Wednesday, July 22, 2026

Tisha B’Av – smutek zostanie zamieniony w radość

Kiedy nadchodzi dziewiąty dzień miesiąca Aw, czas zdaje się zatrzymywać. Tisha B’Av to nie jest zwykła data w kalendarzu. To głęboka, niemal namacalna blizna na duszy całego narodu. Od blisko dwóch tysiącleci ten najsmutniejszy, pełen powagi dzień jest czasem postu i żałoby, w którym echem odbijają się największe tragedie narodu żydowskiego.

Jednak zanurzając się w to wspomnienie, odkrywamy coś znacznie głębszego niż tylko rocznicę dawnych kataklizmów. Smutek ten jest w istocie surowym, potężnym przypomnieniem o naturze Boga, który zawsze dotrzymuje Słowa – zarówno wtedy, gdy wymierza sprawiedliwość, jak i wtedy, gdy otwiera ramiona, by odrodzić i pojednać.

To niezwykłe, jak wiele kluczowych, bolesnych momentów w historii Żydów splotło się dokładnie w tym jednym dniu. Aby zrozumieć to brzemię, musimy cofnąć się w czasie do palącego słońca pustyni.

Wszystko zaczęło się od dwunastu zwiadowców i lęku, który przeważył nad wiarą. Kiedy dziesięciu z nich przyniosło pesymistyczny raport z Ziemi Obiecanej, synowie Izraela odrzucili Bożą obietnicę. Tradycja mówi, że lud płakał z rozpaczy dokładnie dziewiątego dnia miesiąca Aw: „Wtedy cała społeczność zaczęła głośno zawodzić i płakał lud tamtej nocy. Wszyscy Izraelici szemrali przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi, a cała społeczność powiedziała do nich: Obyśmy poumierali w ziemi egipskiej albo tu na tej pustyni!” (Lb 14:1-2). Bóg, widząc ten płacz pozbawiony wiary, odpowiedział z dojmującą surowością: „Nikt z tych, którzy widzieli Moją chwałę i Moje znaki czynione w Egipcie i na pustyni, ani nikt z tych, którzy wystawiali Mnie na próbę już dziesięć razy i nie słuchali Mego głosu, nie zobaczy ziemi, którą przysięgłem ich ojcom. Nie zobaczy jej żaden z tych, którzy Mną wzgardzili” (Lb 14:12-13).

Od tamtej chwili dziewiąty dzień Aw stał się synonimem narodowego bólu. Na przestrzeni wieków, tego samego dnia lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie, historia dopisywała kolejne, tragiczne rozdziały:

·       586 r. p.n.e.: Babilończycy pod wodzą Nabuchodonozora zniszczyli Pierwszą Świątynię, co zapoczątkowało niewolę Judy.

·       70 r. n.e.: Rzymianie pod wodzą Tytusa zburzyli Drugą Świątynię. Wypełniły się słowa Jezusa: Zapewniam was: nie pozostanie tu kamień na kamieniu, który nie byłby zwalony" (Mt 24:2)

·       135 r. n.e.: Upadł Betar, ostatni bastion powstania Bar-Kochby, grzebiąc żydowską suwerenność i pociągając za sobą śmierć setek tysięcy ludzi.

·       Krótko po 135 r. n.e.: Cesarz Hadrian zaorał Jerozolimę, przekształcając ją w pogańskie miasto Aelia Capitolina i zamykając do niego bramy dla Żydów.

·       1096 r.: Pierwsza krucjata przyniosła rzeź żydowskich społeczności w Europie.

·       Wypędzenia: Z Anglii (1290), z Francji (1306) i wreszcie z Hiszpanii (1492), co zakończyło tysiącletnią historię życia na Półwyspie Iberyjskim.

·       XX wiek: W 1914 r. wybuchła I wojna światowa, będąca preludium do Holokaustu, a w 1942 r. ruszyły masowe deportacje z warszawskiego getta do Treblinki.

Czy to wszystko może być jedynie zbiegiem okoliczności? Nie, jeśli rozumiemy, że Bóg jest ostatecznym Prawdą.

Rozważając ten ogrom cierpienia, naturalnie pojawia się pytanie: Dlaczego Bóg na to pozwolił?

Zniszczenie Pierwszej Świątyni było konsekwencją uporu, z jakim Juda oddawała cześć bożkom i odrzucała proroków. Zniszczenie Drugiej Świątyni nastąpiło po tym, jak Izrael nie rozpoznał swojego Mesjasza. Jakże przejmujący jest obraz Jezusa płaczącego nad Jerozolimą: O, gdybyś poznało w tym dniu to, co prowadzi do pokoju! Ale teraz jest to zakryte przed twoimi oczami" (Łk 19:42).

Boży sąd nigdy nie jest ślepym zrządzeniem losu. Jest trudną, czasem bolesną sprawiedliwością. Smutek Tisha B’Av uczy nas, że odrzucenie relacji z Bogiem niesie za sobą realne i druzgocące konsekwencje.

Jednak największą tajemnicą Boga jest to, że Jego sąd nigdy nie jest Jego ostatnim słowem. Prawdziwe pojednanie często rodzi się z najgłębszego żalu. Z popiołów zniszczenia Bóg wyprowadza nadzieję, która jest równie pewna, co wyroki Jego sprawiedliwości.

Ten sam Bóg, który rozproszył swój lud, dał twardą obietnicę, że go zgromadzi. Prorok Ezechiel zapowiedział: „Wezmę was spośród narodów, zgromadzę was ze wszystkich krajów i wprowadzę was do waszej ziemi" (Ez 36:24)

Ten sam Bóg, który pozwolił zburzyć świątynię, zapewnił, że Mesjasz będzie stamtąd panował. Prorok Izajasz nawiązał do tego faktu: „Księżyc się zaczerwieni, słońce zawstydzi, bo Pan Zastępów zacznie królować na górze Syjon i w Jerozolimie i wobec jego starców objawi się Jego chwała” (Iż 24:230.

Tisha B’Av jest dniem ciemności, ale ta ciemność ma swój kres. Smutek, przeżyty w prawdzie, zawsze prowadzi z powrotem w ramiona Stwórcy. W sercu tej żałoby pulsuje obietnica, że nadejdzie czas, gdy łzy zostaną otarte. Prorok Zachariasz przekazał nam ten niesamowity obraz przemiany: „Tak mówi PAN Zastępów: Post czwartego i post piątego [Tisha B’Av], Post siódmego i post dziesiątego miesiąca niech stanie się dla domu Judy radością, weselem i uroczystym świętem. Kochajcie prawdę i pokój!" (Za 8:19)

Smutek Tisha B’Av nie ma ostatniego zdania. Ostatnie słowo zawsze należy do miłości Pana, do odrodzenia i pojednania.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.