Friday, September 18, 2026

Siła uniżenia

Świat, w którym żyjemy, często promuje rozwiązania siłowe. Wygrywa silniejszy, bardziej zdecydowany, ten, kto potrafi skuteczniej narzucić swoją wolę. Dlatego tak często jesteśmy świadkami demonstracji siły – tej fizycznej, ale także siły argumentów, pozycji, pieniędzy czy wpływów.

A jak jest w Bożym Królestwie?

Biblia pokazuje nam wiele historii, w których zwycięstwo przychodzi nie przez siłę, lecz przez uniżenie, łagodność i zaufanie Bogu. Jedną z takich historii jest niezwykłe spotkanie trzech ludzi: Dawida, Abigail i Nabala. Każde z nich reprezentuje inną postawę. I być może w każdym z tych bohaterów możemy odnaleźć cząstkę samych siebie.

Przyjrzyjmy się trójce tych bohaterów:

Pierwszym z nich jest Dawid. Nie jest jeszcze królem, choć wie, że Bóg przeznaczył mu tę rolę. Nadal jednak musi uciekać i ukrywać się przed Saulem.

Umarł właśnie wielki Boży prorok Samuel. Nad jego grobem, w Ramie, zgromadzili się wszyscy Izraelici. Dawid natomiast nadal musiał się ukrywać. Udał się więc na pustynię Paran, gdzie czekała na niego kolejna lekcja, której – jak się okaże – bardzo potrzebował.

Przyszły król Izraela był wyczerpany, spragniony i głodny. Wraz ze swoimi ludźmi zbliżał się do Maonu, gdzie mieszkał drugi bohater tej historii – Nabal, jego daleki krewny. Nabal był człowiekiem bardzo zamożnym. Posiadał kilka tysięcy owiec. Był właśnie czas strzyżenia owiec. Był to okres radości, świętowania i cieszenia się owocami ciężkiej pracy pasterzy.

Trzecią bohaterką była Abigail – piękna i mądra kobieta, której imię oznacza „radość ojca”. Miała szlachetne serce i roztropność, której bardzo brakowało jej mężowi. Sam Nabal miał imię, które można rozumieć jako „głupiec” czy „niegodziwiec”, i jego charakter rzeczywiście odpowiadał temu określeniu.

Okoliczności, w jakich doszło do spotkania tych trojga, mogłyby stanowić kanwę dobrego filmu.

Dawid potrzebował pomocy. Na pustyni nie było wielu miejsc, w których można było zdobyć żywność dla tak dużej grupy ludzi. Posłał więc swoich sług do Nabala z prośbą o podzielenie się jedzeniem.

Dawid nie przychodził jednak jak ktoś, kto chce coś wymusić. Wręcz przeciwnie. Okazał Nabalowi szacunek i przypomniał o przyjaznych relacjach między nimi. Jego pasterze, którzy wcześniej przebywali w pobliżu ludzi Dawida, byli dobrze traktowani.

Dlatego Dawid polecił swoim sługom powiedzieć: „Bądź zdrów! Pokój tobie i pokój twemu domowi. Pokój wszystkiemu, co do ciebie należy!” (1 Sm 25:6).

Wydawałoby się, że dalszy ciąg tej historii powinien być spokojny i życzliwy. Tak się jednak nie stało. Nabal, o którym Biblia mówi, że był człowiekiem nieokrzesanym i znanym z niecnych postępków, odmówił Dawidowi pomocy. Co więcej, zachował się tak, jakby w ogóle go nie znał. Potraktował go jak jednego z wielu zbuntowanych ludzi, którzy w tamtych czasach wałęsali się po górach.

A przecież był to czas świętowania. Nabal miał powód do radości – jego stada przyniosły mu obfity plon. Mimo to jego serce było pełne egoizmu. Myślał przede wszystkim o tym, co posiada i czego nie chce nikomu oddać. Odpowiedział: „Czy mam wziąć swój chleb, swoją wodę i mięso ze zwierząt, które ubiłem dla moich postrzygaczy i oddać ludziom, o których nie wiem, skąd są?” (1 Sm 25:11). To krótkie zdanie bardzo dobrze pokazuje sposób myślenia Nabala: moje, moje i jeszcze raz moje.

Kiedy Dawid dowiedział się o odpowiedzi Nabala, ogarnął go gniew. Można powiedzieć, że krew zagotowała się w jego żyłach. I właśnie tutaj pojawia się paradoks.

Ten sam Dawid, który wcześniej potrafił powstrzymać się przed zabiciem Saula, teraz był gotowy dokonać krwawej zemsty na całym domu Nabala. Przecież miał już wiele powodów, aby zabić Saula. Kiedy pewnego razu znalazł go śpiącego w jaskini, mógł odciąć mu głowę. Zamiast tego odciął jedynie kawałek jego płaszcza.

