Wednesday, December 26, 2012

Współczesny św. Szczepan

Zgodnie z tradycją chrześcijańską, 26 grudnia oddaje się hołd męczennikom wiary, wspominając śmierć Szczepana, jednego z pierwszych mężów wiary w Kościele. Ewangelista Łukasz, opisując pierwsze lata chrześcijaństwa, poświęca dość dużo miejsca wydarzeniu, które z ludzkiej perspektywy raczej nie stanowiło zachęty dla innych, aby pójść za Chrystusem.

Pan Jezus podczas swojej ziemskiej wędrówki otwarcie mówił uczniom, że idąc za Nim, muszą spodziewać się odrzucenia, a nawet śmierci. Gdy wysyłał ich z Dobrą Nowiną do ludzi, zapowiedział: „Oto Ja posyłam was jak owce między wilki. Bądźcie więc czujni jak węże i łagodni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was bowiem wydawać sądom i biczować w swoich synagogach. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z Mojego powodu, abyście mogli złożyć świadectwo wobec nich i obcych narodów” (Mt 10:16-18). Przyznajmy, że ostrzeżenie „miejcie się na baczności przed ludźmi” brzmiało dość osobliwie, skoro Jezus wysyłał ich właśnie do ludzi. On sam przyszedł do swoich, lecz – jak zapisał ewangelista Jan – „swoi Go nie przyjęli” (Jn 1:11). Dlatego Jego uczniowie powinni byli spodziewać się podobnego przyjęcia, o czym Jezus wyraźnie mówił: „Sługa nie jest większy od swego pana. Jeśli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeśli Moje słowo zachowali, to i wasze zachowają” (Jn 15:20).

Księga Dziejów Apostolskich to z jednej strony zapis misyjnych sukcesów pierwszego Kościoła, z drugiej zaś – kronika prześladowań na skalę rzadko spotykaną w późniejszych czasach. Reakcja świata na poselstwo Kościoła jest naturalnym odruchem nienawiści wobec miłości, która stanowi fundament i siłę wiążącą społeczność naśladowców Chrystusa. Jezus nakazał swoim uczniom, aby szczególnie pielęgnowali tę relację między sobą: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. Jeśli świat was nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wcześniej znienawidził” (Jn 15:17-18).

Pierwsi chrześcijanie doświadczyli takiego samego przyjęcia ze strony świata, jakie spotkało Chrystusa. Co znaczące, spotkało ich to szczególnie od przywódców religijnych – bądź ze strony ludzi wyznających tego samego Boga. Łatwiej byłoby zrozumieć wrogie nastawienie pogan; dlatego nienawiść ortodoksyjnych Żydów do naśladowców Mesjasza była o wiele bardziej bolesna.

Szczepan, jeden z pierwszych diakonów, działając w posłuszeństwie Duchowi Świętemu, „czynił cuda i wielkie znaki” (Dz 6:8). Wówczas przywódcy kilku synagog przystąpili do ataku, oskarżając go za pomocą podstawionych, fałszywych świadków. Później do akcji włączył się tłum, który podburzony przez swoich religijnych liderów, dokończył dzieła nienawiści. Cała sprawa odbyła się w majestacie prawa, przed Radą Najwyższą, która miała władzę skazywania na śmierć. Jeden z najbardziej gorliwych faryzeuszy, Szaweł (Saul), czuwał nad poprawnością procesu przeciwko Szczepanowi aż do momentu, gdy pod lawiną spadających kamieni ciało skazańca przestało drgać.

Później nadszedł czas prześladowań za panowania szalonego Nerona czy krwiożerczego Domicjana. Historia Kościoła, będącego prawdziwym Ciałem Jezusa Chrystusa, to jedno niekończące się pasmo udręk tych, którzy postanowili wyznawać Chrystusa jako swojego jedynego Pana. Dla nich Boża prawda była ważniejsza niż ogólnie przyjęte dogmaty, dające przywódcom pełną kontrolę nad wiernymi.

Wystarczy wspomnieć czasy reformacji, gdy Marcin Luter, pokorny mnich augustiański, przybił na drzwiach kościoła w Wittenberdze 95 tez wyrażających sprzeciw wobec powszechnej praktyce kupowania zbawienia za odpusty. Uruchomiona wówczas machina niszczenia obrońcy prawd biblijnych działała dokładnie tak samo, jak w przypadku Szczepana. Ponownie liderzy religijni, wyznający tego samego Boga, posłużyli się szeregiem oszczerstw – rozpowszechniano na przykład kłamstwa, że „matka Lutra była służącą w łaźni, a Marcin był owocem jej związku z diabłem”. Później przyszły rozprawy, sądy, ekskomunika w 1521 roku i zamachy na życie reformatora, lecz Bóg miał wobec niego inny plan. W wyniku działalności Marcina Lutra znów zaczęto zwiastować Ewangelię łaski, dzięki czemu ludzie przyjmowali zbawienie przez wiarę w Chrystusa, który umarł za ich grzechy na krzyżu. Jednym z najwspanialszych owoców reformacji Lutra stała się powszechna dostępność tekstu biblijnego dla każdego, kto pragnie czytać Słowo Boże.

