Monday, October 13, 2025

Dryfowanie do postmodernistycznego kompromisu

 Na podstawie artykułu „7 signs you’re in postmodern church” z „The Christian Post” z dnia 12. 10. 2025.

Kościół naszych czasów stoi przed wielkim wyzwaniem, które przejawia się w subtelnej inwazji postmodernistycznej idei. Postmodernizm, w swej istocie, jest filozofią zaprzeczającą istnieniu prawdy absolutnej. Boże objawienie absolutnej prawdy znika pod wpływem wygórowanej subiektywności, osobistego doświadczenia i kulturowych trendów.

Kiedy Kościół ulega temu nurtowi, na szali stawia Ewangelię, do której głoszenia został powołany. Właśnie dlatego tak ważne jest, by patrzeć trzeźwo na naszą duchową kondycję. Autor Listu do Hebrajczyków ostrzegał współczesnych mu ludzi wierzących: Dlatego trzeba, abyśmy szczególnie trzymali się tego, co usłyszeliśmy, żeby nie minąć się z celem” (Hbr 2:1). Tym bardziej my, którzy żyjemy w czasach ostatecznych, musimy uważnie obserwować, czy nie dryfujemy w kierunku zniszczenia.

Oto siedem alarmujących znaków, że twój kościół może dryfować w stronę postmodernistycznego kompromisu.

1. Odkrywanie własnego potencjału zamiast zbawienia z łaski

Biblia mówi jasno: Zbawienie jest tylko w Chrystusie, z łaski przez wiarę, gdyż nie ma w nikim innym zbawienia. Nie dano bowiem ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4:12). Jednak w kazaniach postmodernistycznych ten absolut jest często rozwadniany. Zamiast wezwania do pokuty i odkupienia przez krzyż, słyszymy o „odkrywaniu swojego najlepszego ja” lub o „duchowych odkryciach”. Wyłączność Chrystusa bywa bagatelizowana, by nie urazić słuchaczy. W ten sposób Kościół traci swoje prorocze ostrze, stając się niczym innym, jak religijnym klubem towarzyskim.

2. Obniżanie standardów moralnych w służbie

Nauczanie biblijne i historia Kościoła świadczy, że ci, którzy służyli zwiastowaniu Słowa czy w uwielbianiu, byli zobowiązani do wysokich standardów moralnych. Oczekiwano od nich świętości i życia zgodnego z nauczaniem Chrystusa. Dziś, w wielu miejscach pragmatyzm zwycięża nad czystością. Jeśli ktoś potrafi śpiewać, grać, lub przyciągać tłumy, jego życie moralne staje się drugorzędne. Ta postawa jest sprzeczna z apostolskim wymogiem, by przywódcy byli „bez zarzutu” (1 Tm 3:2). Obniżenie stanardów moralnych wprowadza zamieszanie co do prawdziwego znaczenia świętości w życiu chrześcijanina.

3. Poradnictwo wzajemnej pomocy zamiast wezwania do pokuty

Postmodernistyczne kazania często brzmią jak prezentacje motywacyjne, skupione na „radzeniu sobie ze stresem” lub „znalezieniu szczęścia”. Wprawdzie, takie tematy mogą mieć praktyczną wartość, są jednak oderwane od Ewangelii i prowadzą do duchowego bankructwa. Prawdziwe zwiastowanie musi konfrontować z grzechem, wskazywać na krzyż i wzywać do pokuty - Nawróćcie się i niech każdy z was przyjmie chrzest w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie waszych grzechów, a weźmiecie dar Ducha Świętego” (Dz 2:38). Bez tego, Kościół staje się stowarzyszeniem motywacyjnym z biblijnym posmakiem. Apostoł Paweł ostrzegał młodego Tymoteusza: Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce” (2 Tym 4:3). 

