Wiara ratuje przed piekłem, i ta sama wiara, która ratuje
przed piekłem, ratuje również przed żądzą. Nie twierdzę, że nasza wiara rodzi
absolutną bezgrzeszność w doczesnym życiu. Chodzi o to, że rodzi ona wytrwałą
walkę. Dowodem na posiadanie wiary usprawiedliwiającej jest to, że podejmuje
ona walkę z nieczystością. Jezus nie obiecał, że żądza całkowicie zniknie.
Powiedział, że dowodem na to, iż zmierzamy do nieba, jest gotowość do
„wyłupienia sobie oka” zamiast godzenia się na życie w sidłach pożądliwości.
Jak ta walka wygląda w praktyce? Wyobraź sobie ten jeden
ułamek sekundy, w którym uderza pokusa. Król Salomon w 7. rozdziale Księgi
Przysłów kreśli przerażający obraz: oto naiwny, pozbawiony rozsądku młody
człowiek kieruje swoje kroki do domu kobiety w ubraniu nierządnicy (Prz 7:7-20).
Dziś nie musisz nawet wychodzić z pokoju. Wystarczy „wejść” do internetu, aby w
Twojej głowie eksplodował erotyczny obraz, który mami, przyciąga i wzywa, by
pójść dalej w przepaść. Skąd ta niszczycielska siła? Każda pokusa opiera się na
podstępnym kłamstwie. Nikt z nas nie grzeszy z poczucia obowiązku. Lgniemy do
grzechu tylko dlatego, że obiecuje nam on – przynajmniej na krótką metę –
przyjemność i zaspokojenie. Często w takich momentach słyszymy dobrą, ludzką
radę: „Przypomnij sobie Boże przykazanie: 'Świętymi bądźcie' (1 Pt 1,16)
i zepnij się w sobie, by okazać posłuszeństwo temu nakazowi”. Choć intencja
jest słuszna, w samej sile woli brakuje kluczowego elementu: wiary w zwycięską
łaskę.
Wielu chrześcijan ponosi sromotną klęskę, ponieważ próbuje
poprawić się moralnie o własnych siłach. Nie potrafią z głębi serca wyznać za
apostołem Pawłem: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. To zaś, co
teraz przeżywam w ciele, przeżywam w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował
i wydał za mnie samego siebie” (Ga 2,20). Walczą o czystość, zaciskając
zęby, ale zapominają, że prawdziwa miłość i wolność nie są owocem ludzkiej
samokontroli, lecz owocem żywej relacji: „W Chrystusie Jezusie bowiem nie ma
znaczenia ani obrzezanie, ani jego brak, ale wiara, która działa przez miłość”
(Ga 5,6).
Jeśli mamy uśmiercić grzech „przy pomocy Ducha”, musimy
sięgnąć po narzędzia, które On nam daje. Przyglądając się Bożej zbroi,
zauważamy, że tylko jeden element tej zbroi służy do zadawania ciosów i
uśmiercania wroga: miecz. Został on nazwany mieczem Ducha (Ef 6,17).
Uśmiercanie grzechu oznacza więc: „Zwróć się po pomoc do Ducha i chwyć za Jego
miecz!”. Czym jest ten miecz? To Słowo Boga (Ef 6,17). To właśnie tutaj rodzi
się i karmi nasza wiara, bo jak czytamy: „Wiara przecież rodzi się ze
słuchania, ze słuchania Słowa Chrystusa” (Rz 10,17).
Słowo Boga ma moc ukazać podstęp szatańskich kłamstw. Kiedy
pokusa mówi: „Grzech da ci szczęście”, Słowo Boże obnaża to oszustwo i
pokazuje, gdzie kryje się prawdziwa, trwała radość. Przenosi nasz wzrok z
chwilowego błysku pokusy na niezmierzone bogactwo obietnic Boga.
Najskuteczniejszym sposobem na pokonanie żądzy nie jest myślenie o tym, jak
bardzo jest podstępna, ale zachwycenie się Kimś, kto jest nieskończenie lepszy.
Jezus obiecał: „Kto wierzy we Mnie, nigdy nie będzie odczuwał pragnienia”
(Jn 6,35). Kiedy nasze serce – tęskniące za radością, sensem i pasją – zostaje
nasycone obecnością Chrystusa, siła grzechu po prostu zanika. Nie skusimy się
na tanią, zepsutą mielonkę, gdy przed nami stoi naczynie pełne najlepszych,
królewskich potraw.
To jest właśnie sekret, który odkrył Mojżesz: „Dzięki
wierze Mojżesz... nie chciał… korzystać z chwilowej rozkoszy grzechu...
ponieważ liczył na zapłatę” (Hbr 11,24–26). Prawdziwa wiara nie jest
ascetycznym rezygnowaniem ze szczęścia – ona jest dążeniem do szczęścia
maksymalnego! Nie zadowala się marnymi podróbkami, bo wie, że u Boga jest „pełnia
radości przed Jego obliczem, wieczne rozkosze po Jego prawicy” (Ps 16,11).
Rola Słowa Bożego polega na ciągłym zaspokajaniu naszego
apetytu bliskością Boga i oduczaniu serca zwodniczego smaku pożądliwości. Gdy
nadchodzi atak, chwytamy za miecz Ducha i konfrontujemy kłamstwa z
rzeczywistością Bożego Słowa. Gdy żądza wmawia nam, że czystość to strata i
nuda, pamiętamy, że „dążenie ciała rodzi śmierć, dążenie zaś Ducha owocuje
życiem i pokojem” (Rz 8,6). Gdy pokusa wydaje się nieszkodliwa, Słowo
ostrzega nas, abyśmy „powstrzymywali się od cielesnych żądz, które walczą
przeciwko duszy” (1 Pt 2,11), ostrzegając, że ci, którzy szukają
przyjemności życia, zostają zniewoleni i nie dochodzą do dojrzałości (Łk 8,14).
Ponad wszystko jednak karmimy się obietnicą, że „Pan nie odmawia dobra
postępującym uczciwie” (Ps 84,12) oraz: „Błogosławieni czystego serca,
bo oni zobaczą Boga” (Mt 5,8).
Kiedy stajemy do walki z mieczem Ducha w ręku, Boża łaska
zdziera lukrowaną otoczkę z trucizny, jaką jest żądza. Dzięki temu zaczynamy
widzieć grzech w jego potwornej, niszczycielskiej rzeczywistości. Nasza wiara
nie jest jedynie oglądaniem się wstecz i wspominaniem krzyża – ona jest też
ufnym patrzeniem w przyszłość. Skoro Bóg uczynił tak wiele w przeszłości, to
wiemy, że „On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale wydał Go za nas
wszystkich, jak i z Nim nie miałby nam darować wszystkiego?” (Rz 8,32).
Głębokie nasycenie tą przyszłą łaską łamie potęgę żądzy.
Nasz wróg posługuje się kłamstwem, twierdząc, że grzech da
nam lepszą przyszłość. My odpowiadamy Prawdą: to Bóg czyni naszą przyszłość
nieskończenie szczęśliwszą. Wiara oparta na Bożym Słowie jest zwycięstwem,
które pokonuje każde kłamstwo, ponieważ to w Bogu odnajduje swoje ostateczne i
pełne spełnienie. Walcz o swoje życie!
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.