Czy Bóg nadal przeklina? Czy nadal gniewa się na swój lud?
Samo słowo „przekleństwo” wywołuje różne reakcje. Najczęściej kojarzy się z
używaniem słów niecenzuralnych – wszak słysząc, jak ktoś ich używa, mówimy:
„nie przeklinaj”.
Szersze znaczenie tego słowa obejmuje również czynność znaną
jako „rzucanie klątwy” (dla odróżnienia używa się wtedy formy „przekląć”). I
właśnie w tym kontekście pragnę podzielić się krótką refleksją na ten niezbyt
wdzięczny temat. Piszę o tym, ponieważ wśród wierzących istnieje wiele
nieporozumień dotyczących znaczenia oraz występowania dzisiaj przekleństw, o
których czytamy w Biblii. A ponieważ na łamach tej Świętej Księgi poświęcono im
sporo miejsca, warto przyjrzeć się temu zagadnieniu bliżej.
W Biblii – a szczególnie w Starym Testamencie – słowo
„przeklinać” (hebrajskie arar) występuje 63 razy, z czego aż dwie
trzecie przypadają na Pięcioksiąg. Pozostałe wzmianki znajdują się w księgach
historycznych i prorockich. Pierwsze przekleństwo wypowiedział sam Bóg w
związku z upadkiem człowieka. Wówczas to chytry wąż usłyszał wyrok Stwórcy: „Za
to, co zrobiłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego bydła i wszelkiego
zwierzęcia polnego. Będziesz się czołgał na brzuchu i przez całe życie będziesz
jadł pył” (Rdz 3:14). W tym samym momencie, na skutek pojawienia się
grzechu, uległo zmianie środowisko, w którym Bóg zaplanował życie człowieka.
Bóg rzekł: „Niech będzie przeklęta ziemia z twojego powodu. Przez wszystkie
dni swojego życia w trudzie będziesz się z niej żywił” (w. 17).
Zamierzeniem Boga było ciągłe błogosławienie – zarówno ziemi, jak i ludzkiego
życia. Grzech jednak mnożył się coraz bardziej, tak że Bóg pożałował, „że
uczynił człowieka na ziemi, i głęboko się zasmucił” (Rdz 6:6). W tym
mrocznym okresie na świecie pojawia się sprawiedliwy Noe, przez którego Bóg dał
pocieszenie „w naszej pracy i w trudzie naszych rąk na ziemi, którą PAN
przeklął” (Rdz 5:29).
Przekleństwa w Biblii występują najczęściej jako
przeciwieństwo błogosławieństwa. Widzimy to wyraźnie podczas powołania Abrama,
któremu Bóg dał obietnicę: „Sprawię, że powstanie z ciebie wielki naród i
będę ci błogosławił. Rozsławię twoje imię i staniesz się błogosławieństwem”
(Rdz 12:2). Jednocześnie, ponieważ ziemia nadal pozostawała pod przekleństwem,
pojawiła się przestroga: „Tych, którzy ciebie [Abrama i jego naród]
przeklinają, będę przeklinać” (w. 3).
W późniejszym okresie przekleństwo występuje jako skutek
nieposłuszeństwa Bożemu Prawu, podczas gdy posłuszeństwo sprowadza obfite
błogosławieństwo na tych, którzy to Prawo przestrzegają. Przekleństwo staje się
więc świadomym wyborem – odrzuceniem błogosławieństwa, którym Bóg pragnie
obdarowywać swój naród. Najbardziej znany werset biblijny ukazuje wyraźną
alternatywę przedstawioną przez Boga: „Spójrz! Dziś daję wam
błogosławieństwo i przekleństwo. Błogosławieństwo − jeżeli będziecie słuchać
przykazań PANA, waszego Boga, które ja wam dziś dałem. Przekleństwo − jeżeli
nie będziecie słuchać przykazań PANA, waszego Boga, i zejdziecie z drogi, którą
ja dziś wam wskazałem, i pójdziecie za innymi bogami, których nie znacie” (Pwt
11:26-28). Z tekstu tego jasno wynika, że wybór między błogosławieństwem a
przekleństwem należy do człowieka.
Użyte w tym miejscu słowo „przekleństwo” to hebrajskie kelalah,
które pojawia się na kartach Starego Testamentu 33 razy (z czego jedna trzecia
przypada na samą Księgę Powtórzonego Prawa). Zarówno arar, jak i kelalah
znaczą „mówić źle, życzyć komuś szkody”. To drugie pojęcie wskazuje na stan
spowodowany bezpośrednio przez samego człowieka i jego nieposłuszeństwo.
Wszelkie przekleństwa wynikające z nieprzestrzegania Zakonu są więc powodowane
przez ludzi, a nie są stanem, w jakim bezprzyczynowo stawia ich Bóg.
