Wednesday, March 4, 2015

PURIM - radość wybawienia


Przywołuję dziś historię, która wydarzyła się ponad dwa i pół tysiąca lat temu, gdy król Achaszwerosz, panujący nad obszarem rozciągającym się od Indii aż po Etiopię, wydał w Suzie wielką ucztę. Jednym ze stałych elementów ówczesnych przyjęć na dworach królewskich była demonstracja bogactwa. Podczas tej uroczystości przez pół roku prezentowano przed obliczem króla rozmaite skarby, a sama kulminacyjna uczta na dziedzińcu ogrodu królewskiego trwała siedem dni. Nie żałowano niczego, zwłaszcza trunków podawanych w złotych naczyniach. Pod koniec tej wielodniowej biesiady król, podochocony winem, zorientował się, że jego żona Waszti zorganizowała odrębną ucztę w kobiecym gronie. Wówczas wydał rozkaz, aby przyprowadzono do niego królową, lecz ta odmówiła.

Nic dziwnego, że król rozgniewał się do tego stopnia, iż za namową swych doradców postanowił pozbawić Waszti godności królewskiej. Postanowił wybrać na jej miejsce inną niewiastę, aby pokazać całemu narodowi, że mężczyzna jest panem we własnym domu. „Cóż nas dziś obchodzi to, co wydarzyło się w tak odległych czasach?” – mógłby ktoś zapytać. Prawdą jest jednak fakt, że całą tę historię wyreżyserował Bóg. Niekoniecznie po to, by dawać podwaliny pod naukę o zwierzchnictwie męża, lecz głównie dlatego, aby w cudowny sposób wybawić resztkę swego narodu z niewoli.

Historia Estery, jej krewnego i opiekuna Mordochaja oraz okrutnego Hamana, jest z pewnością dobrze znana większości ludzi w świecie chrześcijańskim. Nawet jeśli ktoś nie ma zwyczaju czytać Biblii, mógł oglądać jedną z wielu filmowych adaptacji tej pięknej opowieści. Pojawienie się Estery na dworze królewskim wywarło na Achaszweroszu tak wielkie wrażenie, że Izrael do dziś upamiętnia to ocalenie, celebrując święto Purim.

Kluczowy moment nastąpił w obliczu wydanego już dekretu zagłady Żydów mieszkających w Persji. Kiedy Mordochaj dowiedział się o niecnych planach, rozdarł szaty, posypał głowę popiołem i głośno lamentował w mieście nad losem Bożego narodu. Wówczas nastał czas działania dla Estery, która wbrew obowiązującemu prawu postanowiła zwrócić się do króla z prośbą o ratunek. Mordochaj zachęcał ją słowami: „A kto wie, czy nie ze względu na tę chwilę dostąpiłaś godności królewskiej?” (Est 4:14). Dzięki jej niezłomnej postawie Żydzi zostali uratowani.

Czym jest Purim i jakie ma znaczenie dla współczesnego chrześcijanina? Oczywiście, można być dobrym naśladowcą Chrystusa, nie przywiązując wagi do wydarzeń sprzed tysiącleci w nieistniejącym już mieście. Uważam jednak, że skoro sami doświadczyliśmy cudownego wybawienia z niewoli grzechu, możemy dzielić tę radość, wyrażając wdzięczność za wspaniały dar Bożej łaski.

Pan jest sprawcą wybawienia, którego doświadczali mężowie Boży i cały Izrael. Król Dawid był wielkim piewcą tego doznania – momentu, gdy znika strach, kończy się zniewolenie, a serce wypełnia radość bycia wolnym. Dawid wielokrotnie znajdował się w opałach, lecz zawsze pokładał ufność w Bożej mocy. Zostawił nam słowa pocieszenia: „Zaufali Tobie znający Twe imię, bo nie opuszczasz, PANIE, tych, którzy Cię szukają” (Ps 9:11). Dawid wołał do swego Pana: „Zmiłuj się nade mną, PANIE, popatrz na moją nędzę sprowadzoną przez tych, którzy mnie nienawidzą!” (w. 14). Zapewniał jednocześnie, że będzie: „cieszył się wybawieniem otrzymanym od Ciebie” (w. 15).

