Bóg nie jest obojętny na ludzką krzywdę ani na
zatwardziałość w grzechu – Jego gniew jest realnym, moralnym sprzeciwem wobec
zła. Jak zapowiada Pismo: „Gniew Boży objawia się z nieba przeciwko
wszelkiej bezbożności i niesprawiedliwości ludzi – którzy prawdę
w niesprawiedliwość obracają” (Rz 1,18), a Psalmista dodaje: „Bóg
jest sędzią sprawiedliwym, Bogiem codziennie pałającym gniewem” (Ps 7,12). Z
kolei autor Listu do Hebrajczyków przypomina odwieczną prawdę: „Znamy
przecież Tego, który powiedział: Do Mnie należy wymierzanie kary, Ja odpłacę” (Hbr
10,30), ostrzegając tych, którzy odrzucają Jego łaskę: „Straszna to rzecz
wpaść w ręce Boga żyjącego [...] Nasz Bóg jest bowiem ogniem pożerającym”
(Hbr 10,31; 12,29).
Ignorowanie tego aspektu natury Boga prowadzi do fałszywego
poczucia bezkarności. Tymczasem w nauczaniu biblijnym, zwłaszcza gdy zgłębiamy
myśl apostoła Pawła zawartą w Liście do Rzymian 12,19 „Nie szukajcie
zemsty sami, umiłowani, ale pozostawcie miejsce gniewowi Boga. Napisano bowiem:
Do Mnie należy wymierzanie kary, Ja odpłacę, mówi Pan”, w odniesieniu do
czasu teraźniejszego pojęcie „gniewu Boga” (orgē tou theou) jawi się w
zupełnie innym świetle. Bożego gniewu nie należy wyobrażać sobie jako
gwałtownego, emocjonalnego wybuchu czy bezpośredniej, nadprzyrodzonej kary
ciskanej z nieba w stronę każdego złoczyńcy natychmiast po popełnieniu przez
niego grzechu. Działanie Boga ma tu wymiar przede wszystkim porządkowy,
eschatologiczny oraz głęboko moralny, a Jego odpłata objawia się w sposób
nierzadko zaskakujący dla naszej ludzkiej logiki. Dlatego Paweł ostrzega
wierzących przed wymierzaniem odpłaty za doznane krzywdy według własnego
kryterium sprawiedliwości.
Aby w pełni zrozumieć, jak manifestuje się Boży gniew w
teraźniejszości i dokąd zmierza, warto przyjrzeć się mu w znaczeniu, jakie prezentuje
nam Biblia.
Cytat przytoczony przez Pawła – „Do Mnie należy
wymierzanie kary, Ja odpłacę, mówi Pan” (Rz 12,19) – odwołuje się do
starotestamentowej tradycji z Księgi Powtórzonego Prawa: „Do Mnie należy
zemsta i odpłata…” (Pwt 32,35) i jasno wskazuje, że osądzanie jest
wyłączną prerogatywą Stwórcy. Prawda, że Bóg nie wymierza kary natychmiast, nie
świadczy o Jego obojętności wobec ludzkiego cierpienia ani o przyzwoleniu na
krzywdę. Jest to przede wszystkim wyraz Jego niepojętej cierpliwości.
W perspektywie Nowego Testamentu obecny czas jest czasem
łaski – przestrzenią otwartą na pokutę. Bóg świadomie powstrzymuje swój
ostateczny gniew, co doskonale wyjaśnia apostoł Piotr, pisząc o wstrzymaniu do
czasu powrotu Chrystusa: „Pan nie zwleka z wypełnieniem obietnicy – chociaż
niektórzy uważają, że zwleka – ale jest cierpliwy względem was, gdyż nie chce,
aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy się nawrócili” (2 Pt 3,9).
Bóg daje czas zarówno skrzywdzonym, by mogli dojrzeć do
przebaczenia i uwolnić się od ciężaru nienawiści, jak i dla krzywdzących, dając
im szansę na opamiętanie i przemianę serca. Klasycznym przykładem tej Bożej
logiki jest historia bezbożnego króla Achaba. Gdy ten po zamordowaniu Nabota i
przejęciu jego winnicy ukorzył się przed Bogiem, Pan powiedział do proroka
Eliasza: „Czy widziałeś, jak Achab upokorzył się przede Mną? Ponieważ
ukorzył się przede Mną, nie ześlę nieszczęścia za jego życia.” (1 Król
21,29).