4. Kulturowa akceptacja relatywnej etyki zamiast wierności nakazom Biblii

Jednym z najbardziej widocznych przejawów infiltracji jest relatywizm moralny w kwestiach społecznych. Kościoły, które akceptują małżeństwa osób tej samej płci, unikają tematu aborcji czy rozwodów lub milczą w oczywistych kwestiach moralnych, zdradzają, że bardziej zależy im na aprobacie kulturowej niż na Słowie Bożym. Apostoł Paweł jasno określił kierunek, jaki wybiera prawdziwy Kościół: Nie dostosowujcie się do tego świata, ale dajcie się przemienić przez odnowienie myśli, abyście potrafili rozpoznać, co jest wolą Boga, co jest dobre, co Mu się podoba i co jest doskonałe” (Rz 12:2). Strach przed etykietą bycia nietolerancyjnym” sprawia, że relatywizm zastępuje prawdziwe świadectwo Kościoła politycznie poprawnym pogłosem.

5. Inkluzywność kosztem świętości

Biblijny kościół jest wspólnotą przymierza złożoną z tych, którzy wyznają Chrystusa i chodzą w wierze i pokucie. W postmodernistycznym kościele bariery członkostwa praktycznie nie istnieją. Każdy, kto wnosi wkład finansowy lub po prostu wyraża zainteresowanie, może zostać przyjęty, niezależnie od przekonań czy stylu życia. Taka „polityka otwartych drzwi” podważa biblijny obraz Kościoła, którego członkowie są: potomstwem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem wykupionym, abyście opowiadali o cnotach Tego, który was wezwał z ciemności do swojej niezwykłej światłości” (1 Ptr 2:9). Odejście od tego standardu prowadzi do zamieszania moralnego i doktrynalnego.

6. Emocjonalne uwielbienie zamiast teologicznej głębii

Muzyka jest potężnym narzędziem, lecz w wielu postmodernistycznych kościołach „doświadczanie” uwielbienia staje się głównym celem. Światła, wytwornice mgły i emocjonalna muzyka dominują, a teologiczna głębia zwiastowania schodzi na dalszy plan. Jezus powiedział: Bóg jest Duchem i Jego czciciele powinni Go czcić w Duchu i prawdzie (Jn 4:24). Uwielbienie oderwane od prawdy staje się rozrywką, dryfując w kierunku emocjonalnych doznań, które nie prowadzą do prawdziwego uczniostwa.

7. Obsesja na punkcie tłumów: Liczby zamiast uczniostwa

Być może najbardziej wymownym znakiem jest obsesja na punkcie liczb. Sukces mierzy się frekwencją, ofertami i zaangażowaniem w mediach społecznościowych, a nie odmienionym życiem. Jezus nie polecił nam przyciągać tłumy; On wręcz nakazał: Idąc więc, czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, nauczając je zachowywać wszystko, co wam nakazałem (Mt 28:19,20). Tłumy bywają kapryśne (wystarczy spojrzeć na uczestnicwo w świętach religijnych). Uczniostwo wymaga zaangażowania i posłuszeństwa. Przedkładając popularność nad bycie uczniem, Kościół zdradza swoją misję.

Podsumowanie: Nie Dryfujmy!

Przenikanie filozofii postmodernistycznej to kryzys duchowy. Kościół, który przestaje głosić prawdę absolutną, przestaje być kolumną i fundamentem prawdy (1 Tm 3:15).

Zwróćmy też uwagę na przestrogę apostoła Pawła skierowaną do wierzących w kościele efeskim: abyśmy już nie byli małymi dziećmi, niesionymi falami i powiewem wiatru jakiejkolwiek nauki, którą chytrze posługują się ludzie, zwodząc na manowce” (Ef 4:14).

Musimy zadać sobie kluczowe pytania: Czy głosimy absolut zbawienia? Czy wymagamy od lederów biblijnych standardów? Czy jesteśmy gotowi stawić czoła grzechowi i czynić uczniów, a nie tylko konsumentów?

Kościół Chrystusa nie może sobie pozwolić na to, by dryfować z prądem relatywizmu. Musimy mocno trzymać się prawdy i wiary, która raz została przekazana świętym” (Jud 3) i odważnie głosić niezmienną Ewangelię. Tylko wtedy oprzemy się fali nowoczesności i pozostaniemy wierni Panu, który obiecał: Niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą (Mt 24:35).

Henryk Hukisz

No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.