Thursday, November 28, 2019
Pomoc z Egiptu
Wednesday, November 27, 2019
Surogat kościoła
Często
słyszę dziś głosy ludzi – nie boję się użyć słowa ignorantów – twierdzących, że
kościół to wyłącznie my, ludzie. Jako natychmiastową antytezę stawiają
stwierdzenie, że kościół to przecież nie budynek.
Jednak jeśli
za jedyne źródło wiedzy o tym, czym jest Kościół, przyjmiemy Biblię, zauważymy,
że nowotestamentowa ekklesia to coś znacznie więcej niż tylko grupa
osób. To również miejsce, czyli wspólne zgromadzenie: „nie zaniedbujmy
wspólnych zgromadzeń” (Hbr 10:25). To przede wszystkim obecność
Jezusa: „tam jestem pośród nich” (Mt 18:20) oraz cel tego
spotkania: „w imię moje” (tamże). Biblia zawiera zresztą znacznie
więcej wskazówek precyzyjnie określających, co jest Kościołem, co nim nie jest,
a co jedynie go przypomina, choć z pewnością nim nie jest. Zamierzam częściej
wracać do tego tematu, aby ukazać prawdziwe oblicze Kościoła.
Jedną z cech
charakterystycznych biblijnego kościoła lokalnego jest jego nazwa. Na kartach
całego Nowego Testamentu – natchnionego tekstu uznanego przez chrześcijan za
Słowo Boże – pojawiają się konkretne określenia lokalnych wspólnot wierzących w
Pana Jezusa. Spotykamy kościół w Jerozolimie, w Samarii, w Antiochii, w
Koryncie czy w Tesalonikach. Czytamy nawet o „Kościele Laodycejczyków” (Kol
4:16). Pan Jezus, po około 70 latach działalności Kościoła na ziemi,
podyktował Janowi siedem listów „do siedmiu Kościołów, które są w Azji” (Ap
1:4). Wierzę, że Jan uważnie słuchał Chrystusa, gdy Ten podawał siedem
konkretnych adresów, aby każde przesłanie trafiło do właściwej, nazwanej z
imienia wspólnoty – czy to w Efezie, Smyrnie, czy w Laodycei.
Dziś
natomiast mamy do czynienia z niekończącą się mozaiką nazw wywieszanych na
frontonach budynków, w których gromadzą się wierzący. Spotykamy określenia
zaimkowe, jak: „Mój”, „Dla Ciebie”, „Dla Miasta”. Dla odmiany widzimy nazwy
zaczerpnięte z Biblii, choć często bez głębszego zbadania znaczenia danego
słowa. Ostatnio mnożą się też nazwy obcojęzyczne: Lifehouse, Shoreline, ICF,
Amazing Grace – lista pozostaje otwarta.
Osobiście
chciałbym zaproponować, aby na niektórych obiektach o charakterze religijnym
umieścić olbrzymi napis: „SUROGAT”. Brzmi obco i wielu pewnie nie zrozumie jego
znaczenia, ale z pewnością byłaby to nazwa adekwatna do tego, co dzieje się
wewnątrz. Jak podaje Wikipedia: „Surogat (łac. surrogare, subrogare –
wybierać zastępczo kogoś innego; także: podróbka) – rzecz o charakterze
zastępczym, używana jako namiastka, substytut innej rzeczy”.
Nieraz
zadawałem retoryczne pytanie: czy można podrobić Kościół? Z pewnością nie! Nie
da się stworzyć sztucznego tworu, który stanie się Kościołem tylko dlatego, że
go przypomina. Rzeczywiście, gdyby Kościół był jedynie budynkiem, z łatwością
budowano by takie obiekty, aby masowo rozpowszechniać chrześcijaństwo. Wiemy
jednak, że nie na tym polega ewangelizacja świata.
Paweł pisał
do kościoła w konkretnym miejscu: „Przypominam wam, bracia, Ewangelię, którą
wam głosiłem, a którą przyjęliście i w której wiernie trwacie. Przez nią
również dostępujecie zbawienia, jeśli zachowujecie ją tak, jak wam głosiłem,
chyba że nadaremnie uwierzyliście” (1 Kor 15:1-2). Mimo upływu czasu
i pojawiania się nowych członków, Paweł nie przynosił tam niczego nowego. To
wciąż ta sama Ewangelia. Biada, jeśli pojawi się „apostoł-surogat” głoszący
inną ewangelię – bardziej współczesną, pasującą do nowych czasów lepiej niż ta
sprzed lat.
