Saturday, April 25, 2020

Wieczerza Pańska on-line

Czas wspominania śmierci Pana Jezusa, który przypada o tej porze roku, z pewnością wywarł na nas niespotykane dotąd wrażenie. Zostaliśmy pozbawieni możliwości fizycznego przebywania w naszych zborach – szczególnie dotkliwie odczuliśmy to w Wielki Piątek. Choć rozdzieleni w swoich domach, myślami trwaliśmy na Golgocie, pod krzyżem naszego Pana, gdy w męczarniach spłacał dług naszych grzechów. Gdzieś z tyłu głowy wciąż jednak powracały obrazy z minionych lat, gdy wspólnie łamaliśmy chleb i dzieliliśmy się kielichem (choć dziś coraz częściej używamy pojedynczych kieliszków).

Obserwując życie Kościoła w dobie pandemii i zamkniętych kaplic, zauważyłem bardzo zróżnicowane podejście do obchodzenia Pamiątki Śmierci Pańskiej. Przyznam szczerze, że osobiście najbliższa jest mi postawa jednego z pastorów, który poinformował zbór, że do czasu powrotu do wspólnych zgromadzeń zawiesza obchodzenie Wieczerzy Pańskiej. Inni natomiast zachęcali do różnych form – od nabożeństw domowych po celebrację online.

Ta sytuacja skłoniła mnie do głębszego przestudiowania Biblii. Zadałem sobie proste pytanie: „Czym właściwie jest Wieczerza Pańska?”.

Z pewnością nie jest ona posiłkiem biesiadnym, na wzór tego, co działo się w I wieku w Koryncie. Apostoł Paweł poświęcił tej kwestii wiele uwagi w liście do zboru, który sam założył. Zanim jednak przeanalizujemy jego ocenę samej Wieczerzy, musimy przyjrzeć się duchowej kondycji ówczesnych wierzących.

Już w pierwszych słowach apostoł punktuje podziały i ich przyczyny. Niestety, członkowie tamtego kościoła zaniedbali rozwój duchowy i relację z Duchem Świętym. Paweł napisał wprost: „Ale ja, bracia, nie mogłem przemawiać do was jak do ludzi Ducha, lecz jak do ludzi cielesnych, jak do dzieci w Chrystusie. Mleko dałem wam do picia, nie pokarm stały. Nie byliście bowiem jeszcze zdolni go przyjąć, a nawet teraz jeszcze nie możecie, ponieważ nadal jesteście ludźmi cielesnymi. Dopóki przecież zazdrość i niezgoda są między wami, czyż nie jesteście ludźmi cielesnymi i czy nie postępujecie w sposób czysto ludzki?” (1 Kor 3,1-3).

Nic dziwnego, że gdy tacy ludzie zasiadali do Wieczerzy, Paweł stwierdzał surowo: „Gdy się więc schodzicie w jednym miejscu, nie spożywacie Wieczerzy Pańskiej. Każdy bowiem niezwłocznie zabiera się do spożywania własnej wieczerzy, i jeden jest głodny, a drugi pijany” (1 Kor 11,20-21). Zauważmy, że apostoł odmawiał ich praktykom nazwy Wieczerzy Pańskiej. Czy miał prawo oceniać ich intencje? I czy ja mam dziś prawo pisać o tym, jak należy obchodzić tę Pamiątkę? Takie pytania z pewnością postawi niejeden czytelnik.

Czym więc jest Wieczerza Pańska? Czy to sakrament? Moim zdaniem – nie. Według popularnych definicji „Sakrament (łac. sacramentum, gr. μυστήριον /mystērion/) – w chrześcijaństwie obrzęd religijny rozumiany jako widzialny znak lub sposób przekazania łaski Bożej, ustanowiony, zgodnie z wiarą, przez Chrystusa” (Wiki). Kluczowa jest tu zasada ex opere operato, która mówi, że sakrament jest skuteczny sam w sobie, niezależnie od wiary czy postawy udzielającego i przyjmującego.

Taka koncepcja ma więcej wspólnego z magią niż z Bożą łaską. Czy tego nauczał Jezus? Ewangeliści dokładnie opisują Ostatnią Wieczerzę. Nie znajdziemy tam tajemniczych ceremonii czy formuł mających moc fizycznej przemiany chleba. Mateusz pisze: „A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb, pobłogosławił, połamał i dał uczniom, mówiąc: Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje. Potem wziął kielich i podziękowawszy, dał im, mówiąc: Pijcie z niego wszyscy; albowiem to jest krew moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,26-28).

Również Paweł, który nie był obecny w Wieczerniku, otrzymał od Pana jasną instrukcję: „Ja bowiem odebrałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której był wydany, wziął chleb i podziękowawszy, połamał i rzekł: To jest ciało moje za was wydane; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich po wieczerzy, mówiąc: Ten kielich jest nowym przymierzem we krwi mojej; to czyńcie, ilekroć pić będziecie, na pamiątkę moją. Albowiem ilekroć ten chleb jecie, a z kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie” (1 Kor 11,23-26). Gdzie tu mistycyzm czy „zaklęcia”? To prosta, choć głęboka instrukcja obchodzenia Pamiątki.

Analizując te teksty, nie sposób pominąć elementu wspólnoty. Paweł podkreśla: „Gdy się więc schodzicie w jednym miejscu...” (1 Kor 11,20). Łukasz dodaje słowa Jezusa: „Gorąco pragnąłem spożyć tę paschę z wami, zanim ucierpię” (Łk 22,15). Chrystus nakazał przygotować wspólną izbę, by zasiąść z uczniami twarzą w twarz i podać im chleb do rąk. Śmiem twierdzić, że gdyby wtedy istniał internet, Pan Jezus nie zachęcałby do budowania tej szczególnej społeczności wyłącznie w trybie online.

Drugim kluczowym elementem jest kontekst Kościoła jako Ciała Chrystusa. Paweł ostrzega: „Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije” (1 Kor 11,29). Greckie słowo diakrinon oznacza „rozróżnianie” lub „rozpoznawanie”. To samo słowo pojawia się w kontekście daru rozpoznawania duchów oraz dojrzałości chrześcijańskiej: „Każdy bowiem, kto się karmi mlekiem, nie pojmuje nauki o sprawiedliwości, ponieważ jest niemowlęciem. Pokarm zaś stały jest dla dorosłych, którzy przez praktykę mają zmysły wyćwiczone do rozróżniania [diakrisis] dobra i zła” (Hbr 5,13-14). Potrzebujemy duchowej dojrzałości, by właściwie postrzegać Kościół i wypełniać nakazy Pana dokładnie tak, jak On je ustanowił.

Jeśli pójdziemy drogą nieograniczonego „unowocześniania” nakazów Pańskich, możemy dojść do absurdu. Czy wyobrażamy sobie chrzest, w którym pastor przez kamerkę wypowiada formułę, a wierny wchodzi do własnej wanny w innym mieście? Czy to wciąż byłby biblijny chrzest?

Z pewnością istnieje granica interpretacji, której przekraczać nie wolno, jeśli chcemy pozostać wierni Słowu.

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.