Kiedy przyglądamy się obecnej sytuacji politycznej w Izraelu, trwającej kampanii wyborczej oraz bezkompromisowej walce o władzę, nie sposób nie dostrzec głębszego, duchowego wymiaru tych wydarzeń. Premier Benjamin Netanjahu, dążąc do utrzymania swojej pozycji na czele rządu, nieukrywanie wpisuje swoje przywództwo w misję o charakterze wręcz opatrznościowym.
W tym ujęciu władza polityczna przestaje być jedynie
wynikiem arytmetyki parlamentarnej czy ludzkich zabiegów. Wynika ona z
fundamentalnej prawdy biblijnej, że to sam Bóg – jako Suweren historii –
ustanawia wszelkie władze, wynosi królów, obala władców i precyzyjnie wyznacza
granice narodów oraz czas ich panowania. Z tej perspektywy starania o
zachowanie przywództwa w Izraelu są odczytywane nie jako zwykła ambicja
polityczna, ale jako odpowiedź na wolę Stwórcy, który w konkretnym momencie
dziejowym powołuje liderów do realizacji swoich odwiecznych zamierzeń wobec
narodu wybranego.
Właśnie ten splot perspektywy teologicznej z praktyką
polityczną najwyższych szczebli władzy sprawia, że biblijna narracja przestaje
być jedynie domeną abstrakcyjnych rozważań. Staje się ona realnym, potężnym
narzędziem kształtowania losów narodów.
Wyrazistym tego przykładem w dzisiejszym świecie jest
polityka rządu Izraela pod przywództwem premiera Benjamina Netanjahu, w której
odwołania do tożsamości biblijnej i wiecznych obietnic Bożych odgrywają rolę legitymizacji
działań państwowych. Dla Netanjahu Biblia nie stanowi jedynie dokumentu
historycznego czy religijnego, lecz moralną i historyczną „kartę praw” narodu
żydowskiego do Ziemi Obiecanej (Erec Jisrael). Odwoływanie się do
postaci króla Dawida w kontekście niepodzielności Jerozolimy, konsekwentne
stosowanie tradycyjnych, biblijnych nazw Judei i Samarii czy budowanie
strategicznych sojuszów z chrześcijańskim syjonizmem na świecie to bezpośrednie
przeniesienie biblijnych prawd na płaszczyznę współczesnej dyplomacji i
strategii obronnej. W konsekwencji polityka ta idealnie współgra z głębokim
teologicznym przekonaniem, że losy Izraela nie są dziełem przypadku ani zwykłej
dyplomacji, lecz stanowią precyzyjną realizację odwiecznego planu Stwórcy.
Nasz współczesny stosunek do państwa Izrael oraz narodu
żydowskiego nie stanowi zatem jedynie kwestii doraźnej polityki czy
indywidualnych preferencji geopolitycznych. Jest to bezpośredni nakaz
wynikający wprost z niezmiennego tekstu Pisma Świętego.
U podstaw tego myślenia leży fundament, że obietnice dane
przez Boga Abrahamowi i jego potomkom pozostają wieczne, żywe i całkowicie
bezwarunkowe. Kluczowa obietnica zapisana na kartach Księgi Rodzaju 12:3: „Będę
błogosławił tym, którzy tobie błogosławią, a tych, którzy ciebie przeklinają,
będę przeklinał. W tobie będą błogosławione wszystkie plemiona ziemi” zachowuje
swoją pełną moc obowiązującą również dzisiaj. Z tego względu wszelkie próby
podważania szczególnej roli Izraela w planie Bożym muszą spotkać się z naszą
bezkompromisową krytyką tzw. teologii zastąpienia. Pogląd, jakoby Kościół w
nowym przymierzu całkowicie zastąpił narodowy Izrael i przejął przeznaczone dla
niego obietnice, nie jest w świetle Słowa Bożego dopuszczalną różnicą poglądów
czy akademicką dyskusją – to wysoce niebezpieczne, wręcz demoniczne zwiedzenie,
które podstępnie wnika do doktryn współczesnego Kościoła.
