Friday, January 30, 2015

Wybaczam, lecz nie zapomnę

Nie zgadzam się z popularnym poglądem, że prawdziwe przebaczenie polega na całkowitym wymazaniu winy z pamięci. Zapominanie bywa ułomnością, na którą cierpią zwłaszcza osoby starsze. Tymczasem naturalną rzeczą jest to, że staramy się pamiętać wszystko, co wydarzyło się w naszym życiu – chyba że są to chwile, o których wolelibyśmy nie pamiętać.

Osiągnąłem już wiek, w którym niestety coraz częściej pojawiają się bolesne momenty, gdy w pamięci powstaje jakaś dziwna luka. Nie potrafię wtedy przypomnieć sobie czyjegoś nazwiska, choć twarz na oglądanym zdjęciu jest mi doskonale znana. Staram się wówczas na wszelkie sposoby je odtworzyć i nieraz dopiero po jakimś czasie przychodzi nagłe olśnienie. Wołam wtedy z zachwytem: „Już wiem!”. Co za ulga – z moją pamięcią nie jest jeszcze tak źle.

Wzorem wszelkiego przebaczenia jest doskonały akt łaski, jaki okazał nam Bóg, nasz Ojciec niebieski. Jego Syn wziął na siebie nasze grzechy i oddał swoje życie na krzyżu, wołając: „Wykonało się!”. Czy można sądzić, że w tym momencie święty Bóg nagle stracił pamięć? Absolutnie nie!

Bóg oświadczył przez swojego proroka, że jest w stanie zmazać nasze winy: „Chodźcie, rozsądźmy! – mówi PAN: Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, to staną się białe jak śnieg, choćby były czerwone jak purpura, to staną się jak wełna” (Iz 1:18). Nigdzie jednak nie zapowiedział własnej amnezji, czyli totalnego zapomnienia o naszych nieprawościach. Powiedział natomiast: „To Ja, Ja sam wymażę twoje przestępstwa przez wzgląd na siebie samego i twoich grzechów nie będę wspominać” (Iz 43:25).

Prorok Jeremiasz rozwinął tę myśl i zapowiedział w imieniu Pana, że nastanie czas Nowego Przymierza: „Każdy swego sąsiada i każdy swego brata nie będzie już więcej uczyć, mówiąc: Poznajcie PANA! Oni wszyscy bowiem będą Mnie znać od najmniejszego do największego – wyrocznia PANA – ponieważ odpuszczę ich winę, a o ich grzechu nie będę już wspominać” (Jr 31:34). Aby nie było wątpliwości, o jakie odpuszczenie chodzi, autor Listu do Hebrajczyków przypomniał te słowa: „Takie jest Przymierze, które zawrę z nimi po tych dniach, mówi Pan. Złożę Moje prawa w ich sercach i napiszę je na ich umysłach, i ich grzechów ani nieprawości nie będę już pamiętał” (Hbr 10:16-17).

W dalszej części tego nowotestamentowego tekstu czytamy o krwi Jezusa, dzięki której mamy otwarte „wejście do świątyni, które On otworzył dla nas jako drogę nową i żywą przez zasłonę, to jest przez swoje ciało” (Hebr. 10:19-20). Gwarancją naszego wejścia do Bożej świątyni jest Nowe Przymierze, „gdyż wierny jest Ten, który złożył obietnicę” (w. 23). Tak więc to nie brak pamięci Boga daje nam pewność, że nie będzie On domagać się od nas zapłaty za grzechy, lecz słowa obietnicy: „twoich grzechów nie będę wspominać”. Właśnie dlatego podczas tej najważniejszej wieczerzy Jezus „wziął kielich i po dziękczynieniu podał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy, to jest bowiem Moja krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów (Mt 26:27-28).

Pewność przebaczenia nie tkwi w Bożej niepamięci, lecz we krwi Baranka Bożego. Obraz krwi był doskonale znany Izraelitom. Bóg zapewnił ich przecież, że w tę wielką noc, gdy będzie szedł, by porazić Egipcjan, „zobaczy krew na nadprożu i odrzwiach z obu stron, wtedy PAN przejdzie koło drzwi i nie pozwoli Niszczycielowi, aby wszedł do waszych domów i zadał cios” (Wj 12:23). Nas przed Bożym gniewem chroni krew Jego Syna – i to jest największa gwarancja, że Bóg nigdy nie wypomni nam naszych grzechów.

„Nie wspominać” oznacza nie wyciągać konsekwencji. Wiemy, że „zapłatą bowiem za grzech jest śmierć”, lecz „darem łaski Boga życie wieczne w Chrystusie Jezusie, naszym Panu” (Rz 6:23). Apostoł Paweł wyjaśnia w swoich listach fundament Bożego przebaczenia. Pisze, że „Bóg natomiast okazuje nam swoją miłość przez to, że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł. O wiele więc bardziej usprawiedliwieni, teraz, dzięki Jego krwi, zostaniemy przez Niego wybawieni od gniewu” (Rz 5:8-9). Możemy być pewni, że Bóg nie będzie wypominał nam grzechów, mimo że ma doskonałą pamięć – a gwarantuje to Jego niezłomna miłość.

Jeśli chodzi o to, jak my powinniśmy wybaczać sobie nawzajem, zasada jest podobna do tego doskonałego, Bożego aktu. My również nie musimy zapominać o doznanych krzywdach, musimy jednak zobowiązać się, że nigdy więcej nie będziemy ich wypominać. Wiem, że to niezwykle trudne. Dlatego – wzorem uczniów Jezusa, którzy słysząc nakaz wybaczania bez końca, prosili Pana: „Dodaj nam wiary” (Łk 17:5) – my także musimy stale o tę wiarę prosić.

Tak jak Bóg, kierując się miłością, postanowił nie wspominać naszych grzechów, tak i my potrzebujemy daru takiej miłości. Tylko ona pozwoli nam – mimo pamięci o wyrządzonych krzywdach – kochać naszych bliźnich tak, jakby nigdy nic złego nam nie zrobili.

Z pomocą przychodzi nam apostoł Jan, który w swoim liście wskazuje na źródło tej postawy. Znajduje się ono w samym Bogu, „gdyż Bóg jest miłością” (1 Jn 4:8). Dalej ten sędziwy już sługa pisze: „My poznaliśmy miłość, którą Bóg ma do nas i jej zawierzyliśmy” (w. 16). Jeśli naprawdę zaufaliśmy miłości, którą Bóg nam okazał, będziemy w stanie wybaczać tak jak On. Wówczas, zachowując pełną pamięć o doznanym złu, będziemy gotowi kochać i wybaczać naszemu winowajcy, nawet jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego (Łuk. 17:4 [BW]).

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.