstawie Pism,"
Dz 17:17 bw "Rozprawiał więc w synagodze z Żydami i z pobożnymi, a na rynku każdego dnia z tymi, którzy się tam przypadkiem znaleźli."
Dz 18:4 bw "A w każdy sabat rozprawiał w synagodze i starał się przekonać zarówno Żydów, jak i Greków."
Dz 18:19 bw "I przybyli do Efezu; tu pozostawił ich, sam zaś udał się do synagogi i rozprawiał z Żydami."
Gdyby nie te "rozprawy" to wiele nawróceń by nie było bo dzięki nim Paweł, w oparciu o Pisma, głosił prawdę ewangelii.
Następnie Pastor napisał:
Odnośnie badań Pism, najlepsza opinię wypowiedział Pan Jezus - "Badacie Pisma, bo sądzicie, że macie w nich żywot wieczny; a one składają świadectwo o mnie; ale mimo to do mnie przyjść nie chcecie, aby mieć żywot" (Jan 5:39,40).
No przepraszam uprzejmie, ale ja nie badam Pism po to, aby w nich - poza Jezusem - szukać żywota wiecznego! Znowu cytat nie na temat...
Pan nasz nie powiedział, aby w ogóle Pism nie badać, ale aby nie robic tego ze złym nastawieniem. Jeśli zatem mamy obaj właściwe podejście do Słowa Bożego (rozumiemy, że ono samo w sobie zbawienia nie daje - o tym Chrystus do faryzeuszy mówił), to jak najbardziej możemy, a nawet powinniśmy je badać!
Zapraszam do tego...
Na koniec Pastor pisze:
Brak komentarzy jest świadectwem, że większość moich czytelników zgadza się z tą formą prezentowania rozważań na tematy, które poruszam.
Możliwe, że tak jest (sam nie mam większych zastrzeżeń), ale niech to nie rodzi w Pastorze przekonania, że cokolwiek na blogu napisze, to jest to prawda 100%-towa i nikt nie ma prawa do czegoś się przyczepić (odnośnie tematu piekła "czepiam się" i podaję jasne ku temu powody - może Pastor je obalić...)
Pozdrawiam serdecznie :-)
Ponieważ na temat piekła napisano już tak dużo, nie ma sensu się powtarzać i powielać zaprzeczeń poglądów podważających istnienie piekła, które zostały już napisane. Dlatego niech pan Zbigniew Gieroń się nie dziwi, że nikt mu nie odpowiada, bo te wszystkie wątpliwości były już dziesiątki razy wyjaśniane przez wielu teologów. Na pewnym forum chrześcijańskim na stronie ulicaprosta.pl od 8 lat toczy się dyskusja na ten temat. Do tej pory jest już ponad 600 postów i jeszcze nikt nie udowodnił, że piekła nie ma... ;) Może pan tam spokojnie znaleźć odpowiedzi na wszystkie pana pytania: http://ulicaprosta.lap.pl/forum/viewtopic.php?f=2&t=15&sid=6a19645e7fff607e8d9c5ceac4ce5d37
ReplyDeleteSzanowny Pastorze,
ReplyDeleteNajsampierw chciałbym grzecznie zauważyć, że Kościół (ciekawe, o którym Pastor pisze?) nie ogłosił dogmatu o piekle. KZ w ogóle nie wypowiada się dogmatycznie, nie wiem skąd u Pastora taki pomysł? Co innego doktryny, ale tutaj chyba Pastor nie każe mi uznawać jednej doktryny za bardziej prawdziwą od drugiej, bo doktryny zostały sformułowane przez ludzi (i mogą być omylne). Zgadzam się, by kazano mi wierzyć w dogmaty - je sformułował Bóg. To tyle w kwestii mojej ortodoksji.
A dalej chciałbym wyrazić żal i rozczarowanie, że Pastor z takim wkładem w poszerzanie Królestwa Bożego, na pewno z wielką mądrością wypływającą ze studiowania Słowa i własnego doświadczenia, nie znając mnie, oczernia mnie nazywając fałszywym nauczycielem, zestawiając moją osobę niemal z wysłannikami szatana i porównując ze Świadkami Jehowy (choć tu nie wiem, czy to na pewno było oszczerstwo:)
Pastorze, ja nigdzie (i nigdy) nie powiedziałem, że piekła nie ma. Skąd taki pomysł? Jeśli już nazywać po imieniu, to jestem zwolennikiem anihilacji dusz bezbożnych. Po drugie, w Piśmie, i to Pastor jako długoletni jego student Biblii wie, nie ma słowa "piekło", jest słowo "kara", a to różnica.