Radość wybawienia staje się udziałem tych, którzy dostępują odpuszczenia grzechów. Gdy Dawid utracił Boży pokój z powodu grzechu z Batszebą, wołał w pokucie: „Przywróć mi radość Twojego zbawienia – niech wstąpi we mnie duch ochoczy!” (Ps 51:14).

Cały naród Izraelski trafił do niewoli na skutek ciągłego odwracania się od Boga. Nehemiasz, dzieląc los wygnańców, modlił się: „Zgrzeszyliśmy także ja i dom mojego ojca! Ciężko obraziliśmy Ciebie, nie zachowaliśmy Twoich przykazań...” (Ne 1:6,7). Gdy upłynęło siedemdziesiąt lat, Pan przygotował wybawienie i powrót do obiecanej ziemi. Historia Estery i Mordochaja jest częścią tego wielkiego dzieła Bożego miłosierdzia.

Podobnie było w życiu Jonasza, który zamiast do Niniwy, udał się w stronę Tarszyszu. Bóg jednak pokazał, że to On jest Panem sytuacji. „Pan zaś posłał wielką rybę, aby połknęła Jonasza” (Jon 2:1). Po gorliwej modlitwie we wnętrzu ryby, Jonasz oświadczył: „Wybawienie jest bowiem u Pana” (Jon 2:10). Pan jest mocny, by wybawić swoje dziecko z każdej opresji, gdyż „dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1:37).

Pan Jezus przyszedł do nas, aby dokonać największego wyzwolenia – nie z rąk ludzkich ciemiężycieli, lecz z niewoli grzechu. Na początku swojej służby ogłosił w synagodze w Nazarecie: „Duch Pana nade mną, dlatego namaścił mnie, abym zwiastował ubogim Dobrą Nowinę. Posłał mnie, abym głosił więźniom uwolnienie i niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność i ogłosił rok miłosierdzia Pana” (Łk 4:18).

Kościół Jezusa Chrystusa to społeczność ludzi, którzy doświadczyli wolności od potępienia. Apostoł Paweł pisał: „Żadne więc teraz potępienie nie zagraża tym, którzy są w Jezusie Chrystusie, bo prawo Ducha życia w Chrystusie Jezusie uwolniło cię od prawa grzechu i śmierci” (Rz 8:1).  Czy może być coś większego, z czego mamy prawo radować się? Dlatego musimy dbać o tę wolność, jak napisał znów Paweł: „Chrystus wyzwolił nas wolnością. Trwajcie więc w niej i nie pozwólcie znowu nałożyć sobie jarzma niewoli” (Ga 5:1).

Żydzi obchodząc radosne Purim, obdarowują się prezentami, zapraszają sąsiadów na wspólną ucztę radości. My mamy również wiele okazji do wyrażenia wdzięczności za Boże wybawienie z wiecznego potępienia, jak również z codziennych opresji. Czy potrafimy wyrażać naszą radość, dzieląc się z bliźnimi świadectwem Bożego wybawienia?

Pewien człowiek zniewolony przez legion demonów, doznał cudownego uwolnienia. Kiedy był już „przy zdrowych zmysłach, jak siedział u stóp Jezusa” (Łk 8:35), usłyszał wezwanie od Chrystusa, swego wybawcy: „Wróć do domu i rozpowiadaj o tym, co Bóg dla ciebie uczynił” (w. 39). Ten człowiek „odszedł, rozgłaszając po całym mieście, co Jezus uczynił dla niego”. A co my robimy, gdy doświadczamy wybawienia z różnych opresji?

Niech historia Estery i Mordochaja zachęca nas do celebrowania każdego przejawu Bożej interwencji. Na marginesie tej opowieści pojawia się postać Hamana – spiskowca, który z gorliwością niszczył sługi Boże. Skończył on na szubienicy, którą sam przygotował dla innych. Niech jego los będzie przestrogą przed występowaniem przeciwko Bożym planom i Jego wiernym sługom. Bądźmy wdzięczni, radujmy się i ufajmy Panu, który zawsze ma ostatnie słowo.
Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.