Z pewnością każdy z nas ma w pamięci jakieś zabawne wspomnienia z przeszłości. A skoro mam już swoje lata, zebrało się ich całkiem sporo.
Mam nadzieję, że osoby w moim wieku i starsze, pamiętające
Warszawę lat 60., kojarzą pewnego wyjątkowego brata, który odwiedzał Zbór
Stołeczny, przyjeżdżając gdzieś ze wschodnich stron. Brat Tomasik słynął z
nietuzinkowych powiedzonek, tworzonych na poczekaniu. Był również niestrudzonym
świadkiem Jezusa Chrystusa – nie istniał dla niego żaden próg, którego bałby
się przekroczyć, by głosić Bożą miłość. Bardzo lubiłem słuchać jego opowiadań z
podróży, gdyż jadąc pociągiem do Warszawy, niemal każdą chwilę wykorzystywał na
mówienie o Zbawicielu.
Przypomniało mi się teraz jedno z jego świadectw: rozmowa z
pewnym księdzem, który – nieświadomy misyjnych skłonności współpasażera –
usiadł naprzeciwko niego w przedziale. Brat Tomasik, widząc osobę duchowną (co
rozpoznał po koloratce), zadał bezpośrednie pytanie: „Dlaczego ksiądz odwraca
się tyłem do Boga?”. Nietrudno wyobrazić sobie zdziwienie kapłana, który mógł
odebrać to pytanie jako prowokację. Duchowny jednak spokojnie spojrzał na
rozmówcę i odrzekł wprost: „Nie wiem, może więc pan mi wytłumaczy, co przez to
rozumie?”.
Na to tylko czekał nasz brat. Otworzył swoją podniszczoną
Biblię, przekartkował wiele stron, aż zatrzymał się w Księdze proroka
Jeremiasza i spokojnie przeczytał: „odwrócili się do mnie tyłem, a nie
twarzą, a chociaż uczyłem ich nieustannie i gorliwie, nie słuchali i nie dali
się pouczyć” (Jer 32,32).
„Dlaczego pan to adresuje do mnie?” – zapytał zaskoczony
ksiądz.
„No bo widzi ksiądz – rzekł nasz misjonarz – gdy patrzę na
księdza koszulę, to widzę, że jest zapięta z tyłu, dlatego sądzę, że księdza
twarz też jest z tyłu”.
Opowiadanie to, choć prawdziwe, można włożyć między
anegdoty. Z góry oświadczam, że osobiście nie utożsamiam się z taką
argumentacją. Przywołałem tę historię na widok moich kolegów, pastorów w
Kościele Zielonoświątkowym, którzy z uporem wkładają koloratki, mimo że w
naszym środowisku nie ma takiego zwyczaju.
Koloratka jest ubiorem osoby duchownej (nie mylić z osobą
duchową) – zwyczajowo księdza katolickiego, ale także niektórych
protestanckich. Istnieją różne wyjaśnienia znaczenia tego słowa. Zacytuję
definicję, którą znalazłem na katolickim portalu niedziela.pl; oddaje ona chyba
najlepiej istotę tego symbolu: „Słowo »koloratka« powstało od łacińskiego collare,
co znaczy obroża. Biała koloratka na szyi kapłana ma przypominać obrączkę i
obrożę – nasze zaślubiny z Chrystusem i Kościołem oraz oddanie Chrystusowi
naszej wolności i pozwolenie Mu na całkowite kierowanie naszym życiem”.
Zadam więc proste pytanie: czy Bóg oczekuje, aby Jego słudzy
wyróżniali się odmiennym strojem?
Tradycja biblijna nie pozostawiła nam ani jednego przykładu,
by czyniono tak na początku. Nauka apostolska również nie daje najmniejszych
przesłanek, aby po latach, czy nawet kilkunastu wiekach, dojść do takiego
przekonania. Historia chrześcijaństwa – a konkretnie historia Kościoła
katolickiego – informuje nas, że dopiero w połowie VI wieku nakazywano
duchownym noszenie strojów odróżniających ich od laikatu. Natomiast w XV i XVI
wieku przyjęto zwyczaj noszenia długich sutann zapinanych na 33 guziki (symbolizujące
liczbę lat życia Chrystusa na ziemi).
Apostoł Piotr – według nauki Kościoła katolickiego pierwszy
papież – zapisał w swoich listach wiele pouczeń dotyczących życia wierzących
naśladowców Chrystusa. Pisał również o starszych, o tych, którzy sprawują
urzędy w Kościele, ponieważ zostali powołani do Bożej służby. Piotr napomina
starszych, aby paśli trzodę Bożą: „nie jako panujący nad tymi, którzy są wam
poruczeni, lecz jako wzór dla trzody” (1 Ptr 5,3). To w świecie ludzi
panujących nad innymi podkreśla się odmienność tytułami i ubiorem. W Kościele
Jezusa Chrystusa, w którym Bóg nie czyni różnicy pomiędzy ludźmi, Piotr radzi: „wszyscy
zaś przyobleczcie się w szatę pokory względem siebie, gdyż Bóg pysznym się
sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” (w. 5).
