Otrzymałem niedawno kilka zaproszeń do polubienia nowo
utworzonego profilu na Facebooku i — mówiąc wprost — poczułem spory niesmak.
Spodziewałem się co prawda fali komentarzy oraz artykułów na temat
nadchodzącego Festiwalu Nadziei, zanim jeszcze warszawski stadion wypełni się
tysiącami słuchaczy gromadzących się, by słuchać zwiastowanej Ewangelii. Taki
jest główny cel tego masowego wydarzenia i choć sam nie jestem wielkim
zwolennikiem tej formy ewangelizacji, powstrzymuję się od rzucania gromów w
stronę organizatorów.
Wspomniany profil, założony przez jedną z lokalnych wspólnot
ewangelikalnych określających się mianem „biblijnych protestantów”, postawił
sobie za cel agitowanie innych wierzących do czynnego sprzeciwu wobec
Festiwalu. Do stworzenia oprawy graficznej wykorzystano nawet oficjalne logo
imprezy, przesłaniając je wymownym, wielkim napisem „NIE”. Pozostawiam
prawnikom ocenę, czy użycie zastrzeżonego znaku graficznego w takim kontekście
jest legalne — bardziej oburza mnie co innego.
Poruszyła mnie skala nagonki na organizatorów, a w
szczególności na samego Billy’ego Grahama. Zamieszczony na stronie, mocno
tasiemcowy tekst nie pozostawia na tym sędziwym słudze Ewangelii ani jednej
suchej nitki. Gdy czytałem owe wywody — oparte nie na zweryfikowanych faktach,
lecz na pogłoskach bezmyślnie powielanych przez przeciwników zwiastowania —
przypomniała mi się pewna myśl, którą kiedyś sobie zanotowałem. Doskonale
pasuje do tej sytuacji: „Szczytem, na który jest w stanie wspiąć się słaby
umysł, jest zdolność dostrzegania słabości ludzi wielkich”.
Wszyscy słudzy Boży — od Abrahama, przez Mojżesza, Jozuego,
Dawida i proroków, aż po apostoła Pawła, nie wyłączając samego Chrystusa — byli
atakowani, oczerniani i pomawiani. Szydzono z nich i bezpodstawnie zarzucano im
współpracę z mocami ciemności.
Warto przyjrzeć się bliżej apostołowi Pawłowi, który musiał
niejednokrotnie przypominać wierzącym, że jego powołanie pochodzi od samego
Chrystusa, a nie z nadania ludzkiego. Kiedy analizuje się jego służbę, widać
wyraźnie, jak ogromne ryzyko na siebie brał, mierząc się z oporem ze strony
„prawowiernych” — i to nie tylko wśród Żydów, ale również we wnętrzu młodego
Kościoła.
Weźmy za przykład zamiłowanie Pawła do odwiedzania
żydowskich miejsc kultu, czyli synagog. Przecież miejscami tymi zarządzali
przywódcy religijni reprezentujący system, który odrzucił Chrystusa. Skoro
Paweł nauczał, że Zakon nie jest już drogą usprawiedliwienia, a ci, którzy
nakłaniają do zachowywania wymogów starego Prawa, wypaczają Prawdę, powinien —
stosując dzisiejszą logikę krytyków — omijać te miejsca z daleka. Tymczasem z
kart Natchnionego Słowa wiemy, że ten wierny apostoł swoje pierwsze kroki w nowym
mieście kierował właśnie do synagog, a innego miejsca szukał dopiero wtedy, gdy
go z nich wyrzucano. Nic dziwnego, że niektórzy współcześni mu podważali jego
apostolstwo, skoro szukał kontaktu z ludźmi stojącymi poza pełnią Bożej prawdy.
Jeszcze trudniejsza do zaakceptowania dla jego krytyków
mogła być kwestia stosunku Pawła do władzy państwowej. Państwem rządził
przecież pogański okupant — Rzymianie, którzy gardzili ludem Bożym i
prześladowali chrześcijan. Tymczasem na kilka lat przed całkowitym zburzeniem
Jerozolimy i spaleniem świątyni Paweł pisał pod natchnieniem Ducha Świętego: „Każda
osoba niech się podporządkowuje władzom sprawującym rządy. Bo nie ma władzy,
jak tylko od Boga, a te, które są, zostały ustanowione przez Boga. Tak więc kto
sprzeciwia się władzy, przeciwstawia się Bożemu porządkowi. Ti zaś, którzy się
przeciwstawiają, ściągną na siebie wyrok”
(Rzym 13,1–2). Gdyby Paweł opublikował te słowa dzisiaj, natychmiast
powstałby profil społecznościowy wzywający wszystkich „bojaźliwych Bogu” do
wyrażenia oburzenia i klikania masowych sprzeciwów.
