Thursday, July 9, 2026

Wybrani – ale do czego?

Pisałem już niejednokrotnie na temat predestynacji, rozumianej jako nauka o Bożym przeznaczeniu człowieka do zbawienia. Wokół tej doktryny narosło wiele nieporozumień, co z kolei prowadzi do błędnych wniosków – na przykład takich, że Bóg z góry przeznaczył jednych do zbawienia, a drugich na wieczne potępienie. Stało się to przyczyną głębokiego podziału wśród chrześcijan ewangelicznych. Po jednej stronie barykady stoją zwolennicy radykalnej predestynacji, po drugiej natomiast gromadzą się obrońcy wolnej woli, czyli ludzkiej możliwości dokonania wyboru.

Osobiście uważam, że Bóg nikogo nie chce pozbawiać możliwości wyboru zbawienia, które jest darem łaski, ponieważ Chrystus złożył ofiarę przebłagalną za wszystkich ludzi. Każdy, kto pragnie, może podjąć decyzję i przyjąć wiarą ten wspaniały Boży dar. Jeden z najbardziej znanych wersetów biblijnych wprost wskazuje na taką alternatywę – możliwość wiary lub jej odrzucenia. Ewangelista Jan ujął to w słowach: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że dał swego Jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (Jn 3,16). Z kolei zwolennicy predestynacji uważają, że skoro wiara jest darem Bożym, to wierzyć mogą wyłącznie ci, którzy ten dar w suwerenny sposób otrzymali.

Zdaję sobie sprawę, że pełna odpowiedź na pytanie o istotę predestynacji nie zmieści się w ramach tego krótkiego rozważania. Dlatego chciałbym chociaż częściowo odnieść się do podstawowych pojęć związanych z przeznaczeniem oraz możliwością wyboru wynikającą z wolnej woli.

Przed laty przygotowałem obszerniejszy materiał do studium biblijnego na temat predestynacji, które wówczas prowadziłem. Proponuję teraz zapoznać się z wybranym fragmentem tamtego tekstu.

 

Podstawowe wersety omawiające kwestię Bożego wybrania, czyli szeroko pojętej predestynacji, znajdują się w Liście do Rzymian 8,28-30:

„Wiemy zaś, że tym, którzy miłują Boga, wszystko służy ku dobremu, tym, którzy są powołani [kletois] według Jego postanowienia [prothesin]. Tych bowiem, których przedtem poznał [proegno], przeznaczył [proorisen], żeby się stali podobni do obrazu Jego Syna, aby był On pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył [proorisen], tych też powołał [ekalesen], a których powołał [ekalesen], tych również usprawiedliwił, a których usprawiedliwił, tych także obdarzył chwałą”.

Oraz w Liście do Efezjan 1,3-6:

„Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa, który na wyżynach niebiańskich udzielił nam w Chrystusie pełni duchowych błogosławieństw. W Nim przecież wybrał [eklexato] nas przed założeniem świata, abyśmy stanęli przed Nim w miłości, święci i nieskazitelni. Według postanowienia swojej woli przeznaczył [proorisas] nas, abyśmy przez Jezusa Chrystusa stali się Jego synami, dla uwielbienia chwały Jego łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym”.

Słowa, które w tłumaczeniach najczęściej stosuje się zamiennie na określenie Bożego wybrania, wyróżniłem i podałem w nawiasach w ich greckim, oryginalnym brzmieniu.

Pierwsze pojęcie to powołanie lub wybranie (Rz 8,28; Ef 1,4). W języku greckim wywodzi się ono ze słowa kletos i oznacza kogoś wybranego do konkretnego zadania, zaproszonego do realizacji określonego celu. Z tego samego rdzenia pochodzi termin ekklesia, który znamy jako greckie określenie Kościoła – czyli zgromadzenia tych, którzy zostali wezwani i zaproszeni do tworzenia Ciała Chrystusa. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa wierzących tworzących Kościół powszechnie nazywano „wybranymi” lub „powołanymi”.

Chciałbym jednak zwrócić szczególną uwagę na kwestię samego przeznaczenia – czyli tego, jak potocznie definiuje się predestynację. W cytowanych wersetach przywołałem oryginalne brzmienie słów, które w przekładach bywają oddawane tożsamo, choć w gruncie rzeczy są to trzy różne pojęcia.