Myślicie, że
tacy „ewangeliści” się nie pojawili? Dzisiaj taki ktoś przedstawiłby się
słowami: „Jestem mówcą motywacyjnym, oto moja wizytówka z tytułami naukowymi
i linkami do stron, gdzie znajdziecie listę moich dokonań”. I rzeczywiście
przyszli – wprawdzie bez wizytówek, ale w szatach apostolskich. Paweł w swoim
kolejnym liście do tego samego kościoła demaskuje takich mówców.
Kiedy Paweł
wędrował przez Macedonię, głosząc tę samą Ewangelię co w Koryncie, do Koryntu
przybyli ludzie podający się za apostołów. Paweł, dzięki darowi Ducha Świętego,
rozpoznał, jakiego ducha reprezentowali. Powiedział wprost: „Tacy ludzie
bowiem to fałszywi apostołowie, podstępni działacze, przebrani za apostołów
Chrystusa” (2 Kor 11:13). „Skąd to wiesz, Pawle?” – zapytałoby
pewnie wielu zwolenników nauczycieli, którzy „wychodzą naprzeciw ich
oczekiwaniom” (2 Tym 4:3). Przecież mówią tak pięknie, nie proponują
niczego złego – skąd ta pewność?
Paweł jednak
z pełnym przekonaniem pisze dalej, że nie powinno to dziwić, ponieważ „sam
szatan przybiera postać anioła światłości. Nic więc wielkiego, jeśli i jego
słudzy przybierają postać sług sprawiedliwości” (2 Kor 11:14-15).
Paweł, choć nie słuchał bezpośrednio Kazania na Górze, wiedział, że Chrystus
nauczał: „Wystrzegajcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w
owczej skórze, ale wewnątrz są wilkami” (Mat. 7:15). Przecież nakaz misyjny
brzmi: „Oto Ja posyłam was jak owce między wilki. Bądźcie więc czujni jak węże
i łagodni jak gołębie” (Mt 10:16). Dlatego właśnie musimy uważać na
wilki w owczym przebraniu.
Fałszywy
nauczyciel czy prorok – niezależnie od nazwy – będzie głosić inną ewangelię niż
ta, w której trwać mają Koryntianie. Celem takich osób jest odciągnięcie ludzi
od szczerego zaufania prawdziwej Ewangelii. To zadanie wyznaczone przez
przeciwnika Bożego, szatana. Wysyła on sługi, którzy jedynie wyglądają jak
prawdziwi apostołowie. Dlatego Pan Jezus ostrzegał: „Pojawią się bowiem
fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i będą dokonywać wielkich znaków i cudów,
żeby, o ile to możliwe, zwieść nawet wybranych” (Mt 24:24). Warto
zauważyć, że narzędziem zwiedzenia są cuda – na przykład „cudowne uzdrowienia”,
których nikt nie weryfikuje. Obecnie, przy braku rozeznania, wiele kościołów
przyjmujących takich ludzi staje się jedynie surogatami.
Do kościoła
w Laodycei Chrystus kazał napisać: „Chociaż mówisz: Jestem bogaty; oraz:
Wzbogaciłem się i niczego nie potrzebuję, to jednak nie wiesz, że jesteś
nędzny, pożałowania godny, biedny, ślepy i nagi” (Ap 3:17). Myślę,
że przywódcy tego kościoła po otrzymaniu tego listu powinni niezwłocznie
umieścić nad wejściem szyld: „SUROGAT”.
Do ilu
jeszcze wspólnot odnosi się ta sytuacja, w której Chrystus stoi na zewnątrz i
puka? Z pewnością nie ma Go wewnątrz, nawet jeśli zebrało się tam „dwóch
albo trzech” (Mt 18:20). Prawdziwym Kościołem można nazwać jedynie
takie miejsce, w którym pośród odkupionych Jego krwią przebywa sam Chrystus. W
końcu to jest Jego Kościół.
