Friday, June 26, 2026

Proszę o cierpliwość

Kiedy czytam biografie wybitnych działaczy na niwie Bożej i patrzę na to, czego dokonali, naturalnie pojawia się pytanie: „A co ja zrobiłem dla Boga?”. Ewangeliści z pasją dzielą się imponującymi liczbami słuchaczy, którym zanieśli dobrą nowinę, a uzdrowiciele wyliczają najcięższe przypadki chorób, które ustąpiły pod wpływem ich modlitwy. Dobroczyńcy opisują, jak wielką pomoc okazali pokrzywdzonym przez los, a liderzy piastujący ważne stanowiska przekonują, iż dzięki ich odważnym decyzjom ludziom żyje się po prostu lepiej.

Gdyby ktoś zapytał mnie o to, co ty zrobiłeś dla Boga?, musiałbym chwilę poszukać w pamięci, aby podać konkretne liczby – na przykład to, ile osób ochrzciłem, jak wielkim społecznościom zwiastowałem Chrystusa czy ile razy realnie pomogłem potrzebującym. W zestawieniu z spektakularnymi świadectwami, jakie czasem słyszymy, te moje działania mogą wydawać się skromne. Czy jest to jednak powód do zniecierpliwienia lub rozczarowania? Wprost przeciwnie!

W momentach takich refleksji z uśmiechem spoglądam na podkładkę pod myszkę komputerową, którą bardzo lubię (patrz zdjęcie). Chociaż czas odcisnął na niej swoje piętno, za nic nie chcę się jej pozbyć. Niesie ona bowiem niezwykle uwalniające przesłanie i głębokie pocieszenie, którego każdy z nas potrzebuje każdego dnia. Widnieje na niej zdanie: „Bóg działa. Proszę o cierpliwość... Bóg jeszcze ze mną nie skończył!”. Lub ujmując to bardziej poetycko: „Trwają Boże prace. Proszę o cierpliwość... Bóg jeszcze nie dokończył Swojego dzieła we mnie!”.

To kieruje moje myśli ku kluczowemu pytaniu, które warto sobie zadać: „Co tak naprawdę jest ważniejsze – to, co ja próbuję zrobić dla Boga, czy to, co On z miłością robi dla mnie?”. Cudowną odpowiedzią na tę wątpliwość jest historia proroka Jeremiasza, gdy Bóg skierował do niego słowa: „Wstań i zejdź do domu garncarza. Tam sprawię, że usłyszysz Moje słowa” (Jr 18:2). Doskonale znamy ten poruszający obraz: prorok przygląda się, jak rzemieślnik bierze do rąk niekształtną, lepka bryłę gliny i z cierpliwością „zaczął od nowa wyrabiać inne naczynie, jak garncarzowi wydawało się, że należy zrobić” (w. 4). Wtedy padły te piękne słowa Boga: „Oto jak glina w ręku garncarza, tak i wy jesteście w Moim ręku, domu Izraela!” (w. 6).

Głęboko wierzę, że dokładnie tak, jak Bóg prowadził Izrael, tak samo z czułością prowadzi dziś każdego z nas. On pragnie mieć w Swoim domu naczynia ukształtowane według Jego doskonałego, unikalnego planu. Apostoł Paweł rozwija to piękne porównanie w liście do Tymoteusza: „W dużym domu znajdują się nie tylko naczynia złote i srebrne, ale także drewniane i gliniane. Jedne służą do użytku zaszczytnego, inne do pospolitego” (2 Tm 2:20). To, jaką rolę i formę otrzymujemy w Bożym domu, zależy wyłącznie od Niego – i to jest najwspanialsze, bo wszystko, co Bóg z nami czyni, wypływa z Jego bezwarunkowej łaski. Nasze działania są oczywiście ważne i służą Bożym celom, ale naszą największą radością jako sług powinno być wykonanie powierzonego zadania z serca, by móc z pokorą i ulgą powiedzieć: „Sługami nieużytecznymi jesteśmy, spełniliśmy swój obowiązek” (Łk 17:10).