Wracając do tytułowego pytania: Kto jest Panem tej niwy?
Odpowiedź odnajdujemy w słowach samego Chrystusa. Widząc
wielkie tłumy garnące się, by słuchać słów niosących nadzieję, Jezus zauważył
ze smutkiem: „Żniwo dodrawdy wielkie, ale robotników mało” (Mt 9,37). Znając serce Ojca, który pragnie, „aby
wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tym 2,4),
Chrystus zwrócił się do swoich uczniów z jasnym poleceniem: „Proście więc
Pana żniwa, aby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9,38). To Bóg jest jedynym Panem tej niwy.
On posyła robotników według własnego suwerennego klucza i nie musi pytać nikogo
o zgodę. Wieki wcześniej Prorok Izajasz zapisał słowa Stwórcy: „Bo myśli
moje to nie myśli wasze, a drogi wasze to nie drogi moje — oświadcza PAN” (Iz
55,8).
Historia biblijna pokazuje dowodnie, że Bóg potrafił użyć do
realizacji swoich celów pogańskich królów, obcych proroków, a w skrajnym
przypadku nawet oślicy. Nikt nie ma prawa ograniczać Bożej suwerenności, a
próby podważania Jego decyzji mogą skończyć się dla oponentów bardzo dotkliwie.
Powyższe refleksje nie oznaczają, że zmieniłem zdanie w
kwestii bezkompromisowości Prawdy — stanowisko to wielokrotnie wyrażałem na
moim blogu. Prawda jest jedna, a każde świadome odejście od niej nie podoba się
Bogu. Nie ma miejsca na tanie kompromisy doktrynalne. Z ludzkiego punktu
widzenia nie było też przecież logicznego powodu, dla którego Bóg miałby żądać
od Abrahama złożenia w ofierze Izaaka — syna, w którym spoczywała cała
obietnica. Bóg zażądał czynu, który po ludzku wydawał się całkowicie sprzeczny
z Jego charakterem. A jednak to właśnie Abraham — ten, który „wbrew nadziei,
uwierzył w nadziei — stał się ojcem nas wszystkich” (Rzym 4,18.16).
Może właśnie na wzór Abrahama, zamiast ulegać odruchom
krytyki, powinniśmy dostrzec promyk nadziei w wydarzeniu takim jak Festiwal
Nadziei? Bóg potrafi dokonywać rzeczy przekraczających nasze wyobrażenia i
schematy. Zamiast budować barykady i wytaczać armaty ludzkich argumentów, o
wiele szlachetniej byłoby odpowiedzieć na apostolskie wezwanie do modlitwy: „...oraz
za mnie, aby gdy otworzę usta, dana mi była mowa do śmiałego ogłaszania
tajemnicy Ewangelii...” (Efez 6,19).
Na koniec warto przypomnieć postać Gamaliela — faryzeusza,
którym Bóg posłużył się w kluczowym momencie historii wczesnego Kościoła. Niech
jego przestroga stanie się dzisiaj zimnym prysznicem dla wszystkich zbyt
pochopnie protestujących: „...oby się czasem nie okazało, że walczycie z
Bogiem” (Dz 5,39).

Krótka refleksja w świetle Biblii, a gdzie światło ??
ReplyDeleteCo to za dziwne pytanie. Sporo wersetów jest umieszczonych w artykule, więc o co przedmówcy chodzi, bo nie rozumiem. Biblia jest w artykule - światło.
DeleteBardzo dziękuję za ten artykuł!
ReplyDeletePozdrawiam serdecznie!
This comment has been removed by the author.
ReplyDeleteNie jestem przeciwny Ewangelizacji, jestem przeciwny ekumenicznej polityce religijnej jaka towarzyszy FN, jestem przeciwny uwiarygadnianiu KK wśród naszych rodaków, sąsiadów i przyjaciół. Jestem przeciwny i protestuję wobec zjawiska katolicyzacji środowisk ewangelicznych.
