Wednesday, July 15, 2026

Małżeństwo w świetle Biblii

Czym tak naprawdę jest małżeństwo? Albo inaczej: czy można uznać, że osoby żyjące w związku partnerskim tworzą również małżeństwo?

Dyskusję nad poprawnością pojęcia tego, czym jest święty związek małżeński, rozpętał kiedyś prowokacyjny plakat zawierający oświadczenie, że konkubinat jest grzechem, czyli złamaniem przykazania „Nie będziesz cudzołożyć”. Wiele osób reprezentujących różne środowiska społeczne wypowiada się na ten temat i jest rzeczą oczywistą, iż wypowiedzi te bardzo się między sobą różnią. Jakie więc zająć stanowisko wobec związku partnerskiego, aby być w zgodzie z Biblią? Mnie osobiście interesuje tylko biblijny punkt widzenia, gdyż jestem osobą wierzącą i uznającą jedyny autorytet, jakim jest właśnie Biblia.

Podstawową kwestią jest samo pojęcie tego, czym jest małżeństwo. Jak można zdefiniować ten powszechnie uznawany związek, jaki tworzą jeden mężczyzna i jedna kobieta, ślubując sobie dozgonną wierność? Za punkt wyjściowy musimy przyjąć naszą cywilizację i zwyczaje, jakie uznaje przynajmniej zdecydowana większość naszego społeczeństwa. Nie będziemy przecież brać pod uwagę definicji małżeństwa w środowiskach innych kultur, jak na przykład u społeczności zamieszkujących lasy tropikalne Nowej Gwinei czy Amazonii.

Po takim wstępie zawężam zakres pojęciowy do popularnie uznawanej definicji, którą podałem już wcześniej. A więc za małżeństwo będziemy uznawać związek dwojga osób, które zdecydowały się na zalegalizowanie tej relacji. Bez względu na to, czy są to osoby wierzące, które małżeństwo rozumieją jako zawarcie ślubu we właściwym dla swojego przekonania kościele, czy są to osoby niewierzące, które poprzestaną na ślubie cywilnym – małżeństwo jest instytucją prawną o określonych skutkach.

Czym natomiast jest konkubinat? W polskim prawie nie istnieje jedna, oficjalna definicja legalna konkubinatu. Oznacza to, że żaden kodeks (np. Kodeks cywilny czy Kodeks rodzinny i opiekuńczy) nie zawiera gotowego przepisu odpowiadającego na to pytanie. Powszechnie przyjmuje się, że: konkubinat to prawnie nieregulowane, trwałe współżycie dwojga osób, które bez zawarcia małżeństwa tworzą związek partnerski i prowadzą wspólne gospodarstwo domowe”. Należy podkreślić fakt, że jest to związek „bez zawarcia małżeństwa”.

Osoby należące formalnie do Kościoła rzymskokatolickiego uznają jedynie małżeństwo sakramentalne. Tacy ludzie będą mieli wątpliwości co do legalności małżeństwa cywilnego lub udzielonego przez pastora, który w pojęciu katolickim nie jest kapłanem. Dlatego w ich ocenie małżeństwo bez sakramentu jest jedynie konkubinatem.

Celowo podaję te przykłady, ponieważ chcę pokazać, iż pojęcie tego, co jest małżeństwem, a co jedynie związkiem partnerskim, będzie się różnić w zależności od punktu widzenia. Dlatego, jak powiedziałem już na początku, chcę spojrzeć na ten temat z perspektywy Słowa Bożego, czyli Biblii.

I tu pojawia się problem, gdyż w Biblii nie ma ani jednego słowa na temat zawierania ślubów – ba, nie występuje w niej nawet samo słowo „małżeństwo”. Oczywiście jest tam wiele mowy o mężach, żonach, dzieciach, rodzinach, a nawet o teściowych. W Biblii można jedynie znaleźć zwrot „pojął za żonę” albo – jak wyraził się Pan Jezus, mówiąc o czasie zmartwychwstania – że ludzie „nie będą się żenili ani nie będą wychodziły za mąż” (Mt 22:30). W Nowym Testamencie znajduje się nauka apostolska na temat relacji małżeńskich, wierności w małżeństwie oraz wychowania dzieci. Tak więc temat małżeństwa i rodziny jest jak najbardziej biblijny, chociaż samo to słowo nie zostało użyte, ponieważ nie było takiej potrzeby.