Przeklinanie rozumiane jako rzucanie klątw na ludzi,
zwierzęta czy przedmioty jest domeną sił nieczystych. Zajmują się nim wróżbici,
czarownicy czy wyznawcy voodoo; występuje ono powszechnie w religiach
pogańskich. Działają tu moce ciemności obecne w świecie znajdującym się pod
panowaniem ich księcia. Są to zjawiska jak najbardziej rzeczywiste – tak jak
rzeczywisty jest diabeł oraz zastępy podległych mu demonów.
Apostołowie podczas głoszenia Chrystusa raz po raz
doświadczali ataków ze strony sił ciemności – szczególnie wtedy, gdy ewangelię
przyjmowały osoby zajmujące się wcześniej wróżbiarstwem i czarnoksięstwem.
Przykład takiego wydarzenia opisano w Dziejach Apostolskich, gdy w Efezie „wielu
też z tych, którzy uwierzyli, przychodziło, wyznając i ujawniając swoje
uczynki. Dość liczni z tych, co uprawiali magię, poznosili także księgi i
palili je wobec wszystkich. Wartość ich obliczono na pięćdziesiąt tysięcy sztuk
srebra” (Dz 19:18-19).
Już w Starym Testamencie Bóg dał wierzącym obietnicę, że nie
muszą obawiać się klątw pochodzących z obcych źródeł, gdyż „bezpodstawne
przekleństwo nie dosięgnie nikogo” (Prz 6:2). Jedynymi przekleństwami,
jakich należało się obawiać, były te wynikające z nieprzestrzegania Bożego
Prawa. Apostoł Paweł przeniósł naukę o przekleństwach będących efektem
nieposłuszeństwa wobec Zakonu na grunt Kościoła Jezusa Chrystusa, pisząc: „Chrystus
wykupił nas od przekleństwa Prawa, gdyż stał się za nas przekleństwem, jak
napisano: Przeklęty każdy, kto wisi na drzewie” (Ga 3:13). Jeśli jednak
ktoś nie przyjął wykupienia zaoferowanego z łaski w Chrystusie, musi pamiętać,
że nadal obowiązuje go zasada: „Wszyscy natomiast, którzy polegają na
uczynkach Prawa, są przeklęci. Jest bowiem napisane: Przeklęty każdy, kto nie
zachowuje wszystkich przepisów, jak nakazuje Księga Prawa” (w. 10).
Spotykając się ze zjawiskiem rzucania klątw przez
czarnoksiężników, musimy pamiętać, że jedyną ochronę przed działaniem mocy
ciemności mamy zapewnioną w zwycięstwie Chrystusa na Golgocie. Dwa tysiące lat
temu Pan Jezus zagwarantował nam bezpieczeństwo, gdy „rozbrajając
zwierzchności i władze, wystawił je na pokaz, gdy przez Niego odniósł triumf
nad nimi” (Kol 2:15). Jego zwycięstwo jest faktem dokonanym – nie musimy
więc walczyć sami. Wystarczy, że „sprzeciwicie się diabolicznym zakusom, a
ucieknie od was” (por. Jk 4:7). Choć diabeł „jak lew ryczący krąży,
szukając, kogo by pożreć” (1 Ptr 5:8), musi uznać swoją porażkę, gdy – jak
zapewnia apostoł Piotr – „przeciwstawicie się mu, silni wiarą” (w. 9).
Będąc w Chrystusie jako „nowe stworzenie”, nie podlegamy już
przekleństwom wynikającym z nieposłuszeństwa Bożemu Prawu. Czy to oznacza, że
możemy bezkarnie łamać Boże przykazania? Absolutnie nie! Apostoł Paweł, pisząc
o Zakonie i jego skutkach, wskazał na nową pozycję, jaką uzyskaliśmy dzięki
śmierci razem z Chrystusem. Pytasz wierzących w Rzymie: „My, którzy
umarliśmy dla grzechu, jak możemy jeszcze w nim żyć?” (Rz 6:2).
Jeśli jednak zdarzy się, że ktoś zgrzeszy, mamy wspaniałe
zapewnienie ze strony apostoła Jana: „Dzieci moje, piszę wam to, abyście nie
grzeszyli. Gdyby jednak ktoś zgrzeszył, mamy Orędownika przed Ojcem –
sprawiedliwego Jezusa Chrystusa. On jest ofiarą przebłagalną za nasze grzechy,
a nie tylko za nasze, lecz także za grzechy całego świata” (1 Jn 2:1-2).
Rzeczą naturalną dla każdego wierzącego pozostaje fakt, iż: „Jeśli wyznajemy
nasze grzechy, to Bóg, który jest wierny i sprawiedliwy, odpuści nam grzechy i
oczyści nas z wszelkiej nieprawości” (1 Jn 1:9).
Jezus wziął na siebie każde przekleństwo wynikające z
nieposłuszeństwa wobec Zakonu – chwała Mu za tę ogromną miłość! Musimy jednak
pamiętać, że Bóg wciąż objawia swój święty gniew w sytuacjach, gdy Boża Prawda
jest tłumiona. O tym również pisał apostoł Paweł do wierzących w Rzymie: „Albowiem
gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości
ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę” (Rz 1:18 [B.W.]).
Henryk Hukisz

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.