Tym razem jednak emocje wzięły górę. Szkoda, że Dawid nie znał jeszcze rady, którą wiele wieków później apostoł Paweł skierował do wierzących w Efezie: „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie, niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem. Nie dawajcie miejsca diabłu” (Ef 4:26–27).

Dawid nie zamierzał czekać. Stanął na czele czterystu uzbrojonych wojowników i ruszył przeciwko Nabalowi. Chciał zniszczyć jego dom i zgładzić wszystkich jego domowników.

W tym momencie do historii wkracza Abigail.

Kiedy Abigail dowiedziała się, co zamierza zrobić Dawid, natychmiast podjęła działanie. Nie próbowała odpowiedzieć siłą na siłę. Nie szukała przewagi. Nie próbowała udowodnić, że ma rację. Wybrała uniżenie. Jakby znała słowa apostoła Pawła: „Nie kierujcie się kłótliwością i próżną chwałą, ale z pokorą jedni drugich uznawajcie za ważniejszych od siebie” (Flp 2:3).

Abigail przygotowała dużą ilość żywności dla Dawida i jego ludzi. Następnie wyszła mu naprzeciw. A kiedy go zobaczyła, „upadła przed Dawidem twarzą ku ziemi i oddała mu pokłon. Upadła mu do stóp i powiedziała: Panie mój! To ja jestem winna. Niech jednak będzie wolno twojej służebnicy przemówić do ciebie, a ty zechciej wysłuchać słów twojej służebnicy” (1 Sm 25:23,24).

To niezwykły obraz uniżenia.

Pomyślmy o sytuacji Abigail. Była żoną bardzo bogatego człowieka. Nie musiała przecież padać do nóg Dawida. Mogła bronić swojego męża, mogła się oburzyć, mogła odpowiedzieć gniewem na gniew.

A jednak tego nie zrobiła.

Stanęła przed człowiekiem, którego jej mąż wcześniej nazwał buntownikiem, i poprosiła go o łaskę. Jej siłą nie była przewaga. Jej siłą była pokora.

Właśnie dlatego postawa Abigail jest dla mnie jednym z pięknych obrazów tego, co widzimy w Chrystusie. Apostoł Paweł napisał: „On, będąc w postaci Bożej, nie wykorzystał swojej równości z Bogiem, ale umniejszył samego siebie, gdyż przyjął postać sługi i stał się podobny do ludzi. A w tym, co zewnętrzne, dał się poznać jako człowiek” (Flp 2:6–7). Uniżenie Chrystusa nie było oznaką słabości. Było świadomym wyborem miłości i posłuszeństwa Ojcu. Taką postawę może w nas kształtować jedynie Duch Święty. To On prowadził Chrystusa podczas Jego ziemskiego życia i to On może przemieniać również nasze serca. Nie możemy jednak zapominać, że Chrystus nie tylko sam przyjął postawę uniżenia. On wezwał swoich naśladowców, aby szli Jego śladami.

Tę myśl podjął apostoł Paweł, pisząc: „Niech wasze myślenie będzie myśleniem Chrystusa Jezusa” (Flp 2:5). Paweł doskonale wiedział, że człowiek nie jest w stanie wypracować w sobie takiej postawy wyłącznie własnymi siłami. Potrzebujemy działania Ducha Świętego. Dlatego wśród postaw, które powinny charakteryzować człowieka żyjącego w społeczności z Bogiem, znajdujemy również tę: „Bądźcie poddani jedni drugim, trwając w bojaźni Chrystusa” (Ef 5:21).

Abigail nie mogła znać jeszcze mądrych rad, którymi Salomon później dzielił się z czytelnikami Biblii. A jednak jej życie pokazywało prawdę zawartą w tych słowach: „Łagodna odpowiedź uśmierza wściekłość, ostre słowo wywołuje gniew” (Prz 15:1). W innym miejscu czytamy: „Cierpliwością można przekonać zwierzchnika, łagodny język łamie kości” (Prz 25:15). To niezwykłe zdanie. Łagodność może zrobić coś, czego nie osiągnie siła.

Czasami jedno spokojne słowo potrafi zatrzymać lawinę gniewu. Jedna pokorna odpowiedź może przerwać konflikt, który za chwilę wymknąłby się spod kontroli. Ten sam Duch Święty natchnął później apostoła Piotra, który radził wierzącym w Chrystusa, aby byli gotowi odpowiadać na zarzuty: „Czyńcie to jednak łagodnie i z bojaźnią, mając czyste sumienie, aby przez to, czym jesteście szkalowani, zostali zawstydzeni ci, którzy znieważają wasze dobre postępowanie w Chrystusie” (1 Ptr 3:16).