Myślę, że dobrze znamy radę apostoła Pawła: „w pokorze
uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie” (Flp 2,3), która również nie
sugeruje potrzeby przywdziewania strojów, mających z założenia podkreślać
czyjąś odmienność.
Sądzę, że brat Tomasik miał jednak w swoim argumencie sporo
racji. Dzisiejsza prasa donosi o wypowiedzi biskupa Kościoła, w którym wielu
duchownych noszących koloratki dopuściło się molestowania dzieci. Biskup
zasugerował, że winę za te grzeszne czyny ponoszą rozwiedzeni rodzice dzieci.
Utożsamianie się z tą grupą, wyróżniającą się koszulami zapinanymi z tyłu, jest
w obecnej sytuacji społecznej raczej źle odbierane.
Tak mi się skromnie wydaje – a może nie mam racji?

Bracie Henryku jaki jest biblijny sposób pouczania braci? W internecie? Na forum? Kolejną notką ukazującą jak to źle jest w tym KZecie? A brat to swojego Kościoła nie ma? Wszystko jest w nim ok? Brzydzę się tym blogiem i podejściem, że z hamerykańskiego fotela wie się najlepiej!
ReplyDeleteUważam, ze ponad trzydzieści lat służenia Bogu w ramach ZKE i KZ-tu uprawnia mnie również do wypowiedzenia mojego zdania, tym bardziej, iż nie jest odosobnione.
DeleteDopuszczam myśl, że niektórzy będą brzydzić się moim blogiem, oby nie traktowali tak samo Bożej prawdy
Nie odpowiedział brat na pytanie: Jaki jest biblijny sposób pouczania braci?
DeleteJeśli czynność, która jest tematem napomnienia została dokonana publicznie, to można napomnieć np. tak jak Paweł Piotra, o czym czytamy w Gal. 2:11-14 ;)
Delete(Pewnie stąd ten brak odpowiedzi.)
mi rowniez nie podoba sie ta pycha autora i kpina, to nie jest milosc do ludzi, taki sarkazm i ironia nie przysti wierzacemu czlowiekowi, a doswiadczenie nie jest zadnym argumentem ze mozna kpic z kogos, mnie rowniez sie zdarza zakpic ale brzydze sie tego, autorze nabierz pokory i milosci Bozej bo sam Pan Cie skarci jesli jestes Jego dzieckiem, napominajcie sie z miloscia, sluzcie sobie nawzajem, modlmy sie za kosciol katolicki aby sie nawrocil a nie kpijmy
ReplyDeleteBr. Wiesław: Ci co noszą koloratki okazują swoją zewnętrzną duchowość, aby się ludziom przypodobać,
ReplyDeletenatomiast duchowych ludzi jest bardzo mało. Ap. Paweł pisze " A teraz, czy chcę ludzi sobie zjednać, czy Boga? Albo czy staram się przypodobać ludziom? Bo gdybym nadal ludziom chciał się przypodobać, nie był bym sługom Chrystusowym." Gal.1,10 Pozdrawiam i popieram Cię Br.Henryku
" Utożsamianie się z tą grupą osób, wyróżniających się koszulami zapiętymi z tyłu, jest raczej niezbyt mile odbierane przez społeczeństwo.
DeleteTak mi się skromnie wydaje, a może nie mam racji? "
br Wieslawie, autor napisal ze utozsamianie sie z ludzmi w koloratkach jest niedobrze odbierane przez spoleczenstwo :):):) tak wiec Twoj komentarz dotyczy autora artykulu ktory chche sie przypodobac ludziom, bo prrzeciez spoleczenstwo juz nie lubi ksiezy.
Kazdy czlowiek jest grzeszny, i nie zapominajmy ze kosciol katolicki przyznaje sie wiary w Chrystusa jedynego Zbawiciela, to jest kosciol chrzescijanski i tak jak sw. Pawel mocno napominal Koryntian tak trzeba mocno napominac ten kosciol a nie pogardzac nim... jesli mamy milosc...
Br.Wiesław; Każda doktryna czy zgromadzenie gdzie Głową nie jest Chrystus a człowiek nie może być kościołem chrześcijańskim. Kościół Jezusa Chrystusa są to ludzie wyrwani przez Niego z królestwa ciemności i przeniesieni do królestwa światłości , są to ludzi którzy narodzili się na nowo otrzymali Boże życie i mają pewność zbawienia, taki człowiek który trwa w Nim i buduje na Jego fundamencie ma wartość przed Bogiem , inie musi przyodziewać w ozdobne szaty ponieważ jego wnętrze jest wonnością Chrystusową a tytuł Brat jest największym wyróżnieniem.
ReplyDelete