Już od wielu lat z niepokojem obserwuję, jak ustanowiona
przez Stwórcę intymna relacja w małżeństwie, określana powszechnie jako
współżycie płciowe, sprowadzana jest do funkcji czysto fizjologicznej potrzeby
i przez to pozbawiana swej wyłączności. Współżycie seksualne pomiędzy mężczyzną
i kobietą jest ograniczone jedynie do związku małżeńskiego, dlatego jest święte
– jak wszystko, co święty Bóg ustanowił.
Mówienie o świętości tej intymnej relacji staje się obecnie
celem ataków i ośmieszania. Wczoraj redaktorka popularnego programu
telewizyjnego postanowiła zakpić z profesjonalnym sarkazmem z Pam Stenzel,
która przemawia do nastolatków na temat dobrodziejstwa abstynencji seksualnej.
Ta chrześcijańska mówczyni zyskuje coraz większą popularność; jest zapraszana
do szkół, aby uświadamiać młodzież o zagrożeniach, jakie towarzyszą
przedwcześnie rozpoczętej aktywności seksualnej. Szacuje się, że rocznie około
pół miliona młodych ludzi bierze udział w tych ciekawie prowadzonych
spotkaniach.
Liberalni działacze w tym kraju poczuli się zagrożeni
rosnącym zainteresowaniem abstynencją seksualną wśród młodzieży, więc
przystąpili do ataku. Oficjalne media w USA propagują współżycie seksualne
wśród nastolatków jako normalne zjawisko. Cały aparat propagandy – reklamy i
słownictwo używane w środkach masowego przekazu – służy jednemu celowi: aby
seks stał się tak powszechny, jak potrzeba oddychania. Prawie wszystko, o czym
mówi się publicznie, zostaje „useksowione”. Seksowne są ubrania, buty, lakier
do paznokci, samochody, odkurzacze, napoje i wszystko, co tylko można sobie
wyobrazić. Chodzi o to, aby słowo „seks” pozbawić jego prawdziwego znaczenia.
We wspomnianym wcześniej programie redaktorka rozmawiała z
młodą dziewczyną, uczestniczką spotkania z Pam Stenzel. Nastolatka oskarżała
mówczynię o kłamstwa i brak logiki, twierdząc, że każdy ma prawo do uprawiania
seksu, a nawoływanie do abstynencji jest przeciwne naturze. Przecież każdy
„wie”, że podstawowe prawo młodego człowieka polega na zabawie. Przerwa
wiosenna (spring break) w szkołach średnich jest traktowana powszechnie
jako okazja do inicjacji seksualnej dla tych, którzy jeszcze tego nie zrobili.
Z pomocą przychodzi przemysł farmaceutyczny, dostarczając
coraz lepsze środki antykoncepcyjne, więc „nie ma się czego obawiać”. Władze
federalne, rozumiejąc powszechność uprawiania seksu przez młodzież,
udostępniają w ramach ubezpieczenia medycznego tabletki „after pill Plan B”.
Sieć przychodni Planned Parenthood chętnie usunie niechcianą ciążę, a w
razie czego na każdej stacji straży pożarnej czy posterunku policji znajduje
się tzw. „okno życia”, zwane tutaj safe haven. Władze, zakładając, że
wkrótce każda dziewczyna będzie uprawiać seks z każdym chłopakiem, a nawet z
osobami tej samej płci, przygotowują ustawy dotyczące szczepień przeciw
wirusowi HPV (brodawczaka ludzkiego). A szczepionka, jak wiadomo, zbudowana
jest na bazie wirusa, przeciwko któremu ma zabezpieczać.
Osobiście wychowałem się w czasach, gdy słowa „seks” i
„świętość” wydawały się wykluczać wzajemnie. Będąc nastolatkiem, miałem
minimalne pojęcie o współżyciu płciowym, gdyż moi duchowi nauczyciele uważali,
że „jak się ożenię, to się dowiem”. Kiedy już sporo wiedziałem na ten temat,
postanowiliśmy z żoną zająć się edukacją w tej dziedzinie życia. W ramach
stworzonej przez nas służby duszpasterstwa rodziny prowadziliśmy spotkania z
młodzieżą w zborach i na obozach, podczas których mogliśmy rozmawiać o wielu
zagadnieniach związanych z płciowością człowieka.