ReplyDelete"My katolicy, również jesteśmy współorganizatorami tego wydarzenia. Tacy ludzie prości podadzą swoje namiary pewne, czyli imię i nazwisko, telefon, z jakiej miejscowości i z jakiego kościoła. i potem te karteczki będą posegregowane wg wyznań chrześcijańskich. Katolików, którzy zgłoszą się jako katolicy, oni będą oddani katolikom, czyli mnie bo ja tam reprezentuję kościół katolicki i po prostu będzie tak, że potem my z kolei odsyłamy do poszczególnych miejscowości, czy wspólnot, formacji w danej miejscowości."
Ks. Roman Trzciński
członek Rady Festiwalu Nadziei
Przedstawiciel Kardynała Kazimierza Nycza, Metropolity Warszawskiego
http://www.kuzbawieniu.pl/artykuly/ostrzegamy/200-festiwal-nadziei-i-wilki-w-owczych-skorach
http://duchowygps.pl/artykuly,111,krzysztof-osiecki_ruch-ekumeniczny-quo-vadis.html
http://zwiedzenie.blogspot.com/2014/03/ewangelizacja-billy-graham-kon.html
http://chnnews.pl/index.php/pl/kraj/item/1537-w-marszu-dla-jezusa-i-festiwalu-nadziei-wezma-udzial-katolicy-dowiedzielismy-sie-szczegolow.html#
Taka ekumenia, która wszystko nazywa kościołem, narodziła się w piekle. Rozlega się wołanie o jedność, jedność kosztem czystej doktryny i kosztem prawdy. My w kościele również wołamy o jedność i harmonię, ale tylko drogocenne krew Jezusa Chrystusa może spowodować jedność.
pastor Bert Clendennen
http://www.marnotrawny-kosciol.pl/przykladowa-strona/artykuly/bh-clendennen/taka-ekumenia-narodzila-sie-w-piekle/
„Odkryłem, że moje przekonania są zasadniczo
takie same, jak ortodoksyjnych katolików.”
„I’ve found that mv beliefs are essentially
the same as those of orthodox Roman Catholics.”
Billy Graham, McCall’s Magazine, Jan. 1978
Osobiście brałam udział w Festiwalu Nadziei na Węgrzech i widziałam jak właśnie Bóg niesamowicie dotyka naszych braci i siostry w kościele katolickim też, bo i w kościołach protestanckich często tak jest, że wierzący nie znają czystej Ewangelii. Wiele z materiałów dla Doradców otworzyło oczy ludzi wierzących na takie prawdy jak zbawienie jest z łaski, bo Jezus Chrystus umarł na krzyżu już za wszystkie grzechy i że możemy w Nim prowadzić zwycięskie życie. Również na własne oczy widziałam jak Bog jednoczył zwasnionych braci i siostry. Na Festiwalu ani razu nie pojawił się nikt inny w głoszonych kazaniach czy piosenkach jak Jezus Chrystus. Dla mnie było niesamowite widzieć wielkie dzieło Boże, jak wielu ludzi oddało tam życie Jezusowi. Osobiście głosiłam ludziom z innych kościołów, którzy jeszcze nigdy nie słyszeli czystej Ewangelii.
ReplyDeleteTak zgadza się,ze później osoby sa kierowane do najbliższego im kościoła, ale ja sama jestem przykładem że katolik szukając Boga znajdzie kościół z biblijnym nauczaniem. Więc przestańmy ograniczać Boga i dajmy mu działać.
Tu na Węgrzech Festiwal zjednoczył kościoły i było to Boża wola na kolejne miesiące, kiedy rząd odebrał kościołom ewangelicznym status kościołów legalnych. Bóg pozwalajac na odbycie sie Festiwalu w Polsce tez ma w zwiazku z tym plan. Wiem w Polsce kościół katolicki jest mocny, ale tu też i mimo to Bog przeprowadził swoje dzieło, wierze że znajdując tych, których w zaden inny sposób by nie mogł odnalezc bo do Kosciola by zwyczajnie nigdy nie poszli.