Henryk
Hukisz
Monday, November 25, 2019
Kościół nie-świadomy celu
Tuesday, November 19, 2019
Zamiana ról
Ponieważ nie ma przekładu tej wartościowej pozycji na nasz język, poniżej prezentuję fragment rozdziału, w którym wyjaśniona jest kwestia stworzenia mężczyzny i kobiety, jako dwóch różnych istot, obdarowanych Bożym podobieństwem, a zarazem przeznaczonych do różnych ról i zadań. Autorzy tego opracowania fundamentalnego tematu w nauczaniu kościoła starają się wskazać na niebezpieczeństwo popularyzowania idei feministycznych we współczesnym kościele.
Co Bóg postanowił przy upadku (Rodzaju 1–3)
Jak nasz upadek w grzech wpłynął na Boży doskonały i paradoksalny porządek stworzenia mężczyzny i kobiety, jako dwóch różnych istot płciowych? Dlaczego Bóg postanowił ukarać nas z powodu tego upadku?
Ci, którzy zaprzeczają stworzeniu męskiego zwierzchnictwa w 1 Mojżeszowej 1-2, często przekonują, że w 3 rozdziale tej Księgi, Bóg narzucił męskie zwierzchnictwo nad kobietą dopiero po upadku. W następstwie tej interpretacji, argumentują dalej, odkupienie w Chrystusie odwraca ten wyrok i przywraca kobiecie „pełną równość” z mężczyzną. Widzimy jednak, że Bóg ustanowił męskie zwierzchnictwo (nie męską dominację) w chwalebnym porządku stworzenia przed upadkiem. Naszym celem tutaj jest podsumowanie nauczania o męskości i kobiecości w 1 Mojżeszowej 3, szczególnie w wersetach 16–19, a następnie zakwestionować feministyczną interpretacja tego fragmentu.
Księga Rodzaju, czyli 1 Mojżeszowa 3 jest jednym z kluczowych rozdziałów Pisma Świętego. Gdyby nagle usunięto go z Biblii, Biblia nie miałaby już sensu. Życie też nie miałoby dłużej sensu. Jeśli wszyscy zaczęliśmy od rajskiej błogości, to dlaczego nasze życie jest tak bolesne? Księga Rodzaju 3 to wyjaśnia. A jeśli już coś poszło nie tak, jak powinno się stać, to czy jest jakaś nadzieja na przywrócenie utraconej błogości? Księga Rodzaju 3 daje nam tę nadzieję.
Ponieważ Paweł w 1 Tymoteusza 2:14 przytacza fakt zwiedzenia kobiety jako uzasadnienie, że męskie zwierzchnictwo jest również przeniesione z domu do kościoła, zbadamy narrację tego zwiedzenia, studiując Księgę Rodzaju 3, wersety 16–19.
W wersetach 1-5 Szatan, przebrany za węża, wciąga Ewę w rozmowę na temat jej życia. Parafrazując tę narrację, uwypuklamy jego chytre rozumowanie.
„Królowa Ewa”- wąż pyta ze zdziwieniem i niedowierzaniem - „coś mi nie pasuje. Czy to prawda, że Bóg zabronił wam dwojgu spożywać z któregokolwiek z tych drzew? To mnie niepokoi. W końcu, czyż nie powiedział, że wszystko jest „bardzo dobre”? I czy zarówno tobie, jak i królowi Adamowi nie nakazał panować nad wszystkim? Kochający was Stwórca nie nałożyłby na ciebie tak surowego ograniczenia, prawda? Ja nie tego rozumiem. Ewa, czy mogłabyś mi wyjaśnić ten problem?”