Po trzecie w końcu, jestem teologiem. Teolog nie mówi doktryn. Doktryny głoszą Kościoły. Na mojej uczelni akurat pogląd o wiecznych mękach w piekle nie trzyma się dobrze, bo brak mu podstaw biblijnych i logicznych, co nie znaczy, że potępiamy, ludzi, którzy taki pogląd utrzymują. O to samo chciałbym prosić w stosunku do mojej osoby.
Z Bożym pozdrowieniem,
Daniel Kalinowski.
ps. pozdrawiam Zbigniewa Gieronia (kimkolwiek jest)
ps. pozdrawiam Zbigniewa Gieronia (kimkolwiek jest)
ReplyDeleteRównież pozdrawiam :-) Jestem zwykłym chrześcijaninem z nurtu protestanckiego.
Panie Danielu, chcę jeszcze rozwinąć kwestię braku w Biblii słowa "piekło", o czym Pan wspomniał wyżej...
Szkoda, że mało kto o tym wie, ale w przekładach biblijnych pojawia się słowo "piekło" tam, gdzie w biblijnych tekstach hebrajskich i greckich występują słowa: "szeol", "hades", "gehenna" i "tartar".
W/w słowa mają swe konkretne znaczenia i błędem jest tłumaczyć je jednym słowem "piekło" z sensem niekończących się męczarni istot potępionych.
Cenne są próby takiego przekładania tekstu Pisma Świętego, w którym są zachowane oryginalne słowa bez ich sztucznego zastępowania słowem "piekło" (oczywiście warto wtedy wyjaśnić sens tych obcojęzycznych słów).
Z życzeniami Bożego pokoju,
Z.G.
Obawiam się, że dla wielu ta dyskusja zakończy się w momencie, gdy znajdą się nad brzegiem jeziora ognistego ("I jeżeli ktoś nie był zapisany w księdze żywota, został wrzucony do jeziora ognistego." 0bj. 20:15), gdyż dopiero wówczas zrozumieją, że tak jest napisane.
ReplyDeleteTen, który zna to co jest zakryte dla nas, powiedział, nie w przypowieści, lecz otwarcie o tych, którzy zostaną odrzuceni - "odejdą ci na kaźń wieczną" (Mat. 25:46).
Czy to jest ważne, jak będzie się nazywać wieczne potępienie, piekło, czy może jeszcze inaczej, dla tych, którzy tam się znajdą,nie będzie miało to już żadnego znaczenia.
Na tym kończę ten piekielny temat, a chętnych do dyskusji odsyłam, za dobrą rada :Mate Uszka, pod wskazany przez niego adres - na forum na ulicy Prostej.
Na tym kończę ten piekielny temat
Delete...i mam nadzieję, że więcej tego tematu Pastor nie podejmie bo słabo Pastorowi wychodzi jego prezentacja (wykazałem to we wcześniejszych komentarzach więc powtarzać się nie będę).
Pozdrawiam :-)
Pastor HH prezentował to, co jest spisane w Biblii, ale jak dla kogoś to co uczniowie Jezusa uznali za wystarczające do uwierzenia, to jest za "słabo" no to już jego problem. Mam jeszcze takie jedno pytanie do Zbigniewa Gieronia lub Daniela Kalinowskiego: Jeśli "kaźń wieczna" nie oznacza kary trwającej wieczność, to skąd wiesz, co Jezus miał na myśli, kiedy obiecywał wierzącym "życie wieczne"? Być może (idąc za waszą interpretacją) także wierzący po otrzymaniu "wiecznej" nagrody zostaną anihilowani?
DeleteBiblia jasno świadczy, że tylko Bóg jest nieśmiertelny (sam z Siebie)! Np. 1 Tym. 6,16.
DeleteŻeby potępieni mogli być poddani karze trwającej wieczność, to musieli by zostać obdarzeni przez Boga darem nieśmiertelności...
Na pewno taki dar będzie udziałem zbawionych bo oni mają ŻYCIE wieczne, a czy niezbawieni też je mają, aby w stanie nieśmiertelności trwać w wiecznym karaniu stanie? Oto jest pytanie!...