Choć ostateczny, pełny gniew Boży ma charakter
eschatologiczny i spełni się dopiero w Dniu Sądu, to jego fundamenty budowane
są już teraz – poprzez to, jak człowiek reaguje na prawdę i czy otwiera się na
Boże wezwanie do pokuty.
Patrząc na szerszy kontekst Listu do Rzymian, zwłaszcza na
jego pierwszy rozdział, dostrzegamy, że Boży gniew w doczesności objawia się w
specyficzny sposób: poprzez powstrzymanie Bożej interwencji i wydanie człowieka
na skutki jego własnego postępowania. Jest to bezpośrednie nawiązanie do
powszechnie znanej prawdy, jaką Paweł przywołuje w Liście do chrześcijan w
Galacji: „Nie dajcie się zwodzić, Bóg nie pozwala szydzić z siebie. Co
bowiem człowiek posieje, to będzie zbierał” (Ga 6,7).
Kiedy ludzie uporczywie odrzucają objawienie Bożej dobroci i
wybierają zło, Bóg uznaje ich wolność, pozostawiając ich na pastwę własnych
pożądliwości. Apostoł Paweł wielokrotnie używa tam dramatycznego sformułowania:
„Dlatego Bóg wydał ich z powodu pożądliwości ich serc na pastwę
nieczystości [...] A skoro nie uważali za słuszne uznać Boga, wydał ich Bóg na
pastwę niecnych myśli, aby czynili to, co niestosowne” (Rz 1,24.28).
To postępujące odrzucenie wartości prowadzi nieuchronnie do
wewnętrznego rozpadu, utraty wrażliwości sumienia oraz społecznego chaosu.
Istota Bożego gniewu nie polega tu na tym, że Bóg ciska gromem w grzesznika,
lecz na tym, że pozwala działać nienaruszalnemu prawu moralnej przyczyny i
skutku – zło staje się karą samo dla siebie. Paweł stawią jasno kwestię odpowiedzialności:
„dlatego nie mają nic na swoją obronę” (Rz 1,20). Przykładem takiej
postawy w Starym Testamencie był król Saul. Kiedy wielokrotnie odrzucał Boże
przykazania i szukał własnych dróg, Bóg w końcu odstąpił od niego i pozwolił mu
zebrać owoce własnego uporu, co doprowadziło króla do duchowej i fizycznej
ruiny (1 Sam 28,6.15).
W dalszej części Listu do Rzymian Paweł wskazuje na rolę
władzy świeckiej, nazywając ją powołaną do wykonywania sprawiedliwości i
ograniczania panoszącego się zła: „Jest ona bowiem sługą Boga dla twojego
dobra. Jeśli jednak czynisz zło, bój się, bo nie na próżno nosi miecz. Jest
przecież sługą Boga, wymierzającym karę temu, kto popełnia zło” (Rz 13,4).
Apostoł Piotr powołuje się również na ustanowiony przez Boga autorytet tej władzy
do karania czyniących zło: „Ze względu na Pana bądźcie poddani wszelkiej
ludzkiej władzy: czy to królowi, jako wyżej postawionemu, czy namiestnikom,
jako przez niego posyłanym dla karania złoczyńców, a chwalenia tych,
którzy dobrze czynią” (1 Ptr 2,13-14).
W teraźniejszości Bóg posługuje się więc ramami porządku
społecznego – stanowionym prawem, sądami i strukturami państwowymi. Oprócz
zewnętrznego miecza sprawiedliwości Bóg umieścił w człowieku także wewnętrznego
świadka – sumienie, które po popełnieniu zła staje się dla krzywdziciela
miejscem niepokoju i oskarżenia. Paweł zauważa to w swoim liście do Rzymian: „Wykazują,
że czyn zgodny z Prawem jest wpisany w ich serca, bo ich sumienie
jawi się równocześnie jako świadek, między jednymi a drugimi myślami,
które oskarżają lub bronią” (Rz 2,15).
Dzięki temu wierzący nie musi szukać zemsty na własną rękę
ani ulegać pokusie osobistego wymierzania sprawiedliwości. Zaufanie Bogu
oznacza w tym kontekście uznanie, że w świecie materialnym działają powołane
przez Niego mechanizmy prawne i etyczne, które stoją na straży ładu, a
ostateczny osąd nad ludzkim sercem i tak pozostaje w rękach Tego, który widzi w
ukryciu.