Modlmy sie, by Bog przyprowadzil na Festiwal ludzi gotowych a potem by ich prowadził, i jak wiemy On jest większy niż jakakolwiek organizacja ludzka (patrz Jezus a faryzeusze, Sw Paweł a legalizm zakradający sie do wczesnego kosciola, czy inkwizycja a przekaz Ewangelii)
Gdzie to jest ten fregment, gdy Jezus mowi, Poki mnie glosza jako Syna Bozego, zostawcie ich w spokoju. albo Jak mowiono o pierwszym kosciele - jak ta sprawa jest z Boga to sie ostoi.
Ja sie modle o wszystkich, by dotarli na Festiwal, a ktorzy inaczej nie mogliby uslyszec czystego przekazu Ewangelii. Dajmu Pawłowi siac, Apollosowi podlewac, a wzrost nalezy do Boga
Z miłoscia
Wybacz, ale już sam początek Twojego dyskredytuje pozostałą treść. "Braci katolików"? Przepraszam, ale chyba się trochę zagalopowałaś... Jeżeli to bracia i oni też głoszą tego Jezusa co ewangelicznie wierzący, to faktycznie po co ta cała reformacja, cierpienia i śmierć wielu mężów Bożych?
DeleteJeżeli to są moi bracia, to po co kiedyś wyszedłem z KK? Jeżeli tam też jest głoszony Ten Jezus, który teraz żyje we mnie, to po co robiłem to całe zamieszanie w rodzinie (i nienawiść niektórych)?
Zjednoczenie, to nie cielesne zabiegi i polityka, to dzieło Ducha, a On nie będzie działał na nasze "hop - teraz Panie nawracaj tych na stadionie, bo się właśnie połączyliśmy!"
Głoszenie, to nie jazda na emocjach przez ciągłe granie i śpiewanie o Jezusie, a później rączka w górę i jesteś już moim bratem/siostrą. Pokaż mi długofalowe efekty tej ewangelizacji na Węgrzech, przemianę na stałe, nie chwile emocji.
Po śmierci JP2 wszyscy Polacy też się kochali i obejmowali, jak opadły emocje wróciło stare.
Nie jestem przeciwny ani Ewangelii, ani Ewangelizacji, jestem przeciwny ekumenicznej polityce religijnej jaka towarzyszy FN, jestem przeciwny uwiarygadnianiu KK wśród naszych rodaków, sąsiadów i przyjaciół. Jestem przeciwny i protestuję wobec zjawiska katolicyzacji środowisk ewangelicznych. Mówię NIE dla ekumenii i mówię NIE dla Festiwalu Nadziei bo to są rzeczy tożsame !! Mówię TAK dla głoszenia Ewangelii ale mówię stanowcze NIE na współorganizowanie ewangelizacji razem z KK i z Watykanem. Bo to nie jest ta sama Ewangelia... Mówię TAK dla Ewangelii, ale mówię zdecydowane NIE dla wszelkiej imitacji Ewangelii made in KK.
ReplyDeleteBracie Andrzeju z DG, powyższe stwierdzenie "ekumenicznej polityce religijnej" jest dla mnie niejasne. O jakiej polityce mówimy? POLITYCE??? Pisze brat, że jest "przeciwny katolicyzacji środowisk ewangelicznych" oraz "mówię stanowcze NIE na współorganizowanie ewangelizacji razem z KK i z Watykanem" Czy Brat siebie słyszy? Rozumiem, że nie jest Brat związany z żadnym chrześcijańskim wyznaniem, bo o ile mi wiadomo katolikos odnosi się do powszechności CAŁEGO Kościoła, a może być też rzymski "katolikos". Brat nie chce współdziałać dla ewangelii ani z członkami ciała chrystusowego w ogóle ani z rzymskimi katolikami - tak zrozumiałem powyższą wypowiedź. Rozumiem, że ma brat w swojej społeczności prawdę jedyną i wyłączną na zbawienie? Smutna ta wypowiedź powyżej, chyba rzeczywiście nie przystoi Festiwalowi Nadziei... Adam Krenau (rzymski katolik)
DeleteA ja bym chciał odnieść się do tekstu, ale nie na temat FN. Autor napisał: "Paweł, skoro nauczał, że Zakon już nie działa, a ci którzy nakłaniają do zachowywania nakazów starego Prawa, są fałszywymi nauczycielami, powinien unikać tych miejsc jak ognia" Czy aby na pewno? Przecież zarówno apostołowie, jak i inni wierzący w Mesjasza spośród Żydów nadal zachowywali nakazy Prawa. Czy autor mógłby to jakoś wyjaśnić?