Gdy apostoł Paweł dotarł do Aten, rzuciła mu się w oczy niezwykła religijność mieszkańców. Przemawiając na Areopagu, zauważył, że ci gorliwi Grecy robią wszystko, by własnymi siłami zadowolić bóstwa – nawet te, których zupełnie nie znają. Paweł, który zawsze mówił z inspirującą prostotą, wyjaśnił im, że prawdziwy Bóg „jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką ani nie jest uzależniony od posługi rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko” (Dz 17:24,25). To niesamowita nowina! Bóg w swojej wielkości nie potrzebuje naszych ludzkich osiągnięć ani nerwowych wysiłków, by realizować swoje plany.

Wierzymy przecież w Boga Wszechmogącego – Boga „El Elion”, który zawierając przymierze z Abrahamem, hojnie zaopatrzył go we wszystko, co stworzył. Nasz Bóg jest w pełni samowystarczalny. On nie szuka współpracowników dlatego, że brakuje Mu sił, ale dlatego, że zaprasza nas do relacji! Sam realizuje Swój odwieczny plan, uwalniając nas „z niewoli rozkładu do wolności chwały dzieci Boga” (Rz 8:21). To On sprawił, że my, którzy „mamy pierwsze plony Ducha, wzdychamy, oczekując usynowienia, odkupienia naszego ciała” (w. 23). Autor Listu do Hebrajczyków rzuca kolejne snopy światła na tę prawdę, pisząc o doskonałej ofierze Bożego Baranka: Bóg „przez tę jedną ofiarę przecież uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy dostępują uświęcenia” (Hbr 10:14). Do tego doskonałego dzieła nic już nie trzeba, ani nawet nie da się dodać!

Najważniejszym celem naszego zbawienia jest powrót do bliskiej, nierozerwanej już więzi z Ojcem. Bożym największym pragnieniem jest to, abyśmy na zawsze bezpiecznie przebywali w Jego obecności. Dlatego całą naszą doczesność od momentu nowego narodzenia Bóg zamienia w fascynujący proces – proces pięknej obróbki, jakiej poddana jest glina w dłoniach Mistrza. On ma dla nas wspaniały cel: chce, abyśmy „stali się podobni do obrazu Jego Syna” (Rz 8:29). Świadomość tego sprawia, że wszystko wokół zaczyna współdziałać ku dobremu, „aż wszyscy dojdziemy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do człowieka doskonałego, do miary dojrzałości wynikającej z pełni Chrystusa” (Ef 4:13). Tego niezwykłego dzieła dokonuje sam Bóg i zrobi to w absolutnie najlepszy sposób. Naszą rolą jest po prostu ufnie Mu się poddać i z radością współpracować, zamiast przeszkadzać Mu własnymi koncepcjami.

Dlatego z nadzieją patrzę w przyszłość, wierząc, że Bóg ma wobec mnie jeszcze wiele wspaniałych planów, by przygotować mnie na moment spotkania twarzą w twarz z Jego świętym obliczem. To ekscytujące, że zanim zawoła nas do Siebie, On sam zadba o ten „ostatni szlif” – tak, aby Jego własna chwała mogła lśnić w odbiciu naszych przemienionych twarzy. Kiedy tam staniemy, nie będziemy musieli nerwowo prezentować listy naszych ziemskich dokonań. Zamiast tego z zachwytem ukażemy czysty, nieskażony blask Jego chwały, który On sam w nas wypracował.

Dziękuję Bogu każdego dnia za to, że wciąż nade mną pracuje, abym mógł stanąć przed Nim w całym tym pięknie. Jakże inspirujące i pełne ciepła jest życzenie, które apostoł Paweł skierował do Tesaloniczan: „Sam Bóg pokoju niech was w pełni uświęci, aby cały wasz duch, dusza i ciało zostały zachowane bez zarzutu na ponowne przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5:23).

Mając przed oczami tę wielką perspektywę, pomyślmy z wdzięcznością i zachwytem: jak cudowne, wielkie i pełne miłości dzieło realizuje w nas każdego dnia Bóg, nasz wspaniały Ojciec!

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.