Ewa nawet nie wiedziała, że istnieje „problem”, ale wąż uprzedzając, zaniepokoił ją tym pytaniem. Powalił ją swoją argumentacją. Więc wąż zachęca Ewę, aby ponownie oceniła swoje życie, biorąc pod uwagę jego argumenty. W prawdzie ona coś przeczuwała, że należałoby bronić Bożego przykazania, jakim Adam podzielił się z nią, dlatego tłumaczy się się przed kusicielem mówiąc: „Wężu, mamy pozwolenie jeść z tych drzew, ale jest jedno drzewo, tutaj, w centrum ogrodu, o którym Bóg powiedział: „Nie będziecie z niego jeść i nie dotykajcie go, żebyście nie umarli”. W rzeczywistości Bóg powiedział: „Będziesz swobodnie jadł z dowolnego drzewa, z jednym tylko wyjątkiem”. Błędne cytowanie Ewy ogranicza pełnię Słowa Bożego do poziomu zaledwie niechętnego przyzwolenia: „Możemy jeść z drzew”. W jej wypowiedzi ogród nie wygląda tak samo. Drzewo Życia nie jest już w centrum (por. 1 Moj. 2, 9). Nawet o tym nie wspomina. Teraz w jej postrzeganiu rzeczywistości, w centrum znajduje się drzewo zabronione. Życie nabiera nowego, złowieszczego charakteru. Ewa też zmienia zakaz Boga, dodając od siebie, że „nie wolno go dotykać”. Jej zdaniem, teraz to ograniczenie nabiera innego znaczenia. W tym samym czasie tonuje groźbę Bożej kary, zmieniając - „umrzesz na pewno”, na brzmiące mniej groźnie „żebyście nie umarli”.
Gdy poglądy Ewy odnośnie konsekwencji grzechu osłabły, wąż wykorzystuje jej punkt widzenia i podpowiedział: „Na pewno nie umrzecie”. Teraz widzimy, że szatan nie szukał informacji. On dokładnie wiedział, co Bóg powiedział. A potem udawał, że wyjaśnia Ewie istotny sekret: „Ewa, wyświadczę ci przysługę. Nie chcę być tym, który doprowadzi cię do złamania przykazania, ale powinnaś to wiedzieć, że Bóg, ustanawiając to ograniczenie, kieruje się czymś innym niż miłość. Prawda jest taka, że Bóg chce cię powstrzymać, chce ograniczyć twój potencjał. Ty uważasz, że tylko Bóg ma wiedzę o dobru i złu? Lecz tak na prawdę, On wie co wzbogaci twoje życie i to, co je zrujnuje. On też wie, że ten owoc da wam obojgu tę samą wiedzę, abyście osiągnęli poziom Jego zrozumienia i kontroli. Ewa, może to być dla ciebie szokiem, ale Bóg cię ogranicza. On nie jest twoim przyjacielem; On jest twoim rywalem. Ewa, musisz Go przechytrzyć. Wiem, że ten Ogród wydaje się wystarczająco przyjemny; ale tak na prawdę to wielki przekręt, który cię ogranicza, ponieważ Bóg czuje się zagrożony tym, kim moglibyście się stać. To drzewo, Ewa, jest twoją jedyną szansą na osiągnięcie twojego potencjału. Ewa, tak na prawdę, jeśli nie zjesz z tego drzewa, to też umrzesz!”
To kłamstwo było wystarczająco wielkie, aby wywrzeć wpływ na całe życie i wystarczająco atrakcyjne, aby zamienić lojalność Ewy od Boga, do siebie samej. Kłamstwo powiedziało jej, że posłuszeństwo jest popełnieniem samobójstwa, pokora jest poniżeniem, a służba to służalczość. I tak poczuła się oszukana przez coś, co w rzeczywistości nie istnieje.
Po zaszczepieniu kłamstwa do jej umysłu, wąż milczy i pozwala Ewie mieć nowe spojrzenie na rzeczywistość, aby mogła już pójść własną drogą (1 Moj. 3: 6). Dzięki opisowi Mojżesza możemy sobie wyobrazić, jakie mogły być jej myśli:
„To nie wygląda śmiertelnie, prawda? W rzeczywistości sprawia, że mam ślinkę w ustach! Jak może dobry Bóg zabraniać tak dobrych rzeczy? Jak sprawiedliwy Bóg mógł to tutaj umieścić przed nami, a następnie oczekiwać, że odmówimy sobie przyjemności? To jest również intrygująco piękne. I dzięki wyglądowi, jaki ma ten owoc, mogę wyzwolić nas z zależności od naszego Stwórcy. I kto to wie? Jeśli się dowie, że Go rozszyfrowaliśmy, to najwyżej zabierze to drzewo i utkniemy w tym więzieniu na zawsze! Zjedzmy to teraz, póki mamy szansę!”
