Saturday, January 26, 2019

Światłość w ciemności

Obudziłem się dziś dość wcześnie. Za oknem powoli zaczęło świtać, a pokój wypełniał się jasnością. Leżąc tak, już całkowicie rozbudzony, zacząłem rozmyślać o naturze światła. Przypomniałem sobie pierwsze wersety Biblii: „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię” (1 Moj. 1:1). Nie wiemy, jakie dokładnie było wtedy niebo, ale o ziemi czytamy, że „była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad otchłanią” (w. 2).

Pierwsze słowa, jakie wypowiedział Stwórca, brzmiały: „Niech stanie się światłość” (w. 3). To właśnie jej brakowało na samym początku, aby mogła nastąpić zmiana i zaczęło się porządkowanie pierwotnego chaosu – tohu wawohu. Moc Bożego Słowa sprawiła, że „stała się światłość”.

Dzięki niej świat zaczął przybierać kształt zgodny z Bożym planem. Co ciekawe, nie była to ta sama światłość, którą podziwiałem dzisiejszego poranka. To nie to światło, które wyznacza nam rytm dnia i nocy, tygodni czy lat. Słońce i księżyc Bóg stworzył dopiero po upływie trzeciego dnia. Wtedy rzekł: „Niech powstaną światła na sklepieniu niebios, aby oddzielały dzień od nocy i były znakami dla oznaczania pór, dni i lat” (1 Moj. 1:14).

Prawdziwa Światłość przychodzi na świat

Minęło około czterech tysięcy lat, gdy wydarzyło się coś tak przełomowego, że ludzkość postanowiła od nowa liczyć czas. Natchniony ewangelista zapisał: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo” (Jan 1:1). Dalej czytamy, że „prawdziwa światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat” (w. 9). Ponownie – nie chodziło o fizyczne światło oddzielające dzień od nocy. To była Światłość Prawdziwa, która tkwiła w Nim samym, gdyż „w Nim było życie, a życie było światłością ludzi” (w. 4).

Gdy nadszedł odpowiedni czas, Jezus zaczął ogłaszać nadejście Królestwa Bożego – królestwa światłości. On sam był Królem i Światłością, która objawiała się w szczególny sposób. Kiedy przyprowadzono do Niego kobietę przyłapaną na grzechu, oskarżyciele powoływali się na Prawo: „kazał nam takie kamienować” (Jan 8:5). Jednak Jezus, będąc Prawdziwą Światłością, odpowiedział: „Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz” (w. 11). Zaskoczonym świadkom tego wydarzenia wyjaśnił: „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (w. 12).

Zadanie dla uczniów

Później do Jerozolimy przybyli Grecy. Musieli być ludźmi wierzącymi, skoro podjęli tak daleką podróż w celach religijnych. Prawdopodobnie na miejscu dowiedzieli się o Chrystusie, bo poprosili uczniów: „chcemy Jezusa widzieć” (Jan 12:21). Jezus, wiedząc, że „nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy” (w. 23), powiedział m.in.: „Jeszcze na małą chwilę światłość jest wśród was. Chodźcie, póki światłość macie, aby was ciemność nie ogarnęła; bo kto w ciemności chodzi, nie wie, dokąd idzie” (w. 35). Kolejne Jego słowa są zaskakujące – to konkretne polecenie i zadanie dla uczniów na przyszłość: „Wierzcie w światłość, póki światłość macie, abyście się stali synami światła” (w. 36).

Ci, którzy decydują się naśladować Chrystusa, stają się „synami światłości”. To bezpośrednie nawiązanie do słynnych słów Jezusa z początku Jego działalności. Choć nie wiemy dokładnie, kiedy wygłosił to orędzie, słowa te pozostają dla nas wiążące: „Wy jesteście światłością świata; nie może się ukryć miasto położone na górze” (Mat. 5:14).

Życie, które świeci

Naturą światła jest to, że nie da się go ukryć. Jest widoczne jak miasto na szczycie góry. Nawet najmniejsze światło – jak płomień świecy – gdy już zapłonie, „nie stawiają jej pod korcem, lecz na świeczniku, i świeci wszystkim, którzy są w domu” (w. 15). Dlatego Jezus jasno określił, na czym ma polegać codzienność Jego naśladowców: „Tak niechaj świeci wasza światłość przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (w. 16).

Po zmartwychwstaniu Chrystusa uczniowie ruszyli w świat, by rozpraszać mrok grzechu. Wypełniali tym samym starodawne proroctwo: „lud, pogrążony w mroku, ujrzał światłość wielką, i tym, którzy siedzieli w krainie i cieniu śmierci, rozbłysła jasność” (Mat. 4:16). Później dołączył do nich apostoł Paweł, któremu Pan nakazał iść do pogan, aby „otworzyć ich oczy, odwrócić od ciemności do światłości i od władzy szatana do Boga, aby dostąpili odpuszczenia grzechów i przez wiarę we mnie współudziału z uświęconymi” (Dz.Ap. 26:18).

Nasza tożsamość

Światłość ma to do siebie, że po prostu ją widać. Nie trzeba o niej dużo mówić – wystarczy ją w sobie mieć. Pamiętajmy o słowach Jezusa: „Wy jesteście światłością świata”. To On uczynił nas światłem, dając nam nowe życie. Ta światłość staje się widoczna wtedy, gdy żyjemy w nowy, przemieniony sposób pośród ludzi pogrążonych w ciemności.

Apostoł Paweł wyjaśnia to prostymi słowami:

„Byliście bowiem niegdyś ciemnością, a teraz jesteście światłością w Panu. Postępujcie jako dzieci światłości, bo owocem światłości jest wszelka dobroć i sprawiedliwość, i prawda. Dochodźcie tego, co jest miłe Panu i nie miejcie nic wspólnego z bezowocnymi uczynkami ciemności, ale je raczej karćcie, bo to nawet wstyd mówić, co się potajemnie wśród nich dzieje. Wszystko to zaś dzięki światłu wychodzi na jaw jako potępienia godne; wszystko bowiem, co się ujawnia, jest światłem. Dlatego powiedziano: Obudź się, który śpisz, I powstań z martwych, A zajaśnieje ci Chrystus” (Efez. 5:8-14).

Te słowa nie wymagają dodatkowego komentarza. Ich najlepszą interpretacją powinno być nasze codzienne, praktyczne życie. Paweł dodaje jeszcze, patrząc w przyszłość: „Wy zaś, bracia, nie jesteście w ciemności, aby was dzień ten jak złodziej zaskoczył. Wy wszyscy bowiem synami światłości jesteście i synami dnia. Nie należymy do nocy ani do ciemności” (1 Tes. 5:4,5).

Zachowajmy więc naszą tożsamość w Chrystusie, w Prawdziwej Światłości. Świećmy w tym świecie, bo to jest nasze miejsce i zadanie. To jedyna światłość, jakiej potrzebuje ten świat – ta, która ludziom zagubionym w grzechu potrafi wskazać drogę do zbawienia.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.