I z nim Cię zostawiam (ewentualnie odpowiedzi wyczekując)...
:-)
Mate Uszek napisał: Być może (idąc za waszą interpretacją) także wierzący po otrzymaniu "wiecznej" nagrody zostaną anihilowani?
ReplyDeletePrzepraszam, ale to nie jest nasza interpretacja, a jedynie Twoje karykaturalne odczytanie tego o czym pisaliśmy...
Dodam jeszcze do tego, co wczoraj napisałem, że nie myl losu i stanu zbawionych z losem i stanem potępionych bo o jednych czytamy w Biblii, że mają ŻYCIE i oczekuje ich wieczność z Bogiem... A tymczesem o potępionych czytamy, że nie mają ŻYCIA i oczekuje ich zatracenie, zagłada w oddaleniu od Boga, co Apokalipsa określa mianem drugiej ŚMIERCI w jeziorze ognistym...
Nie myl zatem ŻYCIA ze ŚMIERCIĄ i nie przypisuj komuś czegoś o czym nawet nie pomyślał (anihilacja po otrzymaniu wiecznej nagrody).
Pozdrawiam :-)
Trochę się nie zrozumieliśmy. ;) Pytałem o to skąd wiesz, że "ζωὴν αἰώνιον", to jest życie trwające wieczność, a "κόλασιν αἰώνιον", to tylko kara o wiecznych konsekwencjach, ale nie trwająca wiecznie. Przecież to ten sam przymiotnik. A może powinno się tłumaczyć odwrotnie? Skąd wiesz, że nie powinno się tłumaczyć "życie o wiecznych konsekwencjach" i "wieczna kara"? Jak widzisz, wiele zależy tu od interpretacji i chciałem tylko pokazać, że takie spory o słowa do niczego nie prowadzą. Piszesz, że ci co idą na zatracenie, nie mają życia... to bardzo ciekawe, bo ja czytam o tym, że mają zmartwychwstać na sąd (Objawienie 20:5), który jest opisany dalej (20:11-15). Paweł pisze, że ci co zmartwychwstają, przyoblekają się w nieśmiertelność, bez konkretnego wyróżniania jakiejś grupy umarłych (1.Kor.15:52-53). Wyróżnieni są tylko wierzący, którzy będą przemienieni.
DeleteTymczasem np. Izajasza 26:14 mówiący o braku zmartwychwstania można odnieść do pierwszego zmartwychwstania, na początku 1000 królestwa. Tak samo jak zniszczenie w ogniu (Mal. 3:19), które ma nastąpić na końcu tej Ziemi, po 1000 królestwie (np. 2.Piotra 3:1-13 i Obj.20:9). I tak można się spierać w nieskończoność... ;)
Najprościej będzie jak każdy z uczestników dyskusji zwróci się do proroków w swoim kościele i poprosi, żeby się modlili o dokładniejsze wyjaśnienie tego problemu. Jeśli ktoś otrzyma słowo od Boga, to byłoby miło, gdyby się nim tutaj podzielił.
Pozdrawiam
Mateuszek
Pisząc, że potępieni nie mają życia, miałem na myśli brak życia wiecznego u nich, a że oni zmartwychwstaną na sąd, to rzecz oczywista... (to piszę celem doprecyzowania wypowiedzi).
DeleteFaktycznie, dyskusja może nie mieć końca i wobec tego od nas zależy czy chcemy się tym zajmować...
Pozdrawiam
Zbyszek G.
I tak chyba będzie najlepiej. Jak już kiedyś, w wieczności, gdy to wszystko zobaczymy na własne oczy i przypomnimy sobie nasze spory, to pewnie będziemy się wstydzić, albo śmiać z siebie... ;)
DeleteBędę się modlić, żeby Bóg już teraz dał nam wszystkim właściwe zrozumienie, abyśmy mogli jeszcze gorliwiej chwalić go za jego doskonałe plany.
Pozdrawiam
Mateuszek
Amen!
Delete"Pytałem o to skąd wiesz, że "ζωὴν αἰώνιον", to jest życie trwające wieczność, a "κόλασιν αἰώνιον", to tylko kara o wiecznych konsekwencjach, ale nie trwająca wiecznie."
DeleteNie przymiotniki są tu najmocniejsze, ale rzeczowniki, które są nimi określane. Mieć życie i mieć (wymierzoną) karę... To jest właśnie różnica między niebem, a piekłem...