Po dokładnym, szczegółowym opisie zwiedzenia Ewy, Mojżesz opisuje rzeczywisty akt grzechu Adama i Ewy bardzo prosto, bez żadnego szoku: „zerwała. . . jadła i dała swemu mężowi, który był z nią, i on też zjadł”(1 Moj. 3: 6b).
Zwróć uwagę na to, co ten tekst Słowa Bożego mówi, a czego nie mówi. Tekst nie mówi, "wzięła trochę i zjadła. Jej mąż, który był z nią, również wziął nieco i zjedli ten owoc”. To, co się faktycznie wydarzyło, ma ogromne znaczenie ponieważ Ewa przywłaszczyła sobie zwierzchnictwo Adama i otworzyła drogę do grzechu. Adam, który (jak się wydaje) stał biernie, pozwalając, aby Ewa została zwiedziona bez jego zdecydowanej interwencji. Adam, będąc ustanowiony jako głowa, ze swojej strony porzucił to stanowisko. Ewa została zwiedziona; Adam porzucił swoją odpowiedzialność. Oboje się mylili i razem doprowadzili ludzkość do upadku w grzech i śmierć.
Zaskakujące jest to, że w tym wydarzeniu zostały odwrócone role, jakie Stwórca przypisał dla każdej z istot innej płci? Czy mamy tak nadal robić? Czy musimy wielokrotnie powtarzać ten upadek? Czy mamy to zinstytucjonalizować w ewangelizacji w imię Boga, który potępił to na samym początku?
Skoro Adam i Ewa razem popadli w grzech, to dlaczego Paweł obwinia Adama za nasz upadek w Rzymian 5: 12-21? Dlaczego Paweł nie obwinia Adama i Ewy razem? Czemu Księga Rodzaju 3: 7 mówi, że dopiero po tym, jak Adam przyłączył się do buntu, oczy obojga otworzyły się na ich stan? Dlaczego Bóg wołał do Adama: „Gdzie jesteś?” (1 Moj. 3: 9)? Dlaczego Bóg nie wzywał obojga, Adama i Ewy do rozliczenia się razem? Ponieważ Adam, jako wyznaczona przez Boga głowa, był obciążony główną odpowiedzialnością za prowadzenie ich w partnerstwie w chwale dla Boga.
Spróbujmy wyjaśniać dlaczego Szatan zwrócił się do Ewy, a nie do Adama. Bóg powołał ją, aby pomogła Adamowi jako pomoc w rządzeniu światem. Gdyby Bóg odwrócił role, gdyby to Ewa została stworzona najpierw, a potem Adam jako jej pomoc, wąż bez wątpienia zbliżyłby się do Adama. Więc Ewa nie była moralnie słabsza niż Adam. Ale Szatan uderzył w zwierzchnictwo Adama. Jego słowa spowodowały, że Ewa przejęła na siebie główną odpowiedzialność w chwili pokusy: „Ty decydujesz, Ewo. Ty przewodzisz. Czy nie chcesz poćwiczyć roli zwierzchnika?” Tak jak Szatan wpadł na takie rozumowanie, tak samo i Ewa zrobiła to z ogromnym skutkiem. Można przypuszczać, że ona naprawdę uwierzyła, iż odniesie sukces z korzyścią zarówno dla Adama, jak i dla niej samej. Adam natomiast przeciwstawił się Bogu z szeroko otwartymi oczami.
__________________________________________
Dziś po kilku tysiącach lat należy postawić na nowo pytanie: "Czy Boży przeciwnik, zachęcony odniesionym sukcesem zwiedzenia Ewy, nie zamierza powtórzyć swojego sprawdzonego numeru?".
Jakieś dwa tysiące lat temu Paweł ostrzegał wierzących w Koryncie słowami: „Lękam się jednak, żeby, tak jak w swojej przebiegłości wąż zwiódł Ewę, tak i wasze umysły nie zostały przypadkiem odwiedzione od prostoty i czystości wobec Chrystusa" (2 Kor. 11:3). Osobiście uważam, że to ostrzeżenie jest jak najbardziej aktualne również i w naszych czasach.
Henryk Hukisz