I tak, mamy słowo proegno„przedtem poznał”, które najczęściej błędnie utożsamia się z odgórnym zdeterminowaniem losu człowieka. W naszym przekładzie oddano je właściwie, gdyż oznacza ono po prostu: „wiedzieć wcześniej, poznać uprzednio”. Bóg w swojej wszechwiedzy, jeszcze przed stworzeniem świata, wiedział, kto odpowie na Jego wezwanie, uwierzy i w rezultacie znajdzie się w gronie wybranych – czyli w Ciele Jezusa Chrystusa. Tylko te osoby będą zbawione, ponieważ poza Chrystusem nie ma możliwości osiągnięcia zbawienia. Cała dyskusja byłaby prostsza, gdyby tekst biblijny nie zawierał innych pojęć precyzujących, na czym polega Boży wybór. Bóg wiedział wcześniej, jaką decyzję podejmie każdy z nas w kwestii zbawienia, które zaoferował nam w swoim Synu.

Zbawienie jest suwerennym aktem Bożej łaski, na którą w żaden sposób nie zasłużyliśmy. Jednak decyzja o przyjęciu tego daru leży po stronie człowieka i zależy od jego wolnej woli. Według słów apostoła Pawła skierowanych do Rzymian, aby zostać zbawionym, należy spełnić dwa warunki: usłyszeć Ewangelię i przyjąć jej przesłanie wiarą. Kluczowe jest również publiczne wyznanie tej wiary: „Jeśli więc swoimi ustami wyznasz, że Panem jest Jezus, i uwierzysz w swoim sercu, że Bóg wskrzesił Go z martwych, będziesz zbawiony” (Rz 10,9-10).

Jest rzeczą oczywistą, że najpierw ktoś musi tę Ewangelię głosić, aby słuchacz miał w ogóle szansę przyjąć lub odrzucić Dobrą Nowinę. Apostoł Paweł stawia w tej kwestii serię pytań retorycznych: „Jak jednak mają wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jak mają uwierzyć w Tego, którego nie usłyszeli? Jak mają usłyszeć bez tego, który by zwiastował?” (w. 14). Cena za nasze zbawienie została w pełni zapłacona przez Chrystusa. Fakt, że człowiek używa swojej woli, aby ten dar przyjąć, w niczym nie umniejsza wartości Bożej łaski. Z takim postawieniem sprawy nie zgadzają się jednak zwolennicy współczesnej teologii kalwińskiej.

Dwa pozostałe greckie słowa to prothesis„mieć zamiar, postanowić, położyć coś przed sobą” oraz proorisen„określić coś wcześniej, przeznaczyć do danego celu”. W obu przypadkach terminy te wskazują na cel, do którego osiągnięcia zostaliśmy wybrani. Tym celem jest upodobnienie się do Bożego Syna. Apostoł Paweł, szczególnie w Liście do Efezjan, podkreśla, że przeznaczeniem zaplanowanym przez Boga dla wybranych jest konkretne miejsce – miejsce „w Chrystusie”. To przeznaczenie staje się udziałem tych, którzy uwierzą.

Na początku Biblii, która obfituje w obrazy ilustrujące ogromne Boże pragnienie wyrwania ludzkości z mocy grzechu i śmierci, znajduje się historia o potopie. Bóg przygotował ratunek w arce, w której ocalało jedynie osiem osób. Możemy powiedzieć, że Bóg przeznaczył arkę jako miejsce ocalenia, natomiast Noe wraz z rodziną znaleźli się w niej z własnego wyboru – Noe był przecież „głosicielem sprawiedliwości” (2 Pt 2,5). W Księdze Rodzaju czytamy, że „Noe znalazł łaskę w oczach PANA” (Rdz 6,8). Ci ludzie podjęli decyzję, by żyć zgodnie z Bożym powołaniem i wiernie przy niej trwali, dlatego Bóg okazał im swoją łaskę.

Wiemy, że nikt z nas nie jest na tyle dobry, by wejść do nieba na podstawie własnej sprawiedliwości. Dlatego potrzebujemy Arki, którą jest dla nas Chrystus – to On wprowadza nas do wieczności z Ojcem. Bóg dokonał suwerennego wyboru: przeznaczył swego Syna, aby wyłącznie w Nim każdy, kto uwierzy, mógł dostępować zbawienia.

Zwolennicy skrajnie rozumianej predestynacji twierdzą, że Bóg jednych ludzi przeznaczył do zbawienia, a innych – zanim jeszcze się narodzili – z góry skazał na potępienie. Jak jednak pogodzić to z Bożą miłością? Czy Bóg tworzyłby ludzi tylko po to, by posłać ich do piekła? Apostoł Piotr wyraźnie napisał, że Bóg „nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy znaleźli upamiętanie” (2 Pt 3,9).