Spotkałem się z poglądem, że małżeństwo biblijne zostaje zawarte poprzez pierwszy akt płciowy. Podaje się nawet przykład z życia Izaaka, który wyszedł wieczorem na pole i zobaczył orszak jadący na wielbłądach. Wówczas Rebeka, jadąca w tym orszaku, zapytała o człowieka, który szedł przez pole. Jej sługa odpowiedział: „To jest mój pan!” (Rdz 24:65). Jak wiemy, tym panem był Izaak, który wysłał swego sługę do kraju Labana, aby przywiózł mu żonę. Po tym spotkaniu „Izaak wprowadził ją do namiotu Sary, swojej matki, i pojął Rebekę za żonę. Pokochał ją. I znalazł Izaak pocieszenie po śmierci swojej matki” (w. 67).

Zwolennicy teorii, iż prawdziwym aktem twórczym związku małżeńskiego jest rozpoczęcie współżycia płciowego – co z pewnością uczynił Izaak – twierdzą, iż „pocieszenie”, jakiego doznał wówczas ten jeszcze nieżonaty mężczyzna, spowodowało, że oboje stali się małżeństwem właśnie w tym momencie. Nic bardziej błędnego. Gdyż samo twierdzenie, iż współżycie płciowe zostało przypisane jedynie osobom tworzącym formalny związek małżeński, nie oznacza, iż sam akt seksualny ten związek kreuje.

Biblia wypowiada się dość obszernie na temat małżeństwa. Już na samym początku czytamy, że gdy Bóg stworzył człowieka, stwierdził: „Nie jest dobrze, jeśli człowiek jest sam, uczynię więc pomoc odpowiednią dla niego” (Rdz 2:18). I gdy już tę odpowiednią pomoc stworzył, przyprowadził ją do Adama, który stanowczo oświadczył: „Ta jest wreszcie kością z moich kości i ciałem z mojego ciała, ona będzie nazwana kobietą, gdyż z mężczyzny została wzięta” (w. 23). Myślę, że Bóg z zadowoleniem ogłosił zaistnienie pierwszego małżeństwa, które powstało na fundamencie ogłoszonego wówczas stwierdzenia: „Dlatego mężczyzna opuści swego ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną i będą jednym ciałem” (w. 24). Warto tutaj zauważyć, że Adam i Ewa są w Biblii przedstawiani jako archetyp – pierwowzór każdego ludzkiego małżeństwa. Choć fizycznie nie mieli ziemskich rodziców, ich relacja stała się matrycą dla wszystkich kolejnych pokoleń.  Tak więc mamy już męża i żonę, czyli małżeństwo w całej pełni, chociaż nie ma jeszcze mowy o tym, do czego ich ten związek upoważniał. Później pojawią się dzieci, czyli powstanie rodzina. Temu tematowi Biblia poświęca bardzo dużo miejsca – trzeba ją tylko czytać, a nie słuchać tego, co opowiadają inni.

Słowa, które Bóg wypowiedział na samym początku na temat małżeństwa, możemy dziś uznać za fundamentalną definicję tego związku. Do tego określenia odwołał się Pan Jezus, który z pewnością był obecny podczas stwarzania pierwszych ludzi i powoływania pierwszego małżeństwa. Gdy został zapytany przez faryzeuszy o istotę tego związku, a dokładnie o to, czy istnieje prawo do przerwania tej więzi, odpowiedział im: „Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku uczynił ich jako mężczyznę i kobietę? I oznajmił: Dlatego mężczyzna opuści ojca i matkę i połączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. Tak więc już nie są dwoje, lecz stanowią jedno. Co zatem Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mat. 19:4-6). Według Pana Jezusa małżeństwo zostało ustanowione przez Stwórcę na samym początku jako nierozerwalny związek mężczyzny z kobietą. Jezus dodaje swoje słynne podsumowanie, którego nie ma w Starym Testamencie: „Tak więc już nie są dwoje, lecz stanowią jedno. Co zatem Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza” (Mk 10, 8-9). W pojęciu Pana Jezusa, małżeństwo zaistniało dzięki Bożemu połączeniu dwojga ludzi w jedno ciało – staje się jednym organizmem powołanym przez samego Boga. Dlatego małżeństwo według biblijnej koncepcji, jest nierozerwalne.