Abigail właśnie tak postąpiła. Nie zwyciężyła Dawida siłą. Zwyciężyła go łagodnością.

Warto na końcu zadać pytanie: jak to wydarzenie wpłynęło na troje bohaterów?

Dawid zrozumiał, jak blisko był wielkiego błędu. Abigail przypomniała mu o Bożej obietnicy i o roli, jaką Bóg dla niego przygotował: „Kiedy zaś Pan udzieli mojemu panu wszelkiego dobra, które zapowiedział, i ustanowi cię księciem nad Izraelem” (1 Sm 25:30). Być może właśnie te słowa pomogły mu spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Zrozumiał, że nie może pozwolić, aby jeden akt zniewagi odebrał mu panowanie nad własnymi emocjami.

Dlatego powiedział do Abigail: „Błogosławiony niech będzie PAN, Bóg Izraela, który wysłał cię dziś na spotkanie ze mną. Błogosławiona niech będzie również twoja roztropność i ty, która powstrzymałaś mnie dziś przed rozlewem krwi i przed osobistą zemstą. Bądź błogosławiona!” (1 Sm 25:32–33). Dawid przyznał, że potrzebował kogoś, kto powstrzyma go przed działaniem pod wpływem gniewu.

Abigail swoją łagodnością i uniżeniem nie tylko uratowała własne życie i życie pozostałych domowników. Jej postawa zmieniła także bieg wydarzeń w jej własnym życiu.

Po śmierci Nabala Dawid posłał do niej swoich sług z propozycją małżeństwa: „Potem Dawid wysłał do Abigail posłańców, by jej powiedzieli, że chce ją wziąć sobie za żonę” (1 Sm 25:39).

Kobieta, która zdecydowała się odpowiedzieć łagodnością na gniew, została wyniesiona do nowej roli u boku przyszłego króla Izraela.

Nabal natomiast pozostał taki, jaki był. Nie wyciągnął wniosków. Nie zmienił swojego sposobu myślenia. Wyprawił ucztę i upił się do nieprzytomności, aż jego „serce w nim zamarło i cały skamieniał” (1 Sm 25:37).

Jego historia przypomina słowa Chrystusa o człowieku, który gromadził dla siebie dobra, ale nie myślał o wieczności: „Głupcze, tej nocy zażądają od ciebie twojej duszy! Czyje więc będzie to, co zgromadziłeś?” (Łk 12:20).

Bóg jednak, w swojej dobroci, daje człowiekowi czas na zmianę i upamiętanie. Nabal tego czasu nie wykorzystał: „Po dziesięciu dniach PAN poraził Nabala i ten umarł” (1 Sm 25:38).

Ta historia stawia przed nami bardzo współczesne pytanie:  Żyjemy w świecie, w którym często uważa się, że trzeba być silnym, twardym i zdecydowanym. Trzeba walczyć o swoje, odpowiedzieć tym samym, nie pozwolić, aby ktoś nas poniżył.

Biblia pokazuje jednak inną drogę.

Dawid miał siłę. Miał czterystu uzbrojonych ludzi i mógł dokonać zemsty.

Nabal miał bogactwo. Miał wszystko, czego potrzebował, aby podzielić się z innymi.

Abigail miała natomiast coś, co okazało się najpotężniejsze – pokorę, roztropność i łagodność.

Ta historia przypomina nam, że prawdziwą siłą nie zawsze jest zwycięstwo nad drugim człowiekiem. Czasami największym zwycięstwem jest zwycięstwo nad własnym gniewem, ambicją i potrzebą udowodnienia swojej racji.

Apostoł Piotr zostawił nam zapewnienie: Bóg „nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy się nawrócili” (2 Ptr 3:9).

Droga do Boga nie prowadzi przez pychę i samowystarczalność. Prowadzi przez uniżenie, pokutę i zaufanie Temu, który sam uniżył się dla nas. To właśnie przez tę drogę możemy znaleźć się wprost w objęciach naszego Oblubieńca – Jezusa Chrystusa.

A teraz warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie osobiste pytanie: Który z tych trzech bohaterów najbardziej przypomina mnie w mojej postawie wobec drugiego człowieka – Dawid, który pozwala, aby gniew przejął kontrolę, Nabal, który myśli przede wszystkim o sobie, czy Abigail, która odpowiada łagodnością i uniżeniem?

Jestem przekonany, że odpowiedź jest oczywista

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.