DeleteBilly Graham byl prekursorem "Nowopowstajacgo Kosciola" - "The Emergent Church movement", a jego nastepca dzis jest Rick Warren - rowniez zwany "pastorem Ameryki" i przyjaciel prezydentow. Dokladnie jak Billy.
ReplyDeleteBilly Graham to nie jest sluga Bozy (i wielu to dzis widzi, wystarczy posluchac jego wypowiedzi w programach TV i z kim sie zadaje i jak daleko poszedl na kompromis z innymi religiami swiata oraz sektami jak mormonizm - to sa fakty, a nie pomowienia!), zatem porownywanie go do ap. Pawla jest kompletnie nie na miejscu - raczej dowod na brak obiektywnego spojrzenia w swietle Biblii wlasnie.
Dodam, ze posiadanie "idoli" w swiecie chrzescijanskim przez pastorow i nauczycieli, ktorych "tykac nie wolno, bo inaczej walczy sie z Bogiem" to dowod na brak bojazni Bozej (Slowo Boze powinno stac ponad "idolami" i na jego podstawie mamy oceniac ich niebiblijne postepowanie oraz je demaskowac), wskazuje tez na brak poznania duchowego i madrosci. Bog nakazal ich demaskowac i unikac ("wilki w owczej skorze"), pastorzy mowia, zeby ich nasladowac, wspierac i "nie krytykowac". Na szczescie owieczki Pana wiedza, ktorego Pasterza maja sluchac.
ReplyDeleteObawiam się, że to jest piękne diabelskie dzieło! I niestety dajemy się w nie wciągnąć wszyscy! Nie zrozumcie mnie źle, że mówię o FN, ale o pięknym podziale Kościoła Pana Jezusa, który się teraz dokonał.
ReplyDeleteGdyby FN był w całości organizowany przez kościoły ewangeliczne, to by było wszystko OK, ale tak nie jest. Z drugiej strony zaczynają się podziały na tych, którym nie przeszkadza stanie ramię w ramię z katolikami (mówię o Kościele Rzymsko-Katolickim) i tym, którzy nie chcą się mieszać ze zwiedzioną teologią. A najciekawsze jest to, że szara eminencja tego całego wydarzenia (czyli KRK), na tym wyjdzie najlepiej (patrząc po ludzku), czyt wpis pana kardynała, który zamieścił Andrzej z DG. Nam zostanie smród podziałów, jaki wychodzi po coraz to większej ilości dziwnych konferencji (przypominam sobie ostatni czas z wizytą pani Meyer). Może lepiej zastanowić się, że to nie w masówkach jest siła i w graniu fajnej muzyczki, ale w Starej Dobrej Ewangelii o upamiętaniu, pokucie i krzyżu- przede wszystkim pokazanej innym na naszym życiu.
Przepraszam, ale ten, który jest w KRK nie jest moim bratem, dlatego, że czci innego Jezusa! A jeżeli, twierdzi, że poznał Prawdę, to co dalej robi ze swoim życiem?
Swoją drogą dziwię się, Bratu Henrykowi, że się "zajeżył", bo często jego wpisy były bardzo mocno odcinające się od fałszywych doktryn KRK, a teraz kiedy ktoś inny śmiał podnieść rękę na ekumenicznych działaczy, którzy wciskają w ewangelikalne zbory fałszywe doktryny, nagle odwołuje się do Bożej suwerenności w działaniu. Pewnie, Bóg może i w taki sposób zadziałać - ja osobiście się nawróciłem, kiedy ksiądz żyjący w jawnym grzechu wkładał na mnie ręce i modlił się o Boże błogosławieństwo - więc kto wie... Ale czy na masową skalę powinniśmy ryzykować opowiadaniem się za fałszywą ewangelią głoszoną przez KRK wspólnie z nami? Uważam, że nie...
Przepraszam miało być:
Delete"Nie zrozumcie mnie źle, nie mówię o FN, ale o pięknym podziale Kościoła Pana Jezusa, który się teraz dokonał."