Cierpliwość Boga i odroczenie ostatecznego wyroku nie
oznaczają jednak bezkarności – proces ten dotyka nie tylko świata zewnętrznego,
ale posiada swój wymiar proroczy i dyscyplinujący w odniesieniu do samego
Kościoła. Wyrazistym tego obrazem są listy do siedmiu zborów w Księdze
Apokalipsy (rozdz. 2–3), w których Chrystus występujący jako Sędzia z oczami
jak płomień ognia weryfikuje czystość, wierność i moralną kondycję swoich
wspólnot.
W listach tych Bóg nie czeka bezczynnie na koniec dziejów,
lecz wkracza w teraźniejszość Kościoła z ostrzeżeniami i zapowiedzią
konkretnych kar doczesnych i eschatologicznych dla tych, którzy zatracają
czystość i ulegają kompromisom z grzechem:
· Zborowi
w Efezie zapowiada usunięcie świecznika ze swojego miejsca, jeśli wspólnota nie
porzuci swojej oziębłości i nie powróci do „pierwszej miłości” (Ap 2,5).
· Zborowi
w Pergamonie wyznacza surową konfrontację, ostrzegając, że jeśli się nie
upamiętają, On sam przyjdzie do nich prędko i „będzie walczył przeciwko nim
mieczem swych ust” (Ap 2,16).
· Wspólnocie
w Tiatyrze, która toleruje moralne zwiedzenie i grzech, zapowiada ciężki ucisk
oraz wymierzenie sprawiedliwości według uczynków: „Oto rzucę ją na łoże
boleści, a tych, którzy z nią cudzołożą, w wielki ucisk, jeśli się nie
upamiętają w ich uczynkach” (Ap 2,22).
· Zborowi
w Sardes przypomina o nagłym, niespodziewanym nadejściu sądu w przypadku braku
duchowej czujności: „Jeśli więc nie czuwasz, przyjdę jak złodziej i nie
dowiesz się, o której godzinie przyjdę do ciebie” (Ap 3,3).
Te zapowiedzi pokazują, że Boża sprawiedliwość i gniew –
choć w teraźniejszości przejawiają się jako wezwanie do nawrócenia i są próbą
ognia – posiadają realny wymiar dyscyplinujący. Sąd nadprzyrodzony już się zaczyna,
jak przypomina Pismo, „Czas bowiem, aby się rozpoczął sąd od domu Boga”
(1 Ptr 4,17), a Chrystus jako Głowa Kościoła nie akceptuje obojętności,
wzywając swoje wierne resztki do wytrwania w czystości aż do końca.
Perspektywa ostatecznego, eschatologicznego gniewu Bożego
oraz nieuchronności Dnia Pańskiego nie została nam dana po to, byśmy popadali w
bierny lęk lub rościli sobie prawo do osobistej zemsty. Apostoł Piotr w swoim
drugim liście stawia fundamentalne pytanie, które ukazuje powagę tej
rzeczywistości: „Skoro to wszystko zostanie zniszczone, to jacy wy
powinniście być w świętym postępowaniu i pobożności, oczekując przyjścia dnia
Boga i starając się je przyspieszyć?” (2 Ptr 3,11–12). Skoro cały obecny
porządek oparty na grzechu, niesprawiedliwości i ludzkiej pysze ulegnie
ostatecznemu zniszczeniu w ogniu, odpowiedź Kościoła nie może być
powierzchowna. Świadomość, że „dzień Pana przyjdzie jak złodziej” (2 Ptr
3,10), jest dla wierzących potężnym wezwaniem do radykalnej przemiany życia.
Święte postępowanie i pobożność nie są jedynie pobożnym
dodatkiem do wiary, ale jedyną właściwą postawą ludzi, którzy wiedzą, komu
zawdzięczają sprawiedliwość. Zamiast pałać nienawiścią do krzywdzących czy brać
miecz w swoje ręce, Kościół ma być przestrzenią Bożej łaski w ginącym świecie –
miejscem czystości, przebaczenia i gotowości na spotkanie ze swoim Panem, który
cierpliwie czeka, by wszyscy zmierzający ku zatraceniu znaleźli drogę do zbawienia.
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.