Przywódcy Kościoła katolickiego przystąpili do zwalczania reformacji na wzór pierwszych prześladowców Kościoła Chrystusowego. Powstała wówczas jedna z najbardziej rygorystycznych organizacji religijnych – Towarzystwo Jezusowe, znane powszechnie jako zakon jezuitów. Oficjalny powód powołania tej organizacji brzmi na pozór pozytywnie: „jezuici – męski papieski zakon apostolski Kościoła katolickiego zatwierdzony przez papieża Pawła III 27 września 1540 r. Towarzystwo Jezusowe zostało założone w głównej mierze do walki z reformacją, by bronić i rozszerzać wiarę oraz naukę Kościoła katolickiego, przede wszystkim przez publiczne nauczanie, ćwiczenia duchowe, edukację i udzielanie sakramentów” (Wikipedia). W rzeczywistości do obrony katolickich dogmatów zaprzęgnięto tzw. Świętą Inkwizycję, czyli system śledczo-sądowniczy Kościoła, działający „w celu wyszukiwania, nawracania i karania heretyków w oparciu o postanowienia ujęte w dokumentach soborowych, synodalnych oraz w bullach papieskich” (tamże). Wielu historyków chrześcijaństwa uważa, że w wyniku działań Świętej Inkwizycji zginęło więcej niewinnych ludzi niż z rąk XX-wiecznych reżimów totalitarnych.

Jednym z działaczy jezuickich w XX wieku był Alberto Rivera (widoczny na załączonym rysunku), który przeżył szczere nawrócenie do Boga i zaczął publicznie ujawniać rzeczywiste cele oraz metody działania tego zakonu. Z tego powodu sam stał się celem licznych ataków i oszczerstw, a według niektórych źródeł zginął w tajemniczych okolicznościach w 1997 roku. Jest to więc historia jak najbardziej nam współczesna.

Piszę o tym, aby dać świadectwo, że walka z Bożą prawdą wcale nie skończyła się wraz z powstaniem Światowej Rady Kościołów ani nawet z papieskimi zapowiedziami zniesienia ekskomuniki Lutra w 2017 roku, co zresztą ostatecznie nie nastąpiło. Jezuici nadal działają – często już nie pod oficjalnym szyldem Towarzystwa Jezusowego, lecz poprzez wielu zaciętych, pełnych niechęci działaczy. Niektórym z nich udało się przeniknąć do kręgów ewangelikalnych poprzez symulowanie nawrócenia, w co uwierzyło wielu liderów zborowych. A taki właśnie był ich cel: aby później wewnątrz wspólnot ewangelicznych oskarżać innych, siać podziały i wlec po sądach tych, którzy bezkompromisowo postanowili trzymać się biblijnych prawd.

Zadaniem prawdziwego Kościoła jest stać na straży Bożych prawd i głosić Ewangelię łaski, aby ludzie mogli przyjmować zbawienie na drodze upamiętania i przebaczenia. Nadal aktualne pozostają słowa Jezusa Chrystusa, Głowy Kościoła, w których tak wyraźnie określił On, co czeka osoby bez lęku opowiadające się po Jego stronie: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10:28).

Nie musimy wcale odwoływać się do drastycznych prześladowań chrześcijan w krajach muzułmańskich, aby uświadomić sobie, że i dzisiaj musimy być gotowi oddać życie dla Chrystusa. Może w naszym przypadku nie zawsze grozi nam śmierć fizyczna, lecz wystarczy, że współcześni wykonawcy tej destrukcyjnej myśli, szerząc ordynarne oszczerstwa, będą próbowali niszczyć nas moralnie lub społecznie – i to niejednokrotnie wewnątrz naszych własnych wspólnot.

Podobnie jak w czasach Mojżesza, Szczepana, Lutra, Husa i wielu innych obrońców wiary, również w naszych czasach będą pojawiać się ludzie, którzy „przeciwstawiają się prawdzie, ludzie o wypaczonych umysłach, nie wypróbowani co do wiary” (2 Tm 3:8). Apostoł Paweł radził Tymoteuszowi, młodemu adeptowi sztuki zwiastowania Ewangelii Chrystusowej: „głoś Słowo, nalegaj w porę i nie w porę, upominaj, pouczaj, zachęcaj, z całą cierpliwością, ile razy nauczasz” (2 Tm 4:2). I choć Paweł, apostoł wszech czasów, doświadczył bolesnego osamotnienia, pisząc: „podczas mojej pierwszej obrony nikt nie stanął po mojej stronie, ale wszyscy mnie opuścili”, to jednak zostawił świadectwo: „Pan jednak stanął przy mnie i dodał mi sił, aby przeze mnie dopełniło się głoszenie Ewangelii i wszystkie narody ją usłyszały. Zostałem też wyrwany z paszczy lwa” (2 Tm 4:16-17).

W przyszłości, gdy staniemy już przed obliczem naszego Ojca, będziemy razem z aniołami wyznawać: „Amen. Błogosławieństwo i chwała, i mądrość, i dziękczynienie, i cześć, i moc, i potęga naszemu Bogu na wieki wieków. Amen” (Ap 7:12). Wówczas objawi się ogromna rzesza tych, o których sam Bóg powie: „To są ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku i opłukali swoje szaty, i wybielili je we krwi Baranka” (w. 14).

Pamiętajmy zawsze o wspaniałej obietnicy Pana Jezusa: „To wam powiedziałem, abyście mieli pokój we Mnie. Na świecie będziecie mieć ucisk, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat” (Jn 16:33).

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.