Podstawowym podręcznikiem, z jakiego korzystaliśmy, była
nasza zwykła Biblia. Byliśmy zdziwieni, jak wiele w tej Księdze napisano o
naszym życiu intymnym. Przede wszystkim już na samym początku czytamy, że
Stwórca, powołując człowieka do istnienia, „jako mężczyznę i niewiastę
stworzył ich” (Rdz 1,27). Całe piękno życia stworzonych ludzi
polegało na realizowaniu celu, jaki Bóg wyznaczył: „Rozradzajcie się i
rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną” (w.
28). Ponieważ wszystko, co Bóg stworzył, jest uporządkowane, związek
mężczyzny i kobiety został również wyraźnie określony jako małżeństwo: „ukształtował
Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta
dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała
mężatką, gdyż z męża została wzięta” (Rdz 2,22-23). Więź małżeńska
ma w swoją istotę wpisaną trwałość, określoną jako dozgonną, gdyż reguła: „opuści
mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym
ciałem” (w. 24) oznacza nierozerwalny charakter tego złączenia.
Współżycie małżonków to zupełna więź – zarówno ducha, duszy,
jak i ciała. Jeśli postrzega się więź małżeńską jedynie jako cielesną, nie
można mówić o pełnej relacji, gdyż podstawowe zjednoczenie realizuje się na
płaszczyźnie duchowej. Naturalnym efektem jedności małżeńskiej jest wspólnota
dusz, czyli jej wymiar intelektualny, emocjonalny i wspólne podejmowanie
decyzji. Tak można w ogromnym skrócie zdefiniować małżeństwo oparte na Bożych
regułach.
Jedność ciał to między innymi wzajemne „oddawanie” siebie
drugiej osobie w tym świętym związku. Apostoł Paweł nauczał wychowanych w
niemoralności pogańskiej Koryntian: „Mąż niechaj oddaje żonie, co jej się
należy, podobnie i żona mężowi. Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż;
podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona” (1 Kor 7,3-4).
Apostoł pisał o tym w kontekście powszechnego wszeteczeństwa, z jakiego słynął
Korynt. Małżeństwo, jako Boży związek mężczyzny z kobietą, jest odpowiedzią na
naturalne pokusy wynikające z faktu, że pociąg seksualny może powstać pomiędzy
dowolnymi osobami. Paweł napisał w odpowiedzi na problemy w tym zborze, że „ze
względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa, niechaj każdy ma swoją żonę i
każda niechaj ma własnego męża” (w. 2). Dlatego, pisał dalej: „nie
strońcie od współżycia z sobą, chyba za wspólną zgodą do pewnego czasu, aby
oddać się modlitwie, a potem znowu podejmujcie współżycie, aby was szatan nie
kusił z powodu niepowściągliwości waszej” (w. 5).
Jak więc widzimy, nauka apostolska na temat małżeństwa łączy
zarówno fizyczne współżycie, jak i wspólną modlitwę, czyli czas rozmowy ze
Stwórcą. Wszystko, co Bóg ustanowił, jest święte z natury samego Stwórcy.
Gdybyśmy postrzegali współżycie płciowe w małżeństwie
bardziej jako rzecz świętą, być może wszystko, co związane z tą dziedziną,
również byłoby bardziej normalne. Młodzież nauczana biblijnie rozumiałaby, że
nie należy „budzić miłości” przed czasem. A kiedy już zaistnieją okoliczności
budzące tę wszechstronną miłość, gdy dwoje połączy się w duchu, duszy i ciele,
w całej pełni będą mogli skorzystać z dobrej rady Salomona: „Używaj życia ze
swoją ukochaną żoną po wszystkie dni twojego marnego bytowania, jakie ci dał
pod słońcem, bo to jest twój udział w życiu i trudzie, jaki znosisz pod
słońcem” (Koh 9,9). Z łatwością będzie można wówczas odpowiedzieć na
pytanie: „Dlaczego, synu mój, masz się rozkoszować obcą i ściskać pierś
cudzej?” (Prz 5,20). Bo przecież będzie można rozkoszować się z
własną żoną, „miłą jak łania, powabną jak gazela! Niech jej piersi zawsze
sprawiają ci rozkosz, upajaj się ustawicznie jej miłością” (w. 19).
Jedyny bezpieczny seks to święty seks w małżeństwie.

No comments:
Post a Comment
Note: Only a member of this blog may post a comment.