Jestem biblijnym purystą i nie lubię określania biblijnych
wydarzeń współczesnymi wyrażeniami. Słowo „Wielkanoc” nie posiada tak wyraźnego
nawiązania do istoty tego święta, jak biblijne słowo Pascha. Wiem, że dziś
termin ten można znaleźć jedynie w kalendarzu żydowskim, jednak osobiście wolę
przywoływać w pamięci znaczenie ofiary Chrystusa poprzez porównanie jej do
wydarzeń, o jakich czytamy w historii narodu wybranego.
Pascha (hebrajskie pesach) to największe święto w
judaizmie. Bóg wyraźnie nakazał Izraelitom, aby zawsze obchodzili pamiątkę
wyjścia z Egiptu, podając im wiele szczegółów dotyczących celebracji tego
święta. Doniosłość tego wielkiego wydarzenia wyznaczała nawet początek
kalendarza – tak, aby inne sprawy zawsze pozostawały w cieniu tej pamiątki.
W centrum planu wybawienia narodu wybranego z niewoli Bóg
umieścił baranka, który został dokładnie wyselekcjonowany z całego stada.
Podstawową cechą jagnięcia miała być nieskazitelność. Bóg powiedział: „Ma to
być baranek bez skazy, jednoroczny samiec, wybierzecie go z baranków lub z
koźląt” (Wj 12:5). Natomiast przeznaczeniem baranka zabitego w
określony sposób nie był pokarm na stole, lecz krew na odrzwiach izraelskiego
domu. Bóg zapowiedział: „Wezmą jego krew i pokropią odrzwia i nadproże w
domach, w których będą go jedli” (w. 7).
Przeznaczenie baranka na tę szczególną ofiarę również nie
było przypadkowe. Stanowiło ono wyraźne nawiązanie do innego jagnięcia, które
Bóg wcześniej upatrzył sobie zamiast Izaaka. Wówczas, gdy Abraham posłusznie
zbudował ołtarz, aby złożyć w ofierze swego jedynego syna, Bóg w ostatnim
momencie zatrzymał jego uniesioną rękę. Wtedy Abraham „rozejrzał się i
zobaczył za sobą barana, który zaplątał się rogami w zaroślach. Podszedł więc
tam Abraham, wziął barana i złożył go w ofierze całopalnej zamiast swojego
syna” (Rdz 22:13).
Gdy minęło około sześciuset lat, Bóg okazał Swą wielką
łaskę, wyprowadzając cały naród z niewoli egipskiej. Znów pojawia się baranek,
który zwiastuje wyzwolenie. Wspólną cechą tych wydarzeń jest ofiarowanie życia
baranka za innych. W pierwszym przypadku baranek został złożony na ołtarzu
zamiast Izaaka, w drugim – jego krew ochroniła cały naród w chwili, gdy Pan
zadawał śmiertelny cios gnębicielowi. Mojżesz otrzymał zapewnienie, że gdy
Anioł Śmierci będzie przechodził, to „zobaczy krew na nadprożu i odrzwiach z
obu stron, wtedy PAN przejdzie koło drzwi i nie pozwoli Niszczycielowi, aby
wszedł do waszych domów i zadał cios” (Wj 12:23).
Zanim Izraelici wyruszyli w tę wielką podróż życia,
otrzymali dokładną instrukcję, jak i dlaczego mają obchodzić pamiątkę tego
wyjścia: „A kiedy wejdziecie do ziemi, którą PAN wam da, tak jak powiedział,
zachowujcie ten obrzęd. Gdy zaś zapytają was synowie: Co oznacza ten wasz
obrzęd? Wtedy odpowiecie: To jest ofiara Paschy dla PANA, który ominął domy
Izraelitów w Egipcie. Uderzył Egipt, a domy nasze ocalił. Wtedy lud pokłonił
się, oddając hołd” (Wj 12:25-27).
Dlaczego to wydarzenie miało mieć tak szczególną wymowę
przez następne stulecia? Powód jest tylko jeden i dostrzegamy go w sytuacji,
gdy Jan Chrzciciel zobaczył na judzkiej ścieżce Chrystusa i wskazując na Niego,
powiedział: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (Jn 1:29).
Wyjaśnieniem tego wyraźnego wskazania na Pana Jezusa są
słowa wypowiedziane przez jednego z największych proroków Bożych, Izajasza. Już
wiele wieków wcześniej pisał on o Tym, który miał przyjść: „PAN jednak
chciał go zmiażdżyć cierpieniem. Jeśli odda swe życie na ofiarę
zadośćuczynienia, to ujrzy potomstwo, wydłuży swoje dni i przez niego spełni
się wola PANA” (Iz 53:10).
Tak oto Bóg rysował w historii ludzkości wyraźną linię
ratunku dla grzesznego rodzaju ludzkiego. Znakiem rozpoznawczym był baranek.
Najpierw ten zaplątany w krzakach koło ołtarza, na którym miał umrzeć Izaak.
Później krew baranka dała pewną ochronę przed nieubłaganą śmiercią zadaną przez
Bożego posłańca w Egipcie, aby złamać twarde serce faraona. W końcu Baranek
przyszedł sam, z własnej woli, co osobiście potwierdził w chwili, gdy Jego
dusza zadrżała na samą myśl o męce i strasznej śmierci: „Teraz Moja dusza
się zatrwożyła. I co mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny? Przecież
przyszedłem dla tej godziny” (Jn 12:27). Jezus wypowiedział te
słowa, idąc do Jerozolimy na święto Paschy, gdyż „nadeszła Jego godzina, aby
przeszedł z tego świata do Ojca, umiłował swoich w świecie, i to umiłował ich
do końca” (Jn 13:1).
Później, gdy już wielkie rzesze ludzi uwierzyły w Bożego
Baranka i w to, że Jego krew przyniosła im wybawienie z niewoli grzechu, Paweł
napisał: „Chrystus przecież został zabity w ofierze jako nasza Pascha” (1
Kor 5:7). Paweł posługiwał się językiem greckim, a dokładnie jego dialektem
zwanym „koine”. Był to język pospolity, zrozumiały dla każdego mieszkańca
regionu, gdyż Bóg chciał, aby jak najwięcej ludzi mogło pojąć to, co On miał w
Swoim sercu od początku. Paweł napisał: „kai gar to pascha hemon, hiper
hemon etithe Christos”. Dokładniej można byłoby to oddać słowami: „na
naszą paschę, za nas został zabity Chrystus”.
Dla mnie słowo Pascha ma nowe znaczenie, gdyż jego wydźwięk
zawiera w sobie całą prawdę o Bożym pragnieniu wybawienia każdego człowieka z
mocy i niewoli grzechu. Wielkanoc jakoś mało mnie przekonuje – może też
dlatego, że łatwiej jest ludziom w Wielkanoc myśleć o zajączkach, jajeczkach i
tłustym jedzeniu, niż o Bożym Baranku, który został ofiarowany dla naszego
zbawienia.
Żydzi mieli nakazane obchodzenie pamiątki wyjścia z Egiptu w
każdą rocznicę, czyli raz w roku. Naszą Paschą jest Chrystus, a wspominanie
Jego śmierci wiąże się z ostatnią wieczerzą paschalną, którą spożył tuż przed
swoją śmiercią. Dlatego w przekazie, jaki apostoł Paweł otrzymał od Pana,
czytamy: „To czyńcie, ile razy będziecie pić, na Moją pamiątkę. Ile razy
bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż
przyjdzie” (1 Kor 11:25-26).
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.