Najlepszą weryfikacją nieprzerwanej ciągłości Bożych
obietnic są konkretne, namacalne wydarzenia historyczne, w których na naszych
oczach wypełniają się starotestamentowe proroctwa. Przełomowym momentem w
nowożytnej historii było powstanie państwa Izrael w 1948 roku – wydarzenie,
które spektakularnie narodziło się bezpośrednio z popiołów Holokaustu. Tylko
tak niewyobrażalna tragedia zdołała przekonać ówczesny świat, że Izrael jest
jedynym bezpiecznym miejscem dla Żydów rozproszonych po całym globie, co skłoniło
narody do zagłosowania w ONZ na „tak”.
To historyczne odrodzenie stanowi bezpośrednią, literalną
realizację zapowiedzi z Księgi Amosa 9:14-15: „Wtedy odmienię los mojego
ludu Izraela, odbudują spustoszone miasta i je zasiedlą, zasadzą winnice i będą
pili z nich wino, założą ogrody i będą jedli z nich owoce. Osadzę ich na ich
ziemi i nie zostaną nigdy wyrwani z ziemi, którą im dałem − mówi PAN, twój
Bóg.”
Z tą historyczno-biblijną perspektywą nieodłącznie wiąże się
również nieuchronna zapowiedź nadchodzącego Bożego sądu nad narodami. Pismo
Święte niezwykle jasno pokazuje, że Bóg od zawsze oceniał i nadal będzie
oceniał ludy oraz całe cywilizacje przez pryzmat ich stosunku do narodu
wybranego. Prorok Ezechiel zapowiada wprost w rozdziale 39:6-8: „Ześlę ogień
na Magog i na bezpiecznych mieszkańców wysp. I poznają, że Ja jestem PANEM.
Ogłoszę wśród Mojego ludu izraelskiego Moje święte imię i sprawię, że nie będą
już więcej bezcześcić Mojego świętego imienia. Poznają narody, że Ja jestem
PANEM, Świętym w Izraelu. Oto nadchodzi i spełni się – wyrocznia Pana BOGA.
Jest to ten dzień, o którym mówiłem.”
Kluczowym elementem naszej argumentacji i biblijnej prawdy
musi być także ostateczne odrzucenie krzywdzącego, opartego na kłamstwie
zarzutu antysemickiego, który od wieków przypisuje Żydom winę za śmierć Jezusa,
nazywając ich „zabójcami Chrystusa”. Koncepcja ta pozostaje w rażącej
sprzeczności z przekazem Ewangelii i ze Słowem samego Pana. W Ewangelii Jana
10:17-18 Jezus jednoznacznie odsłania autonomiczną, suwerenną naturę swojej
ofiary: „Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja oddaję moje życie, aby je znowu
odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję. Mam władzę je
oddać i mam władzę znowu je odzyskać. Ten nakaz otrzymałem od mojego Ojca.”
Skoro zatem Chrystus złożył swoje życie sam z siebie w
ramach doskonałego, przedwiecznego Bożego planu zbawienia, a Szatan od zarania
dziejów – począwszy od rozkazów Faraona, aż po okrucieństwo Heroda –
nieustannie zmierzał do fizycznego unicestwienia narodu żydowskiego, to musimy
jasno powiedzieć: wszelki przejaw antysemityzmu ma w swej najgłębszej istocie
źródło czysto demoniczne.
Całość tego wywodu odnośnie do aktualnej sytuacji, w jakiej
znajduje się Izrael, zamyka wyraźny akcent eschatologiczny. Obserwowany we
współczesnym świecie narastający, wręcz irracjonalny antysemityzm oraz potężnie
wzmagająca się wrogość wobec Izraela stanowią dla nas niezwykle czytelny znak
czasów. Wyraźnie wskazują one, że świat znajduje się w dniach ostatecznych,
stanowiąc bezpośrednią zapowiedź rychłego wypełnienia się wszystkich Bożych
planów i chwalebnego powrotu Króla królów i Pana panów, Jezusa Chrystusa, który
powiedział o sobie: „Ja jestem Alfa i Omega, mówi Pan, Bóg, Ten, który
jest i który był, i który przychodzi, Wszechmogący” (Ap 1:8).
„Ten, który o tym zaświadcza, mówi: Tak, wkrótce
przyjdę. Amen, przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22:20).
MARANATHA!
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.