Bóg pragnie mieć wielu synów i córek podobnych do Jego Syna, a to podobieństwo możemy osiągnąć jedynie w Chrystusie. Do tego zostaliśmy przeznaczeni przed stworzeniem świata, lecz decyzja o przyjęciu tego przeznaczenia zależy od nas. W tym celu Kościół głosi świadectwo o zbawieniu, aby ludzie zapragnęli je przyjąć: „A ten, kto pragnie, niech przychodzi, i kto chce, niech darmo weźmie wodę życia” (Ap 22,17).

Bóg dokonywał wyborów już w Starym Testamencie. Wybrał Izraela jako swój naród, przeznaczony do szczególnej misji – objawiania innym kulturom, kto jest jedynym i prawdziwym Bogiem. Hebrajskie słowo bachar oznacza: wybrać, dokonać selekcji, przeznaczyć do konkretnego celu. Bóg ogłosił przez Mojżesza wybór Izraela, ponieważ taka była Jego suwerenna wola:

„Ty bowiem jesteś dla PANA, twego Boga, świętym ludem. Ciebie wybrał PAN, twój Bóg, ze wszystkich narodów, które są na ziemi, abyś był Jego ludem i wyłączną własnością. PAN was upodobał sobie i was wybrał, nie dlatego, że jesteście liczniejsi od innych narodów – gdyż jesteście najmniejsi ze wszystkich narodów – lecz dlatego, że PAN was umiłował i chce dochować przysięgi, którą złożył waszym ojcom. Wyprowadził was PAN mocną ręką i wybawił z domu niewoli, z ręki faraona, króla Egiptu” (Pwt 7,6-8).

Bóg dokonał wyboru, jednak naród musiał w posłuszeństwie wyjść z Egiptu i wiernie realizować powierzone mu zadanie.

Warto podkreślić, że wybranie Izraela do tego ziemskiego celu nie miało automatycznie charakteru zbawczego. Podobnie było z wyborem Saula na pierwszego króla Izraela – powołano go do określonej roli społecznej i politycznej. „Wówczas Samuel powiedział do całego ludu: Czy widzicie, że ten, którego PAN wybrał, nie ma sobie równego pośród całego ludu?” (1 Sm 10,24). Gdy jednak król Saul okazał się nieposłuszny, stracił swój status: „Ponieważ wzgardziłeś poleceniem Pana, więc On odrzucił ciebie jako króla” (1 Sm 15,23).

Boży prorocy, kierując słowa do tego szczególnego narodu, znacznie częściej niż inni autorzy starotestamentowi używali określeń: „lud wybrany”, „mój wybrany”, „którego sobie wybrałem”

 

Powracając do pytania postawionego w tytule tego rozważania, chcę jedynie przypomnieć, że to w Chrystusie Bóg „wybrał [eklexato] nas przed założeniem świata, abyśmy stanęli przed Nim w miłości, święci i nieskazitelni. Według postanowienia swojej woli przeznaczył [proorisas] nas, abyśmy przez Jezusa Chrystusa stali się Jego synami, dla uwielbienia chwały Jego łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym”.

Apostoł Paweł napisał do Kolosan, że Bóg dokonał odkupienia w Chrystusie, co bez wątpienia jest aktem Jego ogromnej łaski. Jednak to, czy jako odkupieni ostatecznie staniemy przed Jego świętym obliczem, zależy od spełnienia warunku wytrwałości: „Jeśli tylko wytrwacie w wierze, ugruntowani, stali i niedający się odwieść od nadziei, jaką daje Dobra Nowina, którą usłyszeliście ogłoszoną wszelkiemu stworzeniu pod niebem” (Kol 1,23).

Warto również przypomnieć surowe słowa samego Chrystusa, który będzie nas ostatecznie rozliczał z tego, jak postępowaliśmy w życiu: „W owym dniu wielu Mi powie: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy w Twoim imieniu, czy w Twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów i w Twoim imieniu nie dokonywaliśmy wielu cudów? Wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem, odstąpcie ode Mnie wy, którzy się dopuszczacie bezprawia” (Mt 7,22-23).

Skoro zostaliśmy wybrani do świętości i synostwa, zachowajmy ten wybór do samego końca naszej ziemskiej wędrówki. Wierzę, że Duch Święty będzie nas wspierał w tej wytrwałości całą swoją mocą. Jestem przekonany, że bez Bożego wsparcia, jakie otrzymujemy w osobie Pocieszyciela, nie bylibyśmy w stanie sami dotrwać do końca. Pan Jezus, nasz Dobry Pasterz, daje nam silne zapewnienie: „Ja daję im życie wieczne, dlatego nie zginą na wieki i nikt nie wyrwie ich z Mojej ręki. Mój Ojciec, który Mi je dał, jest większy od wszystkich i nikt nie może wyrwać ich z Jego ręki” (J 10,28-29).

I to zapewnienie również mamy wyłącznie z Jego łaski.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.