Również apostoł Paweł, wielki nauczyciel doktryny chrześcijańskiej, odpowiadając Koryntianom na zadane mu pytania odnośnie do tej szczególnej relacji pomiędzy mężczyzną i kobietą, napisał: „Z powodu jednak niebezpieczeństwa rozpusty niech każdy ma swoją żonę, i każda niech ma własnego męża” (1 Kor 7:2). Szczególnie w Koryncie, mieście legalnej prostytucji, to stwierdzenie było bardzo wymowne, gdyż wskazywało na jedyny Boży związek pomiędzy mężczyzną a kobietą. Dlatego później, pisząc do Efezjan i wskazując na podobieństwo między relacją zachodzącą między Chrystusem i Jego Kościołem (czyli między Oblubieńcem i Oblubienicą), wskazał również na trwałość małżeńską. Paweł, pisząc o małżeństwie, powołał się na słowa Bożego ustanowienia: „Dlatego mężczyzna opuści ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” (Ef\ 5:31). Czy potrzebujemy jeszcze jaśniejszej definicji tego, czym jest biblijne małżeństwo?

Według Biblii małżeństwo jest przymierzem zawartym pomiędzy dwojgiem małżonków. A każde przymierze zawiera określone elementy, takie jak warunki, prawa i obowiązki. Dlatego małżeństwo jest zawierane w określonym czasie i na określonych zasadach. Skoro Bóg powołał ten szczególny związek do istnienia, On też jest głównym świadkiem jego zawarcia. Prorok Malachiasz wspomniał o tym, gdy pisał o niewierności małżeńskiej w Izraelu: „PAN był świadkiem w sprawie między tobą  żoną twojej młodości, której ty byłeś niewierny, choć ona związała się z tobą przymierzem jako twoja małżonka” (Ml 2:14).

Dlatego każde małżeństwo, według Bożego prawa, zachowuje wszystkie przykazania dotyczące wspólnego życia. Dotyczą one moralności, zależności, wsparcia, rodzicielskiej odpowiedzialności i wielu innych kwestii, których wspólne przestrzeganie wzmacnia więź małżeńską i jest gwarantem trwałości tego związku. Taka sytuacja może zaistnieć jedynie w formalnym związku, jaki świadomie tworzą dwie osoby. Konkubinat czyli związek partnerski nie daje w pełni takiej możliwości, gdyż nie wiążą się z nim stałe zobowiązania, jako że oparty jest na doraźnych ustaleniach. Każdy związek partnerski zakłada możliwość zakończenia relacji w dowolnym czasie. Taka relacja posiada cechy związku cywilno-prawnego, który można zakończyć na zasadach uregulowanych prawnie. W tym przypadku wszelkie relacje emocjonalne związane z posiadaniem potomstwa, są poza uregulowaniem prawnym. Zresztą samo posiadanie potomstwa jest kwestią wątpliwą, gdyż związki jednopłciowe nie posiadają takiej możliwości. Zupełnie na marginesie tej kwestii nawiążę do idei współżycia płciowego, jako powodu zaistnienia małżeństwa. Wprawdzie jako zboczenie, jednak jakieś współżycie jest możliwe w takich związkach.

Według Bożego ustanowienia małżeństwo jest związkiem między jednym mężczyzną i jedną kobietą, który może być zakończony dopiero śmiercią jednego z małżonków. Oryginalne hebrajskie słowo „dabak”, użyte w opisie aktu stwórczego małżeństwa, oznacza trwałe połączenie, a nie chwilową relację. To samo słowo w Biblii użyte jest w opisie praw spadkowych i oznacza dozgonne prawo dziedziczenia.

Na zakończenie tego rozważania na temat biblijnego pojęcia o małżeństwie chcę powrócić do opinii Chrystusa. Gdy zszokowani faryzeusze pytają, dlaczego w takim razie Mojżesz nakazał dać żonie list rozwodowy przy odprawieniu, Jezus odpowiada, opierając się na tej samej logice: Mojżesz pozwolił na rozwody tylko ze względu na „zatwardziałość serc” ludzi (jako mniejsze zło, chroniące np. kobiety przed porzuceniem bez środków do życia). Jednak Jezus podkreśla: „Mojżesz pozwolił wam na rozwód z powodu zatwardziałości waszych serc. Na początku jednak tak nie było” (Mt 19, 8).

Jezus użył stwierdzenia z Księgi Rodzaju 2,24 jako najwyższego argumentu przeciwko rozwodom. Zinterpretował stwórczy akt Boga jako przymierze, którego człowiek nie ma władzy rozwiązać. Dla Jezusa małżeństwo to nie umowa społeczna, którą można renegocjować, ale powrót do pierwotnej jedności z początku stworzenia.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.