Wierzący starszej daty, do których już się zaliczam, z
pewnością pamiętają nabożeństwa zborowe ukierunkowane głównie na studiowanie
Pisma Świętego. W tamtych czasach określano je mianem „rozbierania Słowa
Bożego”. Zwrot ten zaczerpnięto z Nowego Testamentu w przekładzie Biblii
Gdańskiej, gdzie apostoł Paweł pisał do Tymoteusza: „Staraj się, abyś się
doświadczonym stawił Bogu robotnikiem, który by się nie zawstydził i który by
dobrze rozbierał słowo prawdy” (2 Tm 2:15 [BG]). Choć osobiście
bardzo lubię ten przekład, ponieważ często precyzyjnie oddaje oryginalne
znaczenie wielu pojęć, to samo słowo „rozbieranie” ma dziś raczej negatywne
zabarwienie, kojarząc się jednoznacznie z rozbiorami z naszej narodowej historii.
Muszę przyznać, że wielość polskich przekładów Biblii w
przypadku tego konkretnego wersetu przysparza sporo kłopotów, ponieważ w
końcowej części tego zdania spotykamy dużą różnorodność. W nadal popularnej
Biblii Warszawskiej czytamy, że „wypróbowany i nienaganny pracownik wykłada
należycie słowo prawdy”. Przy okazji pragnę wyjaśnić, że tym pracownikiem
jest każdy, kto odpowiedział na wezwanie Jezusa, który „wysłał robotników na
swoje żniwo” (Mt 9:38). Inne tłumaczenia zachęcają osoby głoszące Słowo
Boże, aby „trzymali się prostej linii prawdy” (Biblia Tysiąclecia),
„głosili jak należy słowa prawdy” (Biblia Warszawsko-Praska), „prawidłowo
wyjaśniali słowo prawdy” (Nowy Przekład) lub „wiernie
przekazywali Słowo prawdy” (Biblia Ekumeniczna). Większość
przekładów angielskojęzycznych oddaje ten fragment jako „rightly dividing
the word of truth” [słusznie dzieląc słowo prawdy] (KJV), lub
– w moim ulubionym tłumaczeniu Revised Version – „cutting a straight
path with the word of truth” [wyznaczając prostą ścieżkę słowem prawdy].
Jak zatem widać, mamy możliwość wyboru tekstu w zależności od celu, w jakim
chcemy go użyć.
W oryginale, czyli w grece koine, zastosowano słowo
„ορθοτομουντα” [orthotomounta], które oznacza: „wykonać proste cięcie”,
a w przenośni: „poprawnie przeanalizować (wyjaśnić) boskie przesłanie
(Strong)”. Słowo to występuje w Nowym Testamencie tylko w tym jednym miejscu.
Jest to wyraz złożony: jego pierwszy człon, „orthos”, znaczy „poprawny” lub
„wyprostowany”, natomiast rdzeń stanowi słowo „tomne” (od „tomoteros”),
oznaczające „ciąć jednym ruchem”. Ono również pojawia się tylko raz, w znanym
wersecie: „Żywe jest bowiem Słowo Boga i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki
miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i
szpiku, zdolne osądzić myśli i zamiary serca” (Hbr 4:12). Właściwe
znaczenie fragmentu do Tymoteusza może więc brzmieć: „wytyczać prostą drogę
prawdy w słowie”.
W tym rozważaniu, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, chcę
dokładniej przeanalizować ten werset, zwracając uwagę na główny cel, jaki
przyświecał Pawłowi. Aby go dostrzec, musimy spojrzeć na szerszy kontekst. List
ten, podobnie jak Pierwszy List do Tymoteusza, należy do grupy listów
pasterskich. Znajdujemy w nich wiele wskazówek dotyczących służby w Kościele, a
przede wszystkim kaznodziejstwa, czyli zwiastowania Słowa Bożego. Paweł
nawiązuje we wstępie do początków służby Tymoteusza i wspomina doniosły moment
w jego życiu, gdy przyjął „charyzmat Boży, który jest w tobie przez
nałożenie moich rąk” (2 Tm 1:6). Życie Tymoteusza zostało w całości
poświęcone służbie „Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu,
jedynemu Bogu” (1 Tm 1:17). Z tego powodu zwiastowanie Słowa Bożego nie
jest czymś pospolitym – mieści się w kategorii całkowitego poświęcenia,
stanowiąc, można powiedzieć, sacrum pośród profanum.
Apostoł Paweł zachęca Tymoteusza do naśladowania własnej
postawy: „Wzoruj się na zdrowej nauce, którą usłyszałeś ode mnie, w wierze i
miłości w Chrystusie Jezusie. Tego pięknego depozytu strzeż z pomocą Ducha
Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1:13-14). O jakim depozycie mówi
apostoł? Myślę, że można przywołać przynajmniej kilka wartości związanych z
powołaniem do służby dla samego Boga. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na jedną
konkretną rzecz, której Tymoteusz ma strzec. Paweł pisze wprost: „Tymoteuszu,
strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych
twierdzeń fałszywej wiedzy” (1 Tm 6:20). „Tymoteuszu – zdaje się wprost
błagać młody pracownik na Bożej niwie – strzeż depozytu, jakiego nie ma nikt
poza wierzącymi”. Ci bowiem, którzy go nie strzegli, „pobłądzili w wierze”
(w. 21).
W drugim liście Paweł ponownie podkreśla wagę powołania do
służby kaznodziejskiej. Bardzo lubię przekład, z którego aktualnie korzystam,
ponieważ użyto w nim zwrotu „Słowo Boga” zamiast „Słowo Boże”. Ma to głębokie
znaczenie – Bóg nie występuje tu w formie przymiotnikowej, co bezpośrednio
pokazuje, że zwiastowane przesłanie jest Słowem samego Boga. Paweł chce przez
to powiedzieć, że tak jak Bóg jest święty, tak i Jego Słowo zachowuje ten sam
charakter. Słowo Boga to coś znacznie większego niż najmądrzejsze ludzkie
wywody. Uważam, że apostoł najlepiej oddaje tę prawdę w Liście do Rzymian: „Uważali,
że są mądrzy, a dali się ogłupić. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na
podobieństwo obrazu zniszczalnego człowieka, ptaków, czworonogów i płazów”
(Rz 1:22-23).
W Biblii czytamy wyraźnie, że „wszechświat został
stworzony Słowem Boga, bo nie z tego, co widzialne, powstało to, co widzimy”
(Hbr 11:3). Bóg wypowiedział słowo i tak się stało. Taką moc ma święte Słowo
świętego Boga. Musimy uświadomić sobie fakt, że dziś Bóg powierza swoim sługom
zadanie zwiastowania i powoływania się na to Święte Słowo. Zanim przejdę dalej,
przypomnę, że hebrajskie słowo oznaczające „święty” – „קדש” [kadosz] – znaczy dokładnie to samo, o
czym pisze Paweł: „odciąć”, „oddzielić od reszty”. Święty Bóg oznacza, że On
jest zupełnie inny niż wszystko poza Nim. Takie samo jest Jego Słowo. Dlatego
Paweł pisze do Tymoteusza, że służba zwiastowania Słowa Boga musi być
całkowicie oddzielona i odcięta od tego, co ludzkie i pospolite.
Zauważmy, że bezpośrednio po wyjaśnieniu, na czym polega
prawidłowe, wierne i proste zwiastowanie Słowa Boga, Paweł udziela rady mającej
zachować tę atmosferę świętości: „unikaj pospolitej, pustej mowy, bo tych,
którzy się nią posługują, prowadzi ona do coraz większej bezbożności” (2 Tm
2:16). Dalej wskazuje na przykład, do czego prowadzi brak oddzielenia Słowa
Boga od rzeczy przyziemnych. Porównuje to do rozprzestrzeniania się gangreny (w
dzisiejszym kontekście moglibyśmy powiedzieć: wirusa). Takie są skutki, gdy nie
dba się o świętość Bożego Słowa i miesza się je z naukami tego świata.
Niestety, podobne zjawiska możemy obserwować w naszych
czasach, gdy zamiast czystego Słowa Boga zapisanego w Biblii, w zborach naucza
się mądrości świata. Jako przykład posłużyć może nakaz Pawła zawarty w
omawianych listach: „Nie pozwalam też kobiecie nauczać ani górować nad
mężczyzną, lecz ma trwać w cichości” (1 Tm 2:12). Dzisiaj często słyszymy
głosy, że były to jedynie poglądy z czasów niewolnictwa. Współczesna filozofia
stawia kobiety na zupełnie innej pozycji, niż zostało to zapisane w Słowie
Boga. I ta nauka, niczym gangrena, szerzy się pośród nas.
Pamiętajmy jednak, że z Boga nie można żartować: „Nie
dajcie się zwodzić, Bóg nie pozwala szydzić z siebie. Co bowiem człowiek
posieje, to będzie zbierał” (Ga 6:7). Z tego powodu musimy z największym
szacunkiem i bojaźnią odnosić się do Jego Słowa. W ostatnim rozdziale listu
skierowanego nie tylko do Tymoteusza, ale i do nas żyjących w XXI wieku, Paweł
zaleca: „Ty jednak czuwaj nad wszystkim, znoś cierpienia, wypełnij dzieło
głosiciela Ewangelii, spełnij swoją służbę” (2 Tm 4:5).
Nie każdy więc będzie mógł w przyszłości odnieść do siebie
słowa apostoła: „Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem.
Na koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który owego dnia wręczy mi
Pan, sprawiedliwy Sędzia, zresztą nie tylko mnie, ale też tym wszystkim, którzy
z miłością oczekują Jego objawienia” (2 Tm 4:7-8).
Zwiastowanie Słów Boga to niezwykle odpowiedzialne zadanie.
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.