Oddawanie chwały Bogu należy do spraw priorytetowych w życiu
prawdziwego chrześcijanina. Podkreślam: mam na myśli osobę, która nie tylko
deklaruje wiarę w Boga, lecz na co dzień żyje zgodnie z Jego Słowem. Pan Jezus,
na samym początku swojej misji, zwrócił uwagę tym, którzy pragnęli Go
naśladować, że „nie każdy, kto mówi do Mnie: Panie, Panie, wejdzie do
Królestwa Niebios, ale ten, kto spełnia wolę Mego Ojca, który jest
w niebie” (Mt 7,21). Z kolei w rozmowie z Samarytanką oświadczył, iż „Bóg
jest Duchem i Jego czciciele powinni Go czcić w Duchu i prawdzie” (Jn
4,24).
Wypowiedź ta dotyczyła poprawnego sposobu oddawania czci
Bogu. Samarytanka uważała, zgodnie z tradycją ojców, że właściwym miejscem jest
góra Garizim. Żydzi natomiast twierdzili, że jedynie Jerozolima jest uznanym
przez Boga miejscem, ponieważ znajduje się w niej świątynia. Słowa Pana Jezusa
wywarły na kobiecie tak wielkie wrażenie, że gdy pobiegła do swojego miasta,
wołała do mieszkańców: „Idźcie, zobaczcie Człowieka, który powiedział mi
wszystko, co uczyniłam. Czy nie jest On Mesjaszem?” (Jn 4,29). Od dawnych
czasów w Izraelu oczekiwano na przyjście Pomazańca, którym jest zapowiadany
Mesjasz.
Oddawanie czci Bogu wiąże się z uznaniem Jego chwały jako
jedynego Boga i Pana wszechświata. Biblia jest spisaną kroniką objawienia Bożej
chwały ludziom – najpierw za pośrednictwem Mojżesza, później poprzez wydarzenia
związane z narodem wybranym, a w końcu przez zesłanie Bożego Syna na ziemię w
celu odkupienia grzesznej ludzkości. Zawsze w chwili pojawienia się znaków
świadczących o Bożej obecności, świadkowie tego wydarzenia padali na oblicza,
aby w ten sposób oddać Bogu cześć.
Jednym z miejsc, w których Bóg objawił Swoją chwałę, była
góra Synaj. Mojżesz, przygotowując się do odebrania Bożych Przykazań,
doświadczył czegoś niezwykłego: „Chwała PANA spoczęła na górze Synaj,
a obłok okrywał ją przez sześć dni. W siódmym dniu zawołał On do
Mojżesza ze środka obłoku” (Wj 24,16). Z opisu tego wydarzenia wiemy, że
nikt nie mógł wejść na zbocze góry, a Mojżesz po zejściu na dół musiał
zasłaniać swoje oblicze, gdyż lśniło ono od Bożego blasku.
Później, gdy Pan prowadził naród do Ziemi Obiecanej, nakazał
Mojżeszowi wzniesienie Przybytku, w którym wyznaczono szczególne miejsce –
Najświętsze. Izraelici, pragnąc oddać cześć Bogu, mogli wejść jedynie na
dziedziniec, by złożyć ofiarę oczyszczenia, a dopiero potem, ze szczerym
sercem, czcić Pana. Na ołtarzu w miejscu świętym płonął ogień, będący
świadectwem świętości Boga, dlatego musiał być stale podtrzymywany. Lecz
oddawanie czci nie ograniczało się jedynie do wizyt w Przybytku. Prawdziwa
cześć, której godzien jest Bóg, wyraża się w posłuszeństwie Jego Słowu: „Będziesz
więc przestrzegał przykazań Pana, twego Boga, abyś postępował Jego drogami i
Jego się lękał” (Pwt 8,6).
Z uważnej lektury Biblii wynika, że Bóg jest niezwykle
wyczulony na sposób, w jaki ludzie oddają Mu cześć. Cała historia narodu
wybranego stanowi smutne świadectwo niewierności i odwracania się od
prawdziwego Boga. Izraelici mieli tak zatwardziałe serca, że zachęcali się
nawzajem do kultu bożków pogańskich. W świątyni ustawiano obrzydliwe posągi, by
składać przed nimi ofiary, nie wyłączając ofiar z ludzi, zupełnie nie
przejmując się Bożym gniewem.
Prorocy nieustannie wzywali do opamiętania, pokuty i
nawrócenia, lecz ich głos bywał zagłuszany śpiewem ku czci pogańskich bożków.
Dlatego historia tego narodu jest dzisiaj poważnym ostrzeżeniem dla Kościoła.
Autor Listu do Hebrajczyków, kierując swe słowa głównie do synów i córek
Izraela, ostrzega również cały Kościół, aby wierzący oddawali Bogu cześć w
sposób godny: „A ponieważ otrzymujemy Królestwo niezmienne, trwajmy
w łasce, dzięki której będziemy służyć tak, jak się Bogu podoba,
z pobożnością i bojaźnią” (Hbr 12,28). Bardzo sugestywnie brzmią
dalsze słowa tego listu, w których autor przywołuje wydarzenia sprzed tysięcy
lat, gdy Mojżesz drżał z przerażenia, wchodząc na Bożą górę. Bóg przypomina nam
dzisiaj: „Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga
żyjącego, Jeruzalem niebiańskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na uroczyste
zgromadzenie, do Kościoła pierworodnych, zapisanych w niebiosach, do Boga,
sędziego wszystkich, do duchów sprawiedliwych, uczynionych doskonałymi, do
Jezusa, pośrednika Nowego Przymierza, do pokropienia krwią, która przemawia
mocniej niż krew Abla” (Hbr 12,22-24). Dlatego tym bardziej winniśmy
oddawać Bogu cześć tak, jak jest to Mu miłe – „z nabożnym szacunkiem i
bojaźnią”.
Jeszcze w czasach Mojżesza, gdy Przybytek na pustyni
stanowił miejsce objawienia Bożej chwały, a Izraelici padali na oblicza na
widok dymu unoszącego się nad namiotem, wokół tego miejsca panowała szczególna
atmosfera. Namiot ten nazywano Świętym Przybytkiem ze względu na Bożą obecność.
Wydarzenie, o którym chcę przypomnieć, miało miejsce bezpośrednio po
wyświęceniu Aarona na kapłana i wyznaczeniu świętych służb, gdy złożono
pierwsze ofiary: „Wyszedł bowiem ogień od PANA i strawił ofiarę
całopalną i tłuszcz na ołtarzu. Gdy cały lud to zobaczył, krzyknął
z radości i upadł na twarz” (Kpł 9,24).
Nie wiemy, ile czasu upłynęło od tego momentu, gdy dwaj
synowie Aarona, Nadab i Abihu, znani z nie najlepszego prowadzenia się, „wzięli
kadzielnice, włożyli do nich ogień, nałożyli na niego kadzidło
i ofiarowali przed PANEM ogień inny niż ten, który był im nakazany” (Kpł
10,1). Reakcja Boga była natychmiastowa – podobnie jak w przypadku Ananiasza i
Safiry w czasach apostolskich: „wyszedł ogień od PANA i strawił ich
tak, że umarli przed PANEM” (w. 2).
Dlaczego o tym piszę? Jest to naturalna reakcja, jaką
powinno mieć każde dziecko Boże na widok współczesnych scen, w których „oddaje
się Bogu cześć” przy akompaniamencie – a raczej w muzycznym jazgocie – zespołów
heavy metalowych. Zamiast słów uwielbienia dla Pana wszechświata, powtarzane są
mantry wywołujące psychiczne odurzenie, zwłaszcza wśród zgromadzonej młodzieży.
Widok ludzi trzęsących się w transie nie ma nic wspólnego z nabożnym szacunkiem
i bojaźnią Bożą.
Jeśli ktoś uważa, że Bóg porządku i harmonii ma w tym
upodobanie, ten najwyraźniej nie bierze na poważnie ostrzeżenia: „Albowiem
Bóg nasz jest ogniem trawiącym” (Hbr 12,29).
Załączone do rozważania zdjęcie przedstawia
"chrześcijański" zespół, o którym czytamy w Wikipedii - "Stryper
– amerykańska grupa muzyczna wykonująca chrześcijański glam metal i cięższe
odmiany rocka. Powstała w 1983 roku w hrabstwie Orange (Kalifornia). Zespół
początkowo występował pod nazwą Roxx Regime, jednak szybko zmienił repertuar na
zawierający wyznania wiary, co skutkowało również zmianą nazwy na Stryper.
Nazwa została zaczerpnięta z księgi Izajasza 53:5 - (KJV), natomiast perkusista
grupy rozwinął ją później jako akronim słów "salvation through redemption,
yielding peace, encouragement and righteousness" ("zbawienie przez
odkupienie, uzyskanie pokoju, chęci i sprawiedliwości").
Osobiście uważam, że łączenie ran Chrystusa z taką muzyką
jest bluźnierstwem.

dobry artykul, dziekuje Bogu, ze pokazal mi kiedys jak bladzilem, bo dalbym sie pokroic za muzyke promujaca co innego niz Boga, ale z tekstami inspirowanymi Biblia. tu jest fajny link : http://www.youtube.com/watch?v=yKJ5xhE917A jeszcze jasniej tlumaczacy co i jak a tutaj z kolei dobry artykul na temat uwielbienia - http://thegospelcoalition.org/blogs/tgcworship/2013/09/24/hey-worship-leader-are-you-a-theological-lightweight/
ReplyDeletezBogiem!
This comment has been removed by the author.
ReplyDelete"Osobiście uważam, że łączenie ran Chrystusa z taką muzyką, jest bluźnierstwem." Całe szczęście, że to tylko twój pogląd, a nie Biblijny i nie Boży :-) Śmieszy mnie gdy ktoś uduchawia zbiór dźwięków, to nie muzyka jest dobra czy zła, ale teksty. Muzyka to tylko narzędzie i można je wykorzystać do dobrych lub złych celów, do Bożej chwały lub kogoś innego.
ReplyDeleteNie chciałbym zignorować komentatora, chociaż widzę, że niezbyt rozumie, na czym polega uwielbianie Boga.
ReplyDeleteNarzędziami do wykonywania muzyki są instrumenty, i te jako takie nie muszą być wyświęcane, lecz sama muzyka jest czymś więcej. Każdy wie. ze muzyka, a dokładniej melodia wywiera ogromny wpływ na człowieka, tak że pod jej wpływem podejmuje takie a nie inne decyzje lub zachowuje się w określony sposób, do jakiego pobudzo go dana melodia. Wspomniany przeze mnie rodzaj muzyki wpływa odurzająco na słuchaczy tak, że po pownym czasie zachowują się tak, jak to można zobaczyć na koncercie heavy metalowym. Nigdy nie widziałem takiego zachowania słuchaczy na koncercie muzyki klasycznej.
Ponieważ nie jestem zawodowym muzykiem, oddaję głos komuś, kto zbadał sprawę dość dokładnie w świetle Biblii. Polecam wnikliwej lekturze artykuł p.t. :Muzyka uwielbieniowa z biblijnej perspektywy"
http://www.dorabiaj.republika.pl/pdf/Muzyka_uwielbieniowa.pdf
Oto krótki cytat z tego artykułu:
"Uwielbiająca, wywyższająca Boga muzyka nie może być poprostu taka, jakiej ludzie danej kultury lubią słuchać. Muzyka, jaką apostoł miał na myśli w liście do Efezjan miała gloryfikować Boga, a nie zabawiać ludzi lub starać się zdobyć więcej takich, którzy by mogli przyjść na nasze spotkanie."
Dla uzupełnienia poprzedniego wpisu podaję informację o autorze polecanego arykułu
ReplyDeletehttp://www.answersingenesis.org/home/area/bios/d_dewitt.asp
A ja się z artykułem nie zgadzam. Uważam, że metal itp. też może chwalić Boga i nic nie stoi na przeszkodzie jeśli chodzi o metal sam w sobie. Osobiście metalu nie lubię, może kiedyś, nie teraz. Mimo to twierdzę, że nie jest to złe.
ReplyDeleteze swojej strony polecam również warty uwagi angielskojęzyczny artykuł na temat współczesnego uwielbiania w Kościele: http://www.maranathachurches.com/html/English/Worship.html
ReplyDeleteSmutne, jak bardzo ludzie nie mają poznania, demoniczna muzyka i święte teksty... to jak ewangelistka w stroju prostytutki:to tylko opakowanie... Zgadzam się z treścią artykułu.
ReplyDeleteZgadzam się z artykułem w stu procentach. Uściśliłbym tylko kilka spraw:
ReplyDelete1. Metal niekoniecznie musi być jazgotem. Jest to sztuka, jak każda inna. To tylko forma. Jest wiele zespołów ewangelizacyjnych grających ostre koncerty i przyciągających lub inspirujących ludzi chrześcijaństwem, natomiast na nabożeństwach grających muzykę "nabożną", czyli spokojną, dostojną, pełną czci dla Jezusa i bojaźni Bożej. Np Kerry Livgren, Neal Morse, Fruhstuck, Iona. Nie wiem jakie owoce wydaje zespół Stryper i jak żyją na co dzień, ale po pierwszych przesłuchaniach na YT spodobał mi się. Wydaje mi się, że są to ludzie pełni bojaźni Bożej, choć jak już mówiłem - nie wgłębiłem się na razie w ich świadectwo i przesłanie.
2."inny ogień" to ta sama forma, ale inny duch. Jest wiele zespołów grających znane pieśni kościelne, i te stare i te nowe, spokojne, dostojne, piękne i poruszające, lecz ci wykonawcy są często pełni pychy, arogancji, i żyją na co dzień jak świat żyje. Nazw